Demokraci przejmują Kongres. Cła Trumpa zostają, a wysyłka do USA nadal wymaga pełnej odprawy
4 listopada 2026
Partia Demokratyczna przejęła obie izby Kongresu Stanów Zjednoczonych w wyborach połówkowych, czyli głosowaniu w połowie kadencji prezydenta, w którym Amerykanie wybierają cały skład Izby Reprezentantów i jedną trzecią Senatu. Dla Donalda Trumpa to najpoważniejsza porażka polityczna od powrotu do Białego Domu w styczniu 2025 roku. Dla polskich sprzedawców, którzy wysyłają towary do USA albo sprzedają przez Amazon.com, Etsy czy eBay, wynik wyborów nie zmienia jednak na razie niczego w kalkulacji: cła, obowiązek odprawy każdej paczki i brak zwolnienia dla tanich przesyłek pozostają w mocy, bo Trump wprowadził je dekretami, a nie ustawami.
Demokraci przejmują Kongres po wyborach połówkowych
Kontrolę nad Senatem Demokraci zapewnili sobie we wtorek późnym wieczorem czasu amerykańskiego, gdy agencja AP ogłosiła zwycięstwo Josha Tureka nad republikanką Ashley Hinson w Iowa. Do większości potrzebowali czterech dodatkowych mandatów. Według relacji magazynu Forbes odebrali republikanom miejsca w Senacie m.in. w Iowa, Kansas, Ohio oraz obu Karolinach. Tej samej nocy Demokraci odzyskali też większość w Izbie Reprezentantów, w której przed wyborami republikanie mieli 218 mandatów wobec 214 po stronie Demokratów. Nowym przewodniczącym izby ma zostać prawdopodobnie Hakeem Jeffries. Trump przyznał w rozmowie z telewizją Fox News, że Demokraci „wykonali dobrą robotę”.
Nowy Kongres zbierze się na początku stycznia 2027 roku. Do tego czasu obie izby pozostają w obecnym składzie, a ostateczne wyniki części okręgów mogą spływać jeszcze przez kilka dni.
Dlaczego nowy Kongres nie zniesie ceł Trumpa
Trump prowadził politykę handlową niemal w całości z pominięciem Kongresu. Cła wprowadzał rozporządzeniami wykonawczymi prezydenta, czyli dekretami, opierając się na ustawach dających mu nadzwyczajne uprawnienia. Większość w obu izbach pozwoli Demokratom powoływać komisje śledcze, wzywać świadków, blokować projekty budżetowe i składać własne projekty ustaw, w tym takie, które ograniczą prezydenckie uprawnienia w sprawie ceł. Każda ustawa wymaga jednak podpisu prezydenta, a weto Trumpa można odrzucić tylko większością dwóch trzecich głosów w obu izbach, której Demokraci nie mają.
Obecne cła opierają się przede wszystkim na dwóch przepisach. Sekcja 232 ustawy o rozszerzeniu handlu z 1962 roku pozwala prezydentowi nakładać cła ze względu na bezpieczeństwo narodowe i jest podstawą stawek na stal, aluminium, miedź, samochody i leki. Sekcja 301 ustawy o handlu z 1974 roku umożliwia cła odwetowe wobec państw, których praktyki handlowe Waszyngton uznaje za nieuczciwe. Oba przepisy uchwalił przed dekadami sam Kongres, a prezydent korzysta z nich bez nowej zgody parlamentu.
Sąd Najwyższy już raz obalił cła
Granice prezydenckiej władzy wyznaczył wcześniej Sąd Najwyższy. 20 lutego 2026 roku w sprawie Learning Resources przeciwko Trumpowi orzekł stosunkiem głosów 6 do 3, że IEEPA, czyli ustawa o międzynarodowych nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych, nie daje prezydentowi prawa do nakładania ceł. Bezprawne okazały się tym samym tzw. cła wzajemne, w tym stawka na towary z UE. Kancelarie prawne szacują, na podstawie wyliczeń Uniwersytetu Pensylwanii, że zwrotów może dotyczyć około 175 mld dolarów pobranych ceł.
Administracja odpowiedziała w ciągu kilku dni. Od 24 lutego do 24 lipca 2026 roku obowiązywało 10-procentowe cło na niemal cały import, wprowadzone na podstawie Sekcji 122 ustawy o handlu z 1974 roku, która pozwala na takie stawki najwyżej przez 150 dni bez zgody Kongresu. Gdy ten termin minął, Trump nałożył według raportu Kongresowej Służby Badawczej cła z Sekcji 301 w wysokości 10 lub 12,5 proc. na towary z 60 gospodarek, uzasadniając je brakiem zakazów importu produktów wytwarzanych pracą przymusową. Towary objęte cłami z Sekcji 232 są z nich wyłączone. Zwroty ceł pobranych na podstawie IEEPA nakazał amerykańskiej agencji celnej CBP Sąd Handlu Międzynarodowego 4 marca 2026 roku, a wnioski składa się przez portal CAPE w systemie celnym CBP.
Umowa UE–USA: limit 15 proc. po stronie amerykańskiej, zero ceł po stronie unijnej
Ramy handlu między UE a USA wyznacza umowa wynegocjowana latem 2025 roku, w której Waszyngton zgodził się na łączny limit ceł na większość towarów z UE na poziomie 15 proc., włącznie z samochodami. Unijna część porozumienia działa od 1 lipca 2026 roku. Na mocy rozporządzenia (UE) 2026/1455 UE zniosła cła na wszystkie towary przemysłowe z USA i otworzyła bezcłowe kontyngenty m.in. na orzechy, nabiał, sery, wieprzowinę i ryby. Rozporządzenie wygaśnie 31 grudnia 2029 roku, jeśli Parlament Europejski i Rada go nie przedłużą.
Najważniejszy termin przypada jednak na koniec tego roku. Stal i aluminium nadal objęte są w USA cłem w wysokości 50 proc. Jeśli po 31 grudnia 2026 roku Amerykanie wciąż będą stosować stawki wyższe niż 15 proc. na wyroby ze stali i aluminium, Komisja Europejska może zawiesić unijne obniżki ceł. Do 1 grudnia Komisja ma przedstawić Parlamentowi Europejskiemu raport w tej sprawie. Dla polskich firm, które sprowadzają komponenty lub towary od dostawców z USA, zakupy stały się tańsze, ale jednocześnie amerykańskie marki łatwiej konkurują ceną w sklepach i na platformach w Europie.
Wysyłka do USA bez zwolnienia dla małych paczek
Najbardziej dotkliwa dla e-commerce okazała się zmiana, która nie dotyczyła stawek celnych. Do sierpnia 2025 roku przesyłki o wartości do 800 dolarów trafiały do USA bez cła i opłat dzięki zasadzie de minimis, czyli zwolnieniu dla przesyłek o niskiej wartości. 29 sierpnia 2025 roku zwolnienie zostało zawieszone dla wszystkich krajów. Poczta Polska z tego powodu od 25 sierpnia 2025 roku przestała przyjmować paczki z towarami do USA, zostawiając w ofercie wyłącznie korespondencję i dokumenty, i zapowiedziała wznowienie usługi, gdy będzie to możliwe. Wyrok Sądu Najwyższego nie przywrócił zwolnienia, bo rozporządzenie Trumpa z 20 lutego 2026 roku utrzymało zawieszenie de minimis dla przesyłek ze wszystkich krajów.
Firmy wysyłające do USA korzystają więc z usług kurierskich albo z procedury PDDP (Postal Delivered Duty Paid), w której nadawca opłaca cło z góry, a paczka dociera do odbiorcy bez dodatkowych opłat. Niemiecki DHL Paket, z którego korzysta też część polskich sprzedawców, stosuje ją dla przesyłek o wartości do 2500 dolarów. Cło nalicza amerykański agent celny Zonos, a DHL przenosi koszt na fakturę nadawcy. Od 24 lipca 2026 roku każda przesyłka musi mieć dokładny opis towaru, wartość, kraj pochodzenia i 10-cyfrowy kod taryfowy HTSUS, czyli amerykańskiej klasyfikacji celnej. Paczki bez tych danych wracają do nadawcy. Przy zwrotach towaru cło nie jest obecnie oddawane, a zwolnione pozostają tylko dokumenty i prywatne prezenty o wartości do 100 dolarów.
Co powinien zrobić sprzedawca z Polski
Firmy, które od kwietnia 2025 do 23 lutego 2026 roku importowały towary do USA, na przykład do magazynów Amazon FBA, czyli usługi magazynowania i wysyłki zamówień przez Amazon, albo przez własnego agenta celnego, powinny sprawdzić, jakie cła IEEPA zapłaciły, i złożyć wnioski o zwrot przez importera, który figuruje w zgłoszeniu celnym. Przy imporcie przez Amazon lub pośrednika importerem formalnie bywa partner logistyczny, więc pierwszym krokiem jest ustalenie, kto ma prawo do zwrotu.
Przykładowo polska marka odzieżowa, która sprzedaje na Amazon.com i wysyła zamówienia pojedynczo z magazynu pod Łodzią, płaci dziś cło od każdej paczki, a do tego koszt kuriera lub opłaty w procedurze PDDP. Przy koszulce za 40 dolarów cło i opłaty mogą pochłonąć znaczną część marży, a zwrot towaru oznacza utratę zapłaconego cła. Dla takiej firmy bardziej opłacalna bywa wysyłka całej partii towaru do magazynu FBA w USA: cło jest płacone raz, przy imporcie palet, a klient dostaje paczkę w dzień lub dwa. Inaczej wygląda sytuacja polskiego producenta narzędzi ze stali. Jego wyroby mogą podlegać cłom z Sekcji 232 sięgającym 50 proc., więc nawet magazyn w USA nie rozwiąże problemu ceny. Taka firma powinna śledzić wynik rozmów UE i USA o stali do 31 grudnia i rozważyć, czy do tego czasu nie przesunąć części budżetu sprzedażowego na rynki europejskie.
Niezależnie od kategorii każdy sprzedawca wysyłający do USA potrzebuje poprawnych kodów HTSUS dla wszystkich produktów, dokumentów potwierdzających unijne pochodzenie towaru i kalkulacji ceny, w której cło jest wliczone w cenę albo widoczne w koszyku przed zapłatą. Klient, który przy odbiorze paczki musi zapłacić niespodziewane cło, częściej odmawia jej przyjęcia, a koszt odesłania przesyłki z USA do Polski ponosi sprzedawca. Zmiana układu sił w Kongresie może w kolejnych latach wpłynąć na amerykańską politykę handlową, ale do wyborów prezydenckich w 2028 roku cła będą zależeć przede wszystkim od decyzji Białego Domu i wyroków sądów.


