Czy to już koniec sklepów internetowych? Nadchodzi era handlu, w którym sprzedajesz… sztucznej inteligencji
7.10.2025
Jeszcze kilka lat temu każdy przedsiębiorca marzył o własnym sklepie online. Własna domena, własny design, własny marketing – niezależność i wolność od platform. Shopify, Shoper czy WooCommerce obiecywały, że kto zbuduje markę, ten zyska lojalnych klientów i sprzedaż bez pośredników.
Dziś coraz częściej słychać: to już nie wystarczy.
Świat handlu online zmienia się szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał. I choć brzmi to jak science fiction, przyszłość e-commerce może wyglądać tak, że… sklepy internetowe przestaną być potrzebne.
Zamiast sklepu – asystent
Wyobraźmy sobie prostą scenę z niedalekiej przyszłości.
Mówisz do swojego telefonu:
„Potrzebuję kurtki przeciwdeszczowej, lekkiej, granatowej, do 400 złotych. Ekologicznej, najlepiej z recyklingu.”
Twój asystent – oparty na sztucznej inteligencji – przeszukuje globalną bazę produktów. Analizuje opinie, sprawdza dostępność w magazynach, porównuje ceny, uwzględnia Twój styl, rozmiar i wcześniejsze zakupy. Po chwili proponuje trzy opcje, które idealnie pasują do Twoich oczekiwań.
Nie otwierasz żadnej strony. Nie wpisujesz frazy w Google. Nie wchodzisz na Amazon ani Allegro. Po prostu wybierasz – i kupujesz – bez wychodzenia z rozmowy.
To już się dzieje.
ChatGPT wprowadził funkcję zakupów bezpośrednio w czacie, początkowo w USA z produktami z Etsy. Amazon ma własnego asystenta o nazwie Rufus, który nie tylko podpowiada, ale też rekomenduje produkty i prowadzi użytkownika przez proces zakupu. eBay testuje podobne rozwiązania.
Dane są nowym sklepem
W tradycyjnym e-commerce wszystko kręciło się wokół wyglądu sklepu. Szata graficzna, UX, ścieżka zakupowa, konwersja, SEO.
Teraz to wszystko traci znaczenie.
Bo jeśli klient nie odwiedza już Twojej strony, to jaką rolę ma pełnić piękny design?
Jeśli nie wpisuje zapytań w wyszukiwarce, to po co optymalizować meta-tytuły i słowa kluczowe?
W świecie, w którym zakupy odbywają się w rozmowie z AI, najważniejsze jest jedno: czy Twoje produkty są zrozumiałe dla maszyn.
To nie jest graficzny UX. To semantyczny UX.
Jeśli chcesz, by Twoja oferta pojawiła się w odpowiedzi sztucznej inteligencji, musi być precyzyjnie opisana – językiem, który zrozumie algorytm.
Czyli: pełne dane techniczne, dokładne atrybuty, jednoznaczne kategorie, poprawne identyfikatory (GTIN), przejrzyste recenzje i ustrukturyzowane opisy.
Krótko mówiąc – nie wystarczy mieć piękne zdjęcia. Trzeba mieć czytelne dane.
Koniec SEO? A może jego druga młodość?
Od dwóch dekad SEO było świętym Graalem sprzedaży online.
Pozycjonowanie, linki, blogi, frazy, CTR – każdy chciał być „na pierwszym miejscu w Google”.
Ale to się kończy.
Według badań SparkToro już ponad 60% wyszukań w Google kończy się bez kliknięcia. Użytkownicy nie przechodzą na strony, bo otrzymują odpowiedź od razu – w wynikach, w mapach, w podsumowaniu AI.
A teraz dochodzą do tego AI-overviews – streszczenia generowane przez sztuczną inteligencję, które pokazują użytkownikowi gotową odpowiedź. Kliknięcie? Niepotrzebne.
Dla wydawców to cios. Dla e-sklepów – sygnał alarmowy.
Nie chodzi już o to, by być „na pierwszym miejscu”.
Trzeba być źródłem, z którego AI czerpie informacje.
To fundamentalna zmiana. SEO przestaje być sztuką słów, a staje się sztuką zrozumienia danych przez algorytmy.
A co z Amazonem, eBayem i Allegro?
Czy platformy też są zagrożone? Tak – ale inaczej, niż mogłoby się wydawać.
Jeśli sztuczna inteligencja potrafi sama przeszukiwać oferty i wybierać produkty z różnych źródeł, to po co użytkownikowi pośrednik?
Amazon, eBay i Allegro doskonale zdają sobie z tego sprawę. Dlatego nie walczą z AI, lecz ją wchłaniają. Amazon buduje własne asystenty, eBay integruje rekomendacje oparte na sztucznej inteligencji, a Allegro – choć jeszcze nie mówi o tym głośno – intensywnie rozwija swoje silniki dopasowania ofert.
Platformy nie znikną, ale ich rola się zmieni.
Nie będą już „miejscem zakupów”, tylko „dostawcą danych produktowych i logistyki” dla systemów AI.
Ich przewaga nie będzie polegać na ruchu, lecz na wiarygodności i sprawnej obsłudze zamówień.
Co się nie zmieni: emocje i społeczność
Choć wiele procesów handlowych przejmie automatyzacja, jedno pozostanie ludzkie – emocje.
Dlatego social commerce i live shopping nie znikną.
To właśnie te formaty – oparte na emocjach, historii i relacji – pozwalają markom przebić się przez szum danych.
TikTok Shop, który w 2025 roku wystartował w Niemczech i Francji, już generuje miliardy dolarów przychodów. Sprzedaż wideo z emocją, humorem czy autentycznością działa, bo ludzie wciąż chcą kupować od ludzi.
Sztuczna inteligencja może zrozumieć parametry produktu, ale nie potrafi zrozumieć i przekazać historii o produkcie, tworzonej przez markę lub sprzedawcę.
Polska perspektywa: kto przetrwa rewolucję
Dla polskich firm, które sprzedają w Europie – zwłaszcza w Niemczech – nadchodzące lata będą decydujące.
Warto zadać sobie kilka niewygodnych pytań:
- Czy Twoje produkty mają pełne opisy i identyfikatory, które AI może zrozumieć?
- Czy Twoje dane są dostępne w formacie, który można łatwo odczytać (API, feed produktowy, schema.org)?
- Czy Twoja marka ma rozpoznawalność w mediach społecznościowych, czy istnieje tylko w wynikach wyszukiwania?
- Czy przygotowujesz się do regulacji takich jak unijny Cyfrowy Paszport Produktu (DPP), który już wchodzi w życie?
To nie są kwestie techniczne. To kwestia przetrwania.
Od ruchu do kontekstu
Przez ostatnie dwie dekady celem każdego sklepu online było jedno: przyciągnąć ruch.
Kupowaliśmy reklamy, inwestowaliśmy w SEO, pisaliśmy blogi, prowadziliśmy kampanie mailingowe.
W świecie agentów AI ruch traci znaczenie.
Liczy się kontekst – czyli sposób, w jaki Twoje produkty istnieją w cyfrowym ekosystemie danych.
Nie musisz już walczyć o uwagę użytkownika.
Musisz zadbać o to, by Twój produkt został rozpoznany, zrozumiany i zarekomendowany przez sztuczną inteligencję.
Koniec romantyzmu w e-commerce
Można powiedzieć, że kończy się pewna epoka – romantyczny czas, gdy sprzedawca sam budował swój sklep, dbał o banery, newslettery, kolory przycisków i nagłówki SEO. E-handel był wtedy sztuką. Teraz staje się nauką – precyzyjną, opartą na danych, standardach i protokołach wymiany informacji.
Czy to źle?
Niekoniecznie. To po prostu kolejny etap ewolucji.
Tak jak kiedyś rynek przeniósł się z ulicy do przeglądarki, tak teraz przenosi się z przeglądarki do rozmowy.
Handel nie znika – po prostu zmienia medium.
Dla tych, którzy potrafią się przystosować, to będzie złoty czas.
Dla reszty – nostalgiczny koniec pewnej ery.


