„Aktion” czy manipulacja? Niemiecki nadzór karze za pozorne promocje w e-commerce

Podsumuj artykuł z AI
ChatGPT
Gemini (Kopiuj)

24.03.2025

W świecie e-commerce, gdzie uwaga konsumenta jest na wagę złota, sprzedawcy często sięgają po mocne hasła promocyjne. Jednak niemiecka Wettbewerbszentrale, czyli Centralna Organizacja ds. Zwalczania Nieuczciwej Konkurencji, przypomina, że nawet najbardziej atrakcyjna kampania musi być zgodna z prawem i uczciwa wobec konsumentów. Najnowszy przypadek, w którym ukarano sprzedawcę internetowego za rzekomą „akcję promocyjną”, pokazuje, jak łatwo można przekroczyć granicę dozwolonego marketingu.

Sprawa dotyczyła reklamy pasty do zębów oferowanej za 0,89 euro. Cena nie była jednak obniżona – był to regularny koszt produktu. Mimo to, obok ceny umieszczono znak procenta oraz słowo „AKTION” (akcja), co miało wywołać wrażenie ograniczonej czasowo promocji. Jak podkreśliła Wettbewerbszentrale, taki sposób prezentacji może wprowadzać klientów w błąd co do rzeczywistego charakteru oferty.


Uwaga na iluzję rabatu

W ocenie niemieckiej instytucji, użycie określenia „akcja” i symbolu procentowego bez realnego obniżenia ceny stanowiło naruszenie przepisów o uczciwej konkurencji. Konsumenci mogli bowiem dojść do błędnego wniosku, że mają do czynienia z czasowo ograniczonym rabatem i podejmować decyzje zakupowe pod wpływem nieuzasadnionego pośpiechu. Tymczasem po zakończeniu „promocji” cena pozostała identyczna – co potwierdziło, że żadna zniżka faktycznie nie miała miejsca.

Sprzedawca zareagował na upomnienie i złożył tzw. strafbewehrte Unterlassungserklärung – zobowiązanie do zaniechania danej praktyki reklamowej pod rygorem kary umownej w przypadku jej powtórzenia. Takie rozwiązanie kończy zwykle spór bez procesu sądowego, jednak jego konsekwencje mogą być dalekosiężne – naruszenie tej deklaracji wiąże się z realnymi sankcjami finansowymi.


Jakie wnioski dla polskich sprzedawców?

Reklamowanie promocji za pomocą takich sformułowań jak „akcja”, „okazja” czy stosowanie symboli procentowych jest co do zasady dopuszczalne na rynku niemieckim. Kluczowe jest jednak, aby nie sugerować konsumentom istnienia zniżki, jeśli takowej realnie nie ma. Inaczej mówiąc – jeśli używasz oznaczenia „promocja”, to musi ono odzwierciedlać rzeczywiste obniżenie ceny względem wcześniejszej, wyraźnie określonej ceny standardowej. Brak takiej przejrzystości może skutkować zarzutem nieuczciwej konkurencji i konsekwencjami prawnymi.

Polscy sprzedawcy prowadzący działalność w Niemczech – zwłaszcza za pośrednictwem takich platform jak Amazon.de, eBay czy Kaufland Global Marketplace – muszą zatem zachować szczególną ostrożność przy projektowaniu kampanii promocyjnych. Warto pamiętać, że niemiecki konsument cieszy się silną ochroną prawną, a instytucje takie jak Wettbewerbszentrale są bardzo aktywne w egzekwowaniu tych zasad.


Transparentność to najlepsza strategia

Opisywany przypadek to kolejny dowód na to, że nie tylko uczciwość, ale i przejrzystość w komunikacji cenowej ma fundamentalne znaczenie. Szczególnie na dojrzałych rynkach Europy Zachodniej, gdzie konsumenci są wyczuleni na wszelkie próby manipulacji marketingowej, warto postawić na klarowność przekazu i unikać niejednoznacznych sformułowań. Dla polskich firm myślących o ekspansji do Niemiec, Austrii czy Szwajcarii, uczciwa polityka cenowa to nie tylko wymóg prawny, ale i ważny element budowania zaufania do marki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dwanaście + 16 =