W USA i UK drony, w Niemczech tramwaj – czyli jak Amazon kombinuje z dostawami na ostatniej mili (i dlaczego Niemcy wciąż nie latają)
20.09.2024
Kiedy mówimy o przyszłości dostaw, nie sposób nie zauważyć różnic w podejściu między krajami. W Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii Amazon od lat pracuje nad tym, aby drony na stałe zagościły na niebie, dostarczając paczki niemalże w mgnieniu oka. A co robią Niemcy? Zamiast podbijać przestrzeń powietrzną, stawiają na coś znacznie bardziej przyziemnego… tramwaj. Tak, tramwaj. Kiedy w USA drony dostarczają popcorn w kilkanaście minut, w Niemczech paczki toczą się po szynach jak za starych, dobrych czasów. Dlaczego tak się dzieje?
Drony – wielkie nadzieje czy tylko gadżet?
Amazon od lat snuje wizje przyszłości, w której drony zgrabnie przecinają niebo, dostarczając paczki w czasie krótszym niż przygotowanie kawy. W USA i Wielkiej Brytanii testy trwają, choć rzeczywistość okazała się nieco bardziej skomplikowana, niż początkowo zakładano. Drony nie tylko muszą radzić sobie z ograniczeniami technicznymi, ale też z biurokracją, która, co zaskakujące, jest bardziej uparta niż deszczowa brytyjska pogoda.
Testy w USA, prowadzone od 2022 roku, przyniosły pewne sukcesy, choć na razie na dość ograniczoną skalę – głównie w Teksasie i Kalifornii. W Wielkiej Brytanii Amazon, we współpracy z brytyjską Civil Aviation Authority (CAA), przystąpił do zaawansowanych testów w ramach projektu BVLOS (loty poza zasięgiem wzroku operatora). Te testy mają być kluczowe dla przyszłego masowego wdrożenia dostaw dronami. Ale… zanim drony będą mogły swobodnie przelatywać nad londyńskim Big Benem, Amazon musi rozwiązać wiele problemów, od kwestii technicznych po te prawne.
Niemcy – pragmatyzm na szynach
A Niemcy? Cóż, Niemcy kochają nowoczesność, ale tylko wtedy, gdy ta nowoczesność jest… solidna i przetestowana na wszelkie możliwe sposoby. Dlatego, zamiast rzucać się w wir latających dronów, wolą najpierw usprawnić to, co już mają – tramwaje. Kiedy Amazon ogłosił swój nowatorski projekt dostarczania paczek za pomocą „Gütertram”, tramwaju towarowego w Frankfurtcie nad Menem, w niemieckich mediach słychać było westchnienia ulgi: „Tak, to jest rozwiązanie!”. Paczki nie muszą przelatywać nad głowami obywateli, omijają miejskie korki, a przy tym nie generują dodatkowego hałasu ani emisji CO2. Niemcy to kupili.
Oczywiście, można z tego żartować – zamiast latających dronów, które przynoszą nam paczki w kilka minut, mamy tramwaje, które – powiedzmy sobie szczerze – nie są specjalnie ekscytującym widokiem. Ale w tym szaleństwie jest metoda! Projekt „LastMileTram RheinMain V”, realizowany we współpracy z Frankfurckim Uniwersytetem Nauk Stosowanych, to nie tylko nostalgiczny powrót do starych, dobrych czasów. To także efektywny sposób na zmniejszenie korków i redukcję emisji CO2. Ba, badania sugerują, że ten model może ograniczyć emisje nawet o 57%. To naprawdę niezły wynik – choć może nie tak widowiskowy jak drony przelatujące nad miastem.
Z przymrużeniem oka, ale… coś w tym jest
Przyglądając się tym wszystkim próbom Amazona, można się zastanowić: kto ma rację? Amerykanie i Brytyjczycy, którzy rzucili się w ramiona nowoczesności, czy Niemcy, którzy krok po kroku, systematycznie, poprawiają swoje dostawy? Trudno jednoznacznie powiedzieć. Z jednej strony, drony brzmią jak przyszłość. Są szybkie, ekologiczne i mogą zrewolucjonizować dostawy na terenach wiejskich lub w trudno dostępnych miejscach. Z drugiej strony, tramwaje – choć nie tak spektakularne – działają. I to bez ryzyka, że paczka zostanie zestrzelona.
Każda inicjatywa, nawet ta najbardziej innowacyjna, ma swoje dobre strony. Amazon, dążąc do redukcji śladu węglowego, eksperymentuje z różnymi formami dostaw – od dronów po tramwaje – starając się znaleźć złoty środek. W końcu firma ma ambicję, by do 2040 roku stać się neutralna pod względem emisji CO2. Niemcy, mimo swojej niechęci do dronów, aktywnie wspierają projekty ekologiczne. A może ten tramwaj to tylko przystanek na drodze do jeszcze większych zmian?
Niemiecka pozorna niechęć do dronów mogłaby sugerować, że nigdy nie zobaczymy ich nad Berlinem czy Monachium. Ale oto plot twist: rząd federalny Niemiec rzekomo już teraz intensywnie pracuje nad wprowadzeniem dronów jako standardowego środka transportu w logistyce!
W 2020 roku Ministerstwo Transportu przedstawiło rządowy „Aktionplan für unbemannte Luftfahrtsysteme”, który ma na celu wprowadzenie dronów i… latających taksówek na stałe do niemieckiej przestrzeni powietrznej. W przyszłości, gdy tramwaje przestaną być wystarczające, może to właśnie drony będą dostarczać paczki Niemcom, omijając korki i lądując na dachach?
Koniec końców, co nas czeka?
Amazon wyraźnie pokazuje, że nie ma jednego idealnego rozwiązania. Czy to drony, czy tramwaje – każde z nich ma swoje miejsce i swoją rolę do odegrania podczas testów. Na razie Niemcy wolą nie latać zbyt wysoko i trzymają się pewnej gleby, ale kto wie, może za kilka lat, kiedy tramwaje przestaną być wystarczająco szybkie, nawet nad Berlinem zobaczymy roje latających paczek?
I choć na pierwszy rzut oka wybór tramwaju zamiast drona może wydawać się krokiem wstecz, to warto spojrzeć na to z innej perspektywy. W końcu każde działanie, które prowadzi do redukcji emisji CO2, ma swoją wartość – bez względu na to, czy paczka przyjedzie na szynach czy przyleci z nieba.


