Jak przetrwać sezon świąteczny w Niemczech bez niespodzianek od prawników?

Podsumuj artykuł z AI
ChatGPT
Gemini (Kopiuj)

17.12.2025

Grudzień w e-commerce ma dwa oblicza. Z jednej strony to czas wzmożonego ruchu, wyższych koszyków zakupowych i klientów, którzy podejmują decyzje szybciej niż zwykle. Z drugiej – okres, w którym najmniejsze potknięcie formalne potrafi bardzo szybko zamienić świąteczny entuzjazm w kosztowny problem prawny. Monitor upomnień publikowany przed Bożym Narodzeniem nie pozostawia złudzeń: dekoracje, kalendarze adwentowe i świąteczna muzyka od lat znajdują się pod lupą podmiotów pilnujących praw do znaków towarowych, projektów graficznych i utworów muzycznych.

Dla polskich sprzedawców działających na rynku niemieckim te przykłady mają szczególne znaczenie. Niemcy należą do najbardziej sformalizowanych rynków e-handlu w Europie, a praktyka upomnień prawnych jest tam elementem codzienności, nie wyjątkiem. Co istotne, wiele naruszeń nie wynika ze złej woli, lecz z błędnych założeń i przyzwyczajeń, które latami uchodziły za bezpieczne.

Gwiazda, która nie jest tylko ozdobą

Jednym z najbardziej powtarzalnych tematów, zarówno w okresie świątecznym, jak i poza nim, pozostaje kwestia gwiazdy adwentowej znanej pod nazwą Herrnhuter Stern. Dla wielu konsumentów to symbol niemieckiego Bożego Narodzenia, obecny w domach od pokoleń. Dla producenta jest to jednak przede wszystkim zarejestrowany znak towarowy, objęty pełną ochroną prawną.

https://euipo.europa.eu/eSearch/#basic/1+1+1+1/100+100+100+100/herrnhuter%20stern

Problem zaczyna się w momencie, gdy sprzedawca oferuje produkty, które nie pochodzą od tego producenta, a mimo to posługuje się chronioną nazwą. Dotyczy to nie tylko samych gwiazd, ale również wszelkiego rodzaju akcesoriów – oświetlenia, kabli czy elementów zamiennych. W jednym z opisanych przypadków sprzedawca sprzedawał zamienne źródła światła, określając je wprost jako „oświetlenie do Herrnhuter Stern”. Produkty były jedynie kompatybilne, nie oryginalne, a użycie nazwy znaku towarowego w taki sposób zostało uznane za naruszenie prawa.

Efekt był jednoznaczny: obowiązek zaprzestania sprzedaży i rachunek przekraczający trzy tysiące euro. Co ważne, nawet sformułowania, które przez lata funkcjonowały w handlu internetowym jako względnie bezpieczne, dziś coraz częściej trafiają na celownik. Opisy „pasujące do” czy „kompatybilne z” nie zawsze chronią sprzedawcę, zwłaszcza gdy nazwa znaku towarowego pełni kluczową rolę marketingową.

Kalendarz adwentowy i granice twórczej swobody

Drugim obszarem, który regularnie generuje problemy, są projekty graficzne. Świąteczne kalendarze adwentowe sprzedają się znakomicie, szczególnie gdy oferują oryginalny motyw lub nawiązują do sentymentów. Właśnie ta nostalgia bywa jednak zdradliwa.

W jednym z przypadków na rynek trafił kalendarz z ilustracją jednośladu wyraźnie kojarzącego się z kultowym pojazdem z czasów dawnej wschodniej części Niemiec. Sprzedawca argumentował, że grafika została zmieniona: inne kolory, uproszczona forma, delikatna stylizacja. Z punktu widzenia prawa nie miało to jednak decydującego znaczenia. Kluczowe elementy oryginalnego projektu pozostały rozpoznawalne, a to wystarczyło, by uznać, że doszło do naruszenia praw autorskich.

Ten przykład dobrze pokazuje, jak wąska bywa granica między inspiracją a niedozwolonym wykorzystaniem cudzego dzieła. W e-commerce nie wystarczy „narysować od nowa”. Jeżeli odbiorca bez trudu rozpozna pierwowzór, ryzyko upomnienia jest bardzo realne – niezależnie od tego, czy produkt trafia do sprzedaży w grudniu, czy w środku lata.

Świąteczna muzyka, która drogo kosztuje

Trzecia kategoria problemów powraca każdego roku wraz z wysypem materiałów promocyjnych w mediach społecznościowych. Krótkie filmy, relacje i reklamy w naturalny sposób sięgają po znane utwory budujące świąteczny nastrój. Dla wielu sprzedawców oczywiste wydaje się założenie, że skoro dana piosenka jest dostępna w bibliotece platformy, można z niej korzystać bez ograniczeń.

To jedno z najbardziej kosztownych nieporozumień w handlu internetowym. Licencje posiadane przez platformy społecznościowe bardzo często nie obejmują komercyjnego wykorzystania muzyki w reklamie produktów. W praktyce oznacza to, że nawet krótki film promujący sklep lub ofertę może zostać uznany za naruszenie praw do utworu.

Roszczenia w takich sprawach potrafią być szczególnie dotkliwe finansowo. Opłaty licencyjne i kary sięgające kilkudziesięciu tysięcy złotych nie należą do rzadkości. Nic dziwnego, że coraz więcej doświadczonych sprzedawców rezygnuje z popularnych przebojów na rzecz muzyki z domeny publicznej lub utworów objętych licencją do użytku komercyjnego.

Problemy nie kończą się wraz z końcem świąt

Choć grudzień sprzyja potknięciom, warto pamiętać, że upomnienia prawne nie są wyłącznie sezonowym zjawiskiem. Przykłady z innych miesięcy pokazują to równie dobitnie. Sprzedawca, który użył chronionej nazwy znaku towarowego bez uprawnień, zapłacił ponad trzy tysiące euro. Inny przedsiębiorca, sprzedający słodycze bez pełnych informacji o składnikach i terminach przydatności, naraził się na zarzut naruszenia przepisów informacyjnych oraz zasad uczciwej konkurencji.

Do tego dochodzi jeszcze kwestia oznaczeń jakości. Reklamowanie produktów jako „sprawdzonych” lub „certyfikowanych” bez faktycznego przeprowadzenia badań to prosta droga do konfliktu z właścicielem znaku. Prawo w tym zakresie jest bezlitosne, a tłumaczenia o „skrótach myślowych” nie mają żadnego znaczenia.

Ostrożność zamiast pośpiechu

Wspólnym mianownikiem wszystkich tych historii jest nadmierny pośpiech. Okres przedświąteczny sprzyja szybkim decyzjom, uproszczeniom i sięganiu po sprawdzone schematy. Tymczasem w handlu internetowym to właśnie grudzień wymaga największej dyscypliny.

Dla polskich sprzedawców działających na rynkach zagranicznych oznacza to jedno: każda nazwa, każda grafika i każdy element marketingu powinny zostać sprawdzone z taką samą starannością jak warunki dostawy czy rozliczenia podatkowe. Święta mogą być bardzo dobrym czasem sprzedażowym, ale tylko wtedy, gdy nie kończą się kosztowną lekcją prawa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

18 + 15 =