Skandynawski paradoks: Temu groźne, ale potrzebne?
- Skandynawowie: Temu zwiększa konkurencję i przejrzystość rynku
- Cena i unikalność – fundamenty popularności Temu
- Recepta na „skomplikowaną” Skandynawię?
- E-commerce jako remedium na deficyt lokalnych usług
- Europa mówi: dość. Czas na regulacje
- Głos z Polski: nadzieja na równe warunki gry
- Czy da się pogodzić konkurencyjność z bezpieczeństwem?
4.04.2025
Agresywna ekspansja chińskiej platformy Temu w Europie wywołuje silne reakcje – od entuzjazmu konsumentów po rosnące obawy regulatorów i sprzedawców. O ile w Polsce i wielu krajach UE Temu kojarzy się przede wszystkim z presją cenową, nieuczciwą konkurencją i masowym importem niezweryfikowanych produktów, to dane z najnowszego badania przeprowadzonego przez Kantar Media wskazują na coś zaskakującego. W Skandynawii konsumenci widzą w Temu szansę – nie zagrożenie. Czy da się te dwie narracje pogodzić?
Skandynawowie: Temu zwiększa konkurencję i przejrzystość rynku
Badanie Kantar Media przeprowadzone na próbie ponad 4 000 konsumentów z Szwecji, Norwegii, Danii i Finlandii przynosi jednoznaczny wynik: 76% respondentów uważa, że Temu zwiększyło przejrzystość cenową i wzmocniło konkurencję. Ponad jedna trzecia ankietowanych określa wpływ platformy jako „znaczący”.
Temu – działające na zasadzie sprzedaży bezpośredniej od producenta – błyskawicznie zdobyło rynek. Aż 86% konsumentów w regionie deklaruje, że zna Temu lub korzystało z platformy, a w samej Danii świadomość marki sięga 88%. Tak silna penetracja rynku w zaledwie dwa lata od debiutu pokazuje, że model działania Temu trafił w potrzeby lokalnych odbiorców.
Cena i unikalność – fundamenty popularności Temu
Co sprawia, że platforma budzi tak duże zainteresowanie?
50% konsumentów wskazuje na niskie ceny jako główny czynnik przyciągający ich do Temu. Drugim powodem jest oferta: aż 65% badanych twierdzi, że znalazło tam produkty trudne do zdobycia gdzie indziej, a w Finlandii ten odsetek rośnie do 73%. Mowa tu zarówno o artykułach codziennego użytku, jak i o przedmiotach niszowych czy sezonowych, często pomijanych przez lokalne sklepy.
Dodatkowo 43% fińskich użytkowników deklaruje, że Temu umożliwiło im zakup produktów wcześniej uznawanych za zbyt drogie. W czasach inflacji i spadku siły nabywczej, to właśnie cena i dostępność stają się najważniejszymi kryteriami wyboru.
Recepta na „skomplikowaną” Skandynawię?
Dla polskich sprzedawców internetowych region nordycki od lat uchodzi za jeden z bardziej wymagających kierunków ekspansji. Choć mieszkańcy Szwecji, Norwegii, Danii i Finlandii dysponują wysoką siłą nabywczą, rynki te pozostają relatywnie trudne do zdobycia. Główne bariery? Słaba obecność Amazon (Szwecja) oraz spora fragmentacja lokalnych marketplace’ów przy ograniczonej liczbie konsumentów w porównaniu z głównymi rynkami w Europie.
Efekt? Skandynawia często traktowana jest jako uzupełniający kierunek sprzedaży, a nie priorytetowa destynacja ekspansji.
Tymczasem dane z raportu Kantar Media pokazują, że chińska platforma Temu zdaje się wypełniać lukę, której nie zdołały zagospodarować ani lokalne marketplace’y, ani dotychczasowi gracze globalni. Zgodnie z wynikami badania, mieszkańcy regionu – szczególnie z mniejszych miejscowości – odczuwają realne braki w dostępie do podstawowych towarów. Ponad połowa ankietowanych nie ma możliwości zrobienia pełnych zakupów w zasięgu pieszym, a aż 81% Finów musi w tym celu przemieszczać się samochodem.
To właśnie w tych „odizolowanych” obszarach Temu zyskało znaczną popularność, oferując nie tylko atrakcyjne ceny, ale także szeroki asortyment i dostępność tam, gdzie dotąd e-commerce nie miał realnego zasięgu. Dla polskich sprzedawców może to oznaczać nie tyle zagrożenie, co szansę – Temu mógłby się stać nowym kanałem dotarcia do grup docelowych, które do tej pory były poza ich zasięgiem.
E-commerce jako remedium na deficyt lokalnych usług
Szczególnie interesujące są dane dotyczące fizycznego dostępu do sklepów. Ponad połowa respondentów w krajach nordyckich nie ma w zasięgu spaceru dostępu do wszystkich potrzebnych produktów, a niemal 30% musi korzystać z samochodu, by zrobić podstawowe zakupy. W Finlandii sytuacja jest najtrudniejsza: tylko 19% badanych ma sklep w pobliżu miejsca zamieszkania.
Eksperci, tacy jak Peter Nordgaard – autor książki „Supply Chain ABC 2025” – zwracają uwagę, że Temu wypełnia lukę infrastrukturalną, dostarczając towary do regionów słabo obsługiwanych przez handel tradycyjny. „Temu przybliża świat produktów do konsumenta – niezależnie od tego, jak daleko mieszka od miasta”, zauważa Nordgaard.
Europa mówi: dość. Czas na regulacje
Jednak euforia konsumencka to tylko jedna strona medalu. Jak już informowaliśmy na łamach ecommercenews.pl, Komisja Europejska w 2024 roku ogłosiła pakiet zmian mających na celu uregulowanie transgranicznego handlu elektronicznego. W samym tylko 2024 roku na teren UE trafiło aż 4,6 miliarda paczek o wartości poniżej 150 euro – dwukrotnie więcej niż w roku ubiegłym. Zdecydowana większość pochodzi z Chin, głównie z Temu, Shein i AliExpress.
KE planuje m.in.:
- zniesienie zwolnienia z cła dla paczek do 150 euro,
- wprowadzenie opłaty manipulacyjnej dla przesyłek spoza UE,
- skoncentrowane kontrole celne i bezpieczeństwa produktów,
- oraz nowe obowiązki dla platform w ramach Digital Services Act (DSA).
Jak podkreśla Henna Virkkunen z KE: „Import z e-commerce niesie ze sobą realne zagrożenia: od niebezpiecznych produktów po masowe naruszenia praw własności intelektualnej”.
Głos z Polski: nadzieja na równe warunki gry
Polska Izba Gospodarki Elektronicznej (e-Izba) od lat apelowała o działania wyrównujące szanse między europejskimi a chińskimi sprzedawcami. Według prezes e-Izby, Patrycji Sass-Staniszewskiej, „to krok w stronę równych ram prawnych i konkurencyjnych między e-przedsiębiorcami z Europy a tymi z Chin”. Izba szczególnie podkreśla znaczenie opłaty manipulacyjnej, która może realnie ograniczyć zalew niskiej jakości towarów.
Czy da się pogodzić konkurencyjność z bezpieczeństwem?
Dane z regionu nordyckiego sugerują, że Temu spełnia ważną funkcję społeczną – poprawia dostępność produktów i łagodzi skutki drożyzny. Jednocześnie jego działalność – jak i innych chińskich platform – wymaga regulacji, by uniknąć trwałego rozregulowania rynku e-commerce i zagrożeń dla konsumentów.
Nowe przepisy KE, uzupełnione o działania krajowe (jak niemiecki „Aktionsplan E-Commerce”), mogą przywrócić równowagę, zapewniając uczciwe warunki gry bez rezygnacji z innowacyjnych modeli zakupowych. Dla polskich sprzedawców to nie tylko wyzwanie, ale i szansa: ci, którzy dostosują się do nowych realiów, mogą zdobyć przewagę w bardziej przejrzystym i zrównoważonym środowisku handlowym.


