Amazon testuje przekierowania do sklepów marek zewnętrznych – nowa strategia w walce o klienta

Podsumuj artykuł z AI
ChatGPT
Gemini (Kopiuj)

7.04.2025

Amazon przeprowadza w Stanach Zjednoczonych testy funkcji, która może diametralnie zmienić sposób, w jaki konsumenci korzystają z tej platformy. W sytuacji, gdy dane produkty nie są dostępne bezpośrednio na Amazonie, klienci mogą być przekierowani do sklepów zewnętrznych marek – i tam dokonać zakupu. To zaskakujący krok, który może mieć poważne konsekwencje dla ekosystemu sprzedażowego Amazona i dla samych sprzedawców.


„Buy for Me” i przekierowania do sklepów marek – o co chodzi?

Nowa funkcja, nazwana „Buy for Me” („Kup dla mnie”), działa obecnie w wersji beta w aplikacji mobilnej Amazon Shopping w USA. Jej działanie polega na tym, że jeśli klient wyszukuje produkt, który nie jest obecnie dostępny na Amazonie, może zobaczyć link do „zakupu bezpośrednio od marki”. Co ciekawe, w niektórych przypadkach to nie klient sam finalizuje zakup w sklepie zewnętrznym – lecz robi to Amazon w jego imieniu.

Dzięki wykorzystaniu tzw. agentowej sztucznej inteligencji (agentic AI), Amazon działa jako pośrednik. Klient zatwierdza zakup, a system Amazona, przy zachowaniu szyfrowania i zasad prywatności, przesyła dane niezbędne do realizacji transakcji (adres, imię i nazwisko, informacje płatnicze) bezpośrednio do sklepu marki. Amazon zastrzega, że nie widzi innych zamówień klienta na stronie marki i nie ma dostępu do historii zakupów poza przekierowaną transakcją.


Czy Prime działa również poza Amazonem?

Tak – przynajmniej w części przypadków. Jeśli dana marka uczestniczy w programie „Buy with Prime”, klient może otrzymać znane korzyści: darmową, szybką dostawę, prosty zwrot i całodobową obsługę klienta, nawet jeśli zakup zostanie dokonany poza Amazonem. To istotne narzędzie do utrzymania lojalności Prime, mimo zakupu poza własnym ekosystemem.


Prywatność i dane klientów

Amazon deklaruje, że nie przekazuje zewnętrznym markom danych użytkowników, kiedy klient zostaje jedynie przekierowany na stronę zewnętrzną (bez zakupu przez „Buy for Me”). Dane osobowe trafiają do marek wyłącznie w sytuacji, gdy Amazon dokonuje zakupu w imieniu klienta, i tylko te niezbędne do realizacji zamówienia.

Amazon dodatkowo używa tzw. „relay email” – tymczasowego adresu e-mail generowanego dla każdej transakcji. Dzięki temu klient otrzymuje potwierdzenia i informacje o zamówieniu, zachowując przy tym prywatność.


Dlaczego Amazon kieruje klientów do konkurencji?

Na pierwszy rzut oka może się to wydawać sprzeczne z logiką – Amazon przecież oddaje klienta innemu sklepowi. Jednak sytuacja na rynku zmusza giganta do działania nieszablonowego. Amazon zdaje sobie sprawę z rosnącej konkurencji ze strony takich platform jak Temu czy Shein, które zyskują popularność dzięki niskim cenom i agresywnym strategiom marketingowym.

Jeśli Amazon nie ma danego produktu w ofercie, nie chce ryzykować, że klient całkowicie opuści jego aplikację. Zamiast tego umożliwia dokonanie zakupu – nawet poza własną platformą – ale nadal w ramach aplikacji Amazon Shopping. To pozwala na utrzymanie kontaktu z klientem i budowanie lojalności, nawet jeśli nie dojdzie do transakcji w ramach Amazon Marketplace.


Co to oznacza dla polskich sprzedawców?

Dla polskich sprzedawców i marek aspirujących do wejścia na rynek amerykański to sygnał, że Amazon testuje coraz bardziej otwarte modele sprzedaży. Możliwość oferowania swoich produktów poza marketplace’em, z wykorzystaniem rozpoznawalności i zaufania do Amazon Prime, może być szansą na zwiększenie konwersji w niezależnych sklepach.

Z drugiej strony, oznacza to również nowe wyzwania – np. konieczność integracji z rozwiązaniami Amazon AI oraz dostosowania polityki zakupowej i logistycznej do oczekiwań Prime. Dla wielu firm oznacza to także potrzebę zadbania o lepszy UX własnego sklepu i transparentność danych, które mogą być przetwarzane przez system Amazona.


Podsumowanie

Amazon testuje nową, odważną funkcję, która może przekształcić doświadczenia zakupowe na jego platformie. „Buy for Me” to przykład tego, jak firma reaguje na konkurencję i zmieniające się oczekiwania klientów. Choć funkcja jest obecnie dostępna tylko w USA, to warto już teraz obserwować jej rozwój – bo jeśli się sprawdzi, prawdopodobnie zostanie wdrożona także na innych rynkach. Polscy sprzedawcy powinni już dziś analizować potencjalne scenariusze i możliwości integracji z tą usługą – szczególnie ci, którzy rozważają ekspansję na rynek amerykański.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

14 − 4 =