Amazon chce postawić ponad 1.000 magazynów Same-Day w USA. Project Mercury zmienia model szybkiej dostawy
17 września 2026 r.
Amazon przygotowuje jedną z największych zmian w swojej amerykańskiej sieci logistycznej od czasu gwałtownego rozwoju infrastruktury fulfillment w okresie pandemii. W ramach projektu o kryptonimie Project Mercury koncern chce zwiększyć liczbę centrów obsługujących dostawę tego samego dnia z około 85 obecnie do ponad 1.000 lokalizacji w 2031 r. Według wewnętrznych dokumentów opisanych przez Business Insider inwestycje związane z tym projektem mają kosztować Amazon około 6,8 mld dolarów tylko w latach 2026–2027.
Skala projektu pokazuje, że walka o amerykańskiego klienta przesuwa się z dużych regionalnych centrów logistycznych w stronę znacznie gęstszej sieci zapasu ulokowanego blisko miejsca dostawy. Amazon chce, aby w 2031 r. około 80 proc. klientów programu Prime w USA miało centrum realizacji zamówień Same-Day w promieniu maksymalnie 10 mil, czyli około 16 kilometrów. Takie obiekty mają przechowywać około 90.000 najczęściej zamawianych produktów.
Plan nie został jeszcze przedstawiony przez Amazon jako ostatecznie zatwierdzony harmonogram inwestycyjny. Firma zaznacza, że wewnętrzne prognozy mogą ulec zmianie. Kierunek rozwoju jest jednak zgodny z działaniami, które Amazon prowadzi już publicznie. W USA ponad 10.000 miast i miejscowości ma dostęp do dostawy tego samego dnia, a sieć obejmuje coraz większą liczbę mniejszych miejscowości i obszarów wiejskich. W 2025 r. klienci Prime w Stanach Zjednoczonych otrzymali ponad 8 mld produktów tego samego lub następnego dnia, o ponad 30 proc. więcej niż rok wcześniej. Połowę tej liczby stanowiły artykuły spożywcze i produkty codziennego użytku.
Amazon skraca ostatnią milę, przenosząc zapas bliżej klienta
Same-Day Fulfillment Center to centrum realizacji zamówień zaprojektowane tak, aby przechowywanie produktu, kompletacja, pakowanie i przekazanie paczki do dostawy odbywały się w jednym obiekcie położonym blisko dużej grupy odbiorców. Model różni się od klasycznego łańcucha Amazon, w którym towar może przechodzić przez kilka elementów sieci logistycznej przed rozpoczęciem ostatniego etapu transportu do klienta.
Project Mercury ma tę strukturę jeszcze bardziej zagęścić. Business Insider podaje, że Amazon analizuje wykorzystanie mniejszych magazynów określanych wewnętrznie jako Orbital. Obiekt tego typu ma mieć około 100.000 stóp kwadratowych powierzchni, czyli około 9.300 mkw., oraz potencjał obsługi około 75.000 sztuk towaru dziennie.
Mniejszy magazyn może być szybszy do uruchomienia niż duże centrum fulfillment, ale stawia znacznie większe wymagania przed prognozowaniem popytu. Przy ograniczonej powierzchni każda jednostka magazynowa zajmuje miejsce, które mogłoby zostać przeznaczone na produkt sprzedający się szybciej. Amazon musi więc przewidzieć nie tylko, które 90.000 produktów będzie popularne w całych Stanach Zjednoczonych, ale również jak popyt będzie wyglądał w konkretnej aglomeracji, mieście lub strefie dostaw.
Taki model szczególnie dobrze pasuje do zakupów regularnych: środków czystości, kosmetyków, produktów papierowych, karmy dla zwierząt, artykułów spożywczych czy podstawowych produktów zdrowotnych. Klient kupujący kabel komputerowy raz na kilka lat może zaakceptować dostawę następnego dnia. Klient, któremu skończyły się pieluchy, karma dla psa lub tabletki przeciwbólowe, znacznie łatwiej wybierze ofertę dostępną w ciągu kilku godzin.
Amazon rozwija już kilka poziomów takiej obsługi. Amazon Now oferuje w wybranych lokalizacjach dostawy artykułów codziennego użytku nawet w ciągu 30 minut. Sieć Same-Day umożliwia dostarczenie ponad 90.000 artykułów w przedziałach jednogodzinnych i trzygodzinnych, a Prime Air, czyli system dostaw realizowanych autonomicznymi dronami, obsługuje dziesiątki tysięcy produktów z czasem dostawy poniżej godziny w dziewięciu lokalizacjach w USA.
Szybkość staje się więc częścią samej oferty produktu. Dwie identyczne oferty mogą mieć tę samą cenę i zbliżony poziom opinii, ale towar znajdujący się kilkanaście kilometrów od kupującego może zostać dostarczony jeszcze tego samego dnia. Przy zakupach codziennych taka różnica coraz częściej wpływa na wybór sprzedawcy.
Walmart ma przewagę, której Amazon nie może zbudować samą technologią
Najważniejszym punktem odniesienia dla Project Mercury jest Walmart. Przewaga największej amerykańskiej sieci handlowej wynika nie tylko z systemów logistycznych, lecz przede wszystkim z lokalizacji sklepów, które mogą pełnić jednocześnie funkcję punktów sprzedaży stacjonarnej i lokalnych węzłów realizujących zamówienia internetowe.
Na 31 lipca 2026 r. Walmart posiadał w USA 5.217 placówek handlowych, w tym 3.569 hipermarketów Walmart Supercenter, 674 sklepy Neighborhood Market oraz 602 kluby Sam’s Club. Około 90 proc. amerykańskiej populacji mieszka w promieniu 10 mil od sklepu Walmart lub Sam’s Club.
Walmart deklaruje obecnie możliwość dostarczenia zamówienia do 95 proc. gospodarstw domowych w USA w ciągu maksymalnie trzech godzin. Firma bezpośrednio wskazuje bliskość sklepów względem klientów jako jeden z powodów, dla których taki model może działać na skalę ogólnokrajową.
Dla Amazon odtworzenie takiej przewagi wymaga budowy fizycznej infrastruktury. Walmart dysponuje tysiącami istniejących sklepów, z których część może jednocześnie obsługiwać klienta przy kasie, odbiór zamówienia oraz dostawę pod wskazany adres. Amazon musi odpowiednio rozmieszczać magazyny, zapas, pracowników i flotę ostatniej mili bez porównywalnej sieci sklepów detalicznych.
Project Mercury jest próbą zmniejszenia tej różnicy. Jeżeli Amazon rzeczywiście przekroczy 1.000 centrów Same-Day, odległość pomiędzy zapasem a klientem skróci się na tyle, że dostawa w ciągu kilku godzin stanie się dostępna dla znacznie większej części klientów Prime.
Konkurencja obejmuje przy tym nie tylko czas dostawy. Szybsza logistyka ma zwiększać częstotliwość zakupów produktów, które wcześniej konsumenci kupowali podczas wizyty w supermarkecie lub lokalnym sklepie. Amazon walczy więc o część budżetu gospodarstwa domowego przeznaczaną na regularne, stosunkowo niedrogie zakupy. Wewnętrzne założenia opisywane przez Business Insider przewidują, że centra Same-Day mogłyby w 2029 r. obsługiwać około 28 proc. całego wolumenu zamówień Amazon, a w dłuższej perspektywie ich udział mógłby rosnąć dalej.
6,8 mld dolarów inwestycji zmienia ekonomię dostawy tego samego dnia
Budowa ponad 900 dodatkowych lokalizacji w ciągu kilku lat wymaga nie tylko kapitału przeznaczonego na nieruchomości i automatykę magazynową. Amazon musi odpowiednio rozłożyć zapas pomiędzy coraz większą liczbę obiektów, przewidywać lokalny popyt, uzupełniać towary oraz zarządzać transportem pomiędzy dużymi centrami dystrybucyjnymi a magazynami położonymi najbliżej konsumentów.
Według danych opisanych przez Business Insider wydatki na Project Mercury mają wynieść około 6,8 mld dolarów w latach 2026 i 2027. Wewnętrzne wyliczenia Amazon mają zakładać około 7,1 mld dolarów wartości ekonomicznej projektu w perspektywie dziesięciu lat oraz osiągnięcie dodatnich przepływów pieniężnych do 2030 r. Są to jednak prognozy wewnętrzne, a nie opublikowana przez spółkę prognoza finansowa dla inwestorów.
Ekonomia szybkiej dostawy zależy od gęstości zamówień. Kurier pokonujący kilka kilometrów pomiędzy kolejnymi adresami może rozwieźć więcej paczek w ciągu zmiany niż kierowca obsługujący rozproszony obszar. Duża liczba zamówień w niewielkim promieniu pozwala również lepiej wykorzystać pojazdy i krótsze okna dostaw.
Druga część równania znajduje się w magazynie. Umieszczenie produktu w lokalnym centrum Same-Day opłaca się przede wszystkim wtedy, gdy jego sprzedaż jest wystarczająco częsta. Wolno rotujący towar zamraża kapitał i zajmuje ograniczoną powierzchnię. Towar sprzedający się regularnie może być wielokrotnie uzupełniany i generować kolejne zamówienia bez konieczności transportowania każdej sztuki z odległego centrum fulfillment.
Dla marketplace taki model może zwiększać znaczenie danych o rotacji produktu. Jeśli Amazon będzie coraz większą część wolumenu obsługiwał przez lokalne centra Same-Day, pozycja oferty będzie zależała nie tylko od ceny, dostępności i parametrów sprzedażowych, ale również od tego, czy odpowiedni zapas znajduje się wystarczająco blisko klienta, aby platforma mogła zrealizować obiecaną dostawę.
Co rozwój Amazon Same-Day może zmienić dla polskich sprzedawców
Dla polskiej marki sprzedającej na Amazon w USA rozwój Project Mercury nie oznacza automatycznie konieczności wynajmowania własnych magazynów w Stanach Zjednoczonych. Znacznie większego znaczenia nabiera jednak sposób korzystania z FBA, czyli Fulfillment by Amazon – usługi, w której Amazon przechowuje zapas sprzedawcy, kompletuje zamówienia, wysyła paczki oraz obsługuje część procesów związanych ze zwrotami i klientem.
Sprzedawca oferujący na przykład popularne akcesoria kuchenne może wysłać dużą partię towaru do amerykańskiej sieci Amazon i pozostawić platformie dalsze rozmieszczenie zapasu. Jeśli produkt sprzedaje się regularnie, Amazon może mieć ekonomiczną motywację do utrzymywania go bliżej obszarów o wysokim popycie. Oferta dostępna do dostawy tego samego dnia staje się wtedy trudniejsza do porównania wyłącznie ceną z produktem, który dotrze do klienta za dwa lub trzy dni.
Inaczej wygląda sytuacja marki wprowadzającej do USA nowy produkt z małą historią sprzedaży. Wysłanie zbyt dużego zapasu zwiększa koszty magazynowania i zamraża kapitał, ale zbyt mała partia może doprowadzić do wyczerpania stanu właśnie wtedy, gdy kampania reklamowa zacznie generować zamówienia. Przy coraz szybszej sieci logistycznej brak lokalnej dostępności może być bardziej widoczny dla klienta, ponieważ konkurencyjna oferta będzie wyświetlała dostawę jeszcze tego samego dnia.
Polska firma planująca ekspansję na rynek amerykański powinna więc analizować rotację poszczególnych wariantów, sezonowość, terminy uzupełniania FBA oraz czas transportu z Europy do USA. W kategoriach o dużej częstotliwości zakupu bezpieczeństwo zapasu może mieć większą wartość niż rozbudowywanie katalogu o warianty o niskiej sprzedaży.
Rozwój lokalnych magazynów zwiększa też znaczenie prognozowania. Firma mająca pięć wariantów produktu może odkryć, że dwa odpowiadają za większość amerykańskiej sprzedaży. Utrzymywanie głębszego zapasu właśnie tych wariantów ogranicza ryzyko utraty dostępności i pozwala lepiej wykorzystać możliwości szybkiej dostawy. Rozdzielenie kapitału równomiernie pomiędzy wszystkie warianty może natomiast prowadzić do nadmiaru wolno rotującego towaru i jednoczesnych braków najlepiej sprzedających się produktów.
Project Mercury pokazuje również kierunek, który może wykraczać poza rynek amerykański. Amazon od kilku lat skraca czas realizacji zamówień, a w 2025 r. dostarczył klientom Prime na świecie ponad 13 mld produktów tego samego lub następnego dnia. Im częściej klienci otrzymują zakupy w kilka godzin, tym trudniej sklepom internetowym budować konkurencyjną ofertę wyłącznie na deklaracji wysyłki w ciągu jednego lub dwóch dni roboczych.
Polski sprzedawca działający równolegle na Amazon i we własnym sklepie internetowym może przez to stanąć przed dwoma różnymi standardami logistycznymi. Marketplace wykorzysta rozproszony zapas i własną infrastrukturę, podczas gdy zamówienie ze sklepu marki może nadal wyjeżdżać z jednego centrum fulfillment. Różnica w czasie dostawy wpływa wtedy na konwersję, koszty pozyskania klienta oraz skłonność kupującego do finalizacji transakcji bezpośrednio u sprzedawcy.
Konkurencja Amazon z Walmart pokazuje, że logistyka przestaje być wyłącznie zapleczem e-commerce. Lokalizacja zapasu staje się elementem oferty równie widocznym dla klienta jak cena produktu. Jeśli Project Mercury zostanie zrealizowany w zakładanej skali, ponad 1.000 amerykańskich centrów Same-Day będzie nie tylko siecią magazynów, lecz także infrastrukturą pozwalającą Amazon konkurować o zakupy, które jeszcze niedawno wymagały wizyty w najbliższym sklepie.


