Amazon wycofuje opłaty za SP-API: kosztowa fala dla sprzedawców zatrzymana
12.05.2026
Amazon zrezygnował z planowanych opłat za Selling Partner API, czyli interfejs programistyczny używany przez zewnętrzne narzędzia obsługujące sprzedaż na Amazon. Decyzja kończy kilkumiesięczny okres niepewności po stronie dostawców oprogramowania i sprzedawców, którzy korzystają z systemów ERP, repricerów, narzędzi analitycznych oraz integracji wielokanałowych. Według informacji przekazanej dostawcom rozwiązań Amazon nie będzie kontynuował ani rocznej opłaty, ani opłat za wykorzystanie API.
Co dokładnie zostało wycofane
Pierwotny plan Amazon zakładał, że od 31 stycznia 2026 roku zewnętrzni deweloperzy korzystający ze SP-API zapłacą 1 400 dolarów rocznie. Od 30 kwietnia 2026 roku miała dojść miesięczna opłata zależna od liczby zapytań GET, czyli zapytań pobierających dane z systemów Amazon. Podstawowy pakiet obejmował 2,5 mln takich zapytań miesięcznie, a wyższe poziomy kosztowały 1 000, 5 000 albo 10 000 dolarów miesięcznie. Przekroczenia limitu miały być rozliczane po 0,40 dolara za 1 000 zapytań.
W marcu Amazon jeszcze nie zamknął sprawy, lecz tylko przesunął wdrożenie. Firma tłumaczyła wtedy, że dostawcy rozwiązań zgłaszali problemy z planowaniem i prognozowaniem kosztów przy takiej strukturze opłat. Zapowiadano nowe terminy jesienią 2026 roku. Najnowsza decyzja idzie dalej: plan opłat zostaje zdjęty z agendy, a nie tylko odłożony.
Dlaczego to ważne dla sprzedawców
Formalnie opłaty miały dotyczyć przede wszystkim zewnętrznych deweloperów, a nie sprzedawców korzystających z API wyłącznie na potrzeby własnego biznesu. W praktyce koszt i tak mógłby trafić do sprzedawców przez wyższe abonamenty narzędzi. Amazon sam wskazywał, że zmiany obejmowały globalnie dostawców aplikacji dla partnerów sprzedażowych, a nie bezpośrednio sprzedawców i vendorów używających SP-API dla własnej działalności.
Dla polskich firm sprzedających na Amazon.de byłoby to szczególnie odczuwalne. Profesjonalna sprzedaż transgraniczna opiera się zwykle na kilku narzędziach jednocześnie: systemie ERP do zamówień i magazynu, repricerze do automatycznej zmiany cen, narzędziu analitycznym do kontroli marży oraz integracji łączącej Amazon z innymi kanałami sprzedaży. Każde z tych rozwiązań korzysta z API, ponieważ musi pobierać dane o zamówieniach, cenach, raportach, ofertach, stanach magazynowych i zwrotach.
Gdyby dostawcy oprogramowania musieli płacić Amazon za dużą skalę zapytań, część kosztów najpewniej zostałaby przeniesiona do cenników. Sprzedawca nie zobaczyłby wtedy pozycji „opłata za SP-API” na fakturze od Amazon, ale zapłaciłby więcej za narzędzia, bez których trudno utrzymać sprzedaż na rynku niemieckim.
Narzędzia ERP, repricing i analityka były najbardziej narażone
Największe ryzyko dotyczyło narzędzi wykonujących dużą liczbę zapytań. System ERP pobiera zamówienia, aktualizuje magazyn, synchronizuje dokumenty i przekazuje dane do logistyki. Repricer stale analizuje ceny konkurencji i zmienia ofertę, aby sprzedawca utrzymał szanse na Buy Box, czyli najważniejsze pole zakupu na karcie produktu. Narzędzia analityczne pobierają dane o sprzedaży, reklamach, widoczności produktów i rentowności.
Przy małym sklepie liczba zapytań może być ograniczona. Przy większym katalogu i sprzedaży na kilku rynkach Unii Europejskiej skala rośnie bardzo szybko. Właśnie dlatego planowane opłaty nie były dla branży tylko techniczną zmianą w dokumentacji Amazon. Mogły przełożyć się na realny wzrost kosztów operacyjnych, zwłaszcza u sprzedawców, którzy sprzedają tysiące produktów i korzystają z automatyzacji zamiast ręcznej obsługi konta.
Amazon usuwa techniczne zaplecze pod naliczanie opłat
Znaczenie ma także zapowiedź zmian w Solution Provider Portal, czyli portalu dla dostawców rozwiązań współpracujących z Amazon. Z portalu ma zniknąć panel podglądu opłat, a dostawcy, którzy wcześniej podali kartę kredytową, mogą ją usunąć. To mocny sygnał operacyjny: Amazon nie tylko komunikuje rezygnację, ale wycofuje elementy infrastruktury przygotowanej do rozliczania SP-API.
Dla dostawców narzędzi oznacza to koniec konieczności natychmiastowego przebudowywania cenników pod nowe opłaty Amazon. Dla sprzedawców oznacza ograniczenie ryzyka nagłych podwyżek abonamentów uzasadnianych kosztami API. Nie zamyka to jednak dyskusji o cenach narzędzi, bo dostawcy nadal ponoszą koszty rozwoju, zgodności z wymaganiami Amazon, bezpieczeństwa danych i wsparcia technicznego.
Rynek dostał ulgę, ale zależność od Amazon pozostaje
Decyzja Amazon zatrzymuje koszt, który mógł po cichu uderzyć w marże sprzedawców. To szczególnie ważne w sprzedaży transgranicznej, gdzie koszt prowadzenia biznesu składa się z prowizji marketplace, logistyki, zwrotów, reklam, obsługi klienta, podatków i abonamentów technologicznych. Każda dodatkowa opłata po stronie narzędzi zmienia kalkulację rentowności.
Sprawa pokazuje jednak, jak duża część sprzedaży na Amazon zależy od infrastruktury, której sprzedawca nie kontroluje. Jedna decyzja platformy mogła wpłynąć na ceny systemów ERP, repricerów i narzędzi analitycznych używanych codziennie przez sprzedawców w Polsce, Niemczech i innych krajach. Tym razem Amazon wycofał się po presji rynku. Ryzyko infrastrukturalne pozostaje jednak stałym elementem sprzedaży marketplace.


