Nowy trik na Amazon: rejestracja znaku, szantaż konkurencji, blokady ASIN-ów
23.01.2026
Blokady ofert i całych kont na Amazon, oparte na zgłoszeniach rzekomych naruszeń znaków towarowych, od lat są jednym z największych ryzyk sprzedaży cross-border do Niemiec. W sprawie rozpoznanej przez Landgericht Stuttgart (sąd okręgowy w Stuttgarcie) problem poszedł jednak krok dalej: obok automatycznych blokad ASIN-ów pojawiła się presja finansowa i groźby dalszych zgłoszeń, formułowane poza platformą.
Sąd w decyzji z 22 stycznia 2026 r. zatrzymał ten mechanizm, zakazując kierowania do Amazon kolejnych zgłoszeń mających wywoływać blokady. Dla sprzedawców z Polski to ważny sygnał: niemieckie sądy są gotowe traktować instrumentalne „znaki towarowe” nie jako normalny spór o markę, lecz jako nadużycie prawa i nieuczciwe utrudnianie konkurencji.
Schemat blokad na Amazon oparty na rejestracji znaku towarowego
Mechanizm, z którym mierzyli się sprzedawcy, był powtarzalny i dobrze znany w niemieckim e-commerce. Dotyczył nie tylko małych sellerów, ale także firm działających na Amazon od lat, posiadających własne oznaczenia i realną sprzedaż.
Jak wyglądał mechanizm działania w praktyce
W praktyce schemat opierał się na szybkim połączeniu formalnej rejestracji znaku towarowego i wykorzystaniu procedur marketplace. W opisywanym przypadku chodziło o sprzedawcę z branży outdoor i camping, aktywnego na Amazon od wielu lat. Firma używała własnego oznaczenia handlowego oraz dysponowała krajowymi i unijnymi prawami do znaków.
W sierpniu 2025 r. osoba trzecia zarejestrowała w Niemczech słowny znak towarowy, który nie był nazwą fantazyjną ani marką w klasycznym rozumieniu, lecz odpowiadał (a w istocie opisywał) grupy produktów sprzedawanych przez tego sprzedawcę. Niedługo później rzekomy właściciel znaku zgłosił do Amazon domniemane naruszenie, a platforma zablokowała oferty (ASIN-y) bez merytorycznej weryfikacji.
Efekt był natychmiastowy:
– Amazon zablokował oferty (ASIN-y) sprzedawcy,
– sprzedaż została przerwana bez uprzedniego wysłuchania drugiej strony,
– algorytm platformy zadziałał automatycznie, opierając się na formalnym zgłoszeniu.
Kluczowy element — i zarazem najbardziej niebezpieczny dla biznesu — rozegrał się poza platformą. Sprzedawca miał być kontaktowany m.in. przez Telegram z żądaniem zapłaty „znaczącej kwoty” w zamian za powstrzymanie się od kolejnych zgłoszeń. Przekaz był prosty: jeśli pieniądze nie zostaną wpłacone, do Amazon mają trafiać następne zawiadomienia, prowadzące do kolejnych blokad. W tych okolicznościach nie wyglądało to jak rzeczywiste egzekwowanie praw do marki, lecz jak próba wymuszenia oparta na przewidywalnej reakcji systemu Amazon na zgłoszenie znakowe.
To modelowy przykład nadużycia upomnienia opartego na prawie ochronnym: formalnie „spór o znak”, w praktyce narzędzie blokowania konkurenta i wywierania presji finansowej.
Dlaczego Amazon reaguje bez weryfikacji
Z perspektywy Amazon problem nie jest nowy, ale procedury platformy sprzyjają nadużyciom. Marketplace nie rozstrzyga sporów prawnych. Wystarczy formalnie poprawne zgłoszenie naruszenia znaku towarowego, aby system prewencyjnie zablokował ofertę.
Dla Amazon to minimalizacja własnego ryzyka prawnego. Dla sprzedawców z Polski oznacza to jednak realne straty: utracony obrót, spadek pozycji ofert, a w skrajnych przypadkach ryzyko zawieszenia całego konta.
Decyzja sądu w Stuttgarcie i jej uzasadnienie
Sprzedawca nie zaakceptował tej sytuacji i wystąpił do sądu o zabezpieczenie tymczasowe przeciwko rzekomemu właścicielowi znaku.
Kim jest Landgericht Stuttgart i dlaczego ta decyzja ma znaczenie
Landgericht Stuttgart to sąd okręgowy, rozpoznający sprawy gospodarcze i własności intelektualnej w jednym z kluczowych regionów przemysłowych Niemiec. Decyzje tego typu są często punktem odniesienia dla praktyki rynkowej, zwłaszcza w sporach związanych z handlem online.
Postępowanie dotyczyło zabezpieczenia tymczasowego, czyli szybkiej reakcji sądu na sytuację, w której dalsze działania jednej strony mogłyby spowodować nieodwracalne szkody gospodarcze.
Sąd zakazał przeciwnikowi sprzedawcy dalszego zgłaszania do Amazon rzekomych naruszeń znaku towarowego i w ten sposób wywoływania kolejnych blokad ASIN-ów.
Nadużycie prawa do znaku towarowego i nieuczciwa konkurencja
W uzasadnieniu Landgericht Stuttgart posłużył się pojęciem rechtsmissbräuchliche Schutzrechtsverwarnung, czyli nadużycia upomnienia opartego na prawie ochronnym. W polskich realiach najbliższym odpowiednikiem jest nadużycie prawa podmiotowego.
Sąd uznał, że:
– znak towarowy został zarejestrowany w sposób celowy, wyłącznie po to, by uderzyć w konkretnego konkurenta,
– brak było realnej intencji używania znaku w obrocie,
– działania były powiązane z żądaniem zapłaty i groźbą dalszych blokad.
Takie zachowanie zostało zakwalifikowane jako nieuczciwe utrudnianie konkurencji. Sąd jasno podkreślił, że prawo do znaku towarowego nie może być wykorzystywane jako broń rynkowa do eliminowania innych sprzedawców na platformach marketplace.
Rejestracje masowe i rola zagranicznych kancelarii
Sprawa ze Stuttgartu zwraca uwagę na jeszcze jeden, bardzo istotny element systemowy.
Skala zgłoszeń i sygnały ostrzegawcze
Kwestionowany znak został zgłoszony za pośrednictwem kancelarii z Paryża, która – jak ustalił sąd – w ciągu jednego roku dokonała niemal 30 tysięcy zgłoszeń znaków towarowych. W ogromnej większości dotyczyły one klientów zagranicznych i obejmowały bardzo szerokie, opisowe zakresy towarów.
Taka skala zgłoszeń sama w sobie nie jest zakazana, ale w praktyce stanowi wyraźny sygnał ostrzegawczy. Masowe rejestracje, oderwane od realnej działalności handlowej, coraz częściej są wykorzystywane do generowania zgłoszeń naruszeń na platformach takich jak Amazon.
Co to oznacza dla rynku marketplace w UE
Z perspektywy rynku unijnego problem ma charakter ponadnarodowy. Sprzedawcy z Polski, Czech czy krajów bałtyckich są szczególnie narażeni, ponieważ:
– działają na rynku niemieckim z zagranicy,
– często nie mają lokalnego zaplecza prawnego,
– blokada konta oznacza natychmiastowe odcięcie od głównego kanału sprzedaży.
Decyzja Landgericht Stuttgart pokazuje jednak, że niemieckie sądy coraz uważniej przyglądają się takim praktykom i są gotowe reagować, gdy prawo znaków towarowych jest instrumentalizowane.
Co ta decyzja oznacza dla sprzedawców z Polski
Z punktu widzenia polskiego e-commerce to nie jest tylko ciekawostka prawna, ale bardzo konkretna wskazówka operacyjna.
Jak reagować na blokadę ASIN-ów w Niemczech
Jeśli sprzedawca z Polski zostanie zablokowany na Amazon.de na podstawie zgłoszenia znaku towarowego, kluczowe są pierwsze dni. W praktyce warto:
– zabezpieczyć dowody wcześniejszego używania oznaczeń (oferty, faktury, materiały marketingowe),
– sprawdzić daty i zakres zgłoszonego znaku,
– ustalić, czy znak ma charakter opisowy i czy faktycznie jest używany przez zgłaszającego.
W przypadkach oczywistego nadużycia droga sądowa w Niemczech – w tym wniosek o zabezpieczenie – może okazać się najszybszym sposobem odblokowania sprzedaży.
Jak ograniczyć ryzyko podobnych ataków w przyszłości
Decyzja ze Stuttgartu nie eliminuje problemu całkowicie, ale pokazuje kierunek. Dla sprzedawców z Polski oznacza to konieczność bardziej strategicznego podejścia do ochrony oznaczeń:
– rejestracji własnych znaków towarowych co najmniej na poziomie UE,
– monitorowania nowych zgłoszeń w kluczowych klasach towarowych,
– reagowania na podejrzane działania na wczesnym etapie, zanim dojdzie do eskalacji na Amazon.
Współpraca z kancelarią znającą realia niemieckiego rynku i praktykę marketplace’ów przestaje być „opcją”, a staje się elementem zarządzania ryzykiem.
Na poziomie sprzedawcy ta decyzja oznacza większą przewidywalność i sygnał, że prawo nie stoi wyłącznie po stronie formalnych zgłoszeń. Z perspektywy konsumenta i regulatora to krok w stronę oczyszczenia rynku z praktyk, które nie mają nic wspólnego z realną ochroną marek, a jedynie z presją i wymuszeniami.


