Sąd w Bochum: „Neutralny transport” z DHL GoGreen wprowadza w błąd
24.02.2026
Niemiecki Sąd Okręgowy w Bochum (Landgericht Bochum – sąd pierwszej instancji w sprawach cywilnych i gospodarczych) 24 lutego 2026 r. uznał, że reklamowanie wysyłki jako „Neutralnej ” w oparciu o usługę DHL GoGreen jest wprowadzające w błąd. Sprawa została wszczęta przez Federalny Związek Centrów Konsumenckich (Verbraucherzentrale Bundesverband, VZBV – ogólnoniemiecka organizacja reprezentująca interesy konsumentów), który zakwestionował komunikację jednego ze sklepów internetowych.
E-sklep Clevertronic informował klientów, że jego produkty są wysyłane „Neutralnie pod względem emisji ” z wykorzystaniem DHL GoGreen. Dodatkowo w sklepie pojawiło się hasło: „Zrównoważenie i regionalność. Wspierasz gospodarkę obiegu zamkniętego, a my robimy wszystko, aby nasze procesy były możliwie najbardziej zrównoważone. Wszystko na miejscu w Münster”.
Organizacja konsumencka uznała te twierdzenia za nieprecyzyjne i wprowadzające w błąd. Sąd przyznał jej rację.
Czym jest DHL GoGreen i dlaczego to nie to samo co „neutralność klimatyczna”
Kluczowy element rozstrzygnięcia dotyczył usługi DHL GoGreen. To program niemieckiego operatora logistycznego Deutsche Post DHL, w ramach którego emisje gazów cieplarnianych powstające przy transporcie są ograniczane lub kompensowane poprzez inwestycje w projekty środowiskowe.
Sąd w Bochum stwierdził jednak wyraźnie: samo korzystanie z DHL GoGreen nie oznacza, że transport jest „neutralny pod względem emisji CO2”. Emisje wciąż powstają – mogą być redukowane lub kompensowane, ale nie znikają fizycznie. Tymczasem sformułowanie „CO2-neutralny transport” sugeruje przeciętnemu konsumentowi, że w procesie wysyłki nie dochodzi do żadnych emisji lub że ich bilans jest całkowicie zrównoważony w sposób definitywny i bezwarunkowy.
W praktyce oznacza to, że ogólne hasło marketingowe zostało uznane za zbyt daleko idące w stosunku do rzeczywistego charakteru usługi.
Dla sprzedawców działających transgranicznie to kolejny sygnał, że w Niemczech komunikacja dotycząca środowiska i klimatu jest oceniana bardzo restrykcyjnie – zarówno przez organizacje konsumenckie, jak i przez sądy.
„Zrównoważony i regionalny” – wysokie wymagania wobec haseł środowiskowych
Drugim zakwestionowanym elementem była komunikacja „zrównoważony i regionalny”. Sąd uznał, że w przypadku haseł odwołujących się do ochrony środowiska obowiązują szczególnie surowe wymogi co do ich prawdziwości, jednoznaczności i przejrzystości.
Sklep nie wyjaśnił:
- na czym konkretnie polega „zrównoważoność” jego działań,
- jakie wskaźniki środowiskowe potwierdzają tę tezę,
- co oznacza „regionalność” w kontekście sprzedaży ogólnokrajowej.
Sformułowanie „wszystko na miejscu w Münster” mogło sugerować, że działalność ma charakter lokalny. Tymczasem sklep kierował ofertę do klientów w całych Niemczech i realizował wysyłki ogólnokrajowe.
W niemieckim prawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (UWG – Gesetz gegen den unlauteren Wettbewerb, ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji) zakazane są praktyki wprowadzające konsumentów w błąd. Dotyczy to w szczególności informacji o cechach produktu, w tym jego wpływie na środowisko. Już wcześniej niemiecki Sąd Najwyższy w sprawach cywilnych i karnych (Bundesgerichtshof, BGH) w 2024 r. wskazał, że nie można bez dodatkowych wyjaśnień reklamować produktu jako „neutralnego klimatycznie”.
Wyrok z Bochum wpisuje się w tę linię orzeczniczą.
Co to oznacza w praktyce dla sprzedawców
Po pierwsze: korzystanie z „zielonych” usług logistycznych nie uprawnia automatycznie do używania w komunikacji najbardziej radykalnych określeń, takich jak „neutralny klimatycznie” czy „CO2-neutralny”.
Jeżeli operator logistyczny:
- redukuje emisje,
- inwestuje w projekty kompensacyjne,
- oferuje certyfikaty środowiskowe,
to sprzedawca powinien precyzyjnie opisać, na czym polega mechanizm i w jakim zakresie dotyczy jego przesyłek. Zamiast hasła „CO2-neutralny transport” bez wyjaśnienia, bezpieczniejsze jest sformułowanie typu: „emisje powstające przy transporcie są kompensowane w ramach programu DHL GoGreen” – pod warunkiem że rzeczywiście tak jest i można to udokumentować.
Po drugie: hasła „zrównoważony”, „ekologiczny”, „regionalny” wymagają konkretu. Jeżeli sprzedawca twierdzi, że działa regionalnie, musi jasno wskazać, co to oznacza – czy chodzi o lokalne magazynowanie, lokalnych dostawców, czy może miejsce rejestracji spółki.
Brak doprecyzowania może skutkować:
- upomnieniem ze strony organizacji konsumenckiej lub konkurencji (w Niemczech jest to realny i powszechny instrument nacisku),
- koniecznością złożenia oświadczenia o zaniechaniu,
- kosztami postępowania sądowego,
- a w konsekwencji – zmianą komunikacji pod presją czasu.
Perspektywa sprzedaży z Polski do Niemiec i innych krajów UE
Dla polskich sklepów internetowych sprzedających do Niemiec sprawa ma wymiar praktyczny. W Niemczech organizacje konsumenckie oraz konkurenci aktywnie monitorują rynek i reagują na nieprecyzyjne komunikaty środowiskowe. Dotyczy to również podmiotów zagranicznych, które kierują ofertę do niemieckich konsumentów – na przykład poprzez niemiecką wersję językową sklepu, ceny w euro czy dostawy na terytorium Niemiec.
W praktyce oznacza to, że:
- opis wysyłki na stronie w języku niemieckim podlega niemieckim standardom,
- regulamin, polityka środowiskowa i sekcja „O nas” mogą stać się przedmiotem analizy prawnej,
- hasła marketingowe z kampanii reklamowych (w tym w mediach społecznościowych) również podlegają ocenie.
Co to oznacza w praktyce? Wyobraźmy sobie polski e-sklep z elektroniką, który sprzedaje na rynek niemiecki i korzysta z opcji „zielonej dostawy” oferowanej przez operatora logistycznego. Jeśli na stronie głównej pojawia się baner „100% klimatycznie neutralna dostawa do Niemiec”, a w rzeczywistości chodzi o częściową kompensację emisji, sklep naraża się na zarzut wprowadzania w błąd.
Drugi scenariusz: marka odzieżowa z Polski komunikuje w Niemczech, że działa „regionalnie”, ponieważ ma magazyn w Polsce i produkuje w Unii Europejskiej. Z perspektywy niemieckiego konsumenta „regionalność” może być rozumiana jako działalność lokalna w Niemczech. Bez jasnego wyjaśnienia hasło może zostać zakwestionowane.
Co powinien zrobić sprzedawca z Polski
Sprzedawca kierujący ofertę do Niemiec lub szerzej – do konsumentów w Unii Europejskiej – powinien:
- Przeprowadzić przegląd wszystkich haseł środowiskowych w sklepie, materiałach reklamowych i na marketplace’ach.
- Zweryfikować, czy każde twierdzenie można udokumentować (np. umową z operatorem logistycznym, certyfikatem, raportem).
- Uzupełnić ogólne hasła o konkretne wyjaśnienia – w języku właściwym dla danego rynku.
- Upewnić się, że komunikacja marketingowa jest spójna z regulaminem i opisem usług.
W kontekście unijnym warto pamiętać, że trwają prace nad zaostrzeniem regulacji dotyczących tzw. greenwashingu, czyli wprowadzającej w błąd komunikacji środowiskowej. Trend jest jednoznaczny: mniej ogólnych deklaracji, więcej mierzalnych danych i przejrzystości.
Dla firm z Polski oznacza to konieczność traktowania komunikacji ekologicznej jako obszaru ryzyka prawnego – szczególnie przy ekspansji na rynki Europy Zachodniej.
Wyrok Sądu Okręgowego w Bochum z 24 lutego 2026 r. pokazuje, że nawet pozornie standardowe hasło o „CO2-neutralnej wysyłce” może stać się przedmiotem sporu sądowego. W realiach niemieckiego rynku e-commerce precyzja języka przestaje być kwestią wizerunku, a staje się elementem zarządzania ryzykiem.


