Awaria Rithum (ChannelAdvisor) w tygodniu przed Black Friday: jak chronić sprzedaż na Amazon, eBay i innych marketplace’ach?

Podsumuj artykuł z AI
ChatGPT
Gemini (Kopiuj)

21.11.2025

20 listopada 2025 roku, na chwilę przed Black Friday, platforma Rithum for Brands (dawniej ChannelAdvisor) doznała pełnej awarii. Około godziny 11:40 czasu wschodniego w USA, czyli późnym popołudniem czasu środkowoeuropejskiego, klienci zaczęli tracić dostęp do systemu. Od tego momentu użytkownicy nie mogli zalogować się do panelu, a wszystkie procesy synchronizacji feedów, zamówień, stanów magazynowych i kampanii reklamowych zostały wstrzymane.

Dla wielu marek i sprzedawców, którzy opierają swoją sprzedaż transgraniczną na Rithum, to scenariusz z gatunku „najgorszych z możliwych”: szczególnie wtedy, gdy marketplace’y intensywnie sprzedają dalej, a integrator – będący dla nich systemem źródłowym – jest po prostu niedostępny.

Co dokładnie komunikuje Rithum w sprawie awarii?

W oficjalnych komunikatach na stronie statusowej status.channeladvisor.com Rithum opisuje incydent jako pełną awarię platformy Rithum for Brands zapoczątkowaną 20 listopada 2025 r. o 11:40 ET. Marketplace’y, na które wysyłane są oferty, mają działać dalej: listingi pozostają aktywne, a sprzedaż na Amazon, eBay, Kaufland.de czy innych rynkach toczy się normalnie. Problem dotyczy jednak wszystkiego, co dzieje się „pomiędzy” marketplace’ami a systemami marek.

Rithum informuje, że w czasie awarii nie są aktualizowane feedy produktowe, zamówienia nie są pobierane do systemu, stany magazynowe nie są synchronizowane, a kampanie reklamowe nie otrzymują nowych danych. Wszystkie kolejki przetwarzania zostały wstrzymane, a logowanie do panelu jest niestabilne albo całkowicie niemożliwe.

Firma podkreśla bardzo mocno, że nie jest to atak, ransomware ani działania złośliwych osób trzecich. Według przekazywanych informacji przyczyną jest „nietypowe zdarzenie” podczas rutynowych prac serwisowych, które uderzyło w kluczowy system bazodanowy i dotknęło setek serwerów oraz baz danych. W odpowiedzi uruchomiono sześcioetapową procedurę odtwarzania po awarii: od oceny zakresu uszkodzeń, przez odbudowę infrastruktury i środowiska bazodanowego SQL Server, przywracanie danych systemowych, klienckich i wspierających, po stopniowe uruchamianie aplikacji oraz końcową walidację poprawności działania.

Jednocześnie Rithum przyznaje, że nie jest w stanie podać wiążącego terminu pełnego przywrócenia działania. Komunikaty aktualizowane co około dwie godziny powtarzają, że prace „postępują zgodnie z oczekiwaniami”, ale dokładna godzina powrotu platformy pozostaje nieznana. Dla marek oznacza to konieczność szybkiego przejścia na tryb pracy kryzysowej – właśnie wtedy, gdy wolumen zamówień należy do najwyższych w całym roku.

Warto dodać, że zamieszanie komunikacyjne potęguje fakt, iż główna strona statusowa Rithum dla całej grupy, dostępna pod adresem health.rithum.com, przez długi czas pokazywała stan „zielony”, podczas gdy rzeczywisty problem był opisywany tylko na dedykowanej stronie status.channeladvisor.com. To ważna lekcja także dla sprzedawców: w sytuacjach kryzysowych kluczowe jest, aby wiedzieć, która strona statusowa danego dostawcy jest tą właściwą.

Uderza skala – w komunikatach pada informacja o setkach serwerów i baz danych, które muszą zostać odtworzone i zweryfikowane. To nie jest typowe „5 minut przerwy na restart klastra”. Wrażenie niepewności wzmacniają dyskusje w środowiskach technicznych, choćby na forum r/devops, gdzie inżynierowie z zewnątrz spekulują, czy tak duża awaria rzeczywiście może być „tylko” efektem niefortunnej operacji serwisowej w środowisku AWS, przypominając jednocześnie, że Rithum działa w chmurze Amazon

Dlaczego awaria Rithum tak mocno uderza w sprzedawców marketplace?

Rithum/ChannelAdvisor od lat pełni funkcję centralnej „warstwy zarządzania” dla marek sprzedających na wielu marketplace’ach równocześnie. Dla wielu firm jest systemem źródłowym dla oferty i zamówień: to tam są scalane dane z Amazon, eBay, Otto, Zalando, Kaufland.de i innych platform, a następnie przekazywane do ERP, systemów magazynowych czy narzędzi księgowych.

Jeżeli ten element wypada z łańcucha, powstaje kilka równoległych problemów. Po pierwsze, stany magazynowe zaczynają się rozjeżdżać, bo marketplace’y nadal przyjmują zamówienia, ale system integrujący nie aktualizuje już dostępności towaru. W okresie szczytowego popytu, jakim jest okres Black Friday, ryzyko oversellingu rośnie z godziny na godzinę.

Po drugie, zamówienia pozostają „uwięzione” na marketplace’ach. Sprzedawcy, którzy na co dzień pracują wyłącznie w panelu Rithum, nagle muszą sięgać do natywnych paneli każdej z platform, aby ręcznie pobierać nowe orders, drukować dokumenty i etykiety, aktualizować statusy wysyłek. W firmach wielokanałowych, przy tysiącach transakcji dziennie, taka zmiana zautomatyzowanych procesów na obsługę ręczną oznacza natychmiastowe wąskie gardła.

Po trzecie, kampanie reklamowe i działania marketingowe przestają być powiązane z aktualnymi danymi sprzedażowymi. Budżety są nadal wykorzystywane, ale raportowanie i optymalizacja nie działają tak, jak powinny. W praktyce sprzedawca może „palić” budżet na reklamy, nie mając pełnego obrazu tego, które kampanie rzeczywiście generują sprzedaż w warunkach awarii.

Z prawnego punktu widzenia szczególnie istotne jest to, że klient końcowy nie zawiera umowy z Rithum, tylko z konkretnym sprzedawcą na Amazon, eBay czy Kaufland.de. Europejskie prawo konsumenckie, w tym dyrektywy wdrożone do polskiej ustawy o prawach konsumenta, nie przewiduje „ulg” dla przedsiębiorcy w sytuacji, gdy zawiedzie integrator czy chmura. To sprzedawca pozostaje odpowiedzialny za terminową dostawę, prawidłowe rozliczenia i obsługę reklamacji, niezależnie od kulisów technicznych.

To nie jest pierwszy sygnał ostrzegawczy: OVH, AWS, Cloudflare i ChannelAdvisor w Niemczech

Dzisiejsza awaria Rithum nie jest odosobnionym przypadkiem, lecz kolejnym elementem coraz dłuższej listy incydentów infrastrukturalnych, które bezpośrednio uderzają w e-commerce.

W marcu 2021 roku pożar w centrum danych OVH w Strasburgu doprowadził do wyłączenia około 3,6 miliona stron internetowych na całym świecie. Wśród poszkodowanych były również polskie narzędzia dla e-commerce, w tym Base.com – wtedy jeszcze BaseLinker. Firma opisała później szczegółowo, jak wyglądało przywracanie działania: reakcja na pożar, uruchomienie procedur bezpieczeństwa, oparcie się na kopiach zapasowych i serwerach lustrzanych, przeniesienie infrastruktury do Amazon Web Services, gdzie wówczas już od lat był chociażby niemiecki lider rynkowy i konkurent: PlentyONE (wtedy jeszcze plentymarkets). Co ważne, Base.com już wcześniej miało rozbudowaną strategię backupów – mimo to musiało zmierzyć się z koniecznością budowy od zera nowego środowiska w chmurze.

Z kolei w listopadzie 2025 roku poważna awaria AWS i w ostatnich dniach również Cloudflare – globalnego dostawcy usług CDN, DNS i ochrony przed atakami DDoS – doprowadziła do wielogodzinnych problemów z dostępem do tysięcy serwisów na całym świecie, w tym platform streamingowych, mediów społecznościowych, narzędzi AI i usług finansowych. Wielu sprzedawców w Polsce i Niemczech zgłaszało w tym czasie spadki ruchu, problemy z płatnościami oraz błędy w logowaniu do paneli administracyjnych.

Warto przypomnieć także ruch stricte organizacyjny: w 2023 roku ChannelAdvisor zamknął biuro w Berlinie i zwolnił ok. 20 pracowników odpowiedzialnych za obsługę niemieckiego rynku, przenosząc wsparcie klientów do Londynu. Dla wielu sprzedawców był to sygnał, że centralizacja decyzji i zasobów w ramach międzynarodowych koncernów może oznaczać mniejszą elastyczność i gorszą znajomość lokalnych rynków. Dziś, gdy Rithum przechodzi przez poważną awarię infrastrukturalną, te wcześniejsze obawy o długoterminową odporność i strategię spółki wracają z nową siłą.

Jak zareagować „tu i teraz”, jeśli korzystasz z Rithum?

Jeżeli twoja firma opiera obsługę marketplace’ów na Rithum, kluczowe jest jak najszybsze przejście w tryb działania awaryjnego. W praktyce oznacza to przede wszystkim bezpośrednią pracę w panelach marketplace’ów. Trzeba zalogować się do Amazon Seller Central, eBay, Kaufland.de, Allegro czy innych kanałów i ręcznie pobrać listę zamówień z okresu, w którym integrator nie działa. Następnie należy porównać ją z tym, co widzą systemy wewnętrzne – ERP, WMS czy system księgowy – i na tej podstawie prowadzić kompletację i wysyłkę. W okresie Black Friday lepiej mieć prowizoryczny, ale działający proces ręczny, niż liczyć, że „system sam się naprawi” zanim dojdzie do opóźnień, anulacji i zwrotów.

Tam, gdzie masz bardzo małe stany magazynowe i jednocześnie dużo kanałów sprzedaży, warto rozważyć tymczasowe ograniczenie ekspozycji – na przykład przez ręczne wstrzymanie ofert na wybranych marketplace’ach. Jest to nieintuicyjne w szczycie sezonu, ale w wielu przypadkach mniej kosztowne niż późniejsze gaszenie pożaru związanego z niedostępnym towarem, negatywnymi opiniami i sankcjami ze strony platformy.

Równolegle dobrze jest zaplanować już teraz etap „po”: po powrocie Rithum do działania trzeba będzie porównać dane zamówień z okresu awarii między wszystkimi marketplace’ami a systemem, zweryfikować rozbieżności i upewnić się, że nie powstaną zdublowane wysyłki, błędne dokumenty księgowe czy niezamierzone korekty stocków. Warto prowadzić na bieżąco własny rejestr ręcznie obsługiwanych zamówień, który później ułatwi rekonsyliację.

Co ta awaria mówi o twojej strategii IT i ryzyku w e-commerce?

Historia pożaru w OVH, awarii AWS, globalnego blackout’u Cloudflare i obecnej sytuacji z Rithum składa się w jeden, bardzo wyraźny obraz: oparcie całej sprzedaży na jednym dostawcy infrastruktury lub jednym integratorze nie jest już tylko „ryzykiem teoretycznym”. To realne zagrożenie dla przychodów, reputacji i relacji z klientami.

Dla polskich i niemieckich sprzedawców działających na Amazon, eBay, Allegro, Kaufland.de czy Otto oznacza to konieczność przemyślenia kilku kluczowych obszarów. Po pierwsze, dywersyfikacja: dotyczy to zarówno samych marketplace’ów (nie tylko Amazon), jak i warstwy technologicznej. Warto rozważyć model, w którym krytyczne dane – zamówienia, dokumenty, raporty – są cyklicznie eksportowane poza system główny, na przykład do niezależnej chmury, na własny dysk sieciowy czy rozwiązanie pokroju Google Drive z automatyczną synchronizacją.

Po drugie, monitoring i komunikacja. Firmy powinny samodzielnie monitorować dostępność kluczowych usług – integratorów, operatorów płatności, systemów wysyłkowych – a nie polegać wyłącznie na deklaracjach dostawców. Warto mieć przygotowany plan komunikacji kryzysowej: szablony maili do klientów, gotowe komunikaty na stronę i media społecznościowe, jasne instrukcje dla zespołu obsługi klienta, jak tłumaczyć opóźnienia i na czym polega problem techniczny.

Po trzecie, treść umów SLA. Wiele firm akceptuje domyślne warunki bez wnikliwej analizy, podczas gdy to właśnie tam znajdziemy odpowiedzi na pytania o gwarantowaną dostępność, maksymalny czas przywrócenia, dopuszczalną utratę danych oraz ewentualne odszkodowania. Awaria takiej skali jak obecna w Rithum jest momentem, w którym warto wrócić do tych dokumentów i ocenić, czy są adekwatne do wagi waszej sprzedaży online.

Wreszcie, trzeba pamiętać, że infrastruktura techniczna stała się strategicznym elementem biznesu na równi z ofertą, ceną i logistyką. E-commerce to dziś gęsta sieć zależności: pomiędzy chmurą, dostawcami rozwiązań SaaS, marketplace’ami, systemami płatności, operatorami logistycznymi i wewnętrznymi systemami sprzedawcy. Świadome zarządzanie tym łańcuchem – w tym planowanie awaryjne – przestaje być luksusem, a staje się warunkiem przetrwania w sytuacjach takich, jak awaria Rithum w najgorętszym tygodniu roku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

9 + dziesięć =