Jak obliczać rekompensatę za spadek wartości przy odstąpieniu? Zasady, przykłady i wskazówki dla sprzedaży z Polski do DE i UE.
- Jak ustala się wartość towaru: rynkowa, nie „z metki”
- Jak policzyć rekompensatę za spadek wartości: przykład liczbowy
- Spadek cen na rynku w trakcie terminu na odstąpienie: kto ponosi ryzyko
- Gdy wartość rynkowa jest wyższa niż cena sprzedaży
- Co powinien zrobić sprzedawca z Polski sprzedający do Niemiec i UE
19.02.2026
Konsument w Unii Europejskiej może odstąpić od umowy zawartej na odległość i odesłać towar w ustawowym terminie. Sprzedawca musi przyjąć zwrot, nawet jeśli klient towar rozpakował i sprawdził. Jeśli jednak konsument używał produktu w sposób wykraczający poza zwykłe sprawdzenie cech i działania, a skutkiem jest realne obniżenie wartości, sprzedawca może żądać od konsumenta rekompensaty za ten spadek wartości.
W realiach niemieckich zasady te opisuje § 357 ust. 7 niemieckiego kodeksu cywilnego (Bürgerliches Gesetzbuch – kodeks cywilny). Przepis dotyczy odpowiedzialności konsumenta za zmniejszenie wartości rzeczy po odstąpieniu. Dla polskich firm sprzedających do Niemiec to nie jest „egzotyka” prawna, tylko codzienność w obsłudze zwrotów – zwłaszcza gdy sprzedaż jest kierowana do niemieckiego konsumenta, a regulamin i pouczenia muszą odpowiadać tamtejszym wymogom. Jednocześnie rdzeń tych zasad wynika z unijnej dyrektywy 2011/83/UE o prawach konsumentów, więc podobna logika obowiązuje także na innych rynkach UE.
Żeby roszczenie o rekompensatę w ogóle powstało, muszą wystąpić dwa elementy naraz:
- konsument obchodził się z rzeczą w sposób wykraczający poza zwykłą „przymiarkę” lub test jak w sklepie stacjonarnym,
- i przez to doszło do obniżenia wartości, które da się obiektywnie wykazać.
Najczęstszy punkt zapalny w sporach to granica między dozwolonym sprawdzeniem a używaniem. Przykładowo: meble często trzeba rozpakować i zmontować, żeby ocenić wymiary, kolor i jakość. Drobne ślady samego montażu sprzedawca zwykle musi przyjąć jako element normalnego sprawdzenia. Inaczej wygląda to przy odzieży: przymierzenie jest dopuszczalne, ale wielogodzinne noszenie, wyjście na zewnątrz czy doprowadzenie do zabrudzeń i uszkodzeń oznacza już używanie, które może rodzić obowiązek zapłaty rekompensaty.
Istotny detal praktyczny: nie trzeba udowadniać winy konsumenta. Nie ma znaczenia, czy plama na ubraniu powstała przypadkiem, czy z lekkomyślności. Liczy się sam skutek w postaci spadku wartości towaru.
Jak ustala się wartość towaru: rynkowa, nie „z metki”
Żeby policzyć rekompensatę, trzeba najpierw zrozumieć, co jest punktem odniesienia. W obrocie internetowym intuicja sprzedawców bywa prosta: „sprzedałem za X, więc liczę od X”. W praktyce niemieckie orzecznictwo idzie inną drogą.
Niemiecki Federalny Trybunał Sprawiedliwości (Bundesgerichtshof – najwyższy sąd w sprawach cywilnych i karnych w Niemczech) w wyroku z 27 października 2020 r. (sygn. XI ZR 498/19) wskazał, że rekompensata ma odpowiadać obiektywnej wartości towaru. Cena zakupu nie zawsze jest tą wartością – bywa tylko „limitem”, którego nie wolno przekroczyć w rozliczeniu z konsumentem.
Dlaczego cena sprzedaży bywa myląca?
- może zawierać indywidualny rabat,
- może wynikać z akcji promocyjnej lub wyprzedaży,
- może odzwierciedlać strategię „drożej niż rynek” (np. przez pakiety, dodatki, wizerunek marki),
- może odbiegać od tego, za ile realnie sprzedają się porównywalne sztuki na rynku.
Wartość rynkowa to w uproszczeniu taka kwota, jaką przeciętnie trzeba zapłacić za dany towar na rynku w danym czasie, przy porównywalnych warunkach (model, stan, kompletność, kanał sprzedaży). W sporze trzeba umieć to uzasadnić – choćby porównaniem do cen podobnych ofert, cen odsprzedaży produktów w stanie „jak nowe” i „używane” czy wewnętrznych danych o odsprzedaży zwrotów.
Jak policzyć rekompensatę za spadek wartości: przykład liczbowy
Załóżmy sytuację bliską realiom cross-border.
Polski sprzedawca sprzedaje telefon konsumentowi w Niemczech za 500 euro. W momencie wydania telefonu jego obiektywna wartość rynkowa wynosiła jednak 400 euro – bo na rynku ten model był dostępny taniej, a oferta sprzedawcy była po prostu niekorzystna cenowo. Konsument odsyła telefon po odstąpieniu, ale urządzenie ma liczne zarysowania i ślady intensywnego używania. Sprzedawca może odsprzedać je już tylko jako używane, a typowa cena rynkowa dla takiego stanu to 150 euro.
Obliczenie wygląda tak:
- wartość rynkowa przy wydaniu: 400 euro,
- wartość rynkowa przy zwrocie (w stanie faktycznym): 150 euro,
- różnica: 250 euro.
Różnica 250 euro to kwota, której sprzedawca może domagać się jako rekompensaty za spadek wartości. Nie liczy od 500 euro, bo ta kwota nie jest „wartością rzeczy”, tylko ceną umowną, na którą mogły wpłynąć różne czynniki.
Sens tego podejścia jest bardzo biznesowy: mechanizm ma wyrównać realny ubytek wartości towaru, a nie chronić politykę cenową sklepu. Jeśli ktoś sprzedaje powyżej rynku, nie przerzuci tej „nadwyżki” na konsumenta w rozliczeniu odstąpienia.
Co to oznacza w praktyce dla zespołu zwrotów? W decyzji o potrąceniu nie wystarczy hasło „towar zniszczony”. Trzeba umieć pokazać, jaka była wartość rynkowa produktu w chwili wydania i jaka jest po zwrocie. Im bardziej przejrzyste zasady i dowody, tym mniejsze ryzyko eskalacji sporu.

Spadek cen na rynku w trakcie terminu na odstąpienie: kto ponosi ryzyko
Częsty problem w branżach o szybkiej zmienności cen (elektronika, moda sezonowa, produkty „na premierę”) polega na tym, że ceny rynkowe spadają same z siebie, niezależnie od tego, co zrobił konsument. Przykładowo: produkt jest chwilowo trudno dostępny, po dwóch tygodniach pojawia się u wielu sprzedawców i ceny się normalizują. Albo producent zapowiada nowy model i rynek reaguje spadkiem cen.
Co do zasady taki ogólny spadek wartości rynkowej obciąża sprzedawcę. Odpowiedzialność konsumenta dotyczy tylko tej części utraty wartości, która wynika z jego sposobu obchodzenia się z rzeczą.
Przykład, w którym łatwo się pomylić:
- wartość rynkowa telefonu w dniu wydania: 800 euro,
- po zapowiedzi nowego modelu wartość rynkowa spada do 700 euro (zmiana na rynku, bez winy konsumenta),
- konsument dodatkowo porysował urządzenie, więc realnie jest warte 650 euro.
Łącznie „ubyło” 150 euro (800 → 650), ale do rozliczenia z konsumentem nadaje się tylko 50 euro (700 → 650). Pozostałe 100 euro to ryzyko rynkowe sprzedawcy.
W praktyce sprzedaży z Polski do Niemiec to bardzo ważne, bo błędne potrącenia w zwrotach szybko kończą się reklamacjami, sporami, a przy sprzedaży przez platformy także ryzykiem decyzji po stronie operatora platformy (np. uznania roszczenia konsumenta, negatywnych ocen, w skrajnych przypadkach ograniczeń konta).
Gdy wartość rynkowa jest wyższa niż cena sprzedaży
Zdarza się też sytuacja odwrotna: cena sprzedaży była niższa niż wartość rynkowa. To typowe przy wyprzedażach, szybkiej rotacji magazynu albo przy towarach, które w krótkim czasie zyskują na wartości (rzadziej w klasycznym handlu, częściej przy dobrach kolekcjonerskich).
W takim wariancie punktem odniesienia i tak pozostaje cena zapłacona przez konsumenta jako maksymalny limit rozliczenia. Sprzedawca nie może żądać rekompensaty liczonej od „wyższej wartości rynkowej”, jeśli klient faktycznie zapłacił mniej. To zabezpiecza konsumenta przed sytuacją, w której miałby ponosić konsekwencje wzrostu wartości rynkowej niezależnego od niego.
Co powinien zrobić sprzedawca z Polski sprzedający do Niemiec i UE
W cross-border kluczowe są nie tylko zasady, ale procesy. Najwięcej sporów powstaje tam, gdzie firma ma „intuicję”, ale nie ma dowodów i spójnej procedury.
Działania, które realnie zmniejszają ryzyko i usprawniają rozliczenia:
- Prawidłowe pouczenie o prawie odstąpienia w języku i standardzie rynku docelowego – bez tego roszczenie o rekompensatę może być trudniejsze do obrony.
- Jasne zasady zwrotów w regulaminie oraz w komunikacji posprzedażowej: co jest testowaniem, a co używaniem, i jak firma wycenia spadek wartości.
- Dokumentowanie stanu zwrotu: zdjęcia, opis uszkodzeń, data przyjęcia, kompletność zestawu, stan opakowania.
- Ustalanie wartości rynkowej w sposób obiektywny i powtarzalny: wewnętrzna tabela kategorii uszkodzeń, porównania cen odsprzedaży, realne oferty na rynku wtórnym, własne dane o odsprzedaży zwrotów.
- Rozdzielanie spadku wartości wynikającego z rynku od spadku wynikającego z uszkodzeń: szczególnie ważne przy elektronice i produktach „premierowych”.
Dwa krótkie scenariusze, które często pojawiają się w praktyce:
- Sklep z Polski sprzedaje modne białe sneakersy do Niemiec. Klient odsyła je po weekendzie z wyraźnymi śladami błota i przetarciami podeszwy. Tego nie da się obronić jako „sprawdzenie w domu”. Jeśli sklep wykaże, że para w tym stanie sprzedaje się na rynku wtórnym istotnie taniej niż w stanie „jak nowa”, ma podstawę do potrącenia rekompensaty.
- Sprzedawca elektroniki prowadzi intensywne promocje. Klient odsyła tablet w idealnym stanie, ale przez dwa tygodnie cena rynkowa spadła. Tu nie ma podstaw do rekompensaty – spadek ceny to ryzyko rynkowe, które sprzedawca bierze na siebie.


