Amazon znika z Google Shopping. Co to oznacza dla sprzedawców internetowych?

Podsumuj artykuł z AI
ChatGPT
Gemini (Kopiuj)

Jeszcze kilka tygodni temu Amazon był dominującym graczem w wynikach organicznych Google Shopping. Dziś jego produkty praktycznie zniknęły z wyszukiwarki Google w Stanach Zjednoczonych. Dane pokazują dramatyczny spadek widoczności, który może przetasować siły na rynku e-commerce. Dla polskich sprzedawców działających transgranicznie to ważny sygnał – zmiany w strategii Amazona mogą bezpośrednio wpływać na koszty reklamy, konkurencję i ruch na marketplace’ach.

Jak doszło do spadku widoczności Amazona w Google Shopping?

Według analiz Audience Key, nowej platformy monitorującej widoczność w organicznych wynikach Google Shopping, problemy zaczęły się w lipcu 2025 roku. 25 lipca liczba kart produktowych Amazona w wynikach spadła o 31% – z 428 984 do 294 983. Zmiana zbiegła się z dwoma ruchami giganta:

  • Amazon całkowicie wyłączył płatne kampanie Google Shopping (tzw. reklamy produktowe) na większości rynków.
  • Firma zunifikowała swoje profile sprzedawcy – zamiast trzech oznaczeń („Amazon”, „Amazon.com” i „Amazon.com – Seller”) pojawiła się jedna tożsamość: „Amazon”.

Początkowo mogło się wydawać, że spadek widoczności to efekt techniczny lub przejściowy. Jednak 18 sierpnia Audience Key potwierdziło, że produkty Amazona całkowicie zniknęły z organicznych siatek produktowych Google Shopping w USA.

Najbardziej dotknięte kategorie

Spadek nie rozłożył się równomiernie. Najbardziej ucierpiała odzież, gdzie widoczność spadła aż o 60%. W kategorii artykułów domowych wyniósł 45%, a w laptopach – 36%. Również mniejsze segmenty, jak wyposażenie biurowe czy meble ogrodowe, odnotowały spadki na poziomie od 14 do 30%.

Dla porównania: w samej kategorii odzieżowej niektóre segmenty zredukowały obecność o ponad połowę – przykładowo liczba kart produktowych w jednej z podkategorii spadła z 31 852 do 13 632. To nie są kosmetyczne zmiany, ale sygnał całkowitego przegrupowania wyników wyszukiwania.

Amazon wraca do reklam – ale nie w USA

Pod koniec sierpnia Amazon wznowił kampanie reklamowe w Google Shopping, jednak wyłącznie poza Stanami Zjednoczonymi. Europejscy użytkownicy znów zaczęli widzieć sponsorowane oferty Amazona, natomiast rynek amerykański pozostaje bez reklam tej platformy.

Eksperci interpretują miesięczną przerwę w kampaniach jako test. Amazon mógł sprawdzać, jak bardzo jest zależny od Google w generowaniu sprzedaży, a jednocześnie badać wpływ swojej nieobecności na ceny reklam dla konkurentów. I rzeczywiście – w czasie gdy Amazon wstrzymał budżety, konkurenci raportowali niższe koszty kliknięć, co pozwoliło im taniej promować swoje produkty.

Nie brakuje też spekulacji, że był to element negocjacji z Google. Amazon, jako jeden z największych reklamodawców świata, mógł w ten sposób sygnalizować, że Google nie może w pełni polegać na jego wydatkach reklamowych.

Co to oznacza dla polskich sprzedawców?

Dla polskich e-sprzedawców, którzy działają transgranicznie, te zmiany mogą mieć bezpośrednie skutki.

Po pierwsze, spadek widoczności Amazona w Google Shopping oznacza większą przestrzeń dla mniejszych sprzedawców. W USA już teraz obserwuje się, że Walmart czy Target zwiększają swoją obecność w wynikach. Podobny scenariusz może wydarzyć się w Europie, jeśli Amazon ograniczy swoje działania również tutaj.

Po drugie, koszty reklam w Google Shopping mogą być bardziej zmienne. Gdy Amazon wyłączył kampanie, konkurenci korzystali z tańszego ruchu. Jeśli podobny „test” zostanie przeprowadzony w Europie, polskie sklepy mogą liczyć na chwilowe obniżenie kosztów kampanii produktowych.

Po trzecie, to sygnał, by nie opierać sprzedaży wyłącznie na jednym kanale. Amazon, choć wciąż jest najważniejszą platformą e-commerce, pokazuje, że jego strategie mogą radykalnie zmieniać rynek w krótkim czasie. Sprzedawcy powinni dywersyfikować swoje kanały – nie tylko marketplace’y, ale też reklamy w Google, media społecznościowe i własne sklepy internetowe.

Czy to nowa normalność, czy chwilowy kryzys?

Nie ma jeszcze jednoznacznej odpowiedzi, czy Amazon na stałe ograniczy swoją obecność w wynikach Google Shopping. Możliwe, że to błąd techniczny, możliwe, że element długofalowej strategii polegającej na przenoszeniu ruchu bezpośrednio na Amazon.com. Faktem jest jednak, że tak duży spadek widoczności jednej z największych platform na świecie jest wydarzeniem bez precedensu.

Dla branży e-commerce to jasny sygnał ostrzegawczy. Zależność od pojedynczych platform – niezależnie, czy mówimy o Google, Amazonie czy Facebooku – zawsze wiąże się z ryzykiem. W ciągu kilku tygodni można utracić dostęp do ogromnej liczby potencjalnych klientów, a odwrócenie skutków takich zmian często jest poza kontrolą pojedynczych sprzedawców.

Wnioski dla polskich e-sklepów

Polscy sprzedawcy powinni śledzić te zmiany z dużą uwagą. Z jednej strony możliwe są krótkoterminowe korzyści – tańsze reklamy w Google Shopping czy większa widoczność w organicznych wynikach. Z drugiej – długofalowo Amazon może zmienić swoje podejście i jeszcze mocniej skupiać ruch u siebie, ograniczając ekspozycję na zewnętrznych platformach.

Najważniejszą lekcją jest konieczność dywersyfikacji. Sklep internetowy, który opiera się tylko na Amazonie lub tylko na Google, jest podatny na ryzyka strategicznych decyzji gigantów. Budowanie własnego kanału sprzedaży, inwestowanie w SEO, e-mail marketing i obecność na kilku marketplace’ach jednocześnie to dziś nie tylko opcja, ale warunek przetrwania w dynamicznym świecie e-commerce.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

cztery × cztery =