DUH wymusza koniec greenwashingu Shein – co to oznacza dla e-commerce
3.02.2026
Niemiecka organizacja Deutsche Umwelthilfe (DUH, Niemiecka Pomoc dla Środowiska) wygrała postępowanie przeciwko chińskiej platformie Shein, znanej z modelu tzw. ultra-fast fashion – ekstremalnie szybkiej produkcji i dystrybucji taniej odzieży. Sąd zakazał firmie publicznego powoływania się na plany osiągnięcia „neutralności klimatycznej do 2050 roku”, jeśli nie przedstawi konkretnych i mierzalnych działań na poparcie takich twierdzeń.
DUH zarzuciła Shein, że deklaracje klimatyczne to greenwashing – czyli działania marketingowe mające stworzyć fałszywe wrażenie odpowiedzialności ekologicznej. Według organizacji, dane samej spółki wskazują, że emisje gazów cieplarnianych w Shein wzrosły w ciągu roku o 23 procent, co stoi w jaskrawej sprzeczności z komunikowanym celem „Net Zero 2050”.
Organizacja wszczęła też dodatkowe postępowania przeciwko operatorowi platformy, firmie Infinite Styles Services Co. Ltd., w związku z reklamami sugerującymi, że niektóre produkty są „ekologiczne”, „lokalne” lub „w 100% naturalne” – bez dowodów na poparcie tych twierdzeń.
Barbara Metz, dyrektor zarządzająca DUH, podkreśliła:
„Ultra-fast fashion z natury nie może być przyjazna dla klimatu. Ten model biznesowy, oparty na toksycznych, jednorazowych ubraniach transportowanych przez pół świata, musi przestać się opłacać.”
Jak DUH chce zmienić rynek odzieżowy
Deutsche Umwelthilfe nie ogranicza się do działań sądowych wobec pojedynczych firm. Organizacja apeluje do niemieckiego rządu o zaostrzenie przepisów wobec branży fast fashion, tak by nadprodukcja i nadmierna konsumpcja odzieży stały się finansowo nieopłacalne.
DUH domaga się, by minister środowiska Carsten Schneider wprowadził dodatkowe obowiązki wykraczające poza obecne ramy tzw. rozszerzonej odpowiedzialności producenta (EPR – Extended Producer Responsibility). Celem miałoby być stworzenie wiążących standardów środowiskowych dla producentów i platform handlowych takich jak Shein, Zalando czy Temu.
Minister Schneider już zapowiedział, że producenci ubrań będą w przyszłości współodpowiedzialni za koszty utylizacji tekstyliów. DUH uznaje jednak, że samo finansowe partycypowanie w odpadach nie wystarczy do faktycznego ograniczenia wpływu sektora na środowisko.
Obowiązek EPR w całej Unii Europejskiej
Zgodnie z nowymi przepisami Unii Europejskiej, do połowy 2027 roku wszystkie państwa członkowskie będą musiały wdrożyć system rozszerzonej odpowiedzialności producenta dla tekstyliów. Obecnie podobne rozwiązania funkcjonują już w branżach takich jak elektronika, baterie czy opakowania.
System EPR oznacza, że przedsiębiorcy będą musieli pokrywać część kosztów związanych z:
- zbiórką i utylizacją ubrań,
- zapewnieniem możliwości ich naprawy i ponownego użycia,
- oraz wsparciem procesów recyklingu materiałów tekstylnych.
Przykłady z Francji i Holandii pokazują, że taki model może realnie ograniczyć ilość odpadów odzieżowych. We Francji producenci i sprzedawcy muszą finansować systemy zbiórki odzieży, wspierać punkty naprawy oraz projektować produkty zgodne z zasadą „eco design” – czyli ułatwiające recykling i dłuższe użytkowanie.
Co to oznacza dla sprzedawców z Polski
Dla polskich firm sprzedających odzież do Niemiec lub na inne rynki UE – zarówno przez marketplace’y (Amazon, eBay, Zalando) jak i we własnych sklepach internetowych – konsekwencje będą znaczące:
- Wymóg transparentnej komunikacji – wszelkie deklaracje ekologiczne, np. „zrównoważona produkcja”, „organic cotton”, „neutralne klimatycznie”, będą musiały być poparte dowodami: certyfikatami, raportami LCA (analizy cyklu życia produktu) lub udokumentowanym pochodzeniem surowców.
- Nowe koszty w łańcuchu dostaw – po wdrożeniu EPR, producenci i importerzy tekstyliów będą musieli współfinansować system utylizacji i recyklingu odzieży. W praktyce może to oznaczać obowiązek rejestracji w odpowiednich systemach krajowych (np. Stiftung Zentrale Stelle w Niemczech, odpowiedniku polskiego BDO).
- Ryzyko sankcji i upomnień (Abmahnung) – niemieckie organizacje ekologiczne i stowarzyszenia konsumenckie regularnie pozywają zagranicznych sprzedawców za wprowadzające w błąd reklamy. Fałszywe lub nieprecyzyjne hasła ekologiczne mogą prowadzić do kosztownych sporów sądowych i blokad kont sprzedażowych.
Co powinien zrobić polski sprzedawca
- Sprawdzić swoje opisy produktów – każde stwierdzenie dotyczące ekologii powinno być poparte obiektywnym źródłem.
- Zaktualizować regulaminy i politykę środowiskową – wskazać, jakie działania realnie podejmuje firma w zakresie zrównoważonej produkcji lub logistyki.
- Monitorować przepisy w Niemczech i UE – szczególnie wdrażanie dyrektywy EPR i powiązanych regulacji (np. Digital Product Passport).
- Unikać ogólnych haseł reklamowych – takich jak „eco-friendly”, „sustainable”, „bio”, jeśli nie ma twardych dowodów.
Co to oznacza w praktyce
Postępowanie DUH przeciwko Shein to nie tylko precedens w zakresie reklamy ekologicznej, ale też sygnał dla całej branży cross-border e-commerce. Niemieckie sądy i organizacje coraz częściej traktują greenwashing jako formę nieuczciwej konkurencji, a nie wyłącznie jako problem wizerunkowy.
Polscy sprzedawcy działający w modelu D2C lub dropshippingowym, zwłaszcza ci korzystający z chińskich dostawców, muszą liczyć się z tym, że ich odpowiedzialność prawna w Niemczech będzie traktowana tak samo jak lokalnych firm.
W praktyce oznacza to konieczność weryfikacji:
- źródeł pochodzenia tkanin,
- procesów transportu i pakowania,
- oraz sposobu prezentacji produktów w materiałach marketingowych.


