Co trzecia para butów z Temu, Shein i AliExpress przekracza unijne limity chemiczne. Wyniki testu CEC
15 października 2026
Ponad jedna trzecia par butów kupionych w tym roku na Temu, Shein i AliExpress nie spełnia unijnych limitów dla substancji chemicznych. Takie wyniki przyniosło badanie przeprowadzone przez Europejską Konfederację Obuwia CEC, czyli organizację zrzeszającą krajowe związki producentów obuwia z państw Europy. Na 76 przebadanych par aż 27, czyli 36 proc., przekroczyło co najmniej jeden limit określony w unijnym rozporządzeniu REACH. Jeszcze gorzej wypadło obuwie ochronne: osiem z dziesięciu modeli nie spełniło wymagań norm technicznych, a części z nich brakowało oznakowania CE.
Test CEC: 27 z 76 par butów z przekroczonymi limitami chemicznymi
Buty kupowano od lutego do maja 2026 roku w siedmiu krajach: w Niemczech, Francji, Włoszech, Hiszpanii, Portugalii, Czechach i Wielkiej Brytanii. Zakupy prowadzono tak, jak robi to zwykły klient, czyli bezpośrednio przez aplikacje i strony platform, a próbki trafiały następnie do akredytowanych krajowych laboratoriów i ośrodków badawczych przemysłu obuwniczego, m.in. do portugalskiego centrum technologicznego CTCP. Laboratoria stosowały uznane międzynarodowe metody badań, co pozwala porównywać wyniki z wymaganiami obowiązującymi każdego producenta i importera w Unii.
Według niemieckiego magazynu branżowego schuhkurier laboratoria sprawdzały zawartość ftalanów, formaldehydu, metali ciężkich, chromu sześciowartościowego, uwalnianie niklu, obecność wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (WWA, związków powstających m.in. przy produkcji gumy i tworzyw z dodatkiem olejów) oraz krótkołańcuchowych parafin chlorowanych, stosowanych jako zmiękczacze i środki zmniejszające palność. Sama CEC zastrzega, że próba jest ograniczona i nie odzwierciedla całej oferty platform, ale skala nieprawidłowości jest na tyle duża, że organizacja domaga się zdecydowanej reakcji Komisji Europejskiej i państw członkowskich.
Ftalany, chrom VI i parafiny chlorowane w butach z chińskich platform
REACH to unijne rozporządzenie o rejestracji, ocenie i ograniczaniu chemikaliów. Jego załącznik XVII zawiera listę substancji, których nie wolno stosować w wyrobach powyżej określonych stężeń, niezależnie od tego, czy towar powstał w Europie, czy w Azji. Najczęstszą przyczyną niezgodności w teście CEC były ftalany, czyli związki chemiczne dodawane do tworzyw sztucznych, przede wszystkim PVC, aby stały się miękkie i elastyczne. Cztery najpopularniejsze ftalany (DEHP, DBP, BBP i DIBP) są szkodliwe dla rozrodczości, dlatego od lipca 2020 roku ich łączna zawartość w zmiękczonym materiale wyrobów konsumenckich nie może przekraczać 0,1 proc. masy.
Portugalski dziennik gospodarczy Executive Digest, który dotarł do szczegółowych danych, podaje, że w jednej z próbek ftalany stanowiły 37 proc. masy materiału, czyli około 370 razy więcej, niż dopuszczają przepisy. Na 50 par badanych pod kątem ftalanów limit przekroczyło 15. Takiego stężenia nie da się wyjaśnić przypadkowym zanieczyszczeniem: ftalan był podstawowym składnikiem tworzywa, z którego wykonano element buta. Producent, który zastąpiłby ftalany dozwolonymi zamiennikami, zapłaciłby więcej za surowiec, a przy butach sprzedawanych za kilkanaście złotych każdy grosz różnicy ma znaczenie.
Obuwie ochronne: 8 z 10 modeli nie spełniło norm EN ISO
Obuwie ochronne, czyli buty robocze z podnoskami chroniącymi palce, wkładkami odpornymi na przebicie i podeszwą antypoślizgową, jest w Unii środkiem ochrony indywidualnej. Podlega rozporządzeniu (UE) 2016/425, a jego parametry określają zharmonizowane normy, przede wszystkim EN ISO 20345. Producent musi wykazać zgodność z tymi wymaganiami, wystawić deklarację zgodności UE i oznakować wyrób znakiem CE. W teście CEC osiem z dziesięciu modeli nie przeszło co najmniej jednej z prób: odporności na poślizg, odporności na przebicie, wytrzymałości na uderzenie i ściskanie, ochrony podnoska lub trwałości połączenia cholewki z podeszwą. Kilka produktów reklamowanych jako buty ochronne nie miało oznakowania CE ani dokumentacji zgodności, a część opisów bezpieczeństwa mogła wprowadzać kupujących w błąd. Pracownik magazynu lub budowy w takich butach jest narażony na uraz, a pracodawca, który kupił je dla załogi, nie spełnia wymogów BHP dotyczących wyposażenia pracowników.
Dlaczego niezgodny towar wciąż trafia do klientów w Unii
Model sprzedaży Temu, Shein i AliExpress opiera się na wysyłce pojedynczych zamówień bezpośrednio z magazynów w Chinach do klienta w Europie. Każda paczka ma niską wartość, a organy celne i inspekcje nadzoru rynku są w stanie sprawdzić tylko niewielką część takich przesyłek. Towar, który w kontenerze przeznaczonym dla europejskiego importera przeszedłby kontrolę dokumentacji, w małej paczce praktycznie omija weryfikację, a odpowiedzialność za zgodność produktu rozmywa się między zagranicznym sprzedawcą, platformą i firmą kurierską.
Unia stopniowo zamyka tę lukę. Od 1 lipca 2026 roku na przesyłki spoza Unii o wartości do 150 euro nakładane jest tymczasowe cło w wysokości 3 euro, naliczane od każdej pozycji taryfowej w paczce, a nie od całej przesyłki. Rozwiązanie ma obowiązywać do lipca 2028 roku, do czasu uruchomienia nowego systemu celnego. Parlament Europejski i Rada wciąż negocjują dodatkową opłatę manipulacyjną w wysokości 2 euro za paczkę o wartości poniżej 150 euro, a w tym roku spodziewana jest także rewizja rozporządzenia o nadzorze rynku. CEC uważa ją za najważniejsze narzędzie wzmocnienia kontroli w łańcuchu dostaw handlu internetowego i domaga się, aby platformy ponosiły wyraźną odpowiedzialność za nielegalne produkty, które pośredniczą w sprzedaży. Organizacja przypomina, że produkt oferowany europejskiemu konsumentowi musi spełniać te same wymagania niezależnie od tego, jaką drogą trafia na rynek.
Co wynik testu zmienia dla polskiego sprzedawcy obuwia
Polski sprzedawca, który kupuje obuwie od sprawdzonego producenta, zleca badania i prowadzi dokumentację, konkuruje dziś z ofertą, której cena nie uwzględnia kosztów zgodności z przepisami. Różnica jest najbardziej widoczna w tanich segmentach: klapkach, sandałach z tworzywa, butach dziecięcych i roboczych. Cło w wysokości 3 euro nieco zmniejsza tę przewagę, ale przy parze butów za 60–80 zł nie zmienia jej zasadniczo.
Jednocześnie wymagania wobec legalnie działających firm rosną. Od 13 grudnia 2024 roku stosuje się rozporządzenie GPSR o ogólnym bezpieczeństwie produktów, które nakazuje podawać w każdej ofercie internetowej dane producenta, a przy producencie spoza Unii dane osoby odpowiedzialnej w UE, oznaczenie pozwalające zidentyfikować produkt oraz ostrzeżenia i informacje o bezpieczeństwie. Allegro wymaga tych danych przy dodawaniu i edycji ofert, a platformy handlowe muszą szybko usuwać oferty produktów zgłoszonych jako niebezpieczne. Za brak zgodności z REACH odpowiada importer, czyli firma, która jako pierwsza wprowadza towar z Chin na rynek unijny, nawet jeśli kupiła go przez pośrednika.
Weźmy sprzedawcę z Łodzi, który importuje obuwie robocze z Azji i sprzedaje je firmom budowlanym przez własny sklep oraz na Allegro. Jeśli dostawca dostarczy partię bez ważnego certyfikatu badania typu UE wydanego przez jednostkę notyfikowaną, a buty nie przejdą testu odporności na przebicie, sprzedawca ryzykuje wycofanie towaru z rynku, kary nałożone przez inspekcję handlową lub nadzór rynku oraz roszczenia klientów biznesowych. Koszt zablokowanej partii i obsługi zwrotów łatwo przekracza marżę z całego sezonu.
Inna sytuacja dotyczy polskiej marki obuwia damskiego sprzedającej na Zalando i na niemieckim Amazon. Jeśli niemieckie organy nadzoru rynku po publikacji raportu CEC zwiększą liczbę kontroli obuwia, obejmą one całą kategorię, a nie tylko chińskich sprzedawców. Marka, która dysponuje aktualnymi wynikami badań chemicznych dla każdego modelu, przechodzi taką kontrolę bez przestojów, natomiast firma bez dokumentacji musi czasowo wstrzymać sprzedaż i zlecić badania w trybie pilnym, tracąc pozycję ofert w wynikach wyszukiwania.
Dokumentacja, badania i zgodność jako przewaga w sprzedaży
Sprzedawca obuwia z Polski powinien przede wszystkim wymagać od dostawców raportów z badań laboratoryjnych potwierdzających zgodność z załącznikiem XVII REACH, w szczególności dla ftalanów, chromu VI w skórach i WWA w podeszwach gumowych, oraz wyrywkowo zlecać własne badania nowych partii. Przy obuwiu ochronnym podstawą jest deklaracja zgodności UE, certyfikat badania typu i oznakowanie CE na wyrobie, a dokumenty te warto przechowywać w formie gotowej do przekazania platformie lub inspekcji w ciągu jednego dnia. Kolejnym krokiem jest uzupełnienie w ofertach danych wymaganych przez GPSR i ujednolicenie ich w systemie ERP oraz integracjach z marketplace, aby przy eksporcie do Niemiec nie trzeba było poprawiać każdej oferty ręcznie.
Zgodność można też wykorzystać w sprzedaży. Informacja o przebadaniu materiałów w akredytowanym laboratorium, o braku ftalanów w obuwiu dziecięcym czy o potwierdzonej klasie ochrony butów roboczych przekonuje klientów biznesowych i rodziców, którzy po publikacjach o chińskich platformach uważniej czytają opisy. Takie dane zmniejszają też liczbę zwrotów i reklamacji, bo klient od początku wie, za co płaci wyższą cenę.


