Nowa niemiecka reforma prawa produktowego: co oznacza dla sprzedawców internetowych?
15.09.2025
Niemieckie Ministerstwo Sprawiedliwości i Ochrony Konsumentów przedstawiło projekt ustawy, który diametralnie zmienia zasady odpowiedzialności za produkty. Nowelizacja dostosowuje przepisy do realiów cyfrowej gospodarki, w tym oprogramowania i systemów sztucznej inteligencji, ale równocześnie przenosi ciężar ryzyka w kierunku sprzedawców internetowych oraz operatorów platform sprzedażowych. Dla konsumentów to większa ochrona, natomiast dla handlu – nowe wyzwania, szczególnie w transgranicznym e-commerce.
Dlaczego reforma prawa produktowego jest konieczna?
Podstawy prawne odpowiedzialności za produkt w Niemczech i w Unii Europejskiej powstały jeszcze w latach 80. i były projektowane pod kątem fizycznych towarów, takich jak sprzęt AGD, elektronika czy zabawki. Obecnie jednak wiele szkód powstaje w wyniku działania wadliwego oprogramowania, aplikacji sterujących urządzeniami czy systemów sztucznej inteligencji.
Reforma ma wyrównać poziom ochrony – niezależnie od tego, czy uszkodzenie powstało przez pękniętą śrubę w pralce, czy błąd algorytmu sterującego autem autonomicznym. W praktyce oznacza to, że oprogramowanie i produkty cyfrowe zostają prawnie zrównane z klasycznymi towarami materialnymi.
Odpowiedzialność rozszerzona na globalne łańcuchy dostaw
Nowością jest przeniesienie odpowiedzialności na importerów, dystrybutorów i operatorów usług fulfillment, jeśli właściwy producent spoza Unii Europejskiej jest nieosiągalny. W takim przypadku to właśnie podmiot działający na rynku UE może być traktowany jak producent, ze wszystkimi obowiązkami i ryzykiem odszkodowawczym.
Szczególnie istotne są tu platformy marketplace. Amazon, eBay czy Otto mogą zostać uznane za producenta, jeżeli konsument uzna, że produkt pochodzi wprost od platformy lub od sprzedawcy, którego platforma szczególnie nadzoruje. Z doświadczeń z wcześniejszymi regulacjami wynika jednak, że globalne platformy będą minimalizować swoje ryzyka, przerzucając odpowiedzialność na sprzedawców. W praktyce można spodziewać się zaostrzenia kontroli, nowych obowiązków dokumentacyjnych i częstszych blokad kont w przypadku naruszeń.
Co oznacza to dla sprzedawców internetowych?
Sprzedawcy już dziś odpowiadają wobec konsumentów na podstawie przepisów o rękojmi (niemieckie BGB, polski kodeks cywilny). To oznacza konieczność naprawy, wymiany produktu albo zwrotu części ceny w przypadku wadliwego towaru. Reforma tego nie zmienia – jednak wprowadza dodatkowe sytuacje, w których sprzedawca zostanie potraktowany jak producent.
Dotyczy to szczególnie przedsiębiorców zajmujących się importem z krajów trzecich (np. z Chin) albo upcyclingiem, czyli przerabianiem i odsprzedażą używanych towarów. Tego typu działalność od teraz wiąże się nie tylko z obowiązkami rękojmi, lecz także z pełną odpowiedzialnością produktową – włącznie z koniecznością naprawienia szkód zdrowotnych lub majątkowych powstałych u konsumenta.
Polscy sprzedawcy sprzedający na Amazon.de, eBay.de czy w modelu D2C (direct-to-consumer) muszą liczyć się z tym, że nie tylko niemieccy konsumenci, lecz także instytucje kontrolne będą traktować ich jak faktycznych producentów.
Konsekwencje finansowe i organizacyjne
Na sprzedawców nakłada to dodatkowe obowiązki:
- konieczność gromadzenia i przechowywania dokumentacji technicznej oraz certyfikatów bezpieczeństwa,
- ryzyko kosztownych sporów sądowych i odszkodowań,
- konieczność ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej produktowej (Product Liability Insurance),
- potrzebę stałej kontroli dostawców spoza UE i egzekwowania od nich odpowiednich deklaracji zgodności.
W praktyce wzrosną koszty obsługi zamówień i weryfikacji dostawców, co ostatecznie może przełożyć się na wyższe ceny detaliczne. Część sprzedawców z sektora MŚP (małych i średnich przedsiębiorstw) może uznać wejście na rynek niemiecki za trudniejsze i bardziej ryzykowne.
Jak przygotować się do zmian?
Do 9 grudnia 2026 roku Niemcy muszą wdrożyć unijną dyrektywę, na której opiera się projekt ustawy. Oznacza to, że sprzedawcy mają jeszcze czas na dostosowanie działalności, ale nie powinni zwlekać. Kluczowe działania obejmują:
- przegląd oferty produktowej pod kątem pochodzenia towarów i ról pełnionych w łańcuchu dostaw,
- zawarcie umów z dostawcami gwarantujących dostęp do pełnej dokumentacji produktowej i certyfikatów,
- analizę ryzyka i decyzję o wykupieniu dodatkowego ubezpieczenia OC,
- monitorowanie polityki platform, ponieważ Amazon czy eBay mogą wprowadzać własne wymogi wykraczające poza ustawę.
Co dalej?
Projekt ustawy trafi teraz do konsultacji z krajami związkowymi i organizacjami branżowymi. Możliwe są jeszcze korekty, ale kierunek zmian jest jasny: większa ochrona konsumentów i przeniesienie części ryzyk na sprzedawców, szczególnie w e-commerce transgranicznym.
Polscy przedsiębiorcy planujący ekspansję na rynek niemiecki muszą więc uwzględnić w swoich strategiach dodatkowe koszty i ryzyka. Ci, którzy zignorują zmiany, mogą spotkać się nie tylko z sankcjami prawnymi, lecz także z natychmiastowym zablokowaniem działalności na największych platformach sprzedażowych.


