Platformy z Dalekiego Wschodu biją rekordy w Niemczech: Temu i Shein napędzają wzrost handlu online

Podsumuj artykuł z AI
ChatGPT
Gemini (Kopiuj)

7.10.2025

Według najnowszego raportu Bundesverband E-Commerce und Versandhandel Deutschland e.V. (BEVH), czyli Federalnego Związku Handlu Elektronicznego i Sprzedaży Wysyłkowej w Niemczech, handel internetowy u naszych zachodnich sąsiadów wciąż rośnie — mimo ogólnego osłabienia nastrojów zakupowych. W trzecim kwartale 2025 roku Niemcy wydali na zakupy online 17,96 miliarda euro, co stanowi wzrost o 2,8 procent w porównaniu z rokiem poprzednim.

Najciekawszy wniosek z badania BEVH dotyczy jednak źródeł tego wzrostu. Okazuje się, że istotną część przyrostu obrotów wygenerowały platformy sprzedażowe pochodzące z Dalekiego Wschodu, takie jak Temu czy Shein, które w ostatnich miesiącach zdobyły wyjątkowo silną pozycję na niemieckim rynku.


Platformy azjatyckie z rekordowym udziałem w rynku

Według danych BEVH sprzedaż na platformach azjatyckich wzrosła w Niemczech o 7 procent rok do roku, czyli ponad dwukrotnie szybciej niż cały rynek e-commerce. Ich łączny udział w niemieckim handlu internetowym osiągnął 4,9 procent – najwyższy poziom w historii pomiarów.

Dynamikę tego zjawiska potwierdza także EHI Retail Institute – renomowany instytut badawczy zajmujący się analizą handlu detalicznego w Niemczech. Z jego danych wynika, że Temu zanotowało w ubiegłym roku wzrost przychodów na rynku niemieckim aż o 284,6 procent. W tym samym czasie sprzedaż sklepów działających wyłącznie online – a więc bez fizycznych punktów – spadła nieznacznie o 0,8 procent.

Zdaniem Martina Groß-Albenhausena, wiceprezesa BEVH, rosnąca popularność platform z Dalekiego Wschodu to efekt nie tylko niskich cen, ale i zmiany zachowań konsumentów. Jak tłumaczy ekspert: „Widzimy, że konsumenci coraz częściej kierują się chęcią oszczędzania, nawet kosztem dłuższego czasu dostawy czy zakupów poza Unią Europejską. Dla wielu klientów cena i szeroki wybór stały się ważniejsze niż lokalne pochodzenie produktu”.

Zjawisko to wpływa na cały ekosystem sprzedaży online w Niemczech. Z jednej strony zwiększa konkurencję i presję cenową, zmuszając lokalne sklepy do większej efektywności operacyjnej. Z drugiej – skłania europejskich sprzedawców do inwestycji w innowacje, automatyzację procesów logistycznych oraz personalizację oferty, aby sprostać oczekiwaniom coraz bardziej wymagających klientów.


Re-Commerce zyskuje dzięki rosnącej skłonności do oszczędzania

Drugim wyraźnym trendem, na który zwraca uwagę BEVH, jest rozwój tzw. Re-Commerce, czyli rynku produktów używanych, odnowionych lub pochodzących z drugiego obiegu. W trzecim kwartale 2025 roku segment ten urósł aż o 27,6 procent w porównaniu z poprzednim rokiem.

Jak zauważa Groß-Albenhausen, to kolejny dowód na utrzymującą się postawę ostrożności i oszczędności wśród niemieckich konsumentów. Wysokie koszty życia oraz niepewność gospodarcza powodują, że coraz więcej osób szuka tańszych alternatyw – niezależnie od tego, czy chodzi o zakupy na Temu, czy o platformy z odzieżą i elektroniką z drugiej ręki, takie jak VintedRebuy czy eBay Kleinanzeigen.

Dla polskich sprzedawców planujących ekspansję na rynek niemiecki oznacza to jedno: strategia cenowa i percepcja wartości oferty mają dziś większe znaczenie niż kiedykolwiek wcześniej. Klienci rzadziej kupują impulsywnie – zamiast tego porównują ceny, analizują opinie i coraz chętniej kupują za granicą, jeśli oznacza to realną oszczędność.


Wzrost zakupów codziennych produktów online

Ciekawym zjawiskiem zauważonym przez BEVH jest także przesunięcie popytu w stronę zakupów codziennych. Coraz częściej w koszykach internetowych Niemców pojawiają się produkty drogeryjne, kosmetyki, perfumy oraz leki dostępne bez recepty.

W porównaniu z ubiegłym rokiem sprzedaż online w kategorii drogeria i perfumy wzrosła o 11 procent, a w segmencie leków o 8,6 procent. Jednocześnie odnotowano spadki w sektorach technologicznych – sprzedaż komputerów, oprogramowania i gier obniżyła się o 7,7 procent.

Jak komentuje Groß-Albenhausen: „E-commerce rośnie szczególnie w tych kategoriach, w których tradycyjnie dominował handel stacjonarny. To dowód, że konsumenci postrzegają zakupy online jako równoważny kanał zaopatrzenia w produkty codziennego użytku”.

Z perspektywy polskich firm to wyraźny sygnał, że warto rozwijać ofertę produktów szybko rotujących – np. kosmetyków, środków czystości czy suplementów – szczególnie w modelu D2C (direct-to-consumer), który umożliwia sprzedaż bezpośrednią z własnego sklepu internetowego i budowanie długofalowych relacji z klientem poprzez programy lojalnościowe lub subskrypcje.


Co to oznacza dla sprzedawców z Europy Środkowej?

Rosnący udział platform z Dalekiego Wschodu w niemieckim handlu internetowym stanowi poważne wyzwanie konkurencyjne dla sprzedawców z Europy. Temu, Shein i podobne marki wykorzystują agresywny marketing w mediach społecznościowych, bardzo szybkie wprowadzanie nowych produktów oraz wyjątkowo niskie ceny dzięki taniej produkcji i masowej skali działania.

Dla europejskich marek kluczowe staje się więc połączenie zaufania konsumentów, jakości i przejrzystości działania z efektywnością kosztową i atrakcyjną ofertą. W Niemczech coraz większe znaczenie mają również aspekty zrównoważonego rozwoju – konsumenci coraz częściej zwracają uwagę na pochodzenie towarów, etyczne warunki produkcji czy ślad węglowy przesyłki.

Dla polskich sprzedawców ekspandujących na Zachód oznacza to, że nie muszą konkurować wyłącznie ceną. Zamiast tego powinni podkreślać lokalne pochodzenie, jakość, szybkość dostawy i bezpieczeństwo zakupów. Niemiecki konsument wciąż ceni wiarygodność, ochronę danych osobowych i możliwość łatwego zwrotu towaru – a to obszary, w których europejskie marki mają przewagę nad globalnymi gigantami spoza Unii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

7 + dwanaście =