E-commerce w Niemczech 2026: najważniejsze zmiany w prawie

Podsumuj artykuł z AI
ChatGPT
Gemini (Kopiuj)

3.12.2025

Rok 2026 będzie jednym z najbardziej „prawnych” lat w historii handlu internetowego w Europie. Dla polskich firm sprzedających do Niemiec – czy to przez własny sklep, Amazon, eBay, Otto, Allegro cross-border, czy inne marketplace’y – oznacza to jednocześnie nowe obowiązki, ryzyko kar i upomnień, ale też szansę na wyróżnienie się jako sprzedawca wiarygodny, ekologiczny i transparentny.

Poniżej znajdziesz omówienie najważniejszych zmian w prawie, które wejdą w życie w 2026 roku i które realnie dotkną polskich sprzedawców na rynku niemieckim. Tekst jest napisany tak, aby był zrozumiały dla osób nieznających niemieckiego i dla nieprawników – każdą nazwę aktu prawnego i niemieckie pojęcie wyjaśniam prostym językiem i ilustruję przykładami z codziennej działalności sklepu.


CBAM od 1 stycznia 2026 – kiedy Twój e-sklep „zamienia się” w importera CO₂

CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism) to „mechanizm dostosowania granicznego emisji CO₂”. W praktyce jest to dodatkowy koszt związany z emisjami CO₂ dla wybranych towarów importowanych spoza Unii Europejskiej. Chodzi o produkty szczególnie „brudne klimatycznie”, czyli np. żelazo, stal, aluminium, cement, nawozy, energię elektryczną czy wodór.

Jeżeli sprowadzasz takie towary z krajów trzecich, a potem sprzedajesz je w Niemczech, mogą pojawić się obowiązki CBAM – nawet jeśli robisz to w niewielkich ilościach. Co ważne: liczy się to, kto jest importerem w rozumieniu celnym, a nie to, kto „realnie” organizuje sprzedaż.

Przykład: polski sklep sprzedający w Niemczech regały metalowe importowane z Chin. Towar wchodzi do UE przez polski port lub terminal, Ty widniejesz w zgłoszeniu celnym jako importer. Od 2026 roku nie chodzi już tylko o cło i VAT – dochodzi rozliczanie emisji CO₂, czyli CBAM. Musisz sprawdzić kody towarowe (CN) swoich produktów, zarejestrować się jako uprawniony podmiot w systemie CBAM, a potem raportować i rozliczać specjalne certyfikaty.

Dla e-commerce ważne są też modele dropshippingowe. Jeżeli sprzedajesz na Amazon w Niemczech, a towar wysyłany jest bezpośrednio z Chin do klienta, trzeba ustalić, kto figuruje w dokumentach celnych. Jeśli Ty, to CBAM może dotyczyć właśnie Ciebie. Wyjątek przewidziano dla bardzo małych przesyłek do 150 euro – ale praktyka pokaże, jak restrykcyjnie będzie on interpretowany.


Nowe Elektrogesetz od 1 stycznia 2026 – szczególnie groźne dla elektroniki i e-papierosów

Elektrogesetz (ElektroG) to niemiecka ustawa regulująca handel i zbiórkę zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. Nowelizacja od 2026 roku ma sprawić, że zwrot i utylizacja takich odpadów będą bezpieczniejsze – zwłaszcza w przypadku baterii litowych, które mogą się przegrzewać i powodować pożary.

Co to oznacza dla sprzedawców internetowych?

Po pierwsze, nowe, ostrzejsze obowiązki przyjmowania zużytego sprzętu. Dotyczy to także sprzedaży online. Klient musi być jasno poinformowany – na stronie produktu, w koszyku, w regulaminie – gdzie i jak może oddać zużyty sprzęt.

Po drugie, rozszerza się tzw. obowiązek 0:1, szczególnie dla jednorazowych e-papierosów. Mówiąc prościej: jeśli sprzedajesz jednorazówki, będziesz musiał przyjmować je z powrotem, nawet gdy Twój sklep jest mały i nawet jeśli nie sprzedajesz nic w zamian.

Po trzecie, wzmacniane są sankcje. Brak prawidłowych informacji, brak rejestracji w systemie czy brak organizacji odbioru odpadów może prowadzić do wysokich kar, a także do typowo niemieckiego „batonika prawnego”, czyli upomnienia (Abmahnung) od konkurencji lub organizacji konsumenckich. Upomnienie to oficjalne pisemne wezwanie do usunięcia naruszeń, zwykle połączone z żądaniem podpisania zobowiązania i pokrycia kosztów kancelarii.

Przykład: prowadzisz w Polsce sklep z akcesoriami elektronicznymi, sprzedajesz na Amazon w Niemczech powerbanki i jednorazowe e-papierosy. Po wejściu w życie nowelizacji musisz zaktualizować niemieckie opisy produktów, dorzucić jasne informacje o zwrocie zużytych urządzeń i upewnić się, że masz ważną rejestrację elektroodpadów w Niemczech. Jeśli tego nie zrobisz, ryzykujesz zarówno karę z urzędu, jak i upomnienie od konkurencji.


Entgelttransparenz do 7 czerwca 2026 – gdy niemiecki pracownik pyta: „ile zarabiają inni?”

Entgelttransparenz to przejrzystość wynagrodzeń. Na poziomie unijnym uchwalono dyrektywę, która nakazuje państwom członkowskim wprowadzenie zasad pozwalających pracownikom lepiej kontrolować, czy są sprawiedliwie wynagradzani. Niemcy mają czas na wdrożenie tych zasad do 7 czerwca 2026 roku.

Nie chodzi tu bezpośrednio o relację sklep–klient, ale o Ciebie jako pracodawcę w Niemczech. Jeśli masz niemiecką spółkę, oddział, magazyn z własną ekipą, biuro obsługi klienta albo zespół IT, to prawo dotyczy także Twojej firmy.

Przykład: zatrudniasz w Niemczech 25 pracowników w centrum logistycznym, a dodatkowo kilku pracowników biurowych. Po wdrożeniu dyrektywy pracownica magazynu może poprosić o informację, jakie jest przeciętne wynagrodzenie osób na podobnym stanowisku. Firma będzie miała obowiązek takiej odpowiedzi i nie będzie mogła ukrywać danych pod pretekstem „tajemnicy płac”. W większych firmach dojdą raporty okresowe o lukach płacowych między kobietami a mężczyznami.

Najważniejsza zmiana z punktu widzenia ryzyka polega na tym, że ciężar dowodu w sprawach o dyskryminację płacową przesunie się na pracodawcę. Jeżeli pracownik wykaże, że zarabia mniej niż inni w podobnej sytuacji, to firma będzie musiała udowodnić, że różnice są obiektywnie uzasadnione (np. kwalifikacjami, zakresem obowiązków), inaczej grożą dopłaty i odszkodowania.


Widerrufsbutton od 19 czerwca 2026 – przycisk odstąpienia od umowy w Twoim sklepie

Widerrufsrecht to prawo konsumenta do odstąpienia od umowy zawartej na odległość, czyli klasyczne „14 dni na zwrot bez podania przyczyny”. Niemcy planują wzmocnić to prawo poprzez obowiązkowy Widerrufsbutton – dosłownie „przycisk odstąpienia od umowy”.

Idea jest prosta: klient ma móc cofnąć zakup tak samo łatwo, jak go złożył. Jeśli więc w sklepie jest duży, wyraźny przycisk „Kupuję”, to ma się pojawić równie widoczny przycisk „Odstępuję od umowy” albo podobnie nazwany.

Przykład: prowadzisz polski sklep z modą, masz niemiecką wersję i wysyłasz do Niemiec. Obecnie zwroty obsługujesz przez formularz na stronie albo maila. Po wejściu w życie nowych przepisów będziesz musiał dodać specjalny przycisk – np. w panelu klienta, w historii zamówień. Co jednak z zamówieniami „gościnnymi”, bez zakładania konta? Tu powstaje problem: jak zweryfikować, czy osoba klikająca przycisk to faktycznie właściciel zamówienia? Ustawodawca przerzuca jednak ciężar rozwiązania tego problemu na sklep.

Do tego dojdzie konieczność aktualizacji treści regulaminów prawnych: opisów prawa odstąpienia, regulaminów, potwierdzeń zamówień. Brak przycisku albo wadliwe jego działanie będzie idealnym pretekstem dla kancelarii zajmujących się upomnieniami. Będziemy relacjonować!


„Green claims” i EmpCo – koniec „zielonego” marketingu bez dowodów

Coraz więcej sklepów w Niemczech i Polsce reklamuje się hasłami typu „eko”, „bio”, „przyjazne środowisku”, „klimaneutralna wysyłka”, „zrównoważona moda”. Dotąd takie slogany były często bardzo ogólne i niepoparte konkretnymi danymi. Unijne przepisy dotyczące tzw. green claims i tzw. EmpCo-Richtlinie mają z tym skończyć.

W praktyce oznacza to, że wszelkie „zielone” obietnice będą legalne tylko wtedy, gdy da się je udowodnić. Jeśli piszesz „klimaneutralna wysyłka”, to musisz mieć twarde dane: czy faktycznie kompensujesz emisje CO₂, w jaki sposób, którą metodą to liczysz, kto to weryfikuje i czy informacje są aktualne. Jeżeli dajesz znak „eko” albo „green choice”, powinien on opierać się na niezależnym, sprawdzonym systemie certyfikacji, a nie na własnym, wymyślonym logo.

Przykład: w niemieckiej wersji sklepu z kosmetykami piszesz przy produktach „umweltfreundliche Verpackung” („opakowanie przyjazne środowisku”) i w nazwa kategorii dajesz „klimaneutrale Produkte”. Po wejściu w życie nowych przepisów będziesz musiał mieć na każde takie twierdzenie dowód – np. certyfikat materiału, niezależne badanie cyklu życia produktu (LCA), jasny opis, jak liczysz „neutralność”. Jeśli takich dowodów nie będzie, komunikaty trzeba będzie usunąć lub mocno złagodzić. Inaczej ryzykujesz zarzut wprowadzania w błąd i – znów – upomnienia.

Co ważne, przepisy obejmą nie tylko tekst, ale też grafikę: zielone listki, symbole recyklingu, „organic look” etykiet, jeśli z przekazu wynika, że produkt jest „eko”, choć w rzeczywistości niewiele ma to wspólnego z ekologią.


Entwaldungsfreie Lieferkette od 30 czerwca 2026 – kawa, czekolada, meble i… geolokalizacja

Entwaldungsfreie Lieferkette to „łańcuch dostaw wolny od wylesiania”. Nowa unijna regulacja wymagająca takich łańcuchów będzie od 2026 roku dotyczyć także małych i średnich firm. Celem jest ograniczenie globalnego wycinania lasów pod plantacje i uprawy.

Dotyczy to siedmiu kluczowych surowców: oleju palmowego, bydła (w tym skór), soi, kawy, kakao, drewna i kauczuku oraz wszystkich produktów przetworzonych, które je zawierają. To oznacza, że „na celowniku” mogą znaleźć się m.in. meble drewniane, papierowe opakowania, buty skórzane, czekolada, instant coffee, opony, kosmetyki z olejem palmowym.

Przykład pierwszy: mała polska palarnia kawy sprzedaje paczkowane ziarna do klientów w Niemczech poprzez własny sklep i Amazon. Po wejściu w życie przepisów będzie musiała mieć od importerów lub plantatorów dokładne dane: skąd dokładnie pochodzi kawa, włącznie z geolokalizacją plantacji. Bez tych danych towar może nie zostać dopuszczony do obrotu w UE.

Przykład drugi: sprzedajesz przez niemieckiego Amazon łóżka i stoły z drewna z Azji. Od 2026 roku musisz mieć pewność, że dostawca jest w stanie udowodnić, że drewno nie pochodzi z nielegalnie wyciętych lasów po określonej dacie referencyjnej. W praktyce oznacza to audyty dostawców, zbieranie oświadczeń, dokumentów i – znów – papierologię.

Brak kompletnych danych nie będzie już „po prostu problemem dostawcy”. Organy nadzoru mogą zlecić wycofanie produktów z rynku, nałożyć kary, a marketplace’y mogą blokować oferty.


Prawo do naprawy od 31 lipca 2026 – „naprawić, nie wyrzucić”

Unijne prawo do naprawy (Recht auf Reparatur) ma sprawić, że produkty nie będą wyrzucane przy pierwszej poważniejszej awarii, tylko częściej naprawiane. Od 31 lipca 2026 państwa członkowskie mają obowiązek stosować te zasady.

Jako sprzedawca w e-commerce odczujesz to przede wszystkim w obsłudze reklamacji. Do tej pory często standardem było: produkt się zepsuł – wymieniamy na nowy albo zwracamy pieniądze. Nowe przepisy przesuwają akcent na naprawę: jeśli jest tańsza niż wymiana i technicznie możliwa, powinna stać się rozwiązaniem preferowanym.

Przykład: sprzedajesz w Niemczech smartfony i tablety. Klient zgłasza wadę po roku użytkowania. Dotychczas mogłeś, dla świętego spokoju, wymienić urządzenie na nowe, jeśli było to opłacalne logistycznie. Po wejściu w życie prawa do naprawy będziesz musiał poważnie brać pod uwagę naprawę: zapewnić serwis, części zamienne, procedurę logistyczną.

To może zwiększyć koszty operacyjne, ale z drugiej strony otwiera nowe źródła przychodów: sprzedaż części zamiennych, usług serwisowych, produktów „refurbished” – odnowionych, ale tańszych od nowych. Kluczowe będzie przeliczenie, co się Twojej firmie bardziej opłaca i jak to zakomunikować klientom.


EU-Verpackungsverordnung od 12 sierpnia 2026 – rejestracja opakowań w każdym kraju dostawy

Nowa unijna regulacja dotycząca opakowań (EU-Verpackungsverordnung, często określana skrótem PPWR) ma zastąpić dotychczasową mozaikę krajowych przepisów. Z perspektywy sprzedawcy cross-border najważniejsza zmiana jest brutalnie prosta: jeśli wysyłasz paczki do konsumentów w innym kraju UE, będziesz musiał zarejestrować się jako podmiot wprowadzający opakowania w tym kraju.

Przykład: prowadzisz sklep w Polsce i sprzedajesz do Niemiec, Francji i Hiszpanii. Dziś w praktyce wielu sprzedawców rejestruje się tylko tam, gdzie ma największą sprzedaż, a resztę ignoruje. Po wejściu w życie nowego rozporządzenia taki model stanie się dużo bardziej ryzykowny. Każdy rynek – osobna rejestracja, osobny pełnomocnik do kontaktu, osobne rozliczenia.

Dodatkowo od 2030 roku wszystkie opakowania mają być w znacznym stopniu recyklingowalne, a na opakowaniach mają pojawić się kody QR z informacją o materiale, sposobie recyklingu i ewentualnym ponownym użyciu. Dla sklepów oznacza to konieczność zacieśnienia współpracy z producentami opakowań i fulfillment partnerami oraz dopilnowania, by te informacje były widoczne także w sklepie (np. w opisach produktów czy na podstronach „Pakowanie i recykling”).

Na rynku niemieckim dodatkową rolę odegrają marketplace’y: Amazon, eBay i inni będą wymagać od sprzedawców dowodów rejestracji w systemach opakowaniowych, tak jak dziś wymagają numeru LUCID przy VerpackG. Brak dokumentów może oznaczać zablokowanie ofert.


AI Act – koniec „dzikiego zachodu” w użyciu sztucznej inteligencji w sklepie

AI Act to unijne rozporządzenie regulujące użycie sztucznej inteligencji. Dotyczy nie tylko wielkich koncernów technologicznych, ale także zwykłych sklepów internetowych, o ile korzystają z AI.

Co to znaczy w praktyce?

Jeżeli używasz narzędzi, które automatycznie rekomendują produkty, ustalają ceny w oparciu o algorytmy, analizują zachowania klientów, filtrują transakcje pod kątem fraudu, działają jako chatbot odpowiadający na pytania, sprawdzają zdolność kredytową przy płatnościach ratalnych – to wszystko będą systemy, które trzeba sklasyfikować pod względem ryzyka.

Przykład: korzystasz z zewnętrznego narzędzia do dynamicznego ustalania cen na Amazon w Niemczech. Algorytm decyduje, kiedy podnieść, a kiedy obniżyć cenę, bazując na konkurencji i zachowaniach klientów. Po wejściu w życie AI Act może się okazać, że musisz móc wyjaśnić, jak ten system działa w ogólnym zarysie, jakie dane przetwarza i jakie środki ochrony konsumenta stosuje. Jeżeli system wpływa na decyzje finansowe (np. akceptacja lub odrzucenie płatności), może zostać zakwalifikowany jako „wysokiego ryzyka” – z dodatkowymi obowiązkami dokumentacji, audytu i rejestracji.

Kluczowe dla polskiego sprzedawcy będzie sporządzenie prostej listy: gdzie w moim sklepie używam AI, od kogo kupuję te narzędzia, czy mam od dostawcy dokumenty potwierdzające zgodność z AI Act i co ja sam powinienem ujawnić klientowi (np. informację, że rozmawia z chatbotem, a nie człowiekiem).


Gewährleistungs- und Garantielabel od 27 września 2026 – nowe obowiązkowe oznaczenia praw konsumenta

W 2026 roku w całej UE pojawią się nowe, jednolite oznaczenia dotyczące gwarancji i ustawowej odpowiedzialności sprzedawcy – tzw. Gewährleistungs- und Garantielabel.

W uproszczeniu:

– Gewährleistung to ustawowa odpowiedzialność sprzedawcy za wady rzeczy (w Polsce mówimy o rękojmi).
– Garantie to dobrowolna gwarancja, np. „5 lat gwarancji producenta”.

Nowe etykiety mają w prosty, wizualny sposób informować konsumenta, jakie prawa przysługują mu z mocy prawa, a jakie wynikają z dodatkowej gwarancji.

Przykład: sprzedajesz w Niemczech pralki. Na karcie produktu, obok ceny i podstawowych informacji, będziesz musiał umieścić standaryzowane oznaczenie pokazujące, jak długo trwa ustawowa odpowiedzialność sprzedawcy i czy producent udziela dodatkowej gwarancji (np. 5 lat na silnik). Jeśli reklamujesz się „przedłużoną gwarancją”, to informacje z etykiety muszą być spójne z treścią oferty i regulaminem.

Co ważne: etykiety obowiązują w sprzedaży online, ale nie obejmą sprzedaży wyłącznie stacjonarnej. Marketplace’y będą musiały udostępnić pola do wprowadzenia tych oznaczeń, ale to sprzedawca odpowiada za poprawność danych.


BNPL jako kredyt konsumencki od 20 listopada 2026 – „Kup teraz, zapłać później” wchodzi pod lupę

BNPL (Buy Now, Pay Later – kup teraz, zapłać później) to wszystkie te modele, w których klient nie płaci od razu pełnej kwoty: zakupy na fakturę z odroczonym terminem, płatności w ratach 0%, „zapłać za 30 dni” i podobne. Nowa dyrektywa o kredycie konsumenckim może sprawić, że wiele z tych rozwiązań będzie traktowane jak klasyczne kredyty.

Dla sprzedawcy oznacza to, że oferta płatności odroczonych nie będzie już neutralnym dodatkiem marketingowym, ale elementem regulowanych usług finansowych – nawet jeśli faktycznie kredytodawcą jest zewnętrzny operator płatności.

Przykład: w niemieckim sklepie oferujesz płatność „zapłać za 30 dni” przez zewnętrznego dostawcę płatności. Po wdrożeniu dyrektywy ten dostawca będzie musiał wykonywać ocenę zdolności kredytowej klienta i przekazywać mu standardowy zestaw informacji o prawach konsumenta przy kredycie. Dla Ciebie oznacza to konieczność zmiany informacji w koszyku i na stronie płatności, tak aby nie obiecywać „zero ryzyka” czy „łatwej płatności bez żadnych formalności”, jeśli w rzeczywistości w tle działa regulowany kredyt.


Produkthaftung i PSD3 – odpowiedzialność za produkt i bezpieczeństwo płatności

Nowe przepisy dotyczące odpowiedzialności za produkt (Produkthaftung) doprecyzują, kto odpowiada za szkody wyrządzone przez wadliwy produkt – szczególnie w kontekście towarów z elementami cyfrowymi. Zwykle głównym adresatem jest producent, ale jeżeli nie da się go ustalić, rolę tę może przejąć importer albo podmiot, który wprowadził produkt do obrotu pod własną marką. W określonych sytuacjach grozi to także sprzedawcy, szczególnie gdy sprowadza towary z krajów trzecich i faktycznie pełni rolę „bramy” na rynek UE.

PSD3 i towarzyszące jej rozporządzenie o usługach płatniczych mają z kolei wzmocnić ochronę przed oszustwami płatniczymi. W praktyce operatorzy płatności będą mieli obowiązek dokładniejszej weryfikacji danych odbiorców przelewów i częściej będą blokowali transakcje wyglądające podejrzanie.

Dla Ciebie jako sprzedawcy oznacza to przede wszystkim konieczność utrzymywania „porządku” w danych firmowych: spójnych nazwach rachunków, poprawnych danych w systemach płatności, jasnych procesach weryfikacji. Część obowiązków i ryzyk przerzucona zostanie na banki i fintechy, ale sklepy będą musiały dostosować swoje regulaminy, procedury chargebacków i komunikację z klientami.


Co powinien zrobić polski sprzedawca już teraz?

Patrząc na ten gęsty kalendarz zmian, najgorsze, co można zrobić, to czekać na „ostatnią chwilę”. Logiczna kolejność działań może wyglądać tak:

Najpierw zrób listę, które przepisy dotyczą Twojego biznesu. Jeśli importujesz towary spoza UE, sprzedajesz elektronikę, e-papierosy, produkty z kawą, kakao, drewnem, kauczukiem lub olejem palmowym, używasz w sklepie haseł „eko” czy „klimaneutralny”, oferujesz płatności BNPL, masz pracowników w Niemczech, korzystasz z narzędzi AI albo wysyłasz towary do wielu krajów – jesteś w grupie „wysokiego ryzyka regulacyjnego”.

Następnie wyznacz priorytety. CBAM i entwaldungsfreie Lieferkette wymagają pracy nad łańcuchem dostaw i dokumentami. Elektrogesetz, prawo do naprawy i Packaging Regulation uderzają w logistykę, serwis i opakowania. Widerrufsbutton, nowe label gwarancyjne, green claims i EmpCo – w frontend sklepu, opisy produktów i marketing. AI Act, BNPL i PSD3 – w obszar płatności, narzędzi IT i polityk prywatności.

W wielu przypadkach nie obejdzie się bez wsparcia doradcy prawnego znającego niemiecki e-commerce, ale warto podejść do niego z konkretną listą zagadnień, a nie ogólnym pytaniem „co się zmienia w 2026?”. Im lepiej przygotujesz procesy i systemy już w 2025 roku, tym mniejsze ryzyko, że 2026 zapisze się w historii Twojej firmy jako rok kar, blokad i gaszenia pożarów – zamiast roku rozwoju na jednym z najważniejszych rynków e-commerce w Europie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

osiemnaście − osiem =