Przycisk zamówienia pod lupą sądu w Niemczech. Nowy pozew o sprzedaż online
4.03.2026
Organizacja ochrony konsumentów z południowo-zachodnich Niemiec skierowała do sądu w Mannheim pozew przeciwko spółce oferującej zabiegi trwałego usuwania owłosienia. Sprawa dotyczy podstawowych obowiązków informacyjnych w sprzedaży usług przez internet – czyli obszaru, który ma bezpośrednie znaczenie dla każdego przedsiębiorcy prowadzącego sprzedaż online.
Pozew złożyła Verbraucherzentrale Baden-Württemberg, regionalna organizacja ochrony konsumentów finansowana częściowo ze środków publicznych. Instytucje tego typu w Niemczech regularnie monitorują strony internetowe przedsiębiorców i w razie naruszeń mogą kierować sprawy do sądu.
Postępowanie toczy się przed Landgericht Mannheim, czyli sądem krajowym właściwym dla spraw cywilnych o większej wartości sporu. W pozwie złożonym 2 marca 2026 r. organizacja domaga się, aby spółka Haarfreiheit GmbH & Co. KG zaprzestała określonych praktyk na swojej stronie internetowej.
Spór dotyczy trzech elementów, które w handlu elektronicznym należą do najczęstszych przyczyn sporów prawnych:
- informacji identyfikujących przedsiębiorcę na stronie,
- oznaczenia przycisku finalizującego zamówienie,
- prawidłowego poinformowania klienta o prawie odstąpienia od umowy.
Każdy z tych obszarów jest w niemieckim prawie konsumenckim szczegółowo uregulowany. Dla przedsiębiorców działających na rynku niemieckim – w tym dla firm z Polski sprzedających usługi lub towary klientom w Niemczech – oznacza to konieczność zachowania dużej precyzji w konstrukcji strony sprzedażowej.
Informacje w stopce i prezentacja lokalizacji w modelu franczyzowym
Pierwszy zarzut dotyczy informacji o przedsiębiorcy publikowanych na stronie internetowej. W Niemczech obowiązek ten wynika z ustawy o usługach cyfrowych i handlu elektronicznym. Strona internetowa musi zawierać tzw. Impressum, czyli sekcję identyfikującą przedsiębiorcę: nazwę firmy, adres, formę prawną, dane kontaktowe oraz inne informacje pozwalające jednoznacznie ustalić, kto odpowiada za działalność.
W praktyce jest to odpowiednik polskiej sekcji „dane firmy” lub „informacje o przedsiębiorcy”. W niemieckim systemie prawnym wymogi dotyczące tej sekcji są jednak szczególnie rygorystyczne, ponieważ brak lub nieprecyzyjne informacje mogą zostać uznane za wprowadzanie konsumenta w błąd.
Według zarzutów organizacji konsumenckiej spółka prowadząca serwis miała wskazywać w tej sekcji kilka lokalizacji, w których oferowane są zabiegi usuwania owłosienia. Problem polegał jednak na tym, że część z tych punktów działała w modelu franczyzowym.
Franczyza oznacza, że:
- marka i koncepcja biznesowa należą do jednej firmy,
- natomiast poszczególne placówki prowadzą niezależni przedsiębiorcy – franczyzobiorcy.
Organizacja konsumencka twierdzi, że w stopce strony internetowej wskazano lokalizacje, w których spółka była jedynie franczyzodawcą. Jednocześnie nie wszystkie placówki działające w tym modelu zostały oznaczone w sposób pozwalający odróżnić je od punktów prowadzonych bezpośrednio przez spółkę.
W ocenie organizacji taka prezentacja może wprowadzać konsumentów w błąd co do tego, kto jest rzeczywistym usługodawcą. W praktyce ma to znaczenie między innymi w przypadku:
- reklamacji,
- sporów o wykonanie usługi,
- odpowiedzialności za szkody.
Jeżeli klient zakłada, że usługę świadczy jedna spółka, a faktycznie wykonuje ją niezależny franczyzobiorca, pojawia się ryzyko sporów o odpowiedzialność.
Dla sklepów internetowych i usługodawców działających w modelach sieciowych to sygnał ostrzegawczy. Transparentne przedstawienie struktury firmy – zwłaszcza gdy część punktów działa jako franczyza lub partnerstwo – jest w Niemczech traktowane jako element ochrony konsumenta.
Przycisk zamówienia i obowiązek jasnego wskazania płatności
Drugi zarzut dotyczy jednego z najbardziej charakterystycznych przepisów niemieckiego prawa e-commerce. Chodzi o tzw. rozwiązanie przycisku, czyli obowiązek jasnego wskazania, że kliknięcie końcowego przycisku oznacza zawarcie płatnej umowy.
Przepis ten znajduje się w niemieckim kodeksie cywilnym. Zgodnie z nim przycisk finalizujący zamówienie musi być opisany w sposób jednoznacznie informujący o obowiązku zapłaty.
Klasycznym przykładem poprawnego oznaczenia jest formuła:
- „zamówienie z obowiązkiem zapłaty”.
Prawo dopuszcza również inne sformułowania, ale tylko wtedy, gdy dla przeciętnego konsumenta jasno wynika z nich, że kliknięcie oznacza zobowiązanie finansowe.
W spornej sprawie przycisk miał być opisany jedynie jako:
„Buchung abschließen”, czyli w wolnym tłumaczeniu „zakończ rezerwację”.
Organizacja konsumencka twierdzi, że taki opis może być zbyt niejednoznaczny, ponieważ nie wskazuje wyraźnie na powstanie obowiązku zapłaty.
Znaczenie tego przepisu jest bardzo praktyczne. Jeżeli przycisk zamówienia nie spełnia wymogów prawa, konsekwencja może być poważna: umowa z konsumentem może zostać uznana za nieważną.
Oznacza to, że klient nie ma obowiązku zapłaty za usługę lub produkt zamówiony przez stronę internetową. W przypadku usług rezerwowanych online – takich jak zabiegi kosmetyczne, szkolenia czy konsultacje – może to prowadzić do realnych strat finansowych.
Dla przedsiębiorców oznacza to prostą zasadę: końcowy przycisk zamówienia musi jednoznacznie wskazywać na obowiązek zapłaty. W przeciwnym razie nawet poprawnie złożone zamówienie może nie tworzyć ważnej umowy.
Informacja o prawie odstąpienia od umowy – jeden z najczęstszych powodów upomnień
Trzeci zarzut dotyczy informacji o prawie odstąpienia od umowy. Jest to jedno z podstawowych praw konsumenta w sprzedaży na odległość w całej Unii Europejskiej.
Prawo to oznacza, że klient dokonujący zakupu online może odstąpić od umowy w ciągu 14 dni bez podawania przyczyny. W wielu przypadkach dotyczy to zarówno sprzedaży towarów, jak i usług.
Przedsiębiorca ma obowiązek poinformować konsumenta o:
- istnieniu tego prawa,
- sposobie jego wykonania,
- terminach i procedurze zwrotu.
Informacja ta powinna być przekazana w sposób jasny i zgodny z ustawowym wzorem. W Niemczech szczególnie często korzysta się z oficjalnego modelu informacji o odstąpieniu od umowy, który został opracowany przez ustawodawcę.
Według zarzutów organizacji konsumenckiej w analizowanej sprawie informacja o prawie odstąpienia nie spełniała wymogów ustawowych.
To problem, który od lat pojawia się w sporach dotyczących handlu elektronicznego. Błędy w informacji o odstąpieniu od umowy należą do najczęstszych przyczyn tzw. upomnień – czyli formalnych wezwań do zaprzestania naruszeń, wysyłanych przez organizacje konsumenckie lub konkurentów.
Konsekwencja może być bardzo kosztowna. Jeżeli przedsiębiorca nie poinformuje konsumenta prawidłowo o prawie odstąpienia, standardowy termin 14 dni nie obowiązuje. W takiej sytuacji konsument może odstąpić od umowy nawet w ciągu jednego roku i 14 dni.
Dla firm oferujących usługi online oznacza to znacznie dłuższy okres niepewności co do ostatecznego rozliczenia transakcji.
Co ta sprawa oznacza dla sprzedawców z Polski działających w Niemczech i UE
Choć sprawa dotyczy konkretnej spółki świadczącej usługi kosmetyczne w Niemczech, w rzeczywistości pokazuje trzy klasyczne ryzyka prawne w sprzedaży internetowej.
Dla firm z Polski sprzedających na rynek niemiecki lub prowadzących sprzedaż w całej Unii Europejskiej szczególnie ważne są trzy obszary.
Po pierwsze: informacje o przedsiębiorcy.
Stopka strony internetowej musi jednoznacznie wskazywać, kto jest stroną umowy. W przypadku modeli takich jak franczyza, sieci partnerskie czy platformy usługowe należy jasno wyjaśnić, kto faktycznie wykonuje usługę.
Po drugie: przycisk zamówienia.
Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest użycie formuły jednoznacznie wskazującej na obowiązek zapłaty. W praktyce wiele niemieckich sklepów internetowych stosuje bezpośrednie sformułowanie „zamówienie z obowiązkiem zapłaty” lub jego odpowiednik językowy.
Po trzecie: informacja o prawie odstąpienia od umowy.
Najczęstsze błędy dotyczą skróconych lub zmodyfikowanych wersji informacji. W praktyce najbezpieczniej korzystać z oficjalnego wzoru przewidzianego przez przepisy.
W sprzedaży transgranicznej szczególne ryzyko polega na tym, że przedsiębiorcy często korzystają z tłumaczeń regulaminów lub wzorów dokumentów przygotowanych dla innych rynków. W efekcie na stronie pojawiają się drobne różnice w sformułowaniach, które z punktu widzenia prawa konsumenckiego mogą mieć duże znaczenie.
Dlatego w przypadku sprzedaży na rynku niemieckim wielu przedsiębiorców decyduje się na okresowe audyty prawne strony internetowej i procesu zakupowego. Sprawdza się wówczas między innymi:
- treść przycisków zamówienia,
- kolejność informacji w koszyku zakupowym,
- sposób prezentacji kosztów,
- kompletność informacji o prawie odstąpienia.
Pozew w Mannheim nie zakończył się jeszcze wyrokiem. Jeżeli jednak sąd przyzna rację organizacji konsumenckiej, może to ponownie potwierdzić restrykcyjne podejście niemieckich sądów do obowiązków informacyjnych w handlu elektronicznym.
Dla przedsiębiorców sprzedających w Niemczech oznacza to jedno: nawet pozornie drobne elementy strony sprzedażowej – takie jak jedno słowo na przycisku zamówienia – mogą decydować o tym, czy umowa z klientem jest prawnie skuteczna.


