Sprzedaż internetowa w Wielkiej Brytanii wraca do dwucyfrowego wzrostu. Rynek ponownie przyciąga zagranicznych sprzedawców
30.07.2026
Brytyjski handel internetowy ponownie nabiera tempa. Według najnowszych danych Office for National Statistics (ONS), czyli brytyjskiego urzędu statystycznego, wartość sprzedaży online wzrosła w drugim kwartale 2026 roku o 11,7 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Jeszcze mocniejszy wynik przyniósł czerwiec, kiedy sprzedaż internetowa była o 14,4 proc. wyższa niż rok wcześniej.
To jeden z najlepszych rezultatów od kilku lat i wyraźny sygnał, że brytyjski e-commerce wychodzi z okresu spowolnienia, które rozpoczęło się po pandemicznym boomie i zostało dodatkowo pogłębione przez skutki Brexitu oraz wysoką inflację.
Dla polskich firm planujących sprzedaż na rynku brytyjskim oznacza to powrót atrakcyjnego kierunku ekspansji. Jednocześnie wejście do Wielkiej Brytanii nadal wymaga znacznie większego przygotowania operacyjnego niż sprzedaż do krajów Unii Europejskiej.
Udział sprzedaży internetowej ponownie zbliża się do 30 proc.
Według ONS internet odpowiadał w czerwcu za 29,4 proc. całej sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii. To najwyższy udział od kwietnia 2021 roku, kiedy obowiązujące jeszcze ograniczenia związane z pandemią COVID-19 kierowały znaczną część zakupów do kanałów internetowych.
Jednocześnie poprawia się sytuacja całego sektora handlu detalicznego. Wolumen sprzedaży detalicznej, czyli liczba sprzedanych produktów z pominięciem wpływu zmian cen, wzrósł w drugim kwartale o 0,6 proc., natomiast w samym czerwcu zwiększył się o 1 proc.
Brytyjski urząd statystyczny wskazuje, że istotny wpływ na wyniki miały promocje prowadzone przez detalistów oraz wyjątkowo ciepła pogoda. Największym zainteresowaniem cieszyły się ubrania, artykuły sportowe, wyposażenie ogrodów, wentylatory oraz klimatyzatory przenośne. Sezonowość ponownie okazała się jednym z głównych czynników napędzających sprzedaż internetową.
Dla sprzedawców ważna jest jednak jeszcze jedna obserwacja. Dwucyfrowy wzrost wartości sprzedaży nie oznacza automatycznie równie dużego wzrostu liczby zamówień. Część poprawy wynika z wyższych cen produktów oraz większej wartości koszyka zakupowego. Dlatego przy planowaniu ekspansji warto analizować nie tylko dynamikę rynku, ale również rentowność poszczególnych kategorii.
Brytyjski e-commerce wychodzi z kilkuletniego spowolnienia
Po rekordowych wynikach osiąganych podczas pandemii brytyjski handel internetowy wszedł w okres wyraźnego ochłodzenia. Powrót klientów do sklepów stacjonarnych, wzrost kosztów życia oraz wysoka inflacja ograniczyły tempo zakupów online. Dodatkowym wyzwaniem okazał się Brexit, który zwiększył koszty sprzedaży transgranicznej i skomplikował logistykę wielu zagranicznych sprzedawców.
Przez kilka lat kolejne odczyty indeksów sprzedaży internetowej pokazywały spadki rok do roku. W efekcie Wielka Brytania rozwijała się wolniej niż część największych rynków e-commerce w Unii Europejskiej.
Obecne dane sugerują zmianę trendu. Rynek wraca do wzrostów, a konsumenci ponownie zwiększają wydatki w kanałach internetowych. Nie oznacza to jednak powrotu do warunków sprzed kilku lat. Klienci pozostają bardziej wrażliwi na ceny, aktywnie porównują oferty i częściej korzystają z promocji.
Dla sprzedawców oznacza to konieczność zachowania równowagi między wzrostem sprzedaży a utrzymaniem marży. Agresywne kampanie rabatowe mogą poprawić liczbę zamówień, ale jednocześnie zwiększają koszty reklamy i ograniczają rentowność sprzedaży.
Amazon pozostaje głównym kanałem zakupowym brytyjskich konsumentów
Największym beneficjentem rosnącego rynku pozostaje Amazon. Platforma od lat dominuje w brytyjskim e-commerce i dla wielu zagranicznych marek stanowi podstawowy kanał wejścia na lokalny rynek.
Według danych spółki przychody Amazon w Wielkiej Brytanii wzrosły w ubiegłym roku o 14,2 proc., osiągając 43,2 mld dolarów. Firma poinformowała również o inwestycjach przekraczających 17 mld euro w rozwój działalności na brytyjskim rynku.
Silna pozycja Amazon oznacza łatwiejszy dostęp do milionów klientów, ale również znacznie większą konkurencję. Rosną wydatki na reklamy sponsorowane, zwiększa się liczba zagranicznych sprzedawców, a utrzymanie wysokiej widoczności ofert wymaga coraz lepiej zoptymalizowanych kampanii reklamowych oraz wysokich ocen obsługi klienta.
Jednocześnie wielu brytyjskich konsumentów rozpoczyna wyszukiwanie produktów właśnie od marketplace, a nie od wyszukiwarki internetowej. Dla nowych marek obecność na Amazon często stanowi szybszą drogę do zdobycia pierwszych klientów niż budowanie rozpoznawalności własnego sklepu internetowego.
Co wzrost rynku oznacza dla polskich sprzedawców
Poprawiająca się koniunktura może zachęcić kolejne polskie firmy do wejścia na rynek brytyjski. Należy jednak pamiętać, że po Brexicie sprzedaż do Wielkiej Brytanii funkcjonuje na zupełnie innych zasadach niż handel z państwami Unii Europejskiej.
Każda firma powinna uwzględnić obowiązki związane z odprawą celną, rozliczaniem podatku VAT, określeniem importera towaru oraz przygotowaniem dokumentacji wymaganej przy eksporcie. Błędy na tym etapie wydłużają czas dostawy i zwiększają koszty operacyjne.
Przykładowo polska marka wyposażenia domu sprzedająca za pośrednictwem Amazon.co.uk może zdecydować się na magazynowanie towaru w Wielkiej Brytanii i korzystanie z usługi fulfillment, czyli przechowywania produktów, kompletowania zamówień oraz realizacji wysyłek przez operatora logistycznego. Takie rozwiązanie skraca czas dostawy do jednego lub dwóch dni roboczych, poprawia współczynnik konwersji i ogranicza liczbę porzuconych koszyków. Jednocześnie zwiększa koszty magazynowania oraz wymaga utrzymywania zapasów na lokalnym rynku.
Inny scenariusz dotyczy sklepu internetowego wysyłającego każde zamówienie bezpośrednio z Polski. Taki model pozwala ograniczyć koszty magazynowe, ale wydłuża czas dostawy, podnosi koszt przesyłki i komplikuje obsługę zwrotów. W przypadku produktów o niskiej wartości transport może stanowić znaczącą część całkowitego kosztu zamówienia.
Nie bez znaczenia pozostaje również kurs funta brytyjskiego. Wahania walut wpływają na marżę eksporterów, dlatego coraz więcej firm regularnie aktualizuje cenniki lub korzysta z narzędzi zabezpieczających ryzyko kursowe.
Co powinien zrobić sprzedawca z Polski
Rosnąca sprzedaż internetowa w Wielkiej Brytanii nie gwarantuje sukcesu każdemu sprzedawcy. Przed zwiększeniem inwestycji warto przeprowadzić szczegółowy audyt kosztów i procesów.
Pierwszym krokiem powinna być analiza opłacalności sprzedaży z uwzględnieniem kosztów transportu, ceł, podatku VAT, prowizji marketplace oraz wydatków na reklamę. Dynamiczny wzrost rynku często przyciąga nowych konkurentów, co zwiększa koszt pozyskania klienta.
Kolejnym elementem jest lokalizacja oferty. Opisy produktów, tabele rozmiarów, instrukcje użytkowania oraz komunikacja z klientem powinny odpowiadać oczekiwaniom brytyjskich konsumentów. Równie ważne są przejrzyste zasady zwrotów oraz szybka obsługa posprzedażowa.
Warto również regularnie analizować rentowność poszczególnych kategorii produktów. Wzrost całego rynku nie oznacza, że wszystkie segmenty rozwijają się w jednakowym tempie. Produkty sezonowe mogą generować bardzo wysoką sprzedaż przez kilka tygodni, a następnie gwałtownie tracić zainteresowanie klientów.
Najnowsze dane ONS pokazują, że brytyjski e-commerce ponownie staje się jednym z najbardziej dynamicznych rynków Europy. Dla polskich sprzedawców może to być dobry moment na rozwój sprzedaży, pod warunkiem że ekspansja będzie oparta na dobrze przygotowanej logistyce, zgodności z lokalnymi przepisami oraz dokładnej kontroli kosztów działalności.


