5300 euro za muzykę w jednej rolce. Firmowe konto na Instagram nadal niesie wysokie ryzyko prawne. Przegląd ostatnich „Abmahnung” w Niemczech
3.07.2026
Händlerbund, współwydawca ecommercenews.pl, opublikował 31 lipca 2026 roku kolejny przegląd przypadków, w których sprzedawcy internetowi otrzymali wezwania związane z naruszeniem praw autorskich lub przepisów regulujących prezentację produktów. Najwyższe roszczenie wyniosło 5300 euro netto i dotyczyło wykorzystania popularnego utworu w jednym filmie Reels opublikowanym na firmowym koncie Instagram.
Przegląd obejmuje również reklamowanie produktów biobójczych i mieszanek paszowych przy użyciu niedozwolonych określeń oraz brak wymaganej etykiety energetycznej w internetowej ofercie smartfona. Każdy z tych przypadków dotyczy innego obszaru prawa, lecz łączy je jeden mechanizm: treści publikowane w mediach społecznościowych i na stronach produktowych są traktowane jak element działalności handlowej, nawet gdy powstają szybko, przy użyciu funkcji udostępnionych bezpośrednio przez platformę.
Dla polskich sprzedawców kierujących ofertę do klientów w Niemczech ryzyko nie kończy się na regulaminie Instagram, TikTok, Amazon czy innej platformy. Oferta, reklama i materiał wideo muszą być zgodne również z prawem autorskim, przepisami o reklamie produktów regulowanych oraz unijnymi obowiązkami informacyjnymi. Naruszenie może prowadzić do żądania zapłaty, obowiązku usunięcia treści, pokrycia kosztów obsługi prawnej oraz złożenia zobowiązania, którego ponowne naruszenie będzie zagrożone karą umowną.
Roszczenie za 20 miesięcy korzystania z utworu
W opisanej przez Händlerbund sprawie właścicielka firmowego konta Instagram wykorzystała w materiale wideo utwór znanego wykonawcy. Zdaniem podmiotu reprezentującego właściciela praw nie miała licencji pozwalającej na połączenie muzyki z materiałem promocyjnym. SoundGuardian GmbH zażądała 5300 euro netto tytułem opłaty licencyjnej naliczonej za 20 miesięcy udostępniania filmu.
Roszczenie nie dotyczyło zakupu piosenki ani samego odsłuchania nagrania. Wykorzystanie muzyki jako ścieżki dźwiękowej do filmu reklamowego wymaga prawa do połączenia utworu z obrazem. Odrębnej zgody może wymagać wykorzystanie kompozycji oraz konkretnego nagrania wykonanego przez artystę. Dostępność piosenki w aplikacji nie przesądza, że przedsiębiorca otrzymał wszystkie prawa niezbędne do wykorzystania jej w reklamie produktu, marki albo usługi.
Meta wskazuje w swoich zasadach dotyczących muzyki, że wykorzystanie utworów w celach komercyjnych wymaga odpowiednich licencji. Przedsiębiorcy nie powinni więc utożsamiać dostępu do katalogu muzycznego w aplikacji z pozwoleniem na użycie utworu w płatnej reklamie, filmie prezentującym produkt, materiale z kodem rabatowym czy publikacji prowadzącej bezpośrednio do sklepu.
Muzyka dostępna w aplikacji nie zawsze może trafić do reklamy
Ryzyko prawne powstaje nie tylko wtedy, gdy firma pobierze utwór z zewnętrznego źródła i samodzielnie doda go do filmu. Spór może dotyczyć również piosenki wybranej za pomocą funkcji dostępnej w Instagram lub TikTok. Platforma może posiadać licencję obejmującą określone sposoby korzystania z muzyki, lecz zakres tej licencji nie musi obejmować każdej aktywności gospodarczej wszystkich użytkowników.
Granica między publikacją prywatną a handlową nie zależy wyłącznie od rodzaju konta. Film opublikowany przez twórcę internetowego lub właściciela jednoosobowej działalności może mieć charakter reklamowy, jeżeli promuje produkt, zawiera oznaczenie sklepu, prezentuje ofertę, kieruje do strony sprzedażowej albo stanowi część współpracy z marką. Zmiana konta firmowego na konto twórcy nie usuwa komercyjnego celu publikacji.
Bezpieczniejszym rozwiązaniem może być korzystanie z katalogów przeznaczonych do zastosowań komercyjnych, takich jak Meta Sound Collection, albo z muzyki objętej licencją zakupioną przez firmę. Licencja musi jednak obejmować konkretny kanał, terytorium, okres publikacji, możliwość użycia w reklamie oraz sposób dystrybucji materiału. Umowa pozwalająca na publikację filmu organicznego nie zawsze obejmuje płatną promocję tego samego materiału.
Sprzedawca, który zleca prowadzenie profilu agencji marketingowej lub zewnętrznemu twórcy, nadal potrzebuje jasnych zasad kontroli praw do muzyki. Umowa powinna określać, kto wybiera nagrania, kto sprawdza zakres licencji, kto przechowuje dokumenty i kto ponosi koszty w razie roszczenia. Sam zapis, że wykonawca ma działać zgodnie z prawem, może nie wystarczyć do szybkiego ustalenia odpowiedzialności, gdy po kilkunastu miesiącach właściciel praw zażąda kilku tysięcy euro.
Realistyczny przypadek dotyczy polskiej marki kosmetycznej sprzedającej przez własny sklep i konto Amazon w Niemczech. Pracownik publikuje krótkie Reels z prezentacją produktu, ceną promocyjną i linkiem do sklepu. Film zawiera popularny utwór wybrany z poziomu aplikacji. Materiał nie jest płatną reklamą, lecz służy sprzedaży i pozostaje dostępny przez kilkanaście miesięcy. Właściciel praw może potraktować publikację jako komercyjne wykorzystanie muzyki i wyliczyć roszczenie według własnych stawek licencyjnych. Usunięcie filmu po otrzymaniu pisma nie zamyka sporu dotyczącego wcześniejszego okresu korzystania z nagrania.
Produkty biobójcze i pasze: jedno określenie może naruszyć przepisy
Druga sprawa opisana w przeglądzie Händlerbund dotyczyła oferty środków dezynfekujących, preparatów odstraszających owady oraz mieszanek uzupełniających dietę zwierząt. Verband Sozialer Wettbewerb e.V., organizacja zajmująca się między innymi zwalczaniem nieuczciwej reklamy, zażądała 416,50 euro.
Sprzedawcy zarzucono brak obowiązkowego ostrzeżenia przy reklamowaniu produktów biobójczych. Produkty biobójcze są preparatami przeznaczonymi do zwalczania organizmów szkodliwych, na przykład bakterii, grzybów lub owadów, za pomocą substancji czynnych. Unijne rozporządzenie nr 528/2012 reguluje ich udostępnianie na rynku, stosowanie, oznakowanie i reklamę. Reklama musi zawierać czytelne wezwanie do bezpiecznego używania produktu i zapoznania się przed użyciem z etykietą oraz informacjami o produkcie.
Zakwestionowano również określenie „przyjazny dla skóry”. Taki zwrot przedstawia produkt biobójczy jako łagodny lub korzystny, choć jego działanie opiera się na zwalczaniu organizmów i może wiązać się z zagrożeniami. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał wcześniej, że sformułowania tego rodzaju mogą wprowadzać konsumenta w błąd przez pomniejszanie ryzyka związanego z użyciem preparatu.
W przypadku produktów dla zwierząt zastrzeżenia dotyczyły określeń „przeciwbólowy” i „przeciwzapalny”. Sprzedawca oferujący mieszankę paszową lub dodatek paszowy nie może przypisywać mu działania leczniczego, jeżeli produkt nie jest weterynaryjnym produktem leczniczym dopuszczonym do obrotu na odpowiednich zasadach. Takie zwroty zmieniają sposób, w jaki klient postrzega przeznaczenie produktu, a jednocześnie mogą przenosić ofertę do obszaru zastrzeżonego dla leków.
Ryzyko jest wysokie w sprzedaży wielokanałowej. Producent może dostarczyć poprawną etykietę opakowania, lecz sprzedawca samodzielnie rozbudowuje opis na Amazon, Kaufland Global Marketplace, eBay lub we własnym sklepie. Specjalista do spraw treści dodaje określenia mające zwiększyć współczynnik kliknięć i sprzedaż, takie jak „bezpieczny”, „nietoksyczny”, „naturalny”, „łagodny dla skóry” albo „zmniejsza stan zapalny”. Zmiana kilku słów może przekształcić zgodny opis produktu w niedozwoloną reklamę.
Automatyczne tłumaczenie również zwiększa ryzyko. Polski opis „delikatny dla skóry” może zostać przetłumaczony na niemiecki w sposób odpowiadający zakwestionowanemu określeniu „hautfreundlich”. Sprzedawca widzi poprawne językowo zdanie, lecz nie rozpoznaje jego skutków prawnych. Kontrola oferty powinna więc obejmować nie tylko gramatykę i słowa kluczowe, ale również dopuszczalność twierdzeń dla konkretnej kategorii produktu.
Smartfony sprzedawane bez wymaganej etykiety energetycznej
Trzecia sprawa dotyczyła smartfona oferowanego na platformie sprzedażowej bez wymaganych informacji o efektywności energetycznej. Wirtschaft im Wettbewerb e.V. zażądała od sprzedawcy 390 euro. W ofercie miało brakować klasy efektywności energetycznej i zakresu klas przedstawionych w wymaganej formie graficznej, a na stronie produktu nie umieszczono przy cenie etykiety energetycznej ani karty informacyjnej produktu.
Od 20 czerwca 2025 roku unijne wymagania dotyczące etykietowania energetycznego obejmują smartfony i tablety typu slate, czyli urządzenia z płaskim ekranem dotykowym, bez stale dołączonej klawiatury. Podstawą jest rozporządzenie delegowane Komisji (UE) 2023/1669, które ustanawia wymagania dotyczące etykiet oraz przekazywania dodatkowych informacji o produkcie.
Etykieta nie ogranicza się do litery określającej klasę efektywności. Zawiera również dane o czasie pracy baterii, odporności urządzenia na upadki, możliwości naprawy, liczbie cykli ładowania oraz stopniu ochrony przed pyłem i wodą. Nowe wymagania mają ułatwić klientom porównanie trwałości urządzeń, a sprzedawcom narzucają dodatkowe obowiązki przy prezentowaniu oferty online.
W sklepie internetowym etykieta i karta informacyjna nie mogą być ukryte wyłącznie w opisie technicznym, instrukcji obsługi albo zakładce z dokumentami. Informacje wymagane przy sprzedaży na odległość muszą być pokazane w sposób przewidziany w przepisach, w tym w powiązaniu z ceną produktu. Sprzedawca korzystający z pliku produktowego dostawcy powinien sprawdzić, czy integracja przekazuje nie tylko nazwę, zdjęcie, kod EAN i cenę, ale również klasę efektywności, skalę klas, odnośnik do etykiety i kartę informacyjną.
Typowy problem pojawia się przy automatycznym wystawianiu kilkuset modeli telefonów. System planowania zasobów przedsiębiorstwa, czyli oprogramowanie ERP zarządzające asortymentem, stanami magazynowymi i zamówieniami, przesyła dane do sklepu oraz marketplace. Integracja została przygotowana przed czerwcem 2025 roku i nie posiada pól dla nowej etykiety. Oferta jest kompletna według wcześniejszego szablonu, lecz nie spełnia aktualnych wymagań. Brak jednego elementu w źródłowej bazie danych zostaje następnie powielony w wielu kanałach sprzedaży.
Konsekwencje nie ograniczają się do kosztu pojedynczego upomnienia. Sprzedawca musi poprawić dane, zaktualizować integracje, sprawdzić cały katalog urządzeń i czasem wstrzymać sprzedaż do chwili uzupełnienia dokumentacji. Przy dużym asortymencie koszt pracy działu treści, programistów i obsługi prawnej może przekroczyć kwotę wskazaną w pierwszym wezwaniu.
Co powinien zrobić sprzedawca z Polski
Przegląd przygotowany przez Händlerbund pokazuje trzy źródła ryzyka, które często znajdują się poza głównym procesem kontroli sklepu. Muzykę wybiera osoba prowadząca media społecznościowe, opis produktu rozbudowuje specjalista do spraw treści, a dane energetyczne trafiają do oferty przez automatyczną integrację. Każdy z tych elementów może wygenerować roszczenie niezależnie od jakości produktu, terminowości dostawy i prawidłowego rozliczenia zamówienia.
Firma publikująca filmy na Instagram i TikTok powinna utworzyć zamknięty katalog utworów dopuszczonych do wykorzystania komercyjnego. Przy każdym nagraniu trzeba przechowywać dokument potwierdzający źródło muzyki, zakres licencji, datę pobrania i dozwolone kanały publikacji. Materiał, którego statusu nie można potwierdzić, nie powinien trafiać na konto firmowe ani do płatnej kampanii.
Sprzedawca produktów biobójczych, chemicznych, paszowych i zoologicznych potrzebuje odrębnej procedury zatwierdzania treści. Opis dostawcy nie może być automatycznie uznany za prawidłowy dla rynku niemieckiego. Kontrola powinna objąć obowiązkowe ostrzeżenia, zakazane określenia, twierdzenia dotyczące zdrowia oraz zgodność tłumaczeń. Szczególnej uwagi wymagają treści generowane masowo i opisy optymalizowane pod wyszukiwarki, ponieważ rozbudowywanie listy korzyści łatwo prowadzi do przypisania produktowi działania, którego sprzedawca nie może reklamować.
W branży elektronicznej konieczny jest przegląd wszystkich smartfonów i tabletów wprowadzonych do sprzedaży po 20 czerwca 2025 roku. Dane powinny być sprawdzane osobno w sklepie, na każdej platformie sprzedażowej oraz w materiałach reklamowych. Kontrola jednego kanału nie gwarantuje, że etykieta została poprawnie przekazana do pozostałych systemów.
Po otrzymaniu wezwania sprzedawca nie powinien odruchowo podpisywać dołączonego zobowiązania ani wpłacać żądanej kwoty bez analizy. Takie pismo może zawierać szeroki obowiązek zaniechania naruszeń oraz karę za każde kolejne uchybienie. W pierwszej kolejności trzeba zabezpieczyć kopię zakwestionowanej publikacji, ustalić okres jej dostępności, zebrać licencje i dokumenty produktowe, a następnie skonsultować treść wezwania z prawnikiem znającym niemieckie prawo konkurencji i własności intelektualnej.


