Temu daje małym sprzedawcom skrzydła – ale czy marketplace wytrzyma bez reklam?
11.08.2025
Historia sukcesu Nico Edelmanna brzmi jak e-commerce’owa bajka o szczęśliwym zakończeniu. W 2024 roku, łącząc pasję do ogrodnictwa z przedsiębiorczością, zamienił swoje hobby w prężnie działający sklep internetowy z nasionami. Na papierze wszystko wyglądało dobrze: dziesiątki tysięcy zamówień rocznie, lojalni klienci i katalog obejmujący ponad 250 odmian roślin. Jednak coraz wyższe koszty reklamy na popularnych platformach marketplace zaczęły podkopywać rentowność biznesu.
Wtedy pojawiło się Temu – szybko rosnąca platforma handlowa, która, w przeciwieństwie do konkurentów, obiecuje widoczność bez konieczności płacenia za reklamy. Dzięki temu Nico mógł skupić się na sprzedaży i obsłudze klientów, zamiast inwestować w kosztowne kampanie PPC (pay-per-click). Rezultat? W ciągu dwóch miesięcy sprzedaż na Temu osiągnęła 70–100 zamówień dziennie, przy ofercie zaledwie sześciu produktów – wynik, na który w innych kanałach potrzebował kilkuset ofert.
Temu jako „przyjazny” marketplace
Model Temu opiera się na algorytmie, który promuje sprzedawców dostarczających wysokiej jakości produkty i pozytywne doświadczenia zakupowe. Sprzedawcy tacy jak Nico korzystają z wysokiego zaangażowania klientów – jeden na sześciu kupujących pozostawia ocenę, a 95% opinii to maksymalna, pięciogwiazdkowa nota. Platforma oferuje też nietypowo intensywne wsparcie – indywidualny zespół kontaktujący się przez WhatsApp, gotowy do pomocy także w weekendy.
Dla małych firm to przewaga trudna do przecenienia. Brak opłat reklamowych oznacza, że marża nie jest zjadana przez budżety marketingowe, które w małym e-commerce potrafią pochłaniać nawet 7–12% obrotu. Temu otworzyło się dla lokalnych sprzedawców w ponad 20 krajach, obiecując zasięg do milionów potencjalnych klientów bez „płacenia za kliknięcia”.
Pytanie o przyszłość: czy model bez reklam jest trwały?
Historia Nica jest inspirująca, ale w tle pojawia się istotne pytanie strategiczne: co się stanie, gdy na Temu zacznie sprzedawać coraz więcej podmiotów? Brak barier finansowych w postaci opłat reklamowych sprawia, że wejście na platformę jest wyjątkowo proste. To niewątpliwie przyciąga nowych sprzedawców – jednak im więcej ich będzie, tym trudniej utrzymać widoczność dla wszystkich.
W ekonomii marketplace’ów taki efekt określa się mianem „przepełnienia podaży”. Początkowo nisza jest chłonna, a popyt łatwo zagospodarować. Wraz z napływem nowych ofert algorytm musi jednak dokonywać coraz ostrzejszej selekcji. W pewnym momencie naturalnym krokiem staje się wprowadzenie systemu promowania ofert za opłatą – właśnie tak stało się w przypadku Amazon, eBay, Allegro czy Etsy. Na tych platformach sprzedaż bez PPC jest dziś trudna, a w niektórych kategoriach praktycznie niemożliwa.
Możliwy scenariusz dla Temu
Jeśli Temu utrzyma dynamiczny przyrost liczby sprzedawców, presja konkurencyjna może wymusić zmiany w modelu działania. Niewykluczone, że platforma zacznie testować płatne narzędzia zwiększające widoczność ofert – czy to w formie sponsorowanych wyników wyszukiwania, czy płatnych wyróżnień.
Dla obecnych sprzedawców byłby to punkt zwrotny. Ci, którzy dziś korzystają z wysokiej marży dzięki braku kosztów reklamowych, mogliby stanąć przed koniecznością ponownego wliczania wydatków PPC w model biznesowy. Z kolei dla Temu byłby to sposób na dodatkowe źródło przychodów, ale też ryzyko utraty części swojej unikalnej przewagi w oczach małych przedsiębiorców.
Wnioski dla polskich sprzedawców
Obecnie Temu stanowi realną szansę dla polskich firm, zwłaszcza tych oferujących niszowe lub lekkie produkty o relatywnie niskiej wartości jednostkowej, gdzie koszt reklamy w proporcji do ceny jest kluczową barierą w innych kanałach sprzedaży. Wejście na platformę Temu może pozwolić szybko przetestować nowe rynki i kategorie, korzystając z darmowej ekspozycji i intensywnego wsparcia.
Jednak długofalowa strategia powinna zakładać, że taki stan rzeczy może się zmienić. Historia e-commerce pokazuje, że „bezpłatna widoczność” rzadko utrzymuje się w nieskończoność. Warto więc, budując obecność na Temu, równolegle inwestować w inne kanały sprzedaży oraz własne źródła ruchu – choćby sklep internetowy z silnym SEO i AIO, marketing w mediach społecznościowych i współprace z ambasadorami marki, czy programy lojalnościowe.
Co więcej, ci sprzedawcy, którzy zdecydują się wejść na Temu już teraz, mogą w przyszłości znaleźć się w uprzywilejowanej pozycji. Nawet jeśli platforma wprowadzi płatne mechanizmy promocji, to wczesny start oznacza rozwinięte konto sprzedaży, historię transakcji, ugruntowaną pozycję w algorytmie oraz liczne pozytywne opinie. To przewaga, której później nie da się zbudować z dnia na dzień – a w warunkach zaostrzonej konkurencji może ona decydować o tym, kto utrzyma rentowność, a kto zniknie z rynku. O tym, jak uruchomić konto sprzedaży przeczytasz tutaj.


