Temu dogania Amazon w handlu transgranicznym. Co to zmienia

Podsumuj artykuł z AI
ChatGPT
Gemini (Kopiuj)

21.01.2026

Temu zrównało się z Amazonem w globalnym handlu transgranicznym

Rok 2025 przyniósł jeden z największych zwrotów akcji w historii globalnego handlu transgranicznego online. Chińska platforma Temu osiągnęła 24-procentowy udział w światowym cross-border e-commerce, zrównując się z Amazonem, który rok wcześniej był samodzielnym liderem z wynikiem 25%. Dane pochodzą z najnowszego raportu International Post Corporation (IPC) i nie pozostawiają wątpliwości: w ciągu zaledwie trzech lat Temu przeszło drogę od marginalnego gracza (poniżej 1%) do absolutnej czołówki globalnego handlu online.

IPC to zrzeszenie 26 narodowych operatorów pocztowych, w tym m.in. DHL, La Poste czy USPS, które od lat monitoruje realne wolumeny przesyłek transgranicznych. To ważne, bo mówimy nie o deklaracjach platform, lecz o twardych danych logistycznych i konsumenckich. W badaniu przeprowadzonym we wrześniu 2025 r. wzięło udział 30 970 konsumentów z 37 krajów, m.in. USA, Francji i Australii. Z perspektywy sprzedawców z Polski oznacza to jedno: Temu nie jest już „chińskim eksperymentem”, ale pełnoprawnym rywalem Amazona w sprzedaży międzynarodowej.

Amazon wciąż pozostaje gigantem, ale po raz pierwszy od lat przestał rosnąć w cross-borderze. Temu natomiast rozwija się w tempie, które zmienia układ sił nie tylko między platformami, lecz także między modelami biznesowymi w e-commerce.


Dlaczego Temu rośnie, gdy inni tracą

Agresywna ekspansja, cena i marketing

Temu należy do PDD Holdings, chińskiego koncernu znanego w kraju z platformy Pinduoduo. Od startu w 2022 r. Temu realizuje strategię, która z europejskiej perspektywy wygląda wręcz brutalnie: subsydiowane ceny, ogromne budżety marketingowe i pełna kontrola nad ofertą. Kampanie reklamowe podczas Super Bowl w USA pod hasłem „Shop Like a Billionaire” były tylko najbardziej widocznym elementem tej strategii.

Kluczowe jest jednak coś innego: Temu nie jest klasycznym marketplace’em, w którym sprzedawca ustala cenę, a platforma pobiera prowizję. W wielu kategoriach to platforma narzuca cenę końcową, a sprzedawca staje się de facto dostawcą. Taki model pozwala Temu szybko zdobywać udział w rynku, ale jednocześnie oznacza bardzo ograniczoną autonomię po stronie sprzedających.

MAU, GMV i przejście na lokalne magazyny

Skala wzrostu Temu potwierdzają także inne wskaźniki. Według raportu amerykańskiej firmy analitycznej Bernstein Research, Temu wyprzedziło Amazon pod względem globalnych MAU (Monthly Active Users – miesięcznych aktywnych użytkowników). To nie oznacza jeszcze większych przychodów, ale pokazuje, gdzie przesuwa się uwaga konsumentów.

W 2024 r. Temu osiągnęło GMV (Gross Merchandise Value – wartość sprzedanych towarów brutto) przekraczający 50 mld USD, a prognozy na 2025 r. mówią o 70–80 mld USD. Równolegle platforma zaczęła odchodzić od czysto chińskiego modelu wysyłek bezpośrednich. W USA już około 50% sprzedaży realizowane jest z lokalnego magazynu, a dla Europy Temu zapowiada nawet 80% udział lokalnego inventory.

Dla europejskiego klienta oznacza to krótsze dostawy i wyższą jakość. Dla sprzedawców z UE – potencjalnie nowego konkurenta, który przestaje być „tani, ale wolny”.


Kto traci na wzroście Temu – i dlaczego to ważne dla polskich sprzedawców

Dynamiczny wzrost Temu nie odbywa się w próżni. Największym przegranym okazuje się eBay, którego udział w cross-border e-commerce spadł z 17% w 2018 r. do zaledwie 5% w 2025 r.. To de facto marginalizacja platformy, która przez lata była synonimem sprzedaży międzynarodowej.

Również AliExpress traci, mimo zaplecza Alibaba Group. Udział spadł z 12% w 2023 r. do 8% w 2025 r. Jedyną platformą, która utrzymuje względną stabilność, jest Shein z wynikiem 9%, choć i tutaj nie widać dalszej ekspansji.

Dla sprzedawcy z Polski to istotny sygnał: rynek konsoliduje się wokół kilku bardzo silnych ekosystemów, a klasyczne marketplace’y, które nie kontrolują logistyki i doświadczenia zakupowego, tracą znaczenie. Cross-border przestaje być „wystawieniem oferty za granicą”, a staje się grą kapitałową i operacyjną.


Regulacyjny hamulec: USA i UE zaczynają reagować

USA – koniec progu de minimis

Sukces chińskich platform wywołał reakcję polityczną. W Stanach Zjednoczonych zniesiono próg celny de minimis wynoszący 800 USD, który przez lata umożliwiał bezcłowy import tanich przesyłek. To uderza bezpośrednio w model D2C oparty na masowych wysyłkach z Chin i podnosi realne koszty obsługi zamówień.

Dla Temu oznacza to przyspieszenie przejścia na lokalne magazyny. Dla europejskich sprzedawców to sygnał, że regulatorzy zaczynają wyrównywać warunki konkurencji, choć proces ten jest powolny.

UE – opłata 3 euro od lipca 2026 r.

Unia Europejska wprowadza własne narzędzie. Od lipca 2026 r. każda przesyłka o wartości poniżej 150 euro wysyłana z krajów trzecich będzie objęta ryczałtową opłatą w wysokości 3 euro. To nie jest cło, lecz opłata administracyjna, która ma ograniczyć zalew tanich paczek spoza UE.

W praktyce uderzy to w modele oparte na bardzo niskiej marży jednostkowej. Dla sprzedawców z Polski, którzy wysyłają towar z magazynów w UE, jest to realna przewaga konkurencyjna – koszt, którego nie ponoszą.


Co to oznacza w praktyce dla sprzedawcy z Polski

Z perspektywy polskiego e-commerce Temu jest jednocześnie zagrożeniem i dowodem na zmianę reguł gry. Konkurencja cenowa z Temu jest w wielu kategoriach z góry przegrana, szczególnie w towarach niestrategicznych, bez marki i bez wartości dodanej. Próba ścigania się ceną prowadzi zwykle do erozji marży i problemów z obsługą zwrotów.

Jednocześnie Temu nie oferuje tego, co dla europejskiego klienta staje się coraz ważniejsze: pewności prawa UE, jasnych zasad zwrotów, lokalnej obsługi klienta i zgodności regulaminów z prawem konsumenckim. Amazon – mimo wyższych kosztów – wciąż wygrywa zaufaniem i logistyką. Temu dopiero próbuje ten dystans skrócić.

Przykładowy scenariusz z rynku niemieckiego: polska marka sprzedająca z magazynu w UE, z niemieckim regulaminem i szybką obsługą zwrotów, nadal może wygrać z Temu w segmencie średniej półki cenowej. Ale wymaga to świadomego pozycjonowania, a nie kopiowania ofert „low cost”.


Temu vs. Amazon – dwa modele, dwa ryzyka

Z punktu widzenia sprzedawcy Amazon oferuje stabilność, przewidywalność i znane reguły, ale kosztem wysokich opłat i silnej konkurencji. Temu kusi skalą i ruchem, lecz oznacza utracenie kontroli nad ceną, marką i relacją z klientem.

Z perspektywy konsumenta i regulatora Temu realizuje obietnicę niskich cen, ale rodzi pytania o jakość, bezpieczeństwo i uczciwą konkurencję. Dlatego lata 2025–2027 będą okresem regulacyjnego „przestawiania zwrotnic” w cross-border e-commerce.

Dla sprzedawców z Polski wniosek jest jasny: Temu nie jest chwilową modą. To sygnał, że globalny handel online wchodzi w fazę, w której wygrywa nie ten, kto jest najtańszy, lecz ten, kto najlepiej rozumie prawo, logistykę i oczekiwania lokalnego klienta.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

4 − trzy =