Chińska ofensywa magazynowa w Europie. Jak zmienia się rynek logistyki?

Podsumuj artykuł z AI
Podsumowanie wygenerowane automatycznie przez Gemini. Sprawdź pełną treść artykułu.

15.09.2025

Dynamiczny rozwój chińskich platform e-commerce, takich jak Shein, Temu, JD.com czy Alibaba, coraz wyraźniej kształtuje europejski rynek logistyczny. Zaledwie kilka lat temu chińskie firmy były postrzegane przede wszystkim jako dostawcy tanich produktów sprzedawanych z magazynów w Azji, co wiązało się z długimi czasami dostawy i ryzykiem opóźnień. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Chiny prowadzą intensywną ekspansję magazynową w Europie, inwestując setki tysięcy metrów kwadratowych w lokalne centra dystrybucyjne. Zmienia to układ sił w logistyce, wpływa na rynek nieruchomości komercyjnych i stawia europejskich sprzedawców przed nowymi wyzwaniami.

Wielka Brytania: rekordowe powierzchnie pod wynajem

Najsilniejszy boom obserwowany jest obecnie w Wielkiej Brytanii. Chińskie firmy wynajęły tam już ponad 200 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni magazynowej, co może sprawić, że rok 2025 stanie się rekordowy w historii brytyjskiego rynku pod względem akwizycji ze strony podmiotów z Państwa Środka. Sam JD.com dysponuje obecnie ponad 80 tysiącami metrów kwadratowych w lokalizacjach takich jak Milton Keynes, Dunstable, Coventry czy Preston. Według analityków CoStar, tegoroczne tempo ekspansji może przewyższyć nawet okres pandemicznego boomu.

Brexit okazał się tu nie tyle przeszkodą, co szansą. Wielka Brytania, działając poza unijnymi regulacjami, stworzyła bardziej elastyczne warunki do wejścia chińskich graczy na rynek. Dzięki temu takie platformy jak Joybuy (JD.com) czy TikTok Shop mogły szybciej rozwinąć sprzedaż na Wyspach niż w krajach członkowskich UE. To z kolei wywołało presję na rynku nieruchomości i wzrost stawek najmu powierzchni logistycznych.

Polska i Europa Środkowa w centrum uwagi

Polska staje się jednym z kluczowych hubów logistycznych chińskich gigantów. Wynika to zarówno z centralnego położenia w Europie, jak i atrakcyjnych kosztów operacyjnych. Cainiao, czyli logistyczne ramię Alibaby, obsługuje już trzy centra magazynowe w naszym kraju. Nowy obiekt w Rokitnie został otwarty na początku 2025 roku i zapewnia zarówno usługi B2C (dla klientów indywidualnych), jak i B2B (dla firm). Zlokalizowany w sąsiedztwie Berlina, Szczecina i Poznania, pozwala na sprawną dystrybucję zarówno na rynku polskim, jak i w całej Europie.

Według danych Cainiao, dostawy z polskich magazynów wzrosły w 2024 roku o ponad 120 procent w porównaniu do roku wcześniejszego, a w szczycie sezonu nawet o 150 procent. To dowód, jak szybko rośnie popyt na produkty z Chin wśród europejskich konsumentów. Najpopularniejsze kategorie to elektronika użytkowa (tzw. 3C), narzędzia, oświetlenie oraz akcesoria motoryzacyjne. Cainiao oferuje dostawy w systemie „2–3 dni” na terenie Polski i „7 dni” na terenie całej Europy, co wyraźnie skraca czas oczekiwania i podnosi konkurencyjność chińskich platform.

Niemcy i inne rynki zachodnie

W Niemczech swój magazyn uruchomiło Temu – platforma, która szturmem podbiła rynek europejski tanimi ofertami. Obiekt we Frankfurcie pełni głównie rolę punktu przeładunkowego dla przesyłek z Azji, ale firma deklaruje chęć mocniejszego powiązania się z lokalnymi partnerami handlowymi. Z kolei GLP, globalny deweloper i inwestor w nieruchomości logistyczne, potwierdził, że w ciągu ostatnich pięciu lat wynajął chińskim firmom ponad 400 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni w Niemczech, Polsce, Wielkiej Brytanii i Włoszech.

Także inne kraje zachodnioeuropejskie – Hiszpania, Francja czy Włochy – notują rosnący napływ chińskich inwestycji magazynowych. JD.com w Wielkiej Brytanii wynajął już 900 tysięcy stóp kwadratowych (ok. 83 tys. m²), a chińskie firmy jako całość zajęły ponad 2 mln stóp kwadratowych tylko w tym roku. Według analityków Knight Frank Europa stała się ostatnim dużym rynkiem, gdzie chińscy gracze mogą rosnąć w szybkim tempie i kształtować krajobraz logistyczny.

Dlaczego Europa stała się priorytetem dla Chin?

Powodów jest kilka. Po pierwsze, chińska gospodarka wewnętrzna słabnie – konsumpcja spada, a kryzys na rynku nieruchomości ogranicza popyt. Po drugie, napięcia geopolityczne, zwłaszcza wojna handlowa ze Stanami Zjednoczonymi, skłaniają chińskie firmy do poszukiwania alternatywnych rynków zbytu. Po trzecie, wydarzenia takie jak blokada Kanału Sueskiego w 2021 roku unaoczniły ryzyko związane z długimi łańcuchami dostaw.

Bezpośrednia obecność w Europie pozwala chińskim platformom znacząco skrócić czas dostawy, ograniczyć koszty związane z transportem dalekomorskim i zapewnić większą przewidywalność operacyjną. Jednocześnie umożliwia lepsze dopasowanie oferty do lokalnych oczekiwań konsumentów.

Konsekwencje dla europejskich sprzedawców

Ekspansja chińskich firm nie pozostaje bez skutków dla lokalnych przedsiębiorców. Po pierwsze, rośnie konkurencja cenowa – obecność magazynów w Europie umożliwia chińskim platformom dostawy niemal w takim samym tempie, jakie oferują lokalni gracze, ale przy niższych cenach. Po drugie, presja widoczna jest na rynku nieruchomości – gwałtowny wzrost popytu winduje czynsze za powierzchnie magazynowe i ogranicza dostępność atrakcyjnych lokalizacji. Po trzecie, zwiększa się zapotrzebowanie na pracowników logistyki, co może prowadzić do presji płacowej.

Dla polskich sprzedawców internetowych oznacza to konieczność jeszcze większej elastyczności i dywersyfikacji kanałów sprzedaży. Konkurencja z Chin nie musi jednak oznaczać klęski – wręcz przeciwnie, lokalne firmy mogą wykorzystywać przewagi kulturowe, znajomość rynku i bliskość klienta, by budować lojalność. Warto też rozważyć współpracę z globalnymi platformami logistycznymi, które coraz częściej oferują rozwiązania dostępne także dla mniejszych podmiotów.

Co dalej?

Obecny boom magazynowy można traktować jako drugą falę transformacji europejskiej logistyki po pandemii. Tym razem jednak impuls nie pochodzi z lokalnych potrzeb konsumentów, lecz z globalnej strategii chińskich gigantów. Wszystko wskazuje na to, że ten trend będzie się pogłębiał – Europa to dla chińskich firm rynek kluczowy, a Polska ma szansę stać się jednym z głównych centrów dystrybucyjnych w całym regionie.

Rosnące inwestycje w magazyny w Europie oznaczają dla chińskich platform także wyższe koszty – czynsze, logistyka, energia czy zatrudnienie pracowników są tutaj znacznie droższe niż w Azji. To sprawia, że przewaga cenowa Shein, Temu czy JD.com może stopniowo się kurczyć. O ile w masowych kategoriach produkty z Chin nadal będą tańsze, o tyle różnice wobec lokalnych sprzedawców mogą się zmniejszać. To otwiera pole do rywalizacji nie tylko ceną, lecz także jakością obsługi i lokalnym dopasowaniem oferty.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dziewiętnaście + 9 =

Szukasz wiedzy o e-commerce?
Zapytaj o darmową analizę lub przeszukaj naszą bazę. 👇
Asystent ecommercenews.pl Jaki temat Cię interesuje?
×
Cześć! 👋 Jestem asystentem ecommercenews.pl.

Pomogę Ci znaleźć artykuły lub skontaktować się z ekspertami Setup.pl. O co chcesz zapytać?