„Verträglich” – „dobrze tolerowany” czy „łagodny dla organizmu”? Berliński wyrok przestrogą dla sprzedawców

Podsumuj artykuł z AI
ChatGPT
Gemini (Kopiuj)

7.11.2025

Landgericht Berlin II (Sąd Krajowy w Berlinie) uznał, że reklama suplementu diety z określeniem „verträglich bei bestimmten Intoleranzen” („dobrze tolerowany przy określonych nietolerancjach”) stanowi niezgodne z prawem oświadczenie zdrowotne. Wyrok z 16 października 2025 r. (sygn. 93 O 78/25, nieprawomocny) pokazuje, jak restrykcyjnie niemieckie sądy podchodzą do wszelkich stwierdzeń sugerujących korzyści zdrowotne – nawet jeśli wydają się one neutralne lub potoczne.


Co oznacza „verträglich” w kontekście reklamy?

Sąd wskazał, że sformułowania takie jak „verträglich” („dobrze tolerowany”, „łagodny dla organizmu”), „sanft”(„delikatny”) czy „magenfreundlich” („przyjazny dla żołądka”) nie są zwykłym opisem produktu. Według interpretacji sądu, sugerują one pozytywny wpływ na zdrowie, a więc wchodzą w zakres tzw. oświadczeń zdrowotnych („Health Claims”) regulowanych rozporządzeniem (WE) nr 1924/2006.

Oznacza to, że nawet jedno niepozorne słowo może spowodować, że reklama produktu zostanie zakwalifikowana jako przekaz zdrowotny — a ten jest w Unii Europejskiej dozwolony tylko wtedy, gdy dane stwierdzenie znajduje się w wykazie zatwierdzonych oświadczeń UE i zostało wcześniej naukowo potwierdzone.


Suplementy i żywność pod szczególną kontrolą

W przypadku suplementów diety, żywności funkcjonalnej czy napojów, wolno stosować wyłącznie oświadczenia zdrowotne zatwierdzone przez Komisję Europejską. W praktyce oznacza to:

  • określenia takie jak „verträglich”, „sanft”, „bekömmlich” nie mogą być używane, jeśli nie występują w oficjalnym rejestrze,
  • dopuszczalne pozostają jedynie neutralne opisy składu, np. „bez laktozy”, „bez glutenu”, „bez dodatku cukru”,
  • każde twierdzenie o korzystnym wpływie produktu na zdrowie musi mieć naukowe uzasadnienie i zatwierdzenie UE.

Sąd berliński uznał więc, że określenie „verträglich bei bestimmten Intoleranzen” nie opisuje obiektywnej właściwości produktu, lecz sugeruje działanie zdrowotne — a zatem jest niedopuszczalne bez autoryzacji.


Nie tylko żywność: konsekwencje również dla innych branż

Wyrok ma znaczenie także dla innych sektorów gospodarki. Zasada zakazu wprowadzania w błąd i obowiązek rzetelności w reklamie dotyczą wszystkich branż, w których komunikaty mogą sugerować korzyści zdrowotne.

Dotyczy to w szczególności:

  • kosmetyków (np. kremów „łagodzących podrażnienia”, balsamów „uspokajających skórę”),
  • artykułów gospodarstwa domowego (np. detergentów „delikatnych dla skóry”),
  • materacy i pościeli (np. określeń „przyjazny dla alergików”, „antyalergiczny”).

W każdym z tych przypadków przedsiębiorca musi być w stanie udowodnić prawdziwość swojego twierdzenia, np. wynikami badań lub testów. W przeciwnym razie naraża się na upomnienie (Abmahnung) ze strony organizacji takich jak Wettbewerbszentrale (Niemieckie Centrum Ochrony Konkurencji), która aktywnie kontroluje reklamy w handlu internetowym.


Co powinni zrobić polscy sprzedawcy działający w Niemczech?

Dla polskich firm sprzedających na Amazon.de, eBay.de czy własnych sklepach online po niemiecku, ten wyrok to ważne ostrzeżenie.
Należy przeanalizować opisy i materiały promocyjne, aby uniknąć nieświadomego naruszenia prawa.

Warto:

  • przeprowadzić audyt językowy opisów produktów,
  • usunąć lub zastąpić sformułowania sugerujące wpływ na zdrowie neutralnymi określeniami,
  • w razie wątpliwości skonsultować treści z prawnikiem specjalizującym się w niemieckim prawie reklamy,
  • dokumentować wszelkie twierdzenia dotyczące właściwości produktu (badania, certyfikaty, testy).

Dzięki temu sprzedawcy mogą uniknąć ryzyka kosztownych sporów i zachować wiarygodność na wymagającym rynku niemieckim.


Konsekwencje naruszeń

Naruszenie przepisów dotyczących oświadczeń zdrowotnych może prowadzić do upomnienia, obowiązku zaprzestania reklamy, a nawet kar finansowych. Dodatkowo, platformy takie jak Amazon mogą usuwać oferty, które w ich ocenie naruszają prawo, a w skrajnych przypadkach – zawieszać konta sprzedawców.


Ostrożność zamiast kreatywności

Wyrok z Berlina wpisuje się w szerszy trend w Niemczech i Unii Europejskiej: coraz ściślejsze ograniczanie języka reklamowego w kontekście zdrowia. Nawet subtelne sformułowania, które mają wzbudzić zaufanie klienta, mogą zostać uznane za nielegalne, jeśli sugerują jakikolwiek wpływ na zdrowie.

Dla sprzedawców e-commerce oznacza to jedno – ostrożność językowa staje się częścią strategii prawnej. Lepiej zrezygnować z emocjonalnych określeń niż ryzykować upomnienie i koszty procesu.

W dłuższej perspektywie precyzyjna, rzetelna komunikacja może jednak budować większe zaufanie klientów, co na konkurencyjnym rynku online jest wartością samą w sobie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

19 + 15 =