Od 1 listopada 2 euro opłaty od tanich przesyłek spoza UE. Co reforma celna zmienia dla Temu, Shein i polskich sklepów
- Druga opłata na tanie paczki spoza UE: co ustaliła Rada, a co Komisja
- Jak opłata 2 euro łączy się z cłem 3 euro, które obowiązuje od lipca
- Platforma jako importer: nowe obowiązki Temu, Shein i AliExpress
- Ceny, koszyk i zwroty: co zmiana oznacza dla konkurencji z polskimi sklepami
- Co powinien zrobić sprzedawca z Polski przed 1 listopada
5 października 2026
Za niespełna cztery tygodnie paczki zamawiane przez polskich klientów na Temu, Shein czy AliExpress mają zostać obciążone drugą unijną opłatą. Do cła ryczałtowego w wysokości 3 euro, pobieranego od lipca, od 1 listopada ma dojść opłata manipulacyjna, czyli stała stawka pokrywająca koszt nadzoru celnego nad drobnymi przesyłkami z państw spoza Unii. Komisja Europejska wyznaczyła ją na 2 euro za każdą pozycję celną. Dla chińskich platform, których model sprzedaży opiera się na milionach tanich paczek wysyłanych prosto z fabryki do klienta, zmienia się rachunek pojedynczego zamówienia. Polskie sklepy, które od lat przegrywają z nimi ceną, dostają pierwszą od dawna realną korektę warunków konkurencji.
Druga opłata na tanie paczki spoza UE: co ustaliła Rada, a co Komisja
Podstawą zmian jest reforma unijnego kodeksu celnego, czyli zbioru przepisów regulujących przywóz i wywóz towarów we wszystkich państwach członkowskich. Rada UE zatwierdziła reformę 3 września i zapowiedziała, że ogólnounijna opłata manipulacyjna od małych przesyłek zostanie wprowadzona do 1 listopada 2026 r., a jej wysokość przed rozpoczęciem poboru określi Komisja Europejska. Samo rozporządzenie (UE) 2026/2108 ukazało się w Dzienniku Urzędowym UE 19 września i weszło w życie następnego dnia, choć większość jego przepisów będzie stosowana stopniowo, w perspektywie kilku lat.
Kwotę Komisja ustaliła 21 września w akcie delegowanym, czyli rozporządzeniu, które przyjmuje sama Komisja na podstawie upoważnienia zapisanego w akcie uchwalonym przez Parlament Europejski i Radę. Akt C(2026) 6694 przewiduje 2 euro za pozycję celną, a nie za paczkę, i obejmuje całą sprzedaż na odległość towarów sprowadzanych spoza Unii, także zamówienia o wartości powyżej 150 euro. Do rozpoczęcia poboru brakuje jeszcze formalnego domknięcia procedury: Parlament Europejski i Rada mogą zgłosić sprzeciw do 21 października. Jeżeli tego nie zrobią, rozporządzenie trafi do Dziennika Urzędowego, a dziesięć dni po publikacji zacznie obowiązywać, czyli od 1 listopada. Do tego czasu kwota 2 euro jest przesądzona przez Komisję, ale nie ma jeszcze mocy wiążącej, a termin startu zależy od przebiegu kontroli w obu instytucjach.
Jak opłata 2 euro łączy się z cłem 3 euro, które obowiązuje od lipca
Cło ryczałtowe od 1 lipca 2026 r. i koniec zwolnienia do 150 euro
Pierwszy krok Unia zrobiła kilka miesięcy wcześniej. Rozporządzenie Rady (UE) 2026/382 z 11 lutego 2026 r. zastąpiło dotychczasowe zwolnienie z cła dla przesyłek o wartości do 150 euro cłem ryczałtowym. Od 1 lipca 2026 r. za każdą pozycję w przesyłce, której łączna wartość nie przekracza 150 euro, pobierane są 3 euro. Rozwiązanie jest przejściowe i obowiązuje do 1 lipca 2028 r., kiedy drobne przesyłki zaczną podlegać zwykłym stawkom celnym. Dłużnikiem jest zgłaszający, czyli podmiot składający zgłoszenie celne. W handlu internetowym najczęściej jest to posiadacz numeru IOSS, czyli rejestracji w unijnym systemie, który pozwala sprzedawcy spoza Unii rozliczać VAT od tanich przesyłek w jednym państwie członkowskim, albo działający w jego imieniu przedstawiciel celny. Cło dochodzi do podatku VAT, który od tanich przesyłek spoza Unii pobierany jest od lipca 2021 r.
Pozycja celna, a nie paczka: ile naprawdę kosztuje przesyłka mieszana
Pozycja to jeden lub kilka towarów w tej samej przesyłce, które mają tę samą klasyfikację taryfową, ten sam opis i, jeśli zostało podane, ten sam kraj pochodzenia. Trzy jednakowe koszulki tworzą więc jedną pozycję, a koszulka, pasek i etui na telefon mogą tworzyć trzy. Liczba naliczonych stawek zależy także od rodzaju zgłoszenia celnego. W przykładzie z wytycznych Komisji paczka z trzema różnymi kostiumami damskimi o łącznej wartości 140 euro, rozliczana w systemie IOSS, kosztuje 3 euro cła przy zgłoszeniu H7, czyli uproszczonym zgłoszeniu dla przesyłek o niskiej wartości, oraz przy zgłoszeniu H6 przeznaczonym dla przesyłek pocztowych. Przy standardowym zgłoszeniu H1, w którym każda pozycja ma osobny wiersz, ta sama paczka kosztuje 9 euro.
Opłata manipulacyjna ma być liczona od pozycji określanej w ten sam sposób, na poziomie podpozycji nomenklatury towarowej. Od listopada najprostsza paczka z jednym rodzajem towaru zostanie więc obciążona kwotą 5 euro ponad VAT, a przesyłka z trzema pozycjami liczonymi osobno nawet 15 euro. Przy zamówieniu za 30 euro to połowa wartości koszyka. Przy zamówieniach powyżej 150 euro cło ryczałtowe nie ma zastosowania i obowiązują zwykłe stawki celne, ale opłata 2 euro od pozycji jest naliczana także tam.
Platforma jako importer: nowe obowiązki Temu, Shein i AliExpress
Druga część reformy zmienia to, kto odpowiada za przesyłkę na granicy. Platformy handlowe spoza Unii będą traktowane jako importer towarów, które sprzedają klientom w UE. Według opisu reformy przygotowanego przez Komisję przejmą one odpowiedzialność za formalności celne, zapłatę należności oraz zgodność produktów z unijnymi wymogami, na przykład w zakresie bezpieczeństwa produktów. Za poważne naruszenia grożą kary do 6 proc. rocznej wartości towarów sprowadzonych przez firmę w poprzednim roku, utrata części uproszczeń celnych, a nawet ograniczenie dostępu do unijnego rynku. Skala jest ogromna: w 2025 r. do Unii trafiło 5,9 mld tanich przesyłek e-commerce, wobec około 1,5 mld w 2022 r., a ponad 90 proc. z nich pochodziło z Chin.
Kolejne etapy rozłożono na lata. Od 2027 r. w Lille ma działać unijny urząd celny, który będzie koordynował zarządzanie ryzykiem i nadzorował wspólną infrastrukturę informatyczną. Unijna platforma danych celnych, czyli jeden system, przez który importerzy i eksporterzy będą przekazywać dane wszystkim administracjom celnym, będzie obowiązkowa dla firm e-commerce od 1 lipca 2028 r., a dla pozostałych przedsiębiorców od 1 marca 2034 r. Od lipca 2028 r. ma też obowiązywać niższa opłata manipulacyjna dla towarów, które przed dopuszczeniem do obrotu w UE trafiły do składu celnego, czyli magazynu, w którym towar czeka na odprawę bez płacenia należności.
Ceny, koszyk i zwroty: co zmiana oznacza dla konkurencji z polskimi sklepami
Stała kwota od pozycji najmocniej uderza w najtańsze zamówienia. Dwa euro przy produkcie za 40 euro to 5 proc. ceny, przy gadżecie za 6 euro już jedna trzecia. Platformy mają do wyboru wliczenie nowych kosztów w cenę, pokazanie ich klientowi w koszyku albo przebudowę logistyki. Najprostszą drogą jest wysyłka z magazynów w Unii: opłata dotyczy towarów dopuszczanych do obrotu w ramach sprzedaży na odległość, więc nie obejmuje zapasu, który już wcześniej został zaimportowany i oclony w zwykłym trybie. Im szybciej chińskie platformy rozbudują lokalne magazyny, tym mniejsza będzie przewaga cenowa, którą reforma daje polskim sklepom. Zmienia się też ekonomia zwrotów. Według tekstu aktu delegowanego opłata manipulacyjna nie podlega zwrotowi, więc każde odesłane zamówienie oznacza koszt, którego sprzedawca nie odzyska.
Scenariusz: sklep modowy z Polski kontra zamówienie z Shein
Klientka zamawia na platformie wysyłającej z Chin sukienkę, pasek i kolczyki za łącznie 30 euro. Do końca czerwca płaciła wyłącznie VAT, zwykle wliczony w cenę. Od lipca do zamówienia dochodzi od 3 do 9 euro cła, zależnie od tego, jak przesyłka zostanie zgłoszona, a od listopada łączny dodatkowy koszt wyniesie od 5 do 15 euro. Platforma może te kwoty ukryć w cenach, ale wtedy przy produktach za kilka euro wzrost będzie widoczny gołym okiem. Polski sklep modowy sprzedający podobny zestaw z magazynu pod Łodzią nie płaci ani cła ryczałtowego, ani opłaty manipulacyjnej, bo zamówienia od klientów z Polski nie przekraczają granicy Unii. Towar sprowadzony wcześniej z Azji w kontenerze został oclony raz, w zwykłym trybie przewidzianym dla importu hurtowego, którego opłata manipulacyjna nie obejmuje. Koszt odprawy rozkłada się na tysiące sztuk, a dostawa trwa dzień lub dwa zamiast tygodnia.
Scenariusz: sprzedawca, który wysyła z magazynu w Chinach
Polska firma prowadzi sklep internetowy i konto na marketplace, a zamówienia realizuje bezpośrednio od dostawcy w Chinach, w modelu dropshippingu, czyli bez własnego zapasu. Przy średnim koszyku 25 euro z dwoma różnymi produktami i marży na poziomie 30 proc. zysk z zamówienia wynosi około 7,50 euro. Od listopada samo cło i opłata manipulacyjna wyniosą od 5 do 10 euro, zależnie od liczby pozycji w zgłoszeniu. Część zamówień przestanie przynosić zysk, a każdy zwrot zamieni się w stratę, bo opłaty manipulacyjnej nie da się odzyskać. Rośnie też ryzyko związane z danymi w zgłoszeniu: liczba naliczanych pozycji zależy od klasyfikacji taryfowej, więc błędny opis lub kod towaru może skutkować korektą należności i sankcjami. Odpowiedzialność za to spoczywa na zgłaszającym, a w łańcuchu dropshippingowym często nie jest jasne, kto nim jest.
Co powinien zrobić sprzedawca z Polski przed 1 listopada
Firmy sprowadzające towar w pojedynczych paczkach spoza Unii muszą najpierw ustalić, kto w ich łańcuchu dostaw składa zgłoszenie celne i jest posiadaczem numeru IOSS, a następnie zapytać przewoźnika lub agencję celną, w jaki sposób od listopada będą naliczać opłatę manipulacyjną, ile pozycji wykażą w typowej przesyłce i czy przeniosą koszt na sprzedawcę w fakturze. Od tej odpowiedzi zależy nowy cennik. Przy produktach za kilka euro doliczenie 5 euro na zamówienie wymaga podniesienia ceny, wprowadzenia minimalnej wartości koszyka albo łączenia zamówień w jedną przesyłkę.
Sprzedawcy z dużym udziałem tanich produktów z Chin powinni przeliczyć opłacalność przejścia na import hurtowy do magazynu w Polsce lub w innym państwie UE albo na współpracę z operatorem fulfillment, który przechowuje towar, kompletuje zamówienia i wysyła je na miejscu. Zapas zaimportowany w zwykłym trybie przestaje podlegać opłacie od każdej paczki, skraca czas dostawy i ułatwia obsługę zwrotów. Równocześnie trzeba przejrzeć checkout: klient zamawiający w sklepie, który wysyła spoza Unii, powinien zobaczyć pełny koszt przed zapłatą, bo dodatkowa należność pobierana przy doręczeniu kończy się odmową odbioru paczki i zwrotem na koszt sprzedawcy.
Dla sklepów sprzedających z magazynów w Polsce listopad otwiera okazję handlową. Oferty na Allegro, Amazon czy we własnym sklepie, które jasno komunikują wysyłkę z kraju, brak dodatkowych opłat i szybką dostawę, zyskują argument w porównaniu z produktami z Temu i Shein, szczególnie w kampaniach przed Black Friday i świętami. Do 21 października należy też śledzić, czy Parlament Europejski lub Rada nie zgłoszą sprzeciwu wobec aktu Komisji, bo od tego zależy, czy opłata ruszy zgodnie z planem.


