84 proc. produktów z Chin uznano za niebezpieczne. UE szykuje reformę celną

Podsumuj artykuł z AI
Podsumowanie wygenerowane automatycznie przez Gemini. Sprawdź pełną treść artykułu.

13.02.2026

Unijne kontrole celne i badania laboratoryjne prowadzone latem ubiegłego roku ujawniły skalę problemu, która dla branży e-commerce nie powinna być zaskoczeniem, ale robi wrażenie w liczbach. Ponad połowa z około 20 tys. skontrolowanych zabawek i artykułów elektronicznych nie spełniała wymogów Unii Europejskiej. Aż 84 proc. produktów poddanych testom laboratoryjnym uznano za niebezpieczne.

To nie jest jednorazowy „wyskok statystyczny”. W poprzednich latach analogiczne kontrole przynosiły podobne wyniki. Problem nie dotyczy pojedynczych kategorii, lecz całych segmentów sprzedaży transgranicznej opartej na bardzo niskiej cenie i bezpośrednich wysyłkach z państw trzecich, przede wszystkim z Chin.

Skala wolumenu jest kluczowa dla zrozumienia sytuacji. Do Unii Europejskiej codziennie trafia ponad 12 mln paczek. W 2024 roku łączna liczba przesyłek osiągnęła 4,6 mld. Ponad 90 proc. z nich pochodziło z Chin. W lipcu 2025 r. wzrost rok do roku wyniósł 36 proc. W tym samym czasie realna skuteczność kontroli pozostaje symboliczna: sprawdzanych jest zaledwie 0,008 proc. wszystkich paczek.

W praktyce oznacza to, że system działa w trybie niemal wyłącznie reaktywnym. Służby celne oraz organy nadzoru rynku są w stanie wyłapać jedynie ułamek niezgodnych towarów. Przy obecnej dynamice wzrostu e-commerce model oparty na wyrywkowej kontroli fizycznej przestaje być wydolny.

Dla polskich firm sprzedających do Niemiec, Francji czy krajów skandynawskich to nie jest wyłącznie temat „chińskich platform”. Wizerunek całego handlu internetowego w modelu cross-border jest dziś pod presją. Jeśli regulator uzna, że systemowo dochodzi do omijania wymogów bezpieczeństwa, reakcja będzie dotyczyć wszystkich uczestników rynku.

Dlaczego sama opłata 3 euro od małych przesyłek nie rozwiąże ryzyka

Od 1 lipca 2026 r. planowane jest wprowadzenie opłaty w wysokości 3 euro od małych przesyłek. Intencja jest czytelna: ograniczyć zalew bardzo tanich paczek oraz częściowo sfinansować rosnące koszty obsługi celnej.

Eksperci zwracają jednak uwagę, że opłata adresuje raczej skutek niż źródło problemu. W 2024 r. organy odmówiły wprowadzenia do obrotu 48 139 artykułów z Chin – o 180 proc. więcej niż w 2022 r. Mimo tego wzrostu liczba zatrzymanych towarów pozostaje minimalna w relacji do miliardów przesyłek.

Bez rzetelnych danych o produkcie, jednoznacznego wskazania odpowiedzialnego podmiotu w Unii oraz zharmonizowanych procedur między służbami celnymi a organami nadzoru rynku, sama opłata nie zwiększy wykrywalności niebezpiecznych produktów.

Co to oznacza w praktyce?

Jeżeli model sprzedaży opiera się na rozproszonej odpowiedzialności – producent w Azji, sprzedawca formalnie poza UE, brak wyraźnego importera w Unii – to nawet dodatkowa opłata nie zmieni faktu, że identyfikacja podmiotu odpowiedzialnego za bezpieczeństwo produktu jest utrudniona.

Dla sprzedawców z Polski, którzy konkurują ceną z ofertą wysyłaną bezpośrednio z Chin, planowana opłata może chwilowo poprawić relację cenową. Nie rozwiąże jednak ryzyka reputacyjnego ani presji regulacyjnej, która może objąć również europejskie podmioty, zwłaszcza działające na platformach.

Jak ma wyglądać reformowany system: cyfrowe dane, wspólne reguły i selekcja ryzyka

Postulat reformy idzie znacznie dalej niż opłata od przesyłki. Wskazuje się na konieczność stworzenia ogólnoeuropejskiej, cyfrowej platformy celnej, która wymuszałaby obowiązkowe zgłoszenia przed przywozem towaru z państwa trzeciego.

Kluczowe elementy takiego modelu to:

  • jednolite standardy danych o produkcie, w tym informacje o bezpieczeństwie i zgodności z przepisami,
  • wspólna baza danych wykorzystywana zarówno przez służby celne, jak i organy nadzoru rynku,
  • selekcja przesyłek do kontroli w oparciu o analizę ryzyka i narzędzia sztucznej inteligencji,
  • pełna identyfikowalność produktu w całym cyklu życia, od importu po sprzedaż konsumentowi.

Dziś problemem jest rozproszenie informacji. Celnicy dysponują danymi deklaracyjnymi, ale nie zawsze mają szybki dostęp do pełnej dokumentacji zgodności. Organy nadzoru rynku reagują często dopiero po sygnale z rynku – np. po zgłoszeniu konsumenta lub wykryciu zagrożenia.

System oparty na analizie ryzyka oznacza, że podmioty i kategorie produktów o podwyższonym wskaźniku niezgodności będą częściej typowane do kontroli. Jeżeli 84 proc. badanych próbek z danej grupy towarowej uznano za niebezpieczne, algorytmy selekcyjne nie pozostaną wobec tego obojętne.

Dla firm działających uczciwie to dobra wiadomość, pod warunkiem że posiadają kompletną dokumentację i są w stanie szybko ją udostępnić.

Co to oznacza w praktyce dla firm sprzedających z Polski w modelu cross-border

W kontekście Niemiec – największego rynku eksportowego dla polskiego e-commerce – trzeba pamiętać, że oprócz kontroli celnych funkcjonuje silny system nadzoru rynku na poziomie krajów związkowych. Organy te mają prawo badać produkty już wprowadzone do obrotu, a w razie stwierdzenia niezgodności nakazać ich wycofanie.

Co to oznacza w praktyce?

Jeżeli polska firma importuje towar z Azji i sprzedaje go na Amazon lub we własnym sklepie do Niemiec, powinna:

  • posiadać pełną dokumentację zgodności produktu z wymogami UE (np. deklaracje zgodności, raporty badań),
  • jednoznacznie wskazać podmiot odpowiedzialny na terenie Unii,
  • zapewnić instrukcje i oznaczenia w języku rynku docelowego,
  • mieć procedurę szybkiego wycofania partii produktu z rynku.

Pierwszy scenariusz ryzyka to zatrzymanie towaru na granicy. W praktyce oznacza to opóźnienia, koszty magazynowania, a czasem zniszczenie towaru.

Drugi scenariusz jest bardziej dotkliwy: interwencja nadzoru rynku już po sprzedaży. Może to prowadzić do obowiązku wycofania produktu, poinformowania klientów, a także do konsekwencji finansowych i wizerunkowych. W skrajnym przypadku platforma może ograniczyć konto sprzedawcy, jeżeli uzna, że naruszenia zagrażają bezpieczeństwu konsumentów.

W środowisku rosnącej presji regulacyjnej brak uporządkowanej dokumentacji przestaje być drobnym niedopatrzeniem, a staje się realnym ryzykiem biznesowym.

Temu i badania produktów z zewnętrznym partnerem: czy to zmieni realną odpowiedzialność sprzedawców

Jedna z platform szczególnie wskazywanych w debacie, Temu, zapowiedziała współpracę z jednostką badawczą Dekra w zakresie testów wybranych kategorii produktów elektrycznych i elektronicznych, takich jak elektronika samochodowa czy sprzęt gospodarstwa domowego. Testy mają być zlecane bezpośrednio z poziomu panelu sprzedawcy.

To sygnał, że presja regulacyjna i wizerunkowa zaczyna przekładać się na działania operacyjne platform. Warto jednak pamiętać, że nawet pozytywny wynik badania nie przenosi automatycznie całej odpowiedzialności z podmiotu wprowadzającego produkt do obrotu.

Dla sprzedawcy z Polski kluczowe jest rozróżnienie między:

  • badaniem jako elementem potwierdzającym zgodność,
  • a systemowym obowiązkiem zapewnienia, że produkt spełnia wszystkie wymogi prawa unijnego.

Jeżeli platformy zaczną wymagać dodatkowych testów jako warunku sprzedaży, wzrosną koszty wejścia do niektórych kategorii. Z drugiej strony może to ograniczyć napływ ofert o najniższej jakości i poprawić warunki konkurencji dla firm, które od lat inwestują w zgodność i bezpieczeństwo.

Rosnąca fala tanich paczek z Chin, 84 proc. niebezpiecznych produktów w testowanych próbkach, zaledwie 0,008 proc. kontrolowanych przesyłek i planowana opłata 3 euro od 1 lipca 2026 r. pokazują jedno: Unia Europejska stoi przed koniecznością głębokiej reformy systemu celnego i nadzoru rynku. Dla sprzedawców z Polski to sygnał, by już dziś uporządkować dokumentację, procesy i odpowiedzialność w łańcuchu dostaw – zanim selekcja oparta na analizie ryzyka zacznie działać w pełnej skali.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dziewiętnaście − cztery =

Szukasz wiedzy o e-commerce?
Zapytaj o darmową analizę lub przeszukaj naszą bazę. 👇
Asystent ecommercenews.pl Jaki temat Cię interesuje?
×
Cześć! 👋 Jestem asystentem ecommercenews.pl.

Pomogę Ci znaleźć artykuły lub skontaktować się z ekspertami Setup.pl. O co chcesz zapytać?