DHL przejmuje Myflexbox i chce 50 tys. automatów paczkowych w Niemczech do 2030 r.
5 października 2026
Deutsche Post DHL, czyli największy operator paczkowy w Niemczech, przejmuje austriacką firmę Myflexbox i łączy ją ze swoją spółką zależną DeinFach. Obie firmy budują automaty paczkowe otwarte dla wielu przewoźników, a po połączeniu będą działać pod jedną marką Myflexbox. Wraz z transakcją DHL podniósł cel rozbudowy sieci: do końca 2030 r. w Niemczech ma stać około 50 tys. automatów, a nie ponad 30 tys., jak zakładano dotąd. Dla polskich sklepów, które wysyłają paczki za Odrę, to sygnał, że niemiecki klient coraz częściej będzie odbierał zamówienie z automatu, a nie od kuriera pod drzwiami.
DHL łączy DeinFach z Myflexbox i podnosi cel do 50 tys. automatów paczkowych
Połączenie ogłoszono 1 października 2026 r.. Myflexbox wnosi około 3 tys. stacji w Niemczech i Austrii, a DHL ma dziś w Niemczech około 19 tys. automatów: żółte Packstation, czyli zamknięte automaty paczkowe obsługujące wyłącznie przesyłki DHL, Poststation, czyli automaty z dodatkowymi funkcjami pocztowymi, oraz maszyny DeinFach. Marka DeinFach ma z czasem zniknąć z rynku. Co najmniej połowa z docelowych 50 tys. urządzeń ma należeć do otwartej sieci Myflexbox, czyli około 25 tys. automatów dostępnych dla paczek różnych firm kurierskich. Obie firmy zapowiadają, że dla większości mieszkańców Niemiec automat ma się znaleźć w odległości 5–10 minut pieszo od domu.
Według agencji dpa Myflexbox ma w samych Niemczech około 2 tys. automatów i obsługuje przesyłki UPS, FedEx, GLS, DPD oraz Amazon. DeinFach działa w około 1,7 tys. lokalizacji, a sieć Packstation liczy około 17,4 tys. maszyn. Łącznie daje to w Niemczech ponad 21 tys. punktów automatycznych w rękach jednej grupy. Ceny transakcji nie ujawniono. Niemiecki serwis branżowy Exciting Commerce wiąże przejęcie ze strategią DHL do 2030 r., opartą na automatach i podwyżkach cen.
Dlaczego niemiecki rynek przechodzi z doręczeń pod drzwi do automatów
Głównym powodem jest koszt ostatniej mili, czyli ostatniego odcinka trasy od sortowni do odbiorcy. Kurier, który podjeżdża pod każdy adres osobno, często nie zastaje klienta i wraca z paczką drugi raz albo zostawia ją w punkcie obsługi. Automat pozwala zostawić kilkadziesiąt przesyłek w jednym miejscu podczas jednego postoju. DHL mówi wprost, że paczka doręczona do Packstation generuje niższe koszty niż doręczenie do domu. Presja kosztowa rośnie: od 1 stycznia 2026 r. DHL podniósł ceny dla klientów biznesowych, uzasadniając to m.in. rosnącymi płacami, elektryfikacją floty i rozbudową sieci automatów.
Polski rynek pokazuje, dokąd prowadzi ten kierunek. InPost ma ponad 100 tys. punktów odbioru poza domem klienta w Europie, w tym około 70 tys. automatów paczkowych, z czego 30 tys. stoi w Polsce. W Niemczech, kraju o ponad dwukrotnie większej liczbie mieszkańców, połączona sieć DHL i Myflexbox liczy dziś nieco ponad 21 tys. maszyn, czyli wyraźnie mniej niż InPost w samej Polsce. Cel 50 tys. maszyn do 2030 r. oznacza więc, że niemiecki rynek dopiero nadrabia dystans, a nawyki klientów będą się zmieniać w kolejnych sezonach.
Wyścig o lokalizacje: DHL kontra inboxx, czyli wspólna sieć GLS i DPD
Przejęcie zbiega się z ofensywą konkurencji. GLS i DPD w marcu 2026 r. uruchomiły inboxx, wspólną sieć punktów, w których paczkę obu firm można odebrać lub nadać niezależnie od tego, który przewoźnik ją wiezie. Do końca 2027 r. sieć ma objąć 20 tys. punktów odbioru, w tym do 6 tys. automatów. Hermes, trzeci duży gracz na rynku przesyłek dla klientów indywidualnych, ma według dpa zaledwie około 30 automatów w rejonie Hamburga i stawia na punkty w sklepach partnerskich. Lokalizacje przy supermarketach, stacjach paliw i węzłach komunikacyjnych są ograniczone, więc kto pierwszy podpisze umowy najmu, ten na lata zablokuje dobre miejsca konkurentom. Przejmując Myflexbox, DHL zabiera z rynku sieć, z której korzystają UPS, FedEx, GLS, DPD i Amazon.
Jak działa automat otwarty dla wielu przewoźników
W klasycznym modelu każdy przewoźnik stawia własne maszyny, a klient musi wiedzieć, którą firmą przyjdzie jego paczka. Automat otwarty, po niemiecku określany jako „dienstleisterunabhängig”, czyli niezależny od operatora, działa jak wspólna infrastruktura: skrytki wynajmują różne firmy kurierskie, a klient odbiera w jednym miejscu przesyłki od DHL, UPS czy DPD i nadaje w nim zwroty. Przewoźnik płaci operatorowi za korzystanie ze skrytek, ale stawek ani DeinFach, ani Myflexbox nie ujawniają.
Dla sklepu wynika z tego jedna praktyczna zmiana. Do tej pory wybór przewoźnika do Niemiec przesądzał o tym, czy klient może odebrać paczkę z automatu: tylko kontrakt z DHL dawał dostęp do Packstation. W sieci otwartej ten związek słabnie, bo umowa z UPS, GLS czy DPD także może dawać dostęp do tych samych maszyn. Sama Packstation również się otwiera na nowych klientów. Od lipca 2025 r. DHL testuje z grupą sklepów dostawę do Packstation bez wcześniejszej rejestracji klienta i numeru Postnummer, czyli indywidualnego numeru klienta DHL. Kupujący podaje w koszyku adres automatu, a kod odbioru dostaje e-mailem.
Co zmienia się dla polskiego sprzedawcy wysyłającego do Niemiec
Najszybciej zmiana będzie widoczna w koszyku. Niemiecki klient przyzwyczajony do automatów oczekuje, że w procesie zakupowym wybierze konkretny punkt na mapie, a nie tylko wpisze adres domowy. Sklep, który oferuje wyłącznie doręczenie kurierskie, ryzykuje porzucone koszyki u klientów pracujących w ciągu dnia i nieudane doręczenia, za które płaci podwójnie: kosztem ponownej próby albo zwrotem przesyłki do nadawcy. Dostawa do automatu skraca też drogę zwrotu, bo klient odsyła towar z tej samej maszyny, z której go odebrał.
Przykładem może być polski sklep z odzieżą, który wysyła do Niemiec przez DPD. Wysoki odsetek zwrotów w modzie sprawia, że każda paczka może przejść przez sieć dwa razy. Jeśli sklep nie podłączy w koszyku punktów inboxx i automatów otwartych, klient z Kolonii czy Monachium nie zobaczy wygodnej opcji odbioru, choć umowa przewoźnika już ją obejmuje. Integracja wymaga zwykle aktualizacji wtyczki wysyłkowej lub połączenia API, czyli interfejsu wymiany danych między sklepem a systemem przewoźnika, oraz sprawdzenia, czy system ERP lub integrator etykiet poprawnie przekazuje identyfikator punktu.
Drugi scenariusz to sprzedawca, który działa jednocześnie na Amazon i we własnym sklepie, z jednym kontraktem z DHL. Przy zamówieniach realizowanych przez Amazon i jego magazyny wybór sposobu dostawy pozostaje po stronie platformy. Przy sprzedaży z własnego magazynu lub przez zewnętrznego dostawcę usług fulfillment, czyli firmę, która przechowuje towar, kompletuje i wysyła zamówienia, sprzedawca sam decyduje o opcjach dostawy. Rosnąca sieć DHL wzmacnia jego pozycję wobec niemieckiego klienta, ale zwiększa zależność od jednego przewoźnika, który właśnie podniósł ceny dla firm. Przy rosnącej liczbie otwartych automatów rozsądnie jest mieć w zanadrzu drugiego przewoźnika z dostępem do tej samej infrastruktury.
Co powinien zrobić sprzedawca z Polski przed sezonem 2026 i kolejnymi latami
Przed szczytem sprzedaży w listopadzie i grudniu sprzedawca powinien sprawdzić w umowach z przewoźnikami, czy doręczenie do automatu jest dostępne, ile kosztuje w porównaniu z dostawą pod drzwi i czy obejmuje sieci otwarte, w tym inboxx i Myflexbox. Kolejnym krokiem jest mapa punktów odbioru w koszyku po niemiecku, z jasną informacją, ile dni paczka czeka w automacie, zanim wróci do nadawcy. Opis procesu zwrotu w regulaminie i na stronie powinien wskazywać, że towar można odesłać z automatu, co ogranicza liczbę zapytań do obsługi klienta. W dłuższej perspektywie sklepy powinny śledzić, czy połączona sieć DHL i Myflexbox zachowa warunki dla innych przewoźników, bo od tego zależy, czy wybór kuriera pozostanie realną decyzją kosztową, czy stanie się wyborem dostępu do klienta.


