Jak uniknąć kosztownych upomnień? 4 najnowsze pułapki prawne dla sprzedawców w Niemczech
- Braki w noty prawnej (Impressum): kosztowna pomyłka za 357 euro
- Błąd w cenie jednostkowej: zmiana przepisów, której nie można zignorować
- Marka „Inbus”: powszechny błąd, który może kosztować ponad 2 tysiące euro
- Komentarz na LinkedIn może być reklamą – nowe ryzyko dla sprzedawców i marek B2B
- Wnioski i rekomendacje dla polskich sprzedawców
23.06.2025
Dla polskich sprzedawców prowadzących działalność na niemieckim rynku – szczególnie na platformie Amazon – upomnienia (niemieckie Abmahnungen) pozostają jednym z największych ryzyk prawnych. Dotyczy to zwłaszcza drobnych niedopatrzeń formalnych, które mogą skutkować wysokimi kosztami i koniecznością zmiany praktyk sprzedażowych. W ostatnich tygodniach szczególne poruszenie wywołały trzy przypadki: niepełne dane w noty prawnej (impressum), nieprawidłowo wyliczony Grundpreis, czyli cena jednostkowa, oraz naruszenie praw do znaku towarowego „Inbus”. Każdy z tych przypadków może dotyczyć również polskich sprzedawców oferujących swoje produkty w Niemczech. Dodatkowo opiszemy w tym artykule, na co zwracać uwagę pisząc komentarze na LinkedIn z firmowego profilu.
Braki w noty prawnej (Impressum): kosztowna pomyłka za 357 euro
W Niemczech obowiązek posiadania poprawnego impressum dotyczy każdego przedsiębiorcy oferującego produkty lub usługi online. Regulacja ta wynika z § 5 niemieckiej ustawy o usługach cyfrowych (Digitale-Dienste-Gesetz, wcześniej Telemediengesetz). Na jej mocy należy w sposób łatwo dostępny i czytelny udostępnić dane identyfikacyjne firmy. Wśród wymaganych informacji muszą znaleźć się: pełna nazwa firmy, adres prowadzenia działalności, dane kontaktowe oraz – w przypadku zarejestrowanych firm – numer rejestrowy, sąd rejestrowy i forma prawna.
Jeden z niemieckich sprzedawców działających na Amazonie został ostatnio upomniany przez Verband Sozialer Wettbewerb (VSW, czyli Związek Konkurencji Społecznej) za brak informacji o sądzie rejestrowym. Choć mogłoby się wydawać, że to drobnostka, prawo niemieckie traktuje to jako naruszenie przepisów konkurencji, co może skutkować sankcją finansową – w tym przypadku była to kwota 357 euro.
Polscy sprzedawcy powinni zatem dokładnie sprawdzić, czy ich dane w sekcji „Impressum” na Amazonie są kompletne i aktualne. Można to zrobić bezpośrednio w Seller Central, w zakładce Ustawienia → Informacje o koncie sprzedawcy → Informacje i polityki → Impressum.
Błąd w cenie jednostkowej: zmiana przepisów, której nie można zignorować
Kolejny przypadek dotyczył błędnego przeliczenia tzw. ceny jednostkowej (Grundpreis), obowiązującej na mocy niemieckiej ustawy o podawaniu cen (Preisangabenverordnung, PAngV). Zgodnie z obowiązującym od 2022 roku brzmieniem przepisów, cena jednostkowa musi być podana zawsze w przeliczeniu na 1 litr lub 1 kilogram – niezależnie od wielkości opakowania. Dawna możliwość podawania ceny za 100 ml lub 100 g dla mniejszych opakowań została zniesiona.
Sprzedawca, który nadal stosował przeliczenie do 100 ml, naraził się na upomnienie od tego samego związku (VSW), ponosząc koszty w wysokości 357 euro. Choć zmiana ta obowiązuje już od ponad dwóch lat, wielu sprzedawców – zwłaszcza z zagranicy – nadal nie zaktualizowało swoich ofert, co może prowadzić do sankcji.
Dla polskich e-sprzedawców sprzedających produkty spożywcze, kosmetyki czy środki czystości w małych opakowaniach, konieczne jest więc ponowne sprawdzenie formatów podawania cen w niemieckich ofertach. Tylko podanie ceny w euro za 1 litr lub 1 kilogram zapewnia zgodność z prawem.
Marka „Inbus”: powszechny błąd, który może kosztować ponad 2 tysiące euro
Trzeci przypadek pokazuje, jak potoczne słowo może prowadzić do kosztownego sporu prawnego. Marka „Inbus” – choć w potocznym języku oznacza klucz sześciokątny – jest zarejestrowanym znakiem towarowym należącym do niemieckiej spółki Inbus IP GmbH. Firma ta, reprezentowana przez kancelarię Advant Beiten, od lat aktywnie monitoruje rynek i wystosowuje upomnienia wobec sprzedawców, którzy używają słowa „Inbus” w opisach produktów, które nie pochodzą bezpośrednio od tej marki.
Naruszenie dotyczy takich określeń jak „Inbusschlüssel”, „Inbusschrauben” czy „Inbusschlüsselsatz” – jeśli produkt nie jest faktycznie wyprodukowany przez firmę Inbus IP GmbH, użycie tego terminu stanowi pogwałcenie prawa do znaku towarowego. Skutki finansowe są dotkliwe: omawiany przypadek zakończył się kosztem 2.123,08 euro dla ukaranego sprzedawcy.
Polscy sprzedawcy narzędzi powinni unikać używania tego określenia, jeśli oferują zamienniki lub produkty innych producentów. Zamiast tego warto stosować neutralne określenia jak „klucz sześciokątny” (Sechskantschlüssel) lub „klucz imbusowy typu XYZ”.
Komentarz na LinkedIn może być reklamą – nowe ryzyko dla sprzedawców i marek B2B
Dla polskich firm prowadzących działania B2B na rynku niemieckim – w tym producentów, dostawców i sprzedawców działających transgranicznie – istotnym sygnałem ostrzegawczym jest najnowszy wyrok wyższego sądu krajowego w Dreźnie (OLG Dresden, sygn. 14 U 1613/24). Orzeczenie z 17 czerwca 2025 roku dotyczyło komentarzy zamieszczonych na platformie LinkedIn, które zostały uznane za nieuczciwą reklamę. W centrum sprawy znalazła się sytuacja, w której menedżer jednego przedsiębiorstwa skomentował wpis konkurencyjnej firmy, promując jednocześnie własne rozwiązania oraz zamieszczając link do strony produktu swojej spółki. Choć wcześniej sąd niższej instancji uznał to za dopuszczalną wypowiedź ekspercką, sąd apelacyjny ocenił, że tego rodzaju działania stanowią porównawczą reklamę i naruszają zasady uczciwej konkurencji.
Dla sprzedawców i właścicieli marek korzystających z LinkedIn jako kanału komunikacji branżowej to jasny sygnał, że aktywność na tej platformie podlega takim samym rygorom prawnym jak reklama w tradycyjnych mediach. Komentarze pod postami konkurencji, nawet jeśli zawierają treści merytoryczne, mogą być postrzegane jako forma promocji, zwłaszcza gdy towarzyszą im odnośniki do własnych produktów lub usług. Skutki? Możliwość otrzymania upomnienia, a nawet konieczność zapłaty odszkodowania czy wydania oświadczenia o zaniechaniu. Szczególną ostrożność powinny zachować firmy operujące na rynkach DACH, gdzie kultura prawna w zakresie konkurencji jest wyjątkowo restrykcyjna.
Wnioski i rekomendacje dla polskich sprzedawców
Powyższe przypadki to przestroga, że drobne błędy formalne mogą prowadzić do kosztownych konsekwencji. W niemieckim e-commerce szczególnie istotne jest:
- regularne aktualizowanie danych firmy w Impressum i ich zgodność z przepisami § 5 DDG;
- przestrzeganie zasad podawania cen jednostkowych zgodnie z aktualną wersją ustawy PAngV;
- unikanie użycia zastrzeżonych nazw handlowych i marek bez zgody właściciela.
Upomnienia w Niemczech to nie tylko wezwania do zaprzestania naruszeń, ale też żądania pokrycia kosztów prawnych – często sięgających kilkuset, a nawet kilku tysięcy euro. Warto więc zainwestować czas w audyt treści ofert i opisów produktowych, a w razie wątpliwości skonsultować się z prawnikiem specjalizującym się w prawie handlowym i e-commerce.
Pamiętajmy, że zgodność z niemieckim prawem to kluczowy element skutecznej ekspansji na rynek DACH. Unikanie upomnień to nie tylko oszczędność, ale też budowa zaufania u klientów i utrzymanie pozycji sprzedażowej na konkurencyjnych marketplace’ach takich jak Amazon.


