Zagubiona przesyłka przy zwrocie – kto odpowiada za niedoubezpieczony transport?

Podsumuj artykuł z AI
ChatGPT
Gemini (Kopiuj)

3.02.2026

Co jeśli paczka ze zwrotem zaginie, a była niedoubezpieczona? Sprawdź, kto ponosi odpowiedzialność i jak chronić się przy sprzedaży do Niemiec.


Drogie zwroty i tanie etykiety – kto płaci, gdy paczka zniknie?

Kwestia odpowiedzialności za utratę zwrotu nabiera realnego znaczenia, gdy w grę wchodzą towary wysokiej wartości. Przykład z niemieckiego rynku: klientka odesłała przez eBay bransoletkę wartą 1 500 euro, korzystając z etykiety zwrotnej wygenerowanej w systemie platformy. Paczka nigdy nie dotarła do sklepu. Reklamacja u przewoźnika – DHL – została odrzucona, bo przesyłka była niedoubezpieczona (standardowa ochrona do 500 euro). Pojawia się więc pytanie: kto ponosi stratę – klientka czy sprzedawca?


Obowiązki kupującego przy zwrocie: odpowiedni sposób nadania

W prawie niemieckim, podobnie jak w unijnym, zasada jest prosta: w przypadku odstąpienia od umowy (tzw. Widerruf, czyli prawo do zwrotu towaru w ciągu 14 dni) ryzyko transportowe ponosi sprzedawca. Oznacza to, że to on odpowiada za zaginięcie przesyłki, dopóki towar nie dotrze do niego ponownie.

Jednocześnie jednak konsument ma obowiązek należycie współdziałać – zapakować towar odpowiednio i nadać go w sposób adekwatny do jego wartości. W przypadku rzeczy o znacznej wartości „adekwatny” oznacza w praktyce przesyłkę z ubezpieczeniem odpowiadającym realnej cenie przedmiotu.

Niemiecki DHL w swoich regulaminach jasno zastrzega, że biżuteria lub wartościowe przedmioty powyżej 500 euro nie mogą być wysyłane zwykłą paczką. Wymagany jest transport z wyższym limitem odpowiedzialności lub za pośrednictwem usług specjalnych, takich jak „Wertpaket”.


Gdzie leży granica rozsądnego zaufania kupującego

W omawianym przypadku to platforma eBay – a nie klientka – wygenerowała etykietę zwrotną. Dla konsumenta jest to sygnał, że oferowany sposób wysyłki jest prawidłowy i zgodny z procedurą platformy. Skoro system nie ostrzegł przed zbyt niskim ubezpieczeniem, klientka mogła działać w zaufaniu do prawidłowości procesu.

Odmowa wypłaty odszkodowania przez DHL nie przenosi więc automatycznie odpowiedzialności na konsumenta. W praktyce oznacza to, że sklep (czyli przedsiębiorca sprzedający na eBay) musi zwrócić pieniądze – mimo że sam nie otrzymał towaru.

Z perspektywy prawa cywilnego jest to klasyczny przykład sytuacji, w której przedsiębiorca ponosi ryzyko handlowe związane z obsługą zwrotów, jeśli korzysta z automatycznych etykiet dostarczanych przez platformę.


Co to oznacza dla polskich sprzedawców działających w Niemczech

Dla sprzedawców z Polski oferujących towary na niemieckich marketplace’ach (np. eBay, Amazon, Kaufland.de) przypadek ten ma duże znaczenie praktyczne.

Po pierwsze – jeśli korzystasz z etykiet zwrotnych generowanych przez platformę, nie masz pełnej kontroli nad parametrami wysyłki, w tym nad poziomem ubezpieczenia. Oznacza to, że w razie zaginięcia przesyłki zwrotnej platforma może uznać, że to Ty – jako sprzedawca – odpowiadasz finansowo wobec klienta.

Po drugie – w sytuacji, gdy sprzedajesz produkty wysokiej wartości (biżuteria, elektronika, markowa odzież, zegarki), konieczne jest weryfikowanie zasad zwrotu i możliwości zmiany domyślnego przewoźnika. Niektóre platformy umożliwiają wyłączenie automatycznych etykiet i przesłanie klientowi własnej, z wyższym limitem ubezpieczenia.

Po trzecie – warto wprowadzić w regulaminie sklepu (również w wersji dla rynku niemieckiego) jasne zapisy o procedurze zwrotu, np. że w przypadku towarów o wartości powyżej określonej kwoty zwrot następuje wyłącznie za pomocą konkretnej, ubezpieczonej usługi kurierskiej.


Ryzyko niedoubezpieczonego zwrotu w praktyce

Z prawnego punktu widzenia „niedoubezpieczenie” nie powoduje nieważności wysyłki, lecz jedynie ogranicza możliwość uzyskania odszkodowania od przewoźnika. Innymi słowy: przesyłka mogła być nadana prawidłowo, nawet jeśli jej ubezpieczenie było zbyt niskie.

Dla sprzedawcy konsekwencje są jednak realne. W razie sporu sądowego niemieckie sądy (np. Amtsgericht lub Landgericht) w podobnych przypadkach zwykle uznają, że konsument działał zgodnie z procedurą zwrotu oferowaną przez platformę. Sprzedawca, który z niej korzystał, musi liczyć się z obowiązkiem zwrotu pieniędzy, nawet jeśli towar nie dotarł.


Co powinien zrobić sprzedawca z Polski

  1. Zweryfikować limity ubezpieczenia oferowane przez przewoźników obsługujących zwroty z Niemiec. Standard DHL to 500 euro – co przy droższych towarach nie wystarczy.
  2. Dostosować ustawienia zwrotów na platformach, tak aby dla określonych kategorii produktów stosowane były wyższe limity lub inne metody transportu.
  3. Zachować dokumentację każdego przypadku zwrotu: etykiety, korespondencję, zgłoszenia reklamacyjne. To kluczowe przy ewentualnych roszczeniach.
  4. Uregulować kwestie odpowiedzialności w wewnętrznych procedurach i komunikacji z klientami. Warto jasno informować, że w razie zaginięcia przesyłki zwrotnej platforma może rozliczyć stratę na koszt sprzedawcy.
  5. Rozważyć dodatkowe ubezpieczenie przesyłek zwrotnych (tzw. Rücksendungsversicherung) dostępne u wybranych przewoźników w Niemczech.

Wnioski: rozsądne zaufanie kontra ryzyko platformy

W świetle niemieckiego orzecznictwa kluczowa jest zasada proporcjonalności: konsument nie ma obowiązku znać szczegółowych regulaminów przewoźnika, jeśli działa zgodnie z procedurą zwrotu zapewnioną przez platformę. Odpowiedzialność za niedoubezpieczony transport spoczywa więc na sprzedawcy lub pośrednio na samej platformie.

Dla polskich firm działających na niemieckim rynku to kolejny sygnał, że automatyzacja procesów logistycznych nie zwalnia z obowiązku kontroli warunków dostawy i zwrotu. Ostatecznie to sprzedawca ponosi ryzyko finansowe utraty przesyłki – nawet jeśli została nadana prawidłowo z jego punktu widzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

12 + 14 =