Sprzedaż do Niemiec bez taryfy ulgowej: pozew za zwroty i regulamin

Podsumuj artykuł z AI
Podsumowanie wygenerowane automatycznie przez Gemini. Sprawdź pełną treść artykułu.

18.02.2026

Organizacja konsumencka Verbraucherzentrale Bundesverband (niemiecka federacja organizacji ochrony konsumentów, działająca na poziomie ogólnokrajowym i regularnie pozywająca firmy za naruszenia prawa konsumenckiego) wniosła pozew przeciwko operatorowi sklepu internetowego falken-stein.de. Sprawa pokazuje, jak szybko standardowe zapisy regulaminu i procedury zwrotów mogą stać się źródłem poważnego ryzyka prawnego.

Pozew dotyczy spółki RL ECOM VENTURE LTD z siedzibą w Wielkiej Brytanii. To istotny element – wbrew obiegowym opiniom brak niemieckiej spółki czy oddziału nie chroni przed odpowiedzialnością, jeżeli oferta kierowana jest do niemieckich konsumentów, a działalność narusza niemieckie przepisy o ochronie konsumentów lub zasady uczciwej konkurencji.

Braki w informacji o prawie odstąpienia jako podstawa pozwu

Sednem sporu są uchybienia w zakresie prawa odstąpienia od umowy zawartej na odległość (w prawie niemieckim: Widerrufsrecht – ustawowe prawo konsumenta do odstąpienia od umowy w ciągu 14 dni bez podawania przyczyny).

Z pozwu wynika, że przed zawarciem umowy sprzedaży konsumenci nie otrzymywali:

  • pełnej informacji o prawie odstąpienia, zgodnej z ustawowym wzorcem,
  • adresu, na który należy wysłać oświadczenie o odstąpieniu.

Obowiązek przekazania tych informacji przed złożeniem zamówienia wynika z niemieckiej ustawy wprowadzającej do kodeksu cywilnego (Einführungsgesetz zum Bürgerlichen Gesetzbuche – ustawa wprowadzająca przepisy wykonawcze do niemieckiego kodeksu cywilnego) oraz z przepisów o sprzedaży na odległość, implementujących dyrektywę unijną o prawach konsumentów.

Brak wymaganych informacji nie jest drobnym błędem formalnym. W Niemczech traktowany jest jako naruszenie zasad uczciwej konkurencji, co otwiera drogę do pozwów ze strony organizacji konsumenckich, a także do upomnień (formalnych wezwań do zaniechania naruszeń pod rygorem kary umownej).

Co to oznacza w praktyce? Jeżeli sklep kieruje ofertę do Niemiec (język niemiecki, dostawa do Niemiec, ceny w euro, reklama w niemieckich kanałach), musi zapewnić pełną i prawidłową informację o prawie odstąpienia jeszcze przed kliknięciem „kupuję”. Brak adresu do złożenia oświadczenia może skutkować nie tylko pozwem, ale też wydłużeniem okresu, w którym konsument może odstąpić od umowy.

Niedozwolone klauzule w regulaminie sklepu internetowego

Druga oś sporu dotyczy regulaminu sklepu (ogólnych warunków umów). Organizacja konsumencka zakwestionowała m.in. zapisy pozwalające:

  • na zmianę cen bez uprzedzenia,
  • na jednostronne zawieszenie lub zakończenie świadczenia usług w dowolnym momencie,
  • na szerokie wyłączenie odpowiedzialności sprzedawcy.

W pozwie przywołano konkretne fragmenty regulaminu, w których zastrzegano możliwość zmiany cen „bez uprzedzenia” oraz wyłączano odpowiedzialność za szkody pośrednie, utratę zysków czy przerwy w działaniu usługi.

W realiach niemieckiego prawa konsumenckiego takie „hurtowe” wyłączenia odpowiedzialności są co do zasady niedopuszczalne w relacjach z konsumentami. Niemieckie sądy – w tym Federalny Trybunał Sprawiedliwości (Bundesgerichtshof, najwyższy sąd w sprawach cywilnych i karnych w Niemczech) – wielokrotnie podkreślały, że regulamin nie może w sposób nieuzasadniony pogarszać sytuacji konsumenta względem przepisów ustawowych.

Szczególnie ryzykowne są zapisy kopiowane z międzynarodowych szablonów platform sprzedażowych, często wprost przetłumaczone na język niemiecki. To, co bywa akceptowalne w relacjach między przedsiębiorcami, w modelu sprzedaży do konsumenta w Niemczech może zostać uznane za nieważne.

Dla sprzedawców z Polski to ważny sygnał: regulamin przygotowany „pod Polskę” lub oparty na anglojęzycznym wzorcu nie wystarczy, jeżeli sklep realnie sprzedaje do Niemiec. Niemieckie przepisy o niedozwolonych klauzulach umownych są stosowane niezależnie od siedziby firmy.

Zwroty i procedura obsługi zwrotu jako ryzyko prawne

Pozew obejmuje również zapisy dotyczące zwrotów. W regulaminie sklepu przewidziano m.in., że:

  • zwrot wymaga wcześniejszego kontaktu z obsługą klienta i uzyskania zgody,
  • towar musi być nieużywany, w stanie oryginalnym i w oryginalnym opakowaniu,
  • po upływie 30 dni zwrot nie jest możliwy,
  • w określonych sytuacjach możliwy jest jedynie częściowy zwrot środków.

W prawie niemieckim ustawowe prawo odstąpienia w sprzedaży na odległość wynosi co do zasady 14 dni od otrzymania towaru. Przedsiębiorca może dobrowolnie przyznać dłuższy termin (np. 30 dni), ale nie może ograniczać ustawowego prawa poprzez dodatkowe warunki, które w praktyce je utrudniają.

Wymóg wcześniejszej „zgody” na zwrot jest szczególnie wrażliwy. Konsument ma prawo złożyć oświadczenie o odstąpieniu w dowolnej formie przewidzianej przepisami, bez konieczności uzyskania akceptacji sprzedawcy. Oczywiście sklep może wprowadzić określoną procedurę logistyczną, ale nie może uzależniać skuteczności odstąpienia od własnej decyzji.

Podobnie wymóg „oryginalnego opakowania” bywa kwestionowany. Konsument odpowiada za zmniejszenie wartości towaru wynikające z korzystania z niego w sposób wykraczający poza konieczny do sprawdzenia jego charakteru i funkcjonowania. To nie to samo co bezwzględny zakaz zwrotu towaru bez folii czy pudełka.

Scenariusz z życia sklepu: klient w Niemczech zamawia odzież, przymierza ją w domu i odsyła bez oryginalnej folii. Regulamin przewiduje odmowę zwrotu pieniędzy. Organizacja konsumencka uznaje to za naruszenie prawa i kieruje sprawę do sądu. Koszt sporu wielokrotnie przewyższa wartość pojedynczego zamówienia.

Spółka z Wielkiej Brytanii nie oznacza bezkarności w Niemczech

Szczególnie istotny jest fakt, że pozwanym podmiotem jest spółka z siedzibą w Wielkiej Brytanii. Dane wskazane w dokumentach obejmują adres w Londynie oraz brytyjski numer rejestrowy spółki.

W praktyce wielu sprzedawców zakłada, że brak niemieckiej spółki, magazynu czy oddziału ogranicza ryzyko pozwów w Niemczech. To błędne założenie.

Jeżeli oferta jest wyraźnie skierowana do niemieckich konsumentów, zastosowanie znajdują niemieckie przepisy o ochronie konsumentów oraz o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Organizacje takie jak Verbraucherzentrale Bundesverband mają prawo wytaczać powództwa o zaniechanie naruszeń niezależnie od kraju siedziby przedsiębiorcy.

W praktyce oznacza to, że:

  • sąd niemiecki może uznać swoją właściwość, jeśli skutki naruszenia występują w Niemczech,
  • zagraniczna spółka może zostać zobowiązana do zmiany regulaminu i praktyk sprzedażowych,
  • brak reakcji może prowadzić do dalszych postępowań egzekucyjnych lub blokad sprzedaży na platformach.

Dla firm z Polski wnioski są jednoznaczne. Sprzedaż transgraniczna w Unii Europejskiej – w tym do Niemiec – oznacza konieczność dostosowania się do prawa rynku docelowego. Dotyczy to nie tylko podatków czy logistyki, ale w pierwszej kolejności treści regulaminu, informacji przedumownych i procesów zwrotu.

Co powinien zrobić sprzedawca z Polski sprzedający do Niemiec

Pierwszym krokiem jest przegląd informacji o prawie odstąpienia: czy zawierają pełny wzór pouczenia wymagany przez prawo niemieckie oraz czy wskazany jest jednoznaczny adres do złożenia oświadczenia.

Drugim – weryfikacja regulaminu pod kątem klauzul umożliwiających jednostronne zmiany, szerokie wyłączenia odpowiedzialności czy nieprecyzyjne zapisy dotyczące narzędzi zewnętrznych i usług dodatkowych.

Trzecim – analiza procesu zwrotów: czy procedura nie uzależnia skuteczności odstąpienia od zgody sklepu, czy nie wprowadza bezwzględnego wymogu oryginalnego opakowania oraz czy zasady częściowego zwrotu pieniędzy są zgodne z ustawowymi przesłankami odpowiedzialności za zmniejszenie wartości towaru.

To nie jest obszar, w którym warto polegać na automatycznych generatorach regulaminów. W relacji z niemieckim konsumentem nawet pozornie techniczny zapis może stać się podstawą pozwu.

Sprawa przeciwko brytyjskiej spółce pokazuje, że ryzyko prawne w e-commerce nie zależy od kraju rejestracji firmy, lecz od tego, gdzie znajdują się konsumenci i jakie przepisy ich chronią. Dla polskich sprzedawców planujących lub prowadzących sprzedaż do Niemiec to sygnał, że zgodność regulaminu i procedur z lokalnym prawem powinna być traktowana jako element strategii wejścia na rynek – a nie jako formalność na końcu projektu.

Więcej o upomnieniach oraz jak je uniknąć przeczytasz tutaj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

cztery × 3 =

Szukasz wiedzy o e-commerce?
Zapytaj o darmową analizę lub przeszukaj naszą bazę. 👇
Asystent ecommercenews.pl Jaki temat Cię interesuje?
×
Cześć! 👋 Jestem asystentem ecommercenews.pl.

Pomogę Ci znaleźć artykuły lub skontaktować się z ekspertami Setup.pl. O co chcesz zapytać?