Rekord szybkości dostaw Amazon w Niemczech: 500 mln szybkich dostaw Prime w 2025 r.

Podsumuj artykuł z AI
Podsumowanie wygenerowane automatycznie przez Gemini. Sprawdź pełną treść artykułu.

9.02.2026

Amazon podał, że w 2025 r. w Niemczech dostarczył ponad 500 milionów zamówień do członków programu Prime (płatna subskrypcja z benefitami, w tym dostawą bez dodatkowej opłaty dla wielu produktów) w trybie „tego samego dnia” albo „następnego dnia roboczego”. To komunikat własny firmy, ale liczba robi wrażenie, bo pokazuje, jak mocno podniósł się punkt odniesienia dla oczekiwań klientów na największym rynku e-commerce w Unii Europejskiej.

Amazon wskazuje trzy przyczyny wyniku: rozbudowę dostawy tego samego dnia, wykorzystanie sztucznej inteligencjido optymalizacji logistyki (prognozowanie popytu, rozmieszczanie towaru bliżej klientów, planowanie tras) oraz poszerzenie dostępnego asortymentu „od ręki”. W praktyce oznacza to jedno: w Niemczech standard „szybko i przewidywalnie” coraz częściej przestaje być przewagą konkurencyjną, a staje się minimalnym wymaganiem — szczególnie dla klientów Prime, którzy przyzwyczajają się do krótkich terminów bez dopłat.

W tym samym komunikacie Amazon podkreśla też argument kosztowy: przeciętny członek Prime w Niemczech miał w 2025 r. „zaoszczędzić” ponad 180 euro rocznie dzięki bezpłatnym dostawom — kwotę większą niż roczna opłata za członkostwo. Dla sprzedawców to sygnał, że klienci są mocniej „przywiązani” do ekosystemu dostaw, a mniej do pojedynczej marki: jeśli gdzieś dostawa jest wolniejsza, rośnie ryzyko porzuceń koszyka i odpływu do oferty, która mieści się w standardzie Prime.

Dostawa tego samego dnia w ponad 70 miastach: jak zmienia się „ostatnia mila”

Kluczowa liczba z perspektywy operacyjnej to skala rozszerzenia dostawy tego samego dnia: Amazon informuje, że w 2025 r. liczba miast w Niemczech objętych taką usługą wzrosła z około 30 do ponad 70. W metropoliach, takich jak Berlin i Monachium, firma akcentuje dodatkowo późne godziny graniczne składania zamówień — czyli możliwość zamawiania „do późna”, a mimo to z dostawą jeszcze tego samego dnia.

Pojawia się też przykład, który działa na wyobraźnię: w Monachium w pojedynczym przypadku dostawa miała zająć mniej niż 90 minut (podano przykład stacji ładującej do konsoli PlayStation 5). To nadal brzmi jak „historia pokazowa”, ale warto ją traktować jako sygnał kierunku: im większa gęstość sieci i lepsze prognozowanie, tym częściej da się zbliżyć do modelu dostawy „prawie natychmiast”.

Dla firm sprzedających do Niemiec — także z Polski — konsekwencje są bardzo konkretne:

  • Presja na dostępność towaru w Niemczech rośnie. Nawet świetna oferta cenowa przegrywa, jeśli klient widzi dostawę za 3–5 dni u jednego sprzedawcy i jutro u drugiego.
  • Wzrasta znaczenie logistyki zwrotów, bo szybka dostawa zwykle idzie w parze z szybkim procesem zwrotu i zwrotu środków.
  • Obsługa klienta staje się częścią logistyki, a nie dodatkiem. Gdy dostawa jest „jutro”, klient oczekuje odpowiedzi „dziś” — szczególnie w sprawach adresu, punktu odbioru, nieobecności w domu czy zmiany terminu.

Co to oznacza w praktyce – scenariusz 1: polska marka kosmetyczna sprzedaje do Niemiec z magazynu w Polsce. W okresach zwiększonego popytu (promocje, sezon) czas doręczenia wydłuża się o 1–2 dni, a liczba zapytań do obsługi rośnie. Klient Prime porównuje dostępność i termin z ofertą podobnego produktu, który „przyjedzie jutro”. Różnica w terminie staje się kluczowym argumentem zakupowym, nawet jeśli cena jest wyższa.

Sztuczna inteligencja, centra dystrybucyjne i elektryfikacja transportu: twarde liczby i deklaracje

Amazon informuje, że w Niemczech w sieć logistyczną jest włączonych około 60 centrów dystrybucyjnych. W komunikacie pada stwierdzenie, że firma wykorzystuje nowoczesne systemy oparte o sztuczną inteligencję, aby „przybliżać” produkty do klientów i skracać trasy dostaw. W praktyce chodzi o to, że towar nie „czeka” w jednym miejscu, tylko jest rozmieszczany bliżej rejonów, gdzie algorytmy przewidują popyt.

Drugim mocnym wątkiem jest „zrównoważona” dostawa, ale znów — warto czytać to przez pryzmat liczb. Amazon podaje, że w 2024 r. dostarczył w Niemczech ponad 60 milionów produktów metodami określanymi jako bezemisyjne (np. pojazdy elektryczne, rowery cargo, doręczenia piesze). W samym Berlinie ma to obejmować 1,5 miliona doręczeń rowerami cargo. Dodatkowo firma informuje, że u partnerów realizujących dostawy dla Amazon jeździ ponad 1 500 pojazdów elektrycznych, w tym modele marki Rivian.

Najbardziej „biznesową” informacją jest plan inwestycji: Amazon zapowiada ponad 400 milionów euro na dalszą elektryfikację niemieckiej sieci transportowej w kolejnych latach. Całość wpisuje w cel osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2040 r.

Dla sprzedawców to nie jest tylko kwestia wizerunku. W Niemczech rośnie rola:

  • punktualności i przewidywalności doręczeń (bo gęsta sieć i dobre planowanie sprawiają, że opóźnienia są bardziej „widoczne”),
  • efektywności kosztowej (krótsze trasy i lepsze zagospodarowanie przesyłek obniżają jednostkowy koszt doręczenia),
  • zgodności procesów z wymaganiami platform (np. etykiety, standardy pakowania, śledzenie przesyłek), co w praktyce ogranicza liczbę sporów i roszczeń klientów.

Co to oznacza w praktyce – scenariusz 2: polski sprzedawca sprzętu sportowego rozwija sprzedaż do Niemiec i ma świetne oceny produktu, ale korzysta z przewoźnika, który w szczycie sezonu ma niestabilne terminy. Pojawiają się opóźnienia, rośnie liczba zgłoszeń i negatywnych ocen, a koszty obsługi klienta „zjadają” marżę. W realiach, gdzie klient przyzwyczajony jest do dostawy jutro, opóźnienie o dwa dni nie jest „małym problemem” — to częsty powód rezygnacji z zakupu i zwrotu.

Szeroki wybór, punkty odbioru i zwroty: dlaczego to ma znaczenie dla konkurencji

Amazon twierdzi, że szybsza dostawa była możliwa także dzięki większemu wyborowi produktów dostępnych do szybkiego wysłania. Jako przykłady najczęściej zamawianych artykułów w 2025 r. wskazuje m.in. kawę ziarnistą, kapsułki z kwasami omega-3 oraz filtry do wody. Zwraca uwagę też na lokalne różnice: w Saarbrücken popularne miały być piłki tenisowe, a w Hanowerze termometry douszne.

Z punktu widzenia sprzedawcy te „bestsellery” mówią coś ważnego: szybka logistyka przestała dotyczyć tylko elektroniki czy „prezentów na już”. Obejmuje też towary codzienne, które kupuje się impulsywnie lub „na braki” w domu. To wzmacnia częstotliwość zakupów i przyzwyczajenie do szybkich terminów.

Istotny element to również sieć odbiorów: Amazon informuje o ponad 61 000 punktów odbioru w Niemczech. Dla klienta oznacza to elastyczność (odbiór bez czekania na kuriera), a dla sprzedawców — kolejną „poprzeczkę” w zakresie wygody. Firma promuje też zakup sprawdzonych produktów ze zwrotów, co w praktyce zwiększa presję na sprawne procesy zwrotowe i kontrolę jakości, bo rynek „drugiego obiegu” staje się normalnym kanałem sprzedaży.

Co powinien zrobić sprzedawca z Polski sprzedający do Niemiec

W realiach, w których największy gracz chwali się 500 milionami szybkich doręczeń rocznie, polski sprzedawca nie musi „kopiować Amazon”. Musi natomiast zapanować nad tym, co klient widzi i czego doświadcza: termin, przewidywalność, zwrot, kontakt. Najbardziej praktyczne działania, które zwykle dają efekt najszybciej:

  • Segmentacja asortymentu pod szybkość: wyodrębnienie grupy produktów, które mogą mieć najkrótszy termin (bo są lekkie, dostępne, dobrze rotują) i konsekwentne budowanie oferty wokół nich na rynku niemieckim.
  • Decyzja o lokalizacji zapasu: dla produktów, które „sprzedają terminem”, trzymanie części stanów bliżej klientów w Niemczech (własny magazyn, operator logistyczny, sieć magazynowa platformy) często bywa tańsze niż walka z kosztami obsługi opóźnień i zwrotów.
  • Uspójnienie informacji o dostawie: klient w Niemczech reaguje bardzo źle na rozjazd między obiecywanym a realnym terminem. Lepiej obiecać dzień dłużej i dowieźć szybciej niż odwrotnie.
  • Zwroty jako proces, nie koszt uboczny: szybka ścieżka zwrotu, jasne zasady, szybka weryfikacja i zwrot środków — to element konkurencji z ekosystemem Prime, nawet poza samą platformą.
  • Obsługa klienta po niemiecku i „w rytmie rynku”: jeśli dostawy są „jutro”, klient oczekuje krótkiego czasu reakcji. To ogranicza spory i negatywne opinie, które na rynku niemieckim potrafią mocno uderzyć w sprzedaż.

W tle pozostaje ryzyko finansowe: opóźnienia i błędy logistyczne przekładają się na koszt kontaktu, ponownych wysyłek, rekompensat, a często także na spadek widoczności oferty na platformach handlowych i większą liczbę sporów. Nie trzeba straszyć — wystarczy policzyć, ile kosztuje jedna „problematyczna” przesyłka pomnożona przez tysiące zamówień.

Na koniec: deklaracje Amazon o inwestycjach (ponad 400 mln euro) i elektryfikacji transportu pokazują, że poprawa szybkości i efektywności w Niemczech będzie postępowała. Dla sprzedawców z Polski to sygnał, że w eksporcie do krajów Europy Zachodniej przewagę buduje się dziś nie tylko produktem i ceną, ale w równym stopniu jakością realizacji zamówienia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dwadzieścia + dwanaście =

Szukasz wiedzy o e-commerce?
Zapytaj o darmową analizę lub przeszukaj naszą bazę. 👇
Asystent ecommercenews.pl Jaki temat Cię interesuje?
×
Cześć! 👋 Jestem asystentem ecommercenews.pl.

Pomogę Ci znaleźć artykuły lub skontaktować się z ekspertami Setup.pl. O co chcesz zapytać?