Nintendo kontra sklep internetowy: 2 mln dolarów za mody do Switcha

Podsumuj artykuł z AI
ChatGPT
Gemini (Kopiuj)

8.09.2025

W Stanach Zjednoczonych zakończył się głośny spór dotyczący sprzedaży urządzeń omijających zabezpieczenia konsoli Nintendo Switch. 5 września 2025 r. sąd federalny w Seattle zatwierdził ugodę między Nintendo of America a Ryanem Dalym, właścicielem sklepu internetowego Modded Hardware. Na jej mocy sprzedawca zapłaci Japończykom 2 mln dolarów, zamknie działalność i przekaże domenę swojego sklepu pod kontrolę Nintendo.

Sednem sprawy były tzw. MIG Switch i MIG Dumper – specjalne moduły, które umożliwiały uruchamianie gier z pominięciem oryginalnych nośników oraz kopiowanie ich zawartości. Sąd uznał je za narzędzia służące do obchodzenia zabezpieczeń technicznych (tzw. TPM – technical protection measures). Do tego dochodziła jeszcze sprzedaż tzw. modchipów, przerabianych konsol i odpłatne usługi modyfikacji sprzętu. Wszystko to, zgodnie z amerykańską ustawą DMCA, naruszało prawo i stało się podstawą do stałego zakazu działalności oraz nakazu zniszczenia urządzeń.

Nintendo nie odpuszcza piractwa

To nie pierwszy taki przypadek. W marcu 2024 r. twórcy popularnego emulatora Yuzu musieli zapłacić 2,4 mln dolarów i usunąć swoje serwisy. Jeszcze wcześniej, w głośnej sprawie przeciwko członkowi grupy Team Xecuter, sąd w USA orzekł 10 mln dolarów kary. Nintendo od lat prowadzi konsekwentną walkę z piractwem – także poprzez nowe regulaminy usług, które w skrajnych przypadkach przewidują nawet możliwość zablokowania (tzw. „zbrickowania”) konsoli z nielegalnym oprogramowaniem.

Ta strategia dotyczy nie tylko sprzętu. Japońska firma ściga również gry, które zbyt mocno przypominają produkty Nintendo. Twórcy hitu „Palworld” musieli usunąć z gry część funkcji po tym, jak Nintendo i The Pokémon Company zarzuciły im naruszenie patentów. Pokazuje to, że nawet inspiracja mechaniką rozgrywki może skończyć się pozwem i koniecznością kosztownych zmian.

Jak to wygląda w Unii Europejskiej i w Polsce

Na terenie UE sprawa wygląda podobnie. Zgodnie z dyrektywą InfoSoc (2001/29/WE) zabronione jest nie tylko obchodzenie zabezpieczeń, ale także handel urządzeniami, które to umożliwiają. Niemieckie prawo autorskie (§95a UrhG) oraz polska ustawa o prawie autorskim (art. 118¹) przewidują sankcje karne i cywilne wobec osób wytwarzających, sprzedających czy reklamujących takie urządzenia. Krótko mówiąc – sprzedaż modchipów, flashcartów czy usług przerabiania konsol w UE jest nielegalna i grozi nie tylko pozwem, lecz także odpowiedzialnością karną.

Polityka platform sprzedażowych

Nie bez znaczenia są też regulaminy największych marketplace’ów. Amazon jednoznacznie zakazuje sprzedaży akcesoriów, które umożliwiają piractwo lub obchodzenie zabezpieczeń – wymieniając wprost modchipy i emulatory. Podobne zapisy ma eBay. Złamanie zasad może skutkować natychmiastowym usunięciem oferty, wstrzymaniem wypłat czy nawet zamknięciem konta sprzedawcy.

Wnioski praktyczne dla e-handlu

Dla polskich sprzedawców działających międzynarodowo wnioski są jasne. Po pierwsze, należy weryfikować dostawców i żądać od nich oświadczeń, że produkty nie służą do obchodzenia zabezpieczeń. Po drugie, trzeba uważnie sprawdzać treść ofert i eliminować wszelkie słowa-klucze sugerujące nielegalne zastosowania, takie jak „modchip” czy „jailbreak”. Po trzecie, trzeba pamiętać, że wysyłka do USA czy Niemiec dodatkowo zwiększa ryzyko – tamtejsze przepisy są wyjątkowo restrykcyjne, a wyroki mogą obejmować nie tylko kary finansowe, lecz także przejęcie domeny czy nakaz usunięcia produktów z serwerów i magazynów.

Nie mniej ważne są kwestie reputacji i obsługi klienta. Jeśli konsola kupującego zostanie zablokowana po instalacji nielegalnego oprogramowania, sprzedawca może spodziewać się lawiny skarg, zwrotów i sporów płatniczych (chargebacków). W praktyce może to okazać się bardziej dotkliwe niż sam spór prawny z producentem.

Podsumowanie

Sprawa Modded Hardware jest mocnym sygnałem dla całej branży e-commerce. Sprzedaż urządzeń i usług omijających zabezpieczenia to nie tylko naruszenie prawa, ale też ryzyko utraty kont na platformach i poważnych strat finansowych. Zamiast krótkoterminowych zysków z „szarej strefy” warto inwestować w legalne kategorie produktowe i rozwój sprzedaży omnichannel. W dobie coraz bardziej bezwzględnych działań producentów – takich jak Nintendo – to jedyna droga do stabilnego biznesu online.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

14 − 10 =