Amazon tnie tysiące etatów. Co oznacza największa redukcja w historii firmy
27.01.2026
Amazon szykuje największą redukcję zatrudnienia w swojej historii. Według informacji podawanych przez agencję Reuters, powołującą się na źródła wewnątrz koncernu, w najbliższych tygodniach może dojść do kolejnej fali zwolnień w strukturach korporacyjnych. Łącznie, licząc wcześniejsze cięcia, pracę może stracić nawet 30 tysięcy osób. Oficjalnie chodzi o „zwiększenie efektywności” i uproszczenie organizacji. W tle coraz wyraźniej widać jednak rolę sztucznej inteligencji oraz długofalową zmianę sposobu funkcjonowania globalnych platform technologicznych.
Dla firm sprzedających w Europie – w tym z Polski – to nie jest wyłącznie informacja kadrowa. Amazon to jednocześnie największy marketplace, kluczowy dostawca infrastruktury chmurowej oraz regulator codziennych realiów sprzedaży transgranicznej. Skala i kierunek tych zmian mają bezpośrednie przełożenie na to, jak będzie wyglądała współpraca z platformą w 2026 roku i dalej.
Amazon przyspiesza redukcję zatrudnienia w centrali
Zgodnie z ustaleniami Reutersa, nowa fala zwolnień może rozpocząć się jeszcze w tym tygodniu. Mowa wyłącznie o pracownikach korporacyjnych, a więc osobach zatrudnionych w biurach, zespołach produktowych, technologicznych i zarządczych, a nie o pracownikach centrów logistycznych. Łączna liczba zagrożonych etatów – według źródeł agencji – może sięgnąć nawet 30 tysięcy.
Dla porządku: Amazon zatrudnia globalnie około 300 tysięcy pracowników korporacyjnych. Oznacza to, że potencjalnie mówimy o redukcji rzędu 10 procent tej grupy. Skala jest więc bezprecedensowa, nawet jak na standardy branży technologicznej, która od kilku lat przechodzi bolesną korektę po okresie pandemicznej ekspansji.
Oficjalnie koncern nie potwierdził jeszcze szczegółowych liczb ani harmonogramu. Jednak sam fakt, że informacje pochodzą z kilku niezależnych źródeł i są spójne z wcześniejszymi zapowiedziami zarządu, sprawia, że rynek traktuje je bardzo poważnie.
To nie pierwsza fala – porządkowanie struktur trwa od 2025 roku
Obecne doniesienia nie są wydarzeniem oderwanym od wcześniejszych decyzji. Już w październiku Amazon zlikwidował około 14 tysięcy stanowisk w strukturach korporacyjnych. Był to element szerszego planu „odchudzania” organizacji, który – jak dziś widać – nie został zakończony.
Według portalu t3n, jeszcze w dalszej części roku możliwa jest kolejna, mniejsza fala zwolnień, obejmująca około 2 tysięcy osób. Jeśli te prognozy się potwierdzą, łączna liczba redukcji przekroczy poziom zwolnień po pandemii COVID-19. Przypomnijmy, że od 2022 roku Amazon rozstał się z około 27 tysiącami pracowników, co do tej pory było rekordem w historii firmy.
Różnica polega na kontekście. Poprzednie cięcia były w dużej mierze reakcją na gwałtowne spowolnienie wzrostu po pandemicznym boomie e-commerce. Obecne działania mają charakter bardziej strategiczny i długofalowy – nie są odpowiedzią na kryzys popytu, lecz na zmianę modelu działania samej organizacji.
Które działy mogą stracić najwięcej etatów
Na tym etapie Amazon nie ujawnił listy zespołów objętych redukcjami. Informacje od osób zaznajomionych z planami wskazują jednak na kilka obszarów, które są szczególnie narażone.
Wśród nich pojawia się Amazon Web Services, czyli chmurowe ramię koncernu. To o tyle istotne, że AWS jest jednym z głównych motorów zysków Amazona i kluczową infrastrukturą dla tysięcy firm w Europie, w tym wielu sklepów internetowych z Polski. Redukcje w tym segmencie nie oznaczają rezygnacji z inwestycji w chmurę, lecz raczej dalszą automatyzację i konsolidację zespołów.
Drugim obszarem jest handel detaliczny i marketplace, czyli serce operacyjnego Amazona. W praktyce mogą to być zespoły odpowiedzialne za rozwój narzędzi dla sprzedawców, wsparcie techniczne, analitykę czy zarządzanie ofertą. Dla sprzedawców oznacza to potencjalnie mniej „ludzkiego” kontaktu i większe uzależnienie od zautomatyzowanych systemów decyzyjnych.
Na liście potencjalnie dotkniętych działów wymienia się także Prime Video oraz centralne zespoły HR. W przypadku tych ostatnich kierunek jest czytelny: procesy rekrutacyjne, oceny pracowników i zarządzania zasobami ludzkimi coraz częściej są wspierane – lub zastępowane – przez algorytmy.
Sztuczna inteligencja i „odchudzanie biurokracji”
Prezes Amazona Andy Jassy już jesienią podkreślał, że redukcje etatów nie są prostą reakcją na presję kosztową ani bezpośrednim skutkiem wdrażania sztucznej inteligencji. Oficjalna narracja koncentruje się na kulturze organizacyjnej i potrzebie eliminowania zbędnych warstw zarządzania.
W praktyce chodzi o uproszczenie struktury decyzyjnej i skrócenie ścieżek odpowiedzialności. Amazon przez lata budował bardzo rozbudowaną hierarchię, co – zdaniem zarządu – zaczęło spowalniać organizację. Redukcja „pośrednich” stanowisk menedżerskich ma przywrócić elastyczność i tempo działania.
Jednocześnie sam Jassy nie ukrywa, że sztuczna inteligencja będzie miała wpływ na liczbę pracowników w dłuższej perspektywie. AI jest dziś wykorzystywana w Amazonie do optymalizacji logistyki, prognozowania popytu, obsługi klienta, moderacji treści oraz automatycznego egzekwowania regulaminów. To obszary, w których jeszcze kilka lat temu kluczową rolę odgrywali ludzie.
Co to oznacza w praktyce? Mniej zespołów operacyjnych, a więcej systemów, które podejmują decyzje w oparciu o dane. Z punktu widzenia efektywności – logiczne. Z punktu widzenia sprzedawców – coraz większa asymetria sił.
Co to oznacza dla firm sprzedających w Europie
Dla sprzedawców z Polski kluczowe pytanie brzmi: czy zwolnienia w Amazonie wpłyną na codzienną sprzedaż na marketplace? Krótkoterminowo – raczej nie w sposób bezpośredni. Platforma będzie działać, zamówienia będą realizowane, a systemy reklamowe i logistyczne pozostaną dostępne.
Zmiana jest jednak strukturalna. Mniejsza liczba pracowników po stronie Amazona oznacza większe pole do automatyzacji decyzji dotyczących kont sprzedawców, ofert czy zgodności z regulaminem. Już dziś wielu przedsiębiorców działających na rynkach Niemiec czy Francji sygnalizuje, że kontakt z „żywym” opiekunem staje się coraz trudniejszy, a kluczowe decyzje zapadają bez możliwości realnego dialogu.
Z perspektywy firmy sprzedającej transgranicznie oznacza to konieczność jeszcze większej dbałości o zgodność formalną: opisy produktów, informacje konsumenckie, obsługę zwrotów i reklamację. Automatyczne systemy nie interpretują intencji – reagują na dane i wzorce.
Z drugiej strony, z punktu widzenia konsumenta i regulatorów w UE, ten kierunek jest spójny z dążeniem do większej standaryzacji i przewidywalności. Automatyzacja ma ograniczać nadużycia, poprawiać bezpieczeństwo zakupów i ujednolicać egzekwowanie zasad. Problem w tym, że koszt ewentualnych błędów systemowych bardzo często ponosi sprzedawca.
W szerszym kontekście europejskim działania Amazona wpisują się w trend, który obserwujemy u wszystkich dużych platform technologicznych: mniej ludzi, więcej algorytmów, większa presja na efektywność. Dla firm z Polski oznacza to, że ekspansja na Zachód wymaga dziś nie tylko dobrego produktu i logistyki, ale także odporności operacyjnej na decyzje podejmowane przez systemy, a nie osoby.


