Niemieckie upomnienia kosztują nawet 1620 euro. Händlerbund wskazuje trzy błędy sklepów internetowych
13.07.2026
Händlerbund, niemiecka organizacja świadcząca usługi prawne i operacyjne dla handlu internetowego oraz współwydawca portalu OnlinehändlerNews, opublikował 10 lipca 2026 roku kolejne zestawienie Abmahnmonitor. Portal funkcjonuje jako serwis informacyjny Händlerbund i od lat opisuje przypadki upomnień kierowanych do sprzedawców internetowych.
Upomnienie, określane w Niemczech jako Abmahnung, jest pozasądowym wezwaniem do zaprzestania zarzucanego naruszenia. Nadawca może domagać się zwrotu kosztów obsługi prawnej, usunięcia błędu oraz złożenia zobowiązania, że nieprawidłowość nie powtórzy się w przyszłości. Podpisanie takiego zobowiązania bez analizy prawnej może prowadzić do kolejnych roszczeń, jeżeli ten sam błąd pozostanie choćby w jednym kanale sprzedaży.
W zestawieniu Händlerbund znalazły się trzy sprawy. Wysłanie wiadomości reklamowej bez zgody odbiorcy wiązało się z żądaniem zapłaty 380 euro. Sprzedawca kawy otrzymał rachunek na 350 euro za nieudokumentowane deklaracje dotyczące wpływu produktu na wrażliwy żołądek, zgagę i zespół jelita drażliwego. Najwyższe roszczenie, wynoszące 1620,62 euro, dotyczyło brakujących cen jednostkowych przy kosmetykach oraz błędnych cen odniesienia wykorzystywanych w promocjach.
Kwoty opisane przez Händlerbund nie są ustawowymi mandatami ani prawomocnymi karami administracyjnymi. Są to roszczenia zgłoszone w konkretnych przypadkach upomnień. Ich zasadność, wysokość i zakres mogą podlegać ocenie prawnej. Dla sklepu koszt nie kończy się jednak na kwocie wskazanej w piśmie. Dochodzą wydatki na kancelarię, poprawki techniczne, ponowne wygenerowanie danych produktowych, wstrzymanie kampanii oraz kontrolę ofert na marketplace.
Jedna wiadomość reklamowa bez zgody kosztowała sprzedawcę 380 euro
Pierwsze upomnienie opisała kancelaria CYFIRE Rechtsanwälte. Sprawa dotyczyła pojedynczej wiadomości e-mail, która miała charakter reklamowy i została wysłana bez wymaganej zgody odbiorcy.
Reklama obejmuje więcej niż newsletter z kodem rabatowym
Niemiecka ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, czyli Gesetz gegen den unlauteren Wettbewerb, w paragrafie 7 reguluje niedopuszczalne formy uciążliwej reklamy. Wysyłanie reklamy za pomocą poczty elektronicznej zasadniczo wymaga uprzedniej zgody odbiorcy. Przepisy nie ograniczają reklamy do wiadomości zawierających bezpośrednią ofertę zakupu. Za komunikację promocyjną mogą zostać uznane również newslettery, prośby o wystawienie opinii, rekomendacje kolejnych produktów, informacje o programie poleceń oraz wiadomości posprzedażowe, jeżeli wspierają dalszą sprzedaż.
Sama obecność adresu e-mail w bazie klientów nie wystarcza. Sklep powinien potrafić wykazać, kiedy, w jaki sposób i na jaki zakres komunikacji odbiorca wyraził zgodę. Powszechnie stosowany mechanizm double opt-in polega na wysłaniu wiadomości z odnośnikiem potwierdzającym zapis. Dopiero kliknięcie odnośnika aktywuje subskrypcję i pozostawia techniczny ślad, który może zostać wykorzystany jako dowód.
Wyjątek dotyczący reklamy kierowanej do dotychczasowych klientów jest w Niemczech ograniczony kilkoma warunkami. Adres musi zostać pozyskany w związku ze sprzedażą produktu lub usługi, wiadomość może dotyczyć własnych, podobnych produktów, klient nie może wcześniej zgłosić sprzeciwu, a przy pozyskaniu adresu oraz w każdej kolejnej wiadomości musi otrzymać czytelną informację o możliwości rezygnacji bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Brak jednego elementu osłabia możliwość korzystania z tego wyjątku.
Polski sklep może odziedziczyć błąd z systemu marketingowego
Polski sprzedawca kosmetyków prowadzący sklep w języku niemieckim może zebrać adres klienta podczas zakupu szamponu, a następnie automatycznie dodać go do kampanii promującej perfumy, suplementy i akcesoria. System do automatyzacji marketingu nie rozstrzyga, czy wszystkie produkty są podobne do wcześniejszego zakupu ani czy klient otrzymał wymagane informacje. Wysyła kampanię zgodnie z ustawionym segmentem.
Ryzyko rośnie, gdy sklep przenosi do niemieckiej wersji bazy kontakty zebrane wcześniej w Polsce. Zgoda udzielona na komunikację jednej marki, w jednym języku lub dla określonego zakresu ofert nie zawsze obejmuje nowy sklep, inną spółkę albo odmienny model sprzedaży. Import bazy do narzędzia mailingowego nie tworzy nowej podstawy prawnej.
Żądanie 380 euro za jedną wiadomość pokazuje finansową asymetrię tego błędu. Koszt wysłania e-maila jest bliski zeru, lecz po otrzymaniu upomnienia sklep musi przejrzeć całą bazę, zatrzymać automatyzacje i sprawdzić historię zgód. Jeżeli nie potrafi rozdzielić kontaktów według rynku, źródła oraz wersji zgody, może utracić możliwość legalnego prowadzenia części kampanii. Spadek przychodów z marketingu e-mailowego bywa wtedy większy niż sama kwota roszczenia.
Deklaracje zdrowotne przy kawie: 350 euro za obietnice bez potwierdzenia
Drugie upomnienie zostało skierowane przez Verband Sozialer Wettbewerb, organizację występującą w sprawach dotyczących konkurencji i reklamy. Sprzedawca kawy miał reklamować produkt jako szczególnie odpowiedni dla osób z wrażliwym żołądkiem, zgagą lub zespołem jelita drażliwego oraz jako lepiej tolerowany przez takie osoby.
Według zestawienia Händlerbund deklaracje nie zostały poparte dowodami naukowymi. Za ich użycie sprzedawca otrzymał rachunek na 350 euro.
Żywność nie może być przedstawiana jako środek leczenia dolegliwości
Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady nr 1169/2011 w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności reguluje sposób prezentowania i opisywania produktów spożywczych. Artykuł 7 zakazuje informacji wprowadzających w błąd, w tym przypisywania żywności właściwości, których produkt nie posiada. Informacje o żywności nie mogą również sugerować działania polegającego na zapobieganiu chorobom, ich leczeniu lub wyleczeniu. Zasady obejmują etykietę, reklamę, opakowanie i sposób prezentowania produktu w sklepie.
Odrębne rozporządzenie nr 1924/2006 dotyczące oświadczeń żywieniowych i zdrowotnych określa warunki używania komunikatów wiążących produkt ze zdrowiem. Oświadczenia zdrowotne muszą spełniać wymogi rozporządzenia i znajdować się w wykazie dopuszczonych deklaracji. Samo przekonanie producenta, wyniki wewnętrznych testów lub opinie klientów nie zastępują wymaganej podstawy naukowej.
Sformułowanie „łagodna kawa” może opisywać smak, sposób palenia lub niską intensywność goryczy. Powiązanie produktu z refluksem, zgagą albo zespołem jelita drażliwego przenosi komunikat na obszar zdrowotny lub medyczny. Granica może zostać przekroczona nie tylko w głównym opisie produktu. Ryzykowne deklaracje pojawiają się także w tytule oferty, nazwie wariantu, grafice, reklamie tekstowej, sekcji pytań i odpowiedzi oraz w treści generowanej dla porównywarki cenowej.
Automatyczne tłumaczenie może zmienić neutralny opis w obietnicę zdrowotną
Polska palarnia może opisywać kawę jako „delikatną i przyjemną w smaku”. Podczas lokalizacji oferty na rynek niemiecki tłumaczenie zostaje rozszerzone o sformułowanie „magenfreundlich”, czyli przyjazna dla żołądka, a generator opisów dodaje zdanie sugerujące odpowiedniość produktu dla osób cierpiących na zgagę. Sprzedawca nie planował reklamy zdrowotnej, lecz odpowiada za treść opublikowaną w kontrolowanych przez siebie kanałach.
Ten sam opis może zostać przesłany z systemu zarządzania informacją produktową do sklepu, reklamy produktowej oraz kilku marketplace. Usunięcie zdania z głównej karty nie wystarczy, gdy stara wersja pozostaje w pliku produktowym, pamięci podręcznej platformy, reklamie lub ofercie powielonej przez integrator. Każdy kanał wymaga osobnej kontroli.
Dla polskich producentów żywności szczególnie ryzykowne są dosłowne tłumaczenia zwrotów marketingowych takich jak „wspiera trawienie”, „dobry dla jelit”, „bezpieczny przy refluksie” czy „pomaga na zgagę”. Przed publikacją trzeba ustalić, czy komunikat jest oświadczeniem zdrowotnym, czy znajduje się w wykazie dopuszczonych oświadczeń oraz czy produkt spełnia warunki jego użycia. Brak takiej kontroli może wymusić zmianę etykiet, opakowań, zdjęć i materiałów reklamowych, a nie tylko korektę jednego akapitu w sklepie.
Brak ceny jednostkowej i błędne promocje podniosły roszczenie do 1620,62 euro
Najdroższa sprawa w zestawieniu Händlerbund dotyczyła sprzedawcy perfum oferującego również kosmetyki. Upomnienie zostało skierowane przez Parfüm 24 GmbH, reprezentowaną przez kancelarię ab&d Rechtsanwälte.
W części ofert brakowało ceny jednostkowej. W sklepie pojawiały się także promocje wykorzystujące nieprawidłowe ceny odniesienia. Łączna kwota wskazana w sprawie wyniosła 1620,62 euro.
Cena jednostkowa musi pojawić się tam, gdzie klient widzi cenę całkowitą
Niemieckie rozporządzenie w sprawie podawania cen, czyli Preisangabenverordnung, definiuje cenę jednostkową jako cenę za określoną jednostkę ilości, obejmującą podatek od wartości dodanej i pozostałe składniki ceny. W przypadku produktów sprzedawanych według masy, objętości, długości lub powierzchni przedsiębiorca powinien podawać obok ceny całkowitej również cenę jednostkową w sposób jednoznaczny, czytelny i łatwo rozpoznawalny. Najczęściej stosowanymi jednostkami są kilogram, litr, metr, metr kwadratowy lub metr sześcienny.
Obowiązek nie ogranicza się do pełnej karty produktu. Jeżeli cena całkowita jest widoczna na stronie kategorii, w wynikach wyszukiwania, rekomendacjach, widżecie promocyjnym albo ofercie marketplace, również tam trzeba sprawdzić sposób prezentacji ceny jednostkowej. Rozporządzenie zawiera wyjątki dla określonych produktów i sposobów sprzedaży, dlatego przypisanie obowiązku powinno odbywać się na poziomie konkretnego towaru, a nie całej kategorii „kosmetyki” lub całego konta sprzedawcy.
Typowy błąd powstaje podczas wymiany danych między systemem ERP, czyli oprogramowaniem zarządzającym sprzedażą i magazynem, systemem informacji produktowej oraz platformą sklepową. Produkt ma w danych źródłowych pojemność 250 mililitrów, ale integracja przesyła wartość „250” bez jednostki albo interpretuje ją jako 250 litrów. Sklep nie oblicza ceny za litr albo wyświetla absurdalną wartość. Przy wariantach opakowań cena jednostkowa może zostać obliczona dla wariantu domyślnego i nie zmieniać się po wybraniu większej pojemności.
Marketplace może dodatkowo wymagać wpisania ilości i jednostki w osobnych polach. Poprawny opis „500 ml” w tytule nie zastępuje prawidłowo uzupełnionych danych strukturalnych. Oferta wyświetla wtedy cenę produktu, lecz platforma nie generuje ceny za litr.
Cena przekreślona musi opierać się na właściwym okresie odniesienia
Drugi element sprawy dotyczył promocji z błędnymi cenami odniesienia. Paragraf 11 niemieckiego rozporządzenia o cenach wymaga, aby przy ogłaszaniu obniżki przedsiębiorca wskazywał najniższą cenę całkowitą stosowaną wobec konsumentów w ciągu 30 dni przed rozpoczęciem promocji. Przepis przewiduje szczególne zasady i wyjątki, lecz standardowa kampania rabatowa nie może opierać się na dowolnie wybranej wcześniejszej cenie.
Sklep może sprzedawać krem przez większość miesiąca za 31,90 euro, na dwa dni podnieść cenę do 39,90 euro, a następnie uruchomić reklamę „25 procent taniej” z ceną 29,90 euro. W takim układzie przekreślone 39,90 euro nie oddaje najniższej ceny z wymaganych 30 dni. System promocyjny może obliczyć rabat matematycznie poprawnie, a jednocześnie wygenerować komunikat naruszający zasady prezentowania obniżek.
Przy sprzedaży wielokanałowej dochodzi problem historii cen dla różnych rynków i platform. Cena w polskim sklepie nie musi odpowiadać cenie stosowanej wobec niemieckich klientów. Marketplace może prowadzić własne promocje, kupony i rabaty finansowane częściowo przez platformę. Sprzedawca potrzebuje historii cen rozdzielonej według kraju, kanału, wariantu produktu oraz typu obniżki. Bez takich danych zespół marketingowy nie jest w stanie zweryfikować podstawy komunikatu rabatowego.
Roszczenie przekraczające 1620 euro pokazuje, że błędy cenowe są kosztowniejsze od samej korekty etykiety przy produkcie. Sklep może zostać zmuszony do zatrzymania kampanii, przebudowania szablonów kategorii, ponownej konfiguracji integratora oraz przeliczenia cen dla setek ofert. Wyłączenie reklam w okresie sezonowej promocji dodatkowo obniża sprzedaż i utrudnia wykorzystanie wcześniej zakupionego zapasu.
Co powinien zrobić sprzedawca z Polski przed dalszą sprzedażą w Niemczech
Zgody marketingowe trzeba powiązać z dowodem i zakresem komunikacji
Audyt e-mail marketingu powinien objąć źródło adresu, datę zapisu, treść zgody, wersję językową formularza, wynik potwierdzenia double opt-in oraz historię rezygnacji. Osobnej kontroli wymagają wiadomości uruchamiane automatycznie po zakupie, porzuceniu koszyka, wystawieniu faktury, rejestracji konta i dostarczeniu paczki.
Wiadomość transakcyjna powinna służyć realizacji zamówienia. Dodanie rozbudowanego bloku z produktami, kodem rabatowym lub prośbą o kolejne zakupy może nadać jej charakter reklamowy. Zespół sprzedażowy powinien wiedzieć, które szablony są czysto obsługowe, a które wymagają zgody marketingowej.
Opisy produktów wymagają kontroli prawnej przed tłumaczeniem i publikacją
Sprzedawcy żywności powinni stworzyć zamknięty słownik dopuszczonych deklaracji produktowych. Tłumacz, agencja, pracownik marketplace i narzędzie wykorzystujące sztuczną inteligencję nie powinny samodzielnie rozszerzać opisu o właściwości zdrowotne.
Kontrola musi objąć tekst, grafiki, opakowania, nazwy wariantów, reklamy, treści partnerskie i dane przesyłane w plikach produktowych. Szczególnej uwagi wymagają produkty pozycjonowane jako łagodne, naturalne, wspierające organizm, odpowiednie dla alergików albo przeznaczone dla osób z określoną dolegliwością.
Ceny trzeba testować w całej ścieżce zakupowej
Cena jednostkowa powinna być obliczana na podstawie danych strukturalnych, a nie ręcznie wpisywana do opisu. Test powinien objąć stronę kategorii, wyszukiwarkę sklepu, kartę produktu, zmianę wariantu, koszyk, urządzenie mobilne, kampanię reklamową oraz każdą platformę sprzedażową.
Historia cen z 30 dni powinna być dostępna dla zespołu marketingowego przed uruchomieniem promocji. System musi zapisywać zmiany według rynku i kanału oraz odróżniać powszechną obniżkę od indywidualnego kuponu. Ręczne nadpisanie ceny w panelu marketplace może zaburzyć historię prowadzoną wyłącznie w centralnym systemie.
Po otrzymaniu niemieckiego upomnienia sprzedawca nie powinien automatycznie płacić żądanej kwoty ani podpisywać przesłanego zobowiązania. Dokument trzeba przekazać prawnikowi znającemu niemieckie prawo konkurencji, zachować wskazany termin odpowiedzi oraz zabezpieczyć kopie ofert, kampanii i ustawień obowiązujących w dniu zarzucanego naruszenia. Zasadność roszczenia i sposób wyliczenia kosztów wymagają osobnej oceny.


