Czekolada dubajska – prawna i marketingowa pułapka dla Lindt, Lidl i Aldi w Niemczech?
16.12.2024
W ostatnim czasie czekolada dubajska stała się jednym z najbardziej pożądanych produktów w Europie. Wyróżnia ją nietuzinkowa receptura – połączenie mlecznej lub gorzkiej czekolady z pistacjami, Kadaifi (bardzo cienkim ciastem przypominającym anielskie włosy) oraz pastą tahini. Dzięki viralowym filmom na TikToku i Instagramie produkt zyskał miano luksusowego przysmaku, który każdy chce spróbować. Za popularnością idą jednak poważne kontrowersje, dotyczące zarówno marketingu, jak i prawa. Czy czekolada dubajska rzeczywiście pochodzi z Dubaju? A może jej nazwa wprowadza konsumentów w błąd?
Czym jest czekolada dubajska?
Czekolada dubajska, w swojej oryginalnej wersji, pochodzi z Dubaju i została stworzona w 2021 roku przez Sarę Hamoudę, założycielkę Fix Dessert Chocolatiers. Produkt początkowo zdobył popularność lokalnie, ale prawdziwą eksplozję zainteresowania odnotowano w 2024 roku, kiedy to viralowe filmy w mediach społecznościowych, głównie na TikToku, przyciągnęły uwagę konsumentów z Europy. Influencerzy opisywali wyjątkową konsystencję i smak czekolady, a tzw. efekt „chrupnięcia” w połączeniu z pistacjami i Kadaifi stał się jej znakiem rozpoznawczym.
Oryginalna czekolada dubajska jest produkowana ręcznie w Dubaju, a zaopatruje ją m.in. szwajcarska firma Max Felchlin AG, która dostarcza bazową czekoladę. Produkt wyróżnia się ekskluzywnym charakterem – początkowo był dostępny jedynie w wybranych luksusowych sklepach w Dubaju. W Europie czekolada dubajska zyskała miano przysmaku dla smakoszy, co wpłynęło na wysoką cenę – w 2024 roku wynosiła od 10 do nawet 20 euro za tabliczkę.
Dlaczego czekolada dubajska budzi kontrowersje?
Z chwilą, gdy popularność czekolady przekroczyła granice Dubaju, wiele firm zaczęło wprowadzać własne wersje produktu na rynek europejski. W Niemczech trend ten zyskał ogromne zainteresowanie – od luksusowych marek, takich jak Lindt, po sieci handlowe, w tym Aldi i Lidl, które zaczęły oferować swoje wersje czekolady dubajskiej. To właśnie te działania wywołały burzę prawną.
Główne kontrowersje dotyczą nazwy „czekolada dubajska”, która sugeruje pochodzenie produktu z Dubaju, podczas gdy większość sprzedawanych tabliczek jest produkowana w Europie. Ponadto importer Andreas Wilmers, właściciel Fix Dessert i jedyny europejski dystrybutor oryginalnej czekolady dubajskiej, zarzuca konkurentom wprowadzanie konsumentów w błąd poprzez stosowanie na opakowaniach takich elementów jak:
- Wizerunki charakterystycznych symboli Dubaju, np. Burdż Chalifa;
- Oznaczenia typu „Handmade Chocolate” (czekolada ręcznie robiona), które sugerują ręczne wykonanie produktu;
- Podkreślanie związku z Dubajem, mimo że produkty są wytwarzane w Europie.
Upomnienia prawne jako narzędzie walki
Andreas Wilmers skierował do firm, takich jak Lindt, Aldi i Lidl, upomnienia prawne (Abmahnung), które są powszechnie stosowanym środkiem ochrony prawnej w Niemczech. Upomnienie to formalne wezwanie do zaprzestania określonych działań – w tym przypadku używania nazwy „czekolada dubajska” i symboli związanych z Dubajem – które mogą naruszać przepisy o ochronie konsumentów lub prawa konkurencji. W przypadku zignorowania takiego wezwania sprawa może trafić do sądu, co może skutkować np. zakazem sprzedaży produktu.
Wilmers argumentuje, że użycie terminu „czekolada dubajska” dla produktów produkowanych w Niemczech lub innych krajach europejskich jest niezgodne z unijnym rozporządzeniem o informacjach o żywności (LMIV), które wymaga przejrzystości w oznaczeniach produktów.
Jak zareagowały największe marki?
Lindt i zmiana nazwy
Lindt & Sprüngli, jeden z największych producentów czekolady na świecie, jako pierwszy odpowiedział na zarzuty. Firma zmieniła nazwę swojego produktu z „czekolada dubajska” na „czekolada w stylu dubajskim” (Dubai Style Chocolate). Choć taki krok miał zmniejszyć ryzyko kolejnych sporów, krytycy wskazują, że nowa nazwa nadal może wprowadzać konsumentów w błąd co do pochodzenia produktu.
Aldi i Lidl pod presją
Sieci handlowe Aldi i Lidl również znalazły się na celowniku Wilmersa. W przypadku Aldi krytykowano opakowania, które oprócz symboli Dubaju zawierały oznaczenia sugerujące ręczną produkcję. Lidl natomiast wprowadził czekoladę dubajską jako limitowaną edycję, dostępną wyłącznie za pośrednictwem aplikacji mobilnej. Obie sieci mają czas do 17 grudnia 2024 roku na podjęcie działań, takich jak wycofanie produktu z rynku lub zmiana nazwy, w przeciwnym razie importer zapowiada dalsze kroki prawne.
Czy nazwa „czekolada dubajska” rzeczywiście wprowadza w błąd?
Obecnie nazwa „czekolada dubajska” nie jest chronionym oznaczeniem geograficznym. Unia Europejska i Zjednoczone Emiraty Arabskie nie podpisały umowy, która regulowałaby ochronę takich nazw, a niemieckie urzędy ds. znaków towarowych odnotowały wiele prób rejestracji podobnych nazw przez różne firmy. W związku z tym używanie określenia „czekolada dubajska” pozostaje w szarej strefie prawnej.
Przedstawiciele niemieckiego związku branży słodyczy wskazują, że nazwa ta stała się bardziej określeniem stylu czy receptury niż rzeczywistego miejsca pochodzenia. Jednocześnie, zdaniem ekspertów, używanie symboli kojarzonych z Dubajem może być postrzegane jako celowe wprowadzanie konsumentów w błąd.
Wnioski dla polskich sprzedawców i eksporterów
Polscy przedsiębiorcy zainteresowani sprzedażą podobnych produktów powinni zwrócić szczególną uwagę na kilka aspektów:
- Przestrzeganie przepisów UE – Nazwy produktów muszą być zgodne z unijnym rozporządzeniem 1169/2011, które wymaga przejrzystości w oznaczeniach. Fałszywe sugestie dotyczące pochodzenia mogą prowadzić do upomnień prawnych.
- Ostrożność w marketingu – Używanie symboli, takich jak charakterystyczne budowle czy flagi, może prowadzić do oskarżeń o wprowadzanie konsumentów w błąd.
- Rejestracja znaków towarowych – Warto rozważyć ochronę własnych produktów poprzez ich rejestrację, aby uniknąć konfliktów prawnych.
Podsumowanie
Czekolada dubajska stała się symbolem kulinarnego luksusu i trendem, który podbija rynki europejskie. Jednocześnie jej popularność pokazuje, jak ważna jest odpowiedzialność w marketingu i zgodność z przepisami. Dla polskich przedsiębiorców i eksporterów to cenna lekcja, jak unikać konfliktów prawnych przy wprowadzaniu nowych produktów. Ostateczne rozstrzygnięcie sporów prawnych wokół czekolady dubajskiej może zająć miesiące, jednak jedno jest pewne – ten produkt pozostanie na długo w świadomości konsumentów.



Serio? To może od teraz nie będzie sernika baskijskiego, tylko np. sernik na wzór baskijski, a zamiast ziele angielskie trzeba będzie mówić ziele w typie angielskim.
W kontekście fenomenu dubajskiej czekolady warto także zwrócić uwagę na zmieniające się oczekiwania konsumentów wobec autentyczności produktu. Klienci coraz częściej poszukują nie tylko oryginalnego smaku, ale także przejrzystego pochodzenia surowców i etycznej produkcji. W odpowiedzi na rosnące wymagania, część importerów zaczęła wskazywać na opakowaniach certyfikaty jakości oraz informować o plantacjach pistacji czy kakao używanych do produkcji. Jednak w przypadku wyrobów masowych często trudno zweryfikować, czy pistacje rzeczywiście pochodzą z najlepszych upraw, czy są to surowce niższej jakości używane do zwiększenia marży. Rosnąca świadomość ekologiczna i etyczna może w przyszłości wyhamować zainteresowanie produktami sprowadzanymi z odległych rynków.