3 euro od każdej paczki z Chin. UE uderza w model sprzedaży Temu i Shein
15.12.2025
Od lipca 2026 roku krajobraz europejskiego e-handlu ulegnie istotnej zmianie. Państwa członkowskie Unii Europejskiej uzgodniły wprowadzenie nowej, jednolitej opłaty w wysokości trzech euro za każdą paczkę o wartości do 150 euro importowaną do UE z krajów trzecich. Decyzja ta jest bezpośrednią odpowiedzią na lawinowy wzrost liczby tanich przesyłek, przede wszystkim z Chin, oraz na narastającą krytykę ze strony europejskich sprzedawców, którzy od lat wskazują na nierówne warunki konkurencji.
Nowa opłata obejmie przede wszystkim model sprzedaży oparty na bezpośredniej wysyłce pojedynczych paczek do konsumentów końcowych. To właśnie na nim swoją ekspansję w Europie zbudowały platformy takie jak Temu, Shein czy AliExpress, ale w praktyce regulacja dotknie również Amazon oraz innych globalnych graczy realizujących sprzedaż transgraniczną spoza UE. Opłata będzie pobierana przez krajowe administracje celne i stanowić ma rozwiązanie przejściowe, poprzedzające znacznie głębszą reformę unijnego systemu celnego.
Koniec faktycznej „luki celnej” dla tanich produktów
Do tej pory paczki o deklarowanej wartości do 150 euro mogły być wprowadzane na obszar Unii Europejskiej bez cła. Choć formalnie obowiązywał podatek VAT, w praktyce mechanizm ten przez lata sprzyjał nadużyciom. Według szacunków Komisji Europejskiej aż 65 procent przesyłek trafiających do UE miało zaniżoną wartość w deklaracjach celnych, aby zmieścić się w granicy zwolnienia. Dodatkowo powszechną praktyką było dzielenie większych zamówień na wiele małych paczek, co pozwalało uniknąć opłat i kontroli.
Skala zjawiska jest ogromna. Komisja Europejska podaje, że w 2024 roku do Unii Europejskiej trafiało średnio około 12 milionów paczek dziennie, głównie z Azji. Jeszcze cztery lata wcześniej liczba przesyłek z Chin wynosiła około miliarda rocznie, dziś przekracza cztery miliardy. To nie tylko problem konkurencji cenowej, ale również obciążenie dla administracji celnych, systemów logistycznych oraz środowiska, ze względu na ogromną ilość opakowań.
Opłata przejściowa, ale sygnał jednoznaczny
Wprowadzenie opłaty trzech euro za paczkę do 150 euro ma charakter tymczasowy. Docelowo Unia Europejska planuje całkowite zniesienie progu zwolnienia celnego i objęcie wszystkich importowanych towarów obowiązkiem celnym już od pierwszego euro wartości. Początkowo zakładano, że stanie się to dopiero w 2028 roku, wraz z uruchomieniem nowej, scentralizowanej platformy cyfrowej do obsługi odpraw celnych. Pod naciskiem przede wszystkim Francji oraz części państw Europy Zachodniej termin ten ma zostać przyspieszony.
Nowa opłata ma więc pełnić rolę „mostu” pomiędzy obecnym systemem a przyszłą reformą. Jej wysokość jest relatywnie niska, ale przy masowej skali wysyłek oznacza realne koszty dla platform opierających się na taniej, jednostkowej sprzedaży. Nie jest jeszcze przesądzone, kto finalnie poniesie ciężar finansowy tej zmiany. Teoretycznie koszt może zostać przerzucony na konsumentów, ale równie dobrze mogą go wziąć na siebie producenci, importerzy lub same platformy, próbując zachować konkurencyjność cenową.
Konsekwencje dla europejskich i polskich sprzedawców
Dla europejskiego handlu, w tym dla polskich sprzedawców internetowych, decyzja Brukseli jest postrzegana jako długo oczekiwany krok w stronę wyrównania zasad gry. Organizacje handlowe od lat alarmowały, że sprzedawcy działający w UE ponoszą pełne koszty podatków, ceł, certyfikacji produktów oraz spełniania restrykcyjnych norm bezpieczeństwa, podczas gdy część towarów spoza Unii trafiała do konsumentów praktycznie bez kontroli i dodatkowych obciążeń.
Nie bez znaczenia jest również aspekt ochrony konsumentów. Badania organizacji konsumenckich oraz testy przeprowadzane przez niezależne instytucje wielokrotnie wykazywały, że tanie produkty importowane spoza UE, szczególnie w segmencie poniżej 150 euro, często nie spełniają europejskich norm jakości i bezpieczeństwa. Nowa opłata, w połączeniu z planowanym zaostrzeniem kontroli celnych, ma ograniczyć napływ takich towarów i zwiększyć odpowiedzialność platform sprzedażowych.
Dla polskich firm prowadzących sprzedaż transgraniczną w obrębie Unii Europejskiej jest to również ważny sygnał strategiczny. Model oparty na lokalnych magazynach, sprzedaży z terytorium UE oraz pełnej zgodności z przepisami może w dłuższej perspektywie okazać się bardziej stabilny niż agresywna konkurencja cenowa z podmiotami spoza Wspólnoty. Warto przy tym pamiętać, że część krajów, takich jak Holandia czy Francja, rozważała wprowadzenie własnych, krajowych opłat na przesyłki z państw trzecich. Ujednolicenie zasad na poziomie UE zmniejsza ryzyko fragmentacji rynku.
Co dalej z cenami i strategiami sprzedaży
Jednym z największych znaków zapytania pozostaje wpływ nowych regulacji na ceny dla konsumentów. Trzy euro przy bardzo tanich produktach mogą oznaczać wzrost ceny nawet o kilkadziesiąt procent. Z drugiej strony duże platformy dysponują ogromną skalą i zapleczem finansowym, które pozwala im częściowo amortyzować nowe koszty. Możliwe są również zmiany modeli logistycznych, na przykład zwiększenie liczby magazynów w Europie, aby uniknąć opłat przy bezpośrednim imporcie.
Dla sprzedawców z Polski i innych krajów UE to moment, w którym warto uważnie obserwować zmiany i dostosowywać strategie sprzedażowe. Rozszerzanie kanałów sprzedaży, inwestowanie w jakość oferty, transparentność cenową oraz zgodność z regulacjami może okazać się kluczowe w nowej rzeczywistości rynkowej.
Jedno jest pewne: decyzja o wprowadzeniu opłaty na tanie przesyłki nie jest jedynie techniczną zmianą w systemie celnym. To wyraźny sygnał polityczny, że Unia Europejska chce aktywnie kształtować warunki konkurencji w e-handlu i ograniczyć przewagę modeli opartych na masowym imporcie tanich produktów spoza Wspólnoty. Dla rynku e-commerce w Europie, w tym dla polskich przedsiębiorców, oznacza to początek nowego etapu, w którym cena przestaje być jedynym i decydującym argumentem.


