eBay podnosi opłatę za przewalutowanie. Sprzedaż w funtach i dolarach będzie droższa od grudnia
- eBay podnosi opłatę za przeliczenie waluty na ośmiu rynkach – od 14 października do 2 grudnia
- Jak działa opłata za przeliczenie waluty sprzedawcy
- Ile traci polski sprzedawca na sprzedaży w funtach i dolarach
- Marża, ceny i reklamy: gdzie podwyżka się sumuje
- Co powinien zrobić sprzedawca z Polski przed grudniem
5 października 2026
eBay po cichu podnosi opłatę, którą pobiera przy przeliczaniu pieniędzy sprzedawców z jednej waluty na drugą. Zmiana obejmuje osiem rynków i wchodzi w życie etapami od 14 października do 2 grudnia 2026 roku. Platforma nie wysłała w tej sprawie komunikatu do sprzedawców, a nowe stawki pojawiły się wyłącznie w tabelach opłat na stronach pomocy. Dla polskich firm, które sprzedają na eBay.de, eBay.co.uk lub eBay.com, podwyżka o ćwierć punktu procentowego wygląda niewinnie, ale przy sprzedaży w funtach i dolarach przekłada się na stały, rosnący wraz z obrotem koszt, którego nie widać w zestawieniu opłat.
eBay podnosi opłatę za przeliczenie waluty na ośmiu rynkach – od 14 października do 2 grudnia
Pierwsze zmiany obejmą sprzedawców zarejestrowanych w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie: od 14 października ich stawka wzrośnie z 3 do 3,25 proc. Od 1 listopada podwyżka dotyczy Australii, od 1 grudnia Wielkiej Brytanii, gdzie opłata rośnie z 2,5 do 2,75 proc., a od 2 grudnia czterech rynków strefy euro: Niemiec, Francji, Włoch i Hiszpanii, gdzie stawka idzie w górę z 3 do 3,25 proc. Zestawienie dat i stawek dla wszystkich ośmiu rynków potwierdza także serwis Shopifreaks, który zwraca uwagę, że wcześniejsze podwyżki eBay zapowiadał w osobnych komunikatach dla sprzedawców, a tym razem ograniczył się do dopisku w cenniku.
Niemiecki cennik eBay podaje wprost, że od 2 grudnia 2026 roku opłata za przeliczenie waluty dla sprzedawców zarejestrowanych w Niemczech wzrośnie do 3,25 proc. Stawka jest więc przypisana do kraju rejestracji konta, a nie do serwisu, na którym wystawiona jest oferta. Polska strona eBay z opisem opłat wspomina o opłacie za przeliczenie waluty przy sprzedaży za granicę, ale nie podaje jej wysokości, więc polski sprzedawca powinien sprawdzić stawkę obowiązującą jego konto w zestawieniu transakcji w panelu sprzedawcy, zanim zacznie przeliczać skutki podwyżki na swoją marżę.
Jak działa opłata za przeliczenie waluty sprzedawcy
eBay nie pokazuje tej opłaty jako osobnej pozycji na fakturze. Według brytyjskiego cennika eBay kurs transakcyjny, po którym platforma przelicza pieniądze sprzedawcy, składa się z kursu bazowego, odzwierciedlającego notowania na hurtowym rynku walutowym z dnia przeliczenia lub poprzedniego dnia roboczego, oraz z doliczonej do niego stałej marży procentowej, którą zatrzymuje eBay. Sprzedawca widzi więc po prostu gorszy kurs, a nie dodatkową linijkę w rozliczeniu, i bez porównania z kursem rynkowym trudno mu ocenić, ile kosztuje go każda transakcja zagraniczna.
Przeliczenie następuje w dwóch momentach. Pierwszy to pobieranie opłat: jeśli sprzedawca z adresem w Niemczech wystawia ofertę na eBay.com i należy się za nią opłata, eBay zamienia jego euro na dolary, żeby ją pobrać. Drugi to wypłata środków ze sprzedaży, gdy waluta oferty różni się od waluty, w której sprzedawca otrzymuje pieniądze na rachunek. W obu przypadkach eBay stosuje kurs transakcyjny z chwili wystawienia oferty lub sprzedaży.
Waluta wypłat a oferta na eBay.de
O tym, czy polski sprzedawca w ogóle zapłaci tę opłatę, decyduje waluta wypłat. Warunki płatności eBay.pl wskazują, że sprzedawcy z Europejskiego Obszaru Gospodarczego, z wyjątkiem Islandii, otrzymują wypłaty w euro. Gdy kupujący zapłaci w innej walucie, kwota zostaje przeliczona na euro po kursie eBay i może zostać obciążona opłatą za przeliczenie waluty. Sprzedaż w euro na eBay.de, eBay.fr, eBay.it czy eBay.es nie wymaga więc przeliczenia po stronie eBay, a podwyżka uderza w oferty wystawione w funtach na eBay.co.uk, w dolarach na eBay.com oraz w innych walutach spoza strefy euro.
Ile traci polski sprzedawca na sprzedaży w funtach i dolarach
Ćwierć punktu procentowego to 25 funtów od każdych 10 tys. funtów przeliczonych przez eBay. Sklep, który sprzedaje na Wyspach za 10 tys. funtów miesięcznie, zapłaci po podwyżce około 300 funtów rocznie więcej tylko za to, że platforma zamienia jego przychód na euro. Koszt rośnie liniowo z obrotem i pojawia się przy każdej transakcji, także przy sprzedaży w okresie przedświątecznym, kiedy obroty są najwyższe, a nowe stawki zaczną już obowiązywać.
Scenariusz: sklep z akcesoriami sprzedający na eBay.co.uk
Producent akcesoriów rowerowych z Wielkopolski wystawia oferty bezpośrednio na eBay.co.uk, w funtach, żeby brytyjski klient widział cenę w swojej walucie i nie zastanawiał się nad kosztami przeliczenia po swojej stronie. eBay pobiera z każdej sprzedaży swoje opłaty, a resztę zamienia na euro po kursie z doliczoną marżą. Euro trafiają na rachunek firmy, która zwykle przelicza je jeszcze w banku na złote, żeby opłacić dostawców, wynagrodzenia i podatki. Ta sama kwota przechodzi więc przez dwa przeliczenia, a każde z nich zmniejsza przychód. Przy marży netto na poziomie kilku procent podwyżka o ćwierć punktu zabiera zauważalną część zysku z rynku brytyjskiego, choć w cenniku eBay nie zmieniła się ani prowizja od sprzedaży, ani koszt wysyłki.
Scenariusz: oferty na eBay.com i opłaty pobierane w dolarach
Firma sprzedająca ceramikę użytkową wystawia część asortymentu na eBay.com z myślą o kupujących w Stanach Zjednoczonych. Opłaty za wystawienie ofert ponad darmowy limit, opłaty za dodatkowe opcje oferty i pozostałe należności naliczane w dolarach eBay pobiera po przeliczeniu z euro, a przychód ze sprzedaży zamienia z dolarów z powrotem na euro przy wypłacie. Przy dużej liczbie ofert i niskiej konwersji, czyli niewielkim odsetku ofert kończących się sprzedażą, opłaty pobierane w obcej walucie mogą stanowić istotną część kosztów, a każda z nich przechodzi przez kurs z marżą eBay.
Marża, ceny i reklamy: gdzie podwyżka się sumuje
Opłata za przeliczenie waluty nie działa w izolacji. Na koszt sprzedaży na eBay składają się prowizja od sprzedaży naliczana od łącznej kwoty transakcji razem z wysyłką, opłata za wystawienie ofert ponad miesięczny limit, a od 8 kwietnia 2024 roku także opłata regulacyjna, którą eBay nalicza jako stały procent kwoty sprzedaży, w Polsce w wysokości 0,35 proc. Do tego dochodzą koszty reklam w programie Promoted Listings, czyli płatnego wyróżniania ofert w wynikach wyszukiwania, rozliczanych jako procent wartości sprzedaży. Każdy z tych elementów, naliczony w funtach lub dolarach, przechodzi przez kurs transakcyjny eBay.
Podwyżka uderza najmocniej w kategorie o niskich marżach, takie jak elektronika, części samochodowe czy chemia gospodarcza, gdzie sprzedawcy konkurują ceną i rzadko mogą przerzucić dodatkowy koszt na klienta bez spadku konwersji. Sprzedawcy, którzy korzystają z narzędzi do automatycznej zmiany cen, tak zwanego repricingu, powinni sprawdzić, czy ich reguły uwzględniają koszt przeliczenia waluty. Jeśli minimalna cena w narzędziu została ustawiona z wąskim marginesem, po 1 i 2 grudnia część ofert może zacząć sprzedawać się poniżej progu opłacalności, mimo że na ekranie wszystko będzie wyglądać tak samo.
Co powinien zrobić sprzedawca z Polski przed grudniem
Pierwszym krokiem jest przegląd sprzedaży według walut: jaka część przychodu z eBay pochodzi z ofert w funtach, dolarach i innych walutach poza euro oraz ile opłat eBay pobiera w tych walutach. Na tej podstawie można policzyć, ile kosztuje dziś przeliczanie pieniędzy przez eBay i o ile wzrośnie ten koszt po podwyżce, zestawiając kurs transakcyjny z wybranych rozliczeń z kursem rynkowym z tego samego dnia.
Drugi krok to aktualizacja cenników i reguł repricingu dla rynku brytyjskiego i amerykańskiego jeszcze przed sezonem świątecznym, tak aby nowa stawka była ujęta w kalkulacji ceny minimalnej. Warto przy tym sprawdzić koszt całego łańcucha przeliczeń, łącznie z zamianą euro na złote w banku, i porównać go z ofertą dostawców rachunków walutowych, którzy pozwalają przechowywać euro i wymieniać je po korzystniejszym kursie w dogodnym momencie.
Trzeci krok to decyzja strategiczna, czy wystawianie ofert bezpośrednio na rynkach poza strefą euro nadal się opłaca. Dla części asortymentu, zwłaszcza o niskiej marży, rozsądniejsze może być skupienie sprzedaży na eBay.de i innych serwisach rozliczanych w euro, gdzie eBay nie przelicza wypłat, a rynki brytyjski i amerykański obsługiwać wybiórczo, produktami o wyższej marży, które zniosą dodatkowy koszt bez utraty konkurencyjności cenowej.


