FedEx w InPost, JD.com z JoyExpress: nowa dynamika w logistyce UE 2026?
- FedEx w konsorcjum wykupującym InPost: 7,8 mld euro i dostęp do 61 tys. automatów paczkowych
- Niemcy jako wyjątek: deklaracja Brzoski i potencjalnie zmieniający się kontekst
- JD.com uruchamia JoyExpress i przejmuje Ceconomy: ekspres + sieć sklepów jako „węzły logistyczne”
- Wnioski: Europa skręca w stronę modeli hybrydowych, a przewaga rodzi się w koszyku zakupowym
- Co to oznacza w praktyce dla sprzedawców z Polski
11.02.2026
Luty 2026 r. przyniósł dwa komunikaty, które razem układają się w czytelny trend: globalni gracze przestają traktować europejską logistykę jako „usługę zewnętrzną”, a zaczynają budować przewagę konkurencyjną przez kontrolę ostatniej mili. Pierwszy ruch to udział FedEx w wykupie InPost wycenianym na około 7,8 mld euro. Drugi – uruchomienie JoyExpress przez JD.com (przez JD Logistics) oraz równoległa ofensywa kapitałowa w handlu stacjonarnym poprzez przejęcie Ceconomy (MediaMarkt i Saturn).
To nie są wiadomości „obok siebie”. To dwa różne podejścia do tego samego problemu: jak zapewnić szybkość, przewidywalność i kosztową efektywność doręczeń w Europie – w warunkach rosnących oczekiwań klientów i rosnących kosztów pracy, paliw oraz obsługi zwrotów.
FedEx w konsorcjum wykupującym InPost: 7,8 mld euro i dostęp do 61 tys. automatów paczkowych
Ogłoszona 9 lutego 2026 r. transakcja zakłada wykup InPost przez konsorcjum, w którym są FedEx, Advent International, A&R Investments oraz czeska grupa PPF. Wycena spółki to ok. 7,8 mld euro, a oferta 15,60 euro za akcję ma oznaczać ok. 50-proc. premię względem „niezakłóconego” kursu z 2 stycznia 2026 r. Start formalnego wezwania przewidziano na drugi kwartał 2026 r., a zamknięcie transakcji – na drugą połowę 2026 r., po uzyskaniu zgód regulacyjnych.
Najważniejsza część tej historii nie dotyczy „własności dla samej własności”, tylko infrastruktury. InPost to sieć dostaw poza domem: automaty paczkowe i punkty odbioru. W komunikacji transakcyjnej pojawia się liczba ponad 61 tys. automatów paczkowych w dziewięciu krajach Europy. FedEx zyskuje możliwość oferowania klientom dostępu do tej sieci bez budowania jej od zera. Jednocześnie podkreślono brak planów pełnej integracji operacyjnej – spółki mają pozostać odrębne, a współpraca ma opierać się na ustaleniach handlowych.
W strukturze po transakcji InPost ma działać nadal pod dotychczasową marką i z siedzibą w Polsce. Założyciel i prezes Rafał Brzoska pozostaje na stanowisku oraz ma zachować ok. 16 proc. udziałów (przez A&R Investments). FedEx i Advent mają objąć po ok. 37 proc., PPF – ok. 10 proc. Konsorcjum dąży do uzyskania co najmniej 80 proc. akceptacji, co otwiera drogę do dalszych działań właścicielskich.
Niemcy jako wyjątek: deklaracja Brzoski i potencjalnie zmieniający się kontekst
Wątek niemiecki wymaga precyzji, bo tu łatwo o skróty myślowe. Według cytowanej wypowiedzi Rafała Brzoski dla „Manager Magazin” InPost nie planuje wejścia na rynek niemiecki. Powodem ma być klimat inwestycyjny i ocena, że państwo konsekwentnie wspiera lokalnego lidera – DHL Group – posiadającego dominującą pozycję w segmencie paczek i automatów paczkowych.
Ta deklaracja jest ważna dla sprzedawców, bo Niemcy to największy rynek e-commerce w Europie kontynentalnej. Dziś więc nie ma sensu planować strategii dostaw do Niemiec „pod InPost”, skoro InPost na tym rynku (na razie) nie buduje obecności sieciowej.
Jednocześnie pojawił się nowy kontekst, który może w przyszłości wpływać na realność takich zapowiedzi: FedEx jest już obecny operacyjnie na rynku niemieckim, a wejście kapitałowe w InPost daje mu potencjalnie więcej narzędzi, by rozwijać usługi B2C i konfiguracje doręczeń w Europie. To nie oznacza automatycznie startu InPost w Niemczech ani nie unieważnia wypowiedzi Brzoski. Oznacza natomiast, że część scenariuszy, które wcześniej były „mało prawdopodobne”, może wrócić do gry w formie pośredniej: partnerstw, modeli współdzielenia infrastruktury, integracji doręczeń do punktów odbioru, czy wejść przez sieci detaliczne – bez klasycznego „stawiania własnych automatów” na dużą skalę.
Rynek będzie tę kwestię uważnie obserwował, bo Niemcy są jednym z niewielu miejsc, gdzie przewaga infrastrukturalna i regulacyjna lokalnego lidera stanowi realną barierę dla modelu opartego o automaty paczkowe.
JD.com uruchamia JoyExpress i przejmuje Ceconomy: ekspres + sieć sklepów jako „węzły logistyczne”
Druga wiadomość, z 10 lutego 2026 r., dotyczy JD.com. Firma ogłosiła uruchomienie JoyExpress – usługi dostaw tego samego dnia i następnego dnia, realizowanej przez JD Logistics w europejskich metropoliach (m.in. Berlin, Paryż, Londyn, Amsterdam). Komunikowanym fundamentem ma być sieć ponad 60 magazynów i centrów dystrybucyjnychw Europie, a w pakiecie usług jest także dostawa i instalacja urządzeń wielkogabarytowych – kluczowa przewaga w elektronice i AGD.
JoyExpress ma wspierać nie tylko platformę Joybuy (wspominaną jako uruchomioną pilotażowo w Niemczech i Wielkiej Brytanii, z planowanym wejściem w fazę operacyjną w marcu 2026 r.), ale docelowo także sprzedawców zewnętrznych. To jest próba wejścia na teren, który dotąd w Europie kontrolują głównie: Amazon (własna logistyka), DHL i krajowi operatorzy paczkowi.
Równolegle JD.com dąży do przejęcia Ceconomy, wyceniając transakcję na ok. 2,2 mld euro (4,60 euro za akcję) i wskazując na zabezpieczenie 70,9 proc. praw głosu dzięki deklaracjom akcjonariuszy. Zgoda niemieckiego Bundeskartellamt (federalnego organu antymonopolowego) ma już być uzyskana, a zakończenie procesu przewidziano na pierwszą połowę 2026 r., przy trwających jeszcze innych postępowaniach regulacyjnych. Skala Ceconomy to ponad 1 000 sklepów w 11 krajach i dziesiątki tysięcy pracowników.
Z perspektywy logistyki to szczególnie istotne, bo sklepy w takim modelu stają się elementem infrastruktury: miejscem odbioru, zwrotu, serwisu, a potencjalnie także „mini-magazynem” do szybkich dostaw miejskich. To klasyczny kierunek: skrócenie dystansu do klienta i przejęcie większej części wartości łańcucha dostaw.
Wnioski: Europa skręca w stronę modeli hybrydowych, a przewaga rodzi się w koszyku zakupowym
Zestawienie FedEx–InPost i JD.com–JoyExpress/Ceconomy pokazuje, że europejski rynek wchodzi w etap, w którym:
- dostawy poza domem (automaty paczkowe i punkty odbioru) coraz częściej są podstawą ekonomiki ostatniej mili,
- dostawy ekspresowe w metropoliach stają się narzędziem do zdobywania udziałów w rynku, zwłaszcza w kategoriach o wysokiej wartości koszyka,
- logistyka przestaje być „neutralną usługą” – staje się elementem przewagi platformy, sieci handlowej lub dużego operatora międzynarodowego.
Jeżeli InPost testuje doręczenia do domu we Francji i Włoszech, a JD.com rozwija ekspres i jednocześnie przejmuje sieć sklepów, to znak, że granice między modelami będą się zacierać. Klient ma mieć wybór, ale sprzedawca ma mieć pewność kosztu i jakości.
Co to oznacza w praktyce dla sprzedawców z Polski
Dla polskich firm sprzedających na rynki Unii Europejskiej najważniejsze jest szybkie „przestawienie myślenia” z jednego operatora na konfiguracje krajowe i miejskie:
- Tam, gdzie rynek preferuje odbiór poza domem, brak automatów/punktów odbioru w koszyku oznacza spadek konwersji i większą liczbę problematycznych doręczeń.
- W metropoliach, gdzie ekspres będzie się rozpychał, czas dostawy stanie się czynnikiem konkurencyjnym nawet w kategoriach, które dotąd żyły „standardem 48–72 godziny”.
- Zwroty muszą być projektowane jak proces, nie jak zapis: w UE standardem jest 14-dniowe prawo odstąpienia od umowy w sprzedaży na odległość, a operacyjnie liczy się etykieta, śledzenie i przewidywalny czas.
Dwa krótkie przykłady:
- Sprzedaż do Francji: jeśli klient oczekuje odbioru poza domem (często pod marką Mondial Relay, pod którą działa InPost we Francji), dostawa tylko „pod drzwi” może obniżać sprzedaż mimo dobrych cen produktu.
- Sprzedaż elektroniki do Niemiec: jeśli ekspres i usługi instalacyjne zaczną podnosić standard w dużych miastach, przewagę będą mieć ci, którzy potrafią zaoferować szybką, przewidywalną dostawę i sprawny zwrot – niezależnie od tego, czy realizuje to jeden czy kilku partnerów logistycznych.
W tle pozostaje pytanie o Niemcy i InPost. Przy obecności FedEx na rynku niemieckim i jego wejściu kapitałowym do InPost, dzisiejsza deklaracja „nie wchodzimy do Niemiec” może kiedyś wymagać aktualizacji – choćby w formie ograniczonej, partnerskiej. Warto to śledzić, bo dla cross-border z Polski do Niemiec dostęp do alternatywnej sieci dostaw poza domem byłby zmianą o dużym znaczeniu kosztowym i operacyjnym.


