Niemal 1000 niemieckich sklepów pod lupą. Średnio siedem problemów prawnych na sklep

Podsumuj artykuł z AI
Podsumowanie wygenerowane automatycznie przez Gemini. Sprawdź pełną treść artykułu.

15 września 2026 r.

Automatyczna kontrola 934 niemieckich sklepów internetowych nie znalazła ani jednego, w którym nie wykryto żadnego problemu z realizacją sprawdzanych obowiązków prawnych. Średnia wyniosła siedem zastrzeżeń na sklep, mediana również siedem, a w najbardziej problematycznym przypadku system wykrył 17 potencjalnych nieprawidłowości. Najczęściej pojawiały się problemy związane z dostępnością cyfrową, informowaniem o prawie odstąpienia od umowy oraz nowym mechanizmem umożliwiającym konsumentowi złożenie oświadczenia o odstąpieniu bezpośrednio przez interfejs sklepu.

Dane pochodzą z kontroli przeprowadzonej przez niemiecki serwis rechtsklar24 od końca lipca do końca sierpnia 2026 r. Narzędzie analizowało do 23 obowiązków prawnych, sprawdzając m.in. stronę główną sklepu, dane identyfikujące sprzedawcę, politykę prywatności, informacje dotyczące odstąpienia od umowy oraz strony produktowe. Taka kontrola nie zastępuje indywidualnego audytu prawnego, ponieważ automat rozpoznaje określone elementy techniczne i treściowe, ale nie jest w stanie rozstrzygnąć wszystkich okoliczności konkretnego przedsiębiorcy. Skala wykrytych problemów pokazuje jednak, jak szybko zgodność sklepu z prawem dezaktualizuje się po kolejnych zmianach przepisów.

Dostępność cyfrowa z największą liczbą zastrzeżeń

Najwyższy odsetek problemów pojawił się podczas podstawowej kontroli dostępności cyfrowej. Zastrzeżenia wykryto w 94,6 proc. analizowanych sklepów. System sprawdzał techniczne elementy serwisu, takie jak obecność tekstów alternatywnych opisujących obrazy dla technologii asystujących czy prawidłowe powiązanie pól formularzy z ich etykietami.

Wysoki wynik trzeba interpretować ostrożnie. Automatyczny skaner może wykryć tylko część barier występujących w sklepie, a jednocześnie nie ustalał indywidualnie, czy dany przedsiębiorca rzeczywiście podlega niemieckiej ustawie Barrierefreiheitsstärkungsgesetz (BFSG), która wdraża do niemieckiego prawa wymagania Europejskiego Aktu o Dostępności. Samo wykrycie technicznego problemu nie przesądza więc jeszcze o naruszeniu przepisów przez konkretny sklep.

Dla e-commerce jest to jednak obszar wykraczający poza samą dokumentację prawną. Brak prawidłowych opisów elementów, źle oznaczone formularze czy problemy z obsługą strony za pomocą technologii wspomagających dotyczą kodu, szablonu sklepu i poszczególnych komponentów interfejsu. Sprzedawca może mieć aktualny regulamin przygotowany przez kancelarię, a jednocześnie korzystać z motywu sklepu, modułu formularza albo aplikacji zewnętrznego dostawcy, która tworzy problemy z dostępnością.

W sprzedaży cross-border dochodzi kolejna warstwa. Polski przedsiębiorca może prowadzić jeden system sklepu dla kilku państw, ale korzystać z osobnych wersji językowych, różnych modułów płatniczych i dodatkowych aplikacji aktywowanych tylko dla rynku niemieckiego. Audyt polskiej wersji strony nie daje wtedy pewności, że niemiecki proces zakupowy działa identycznie.

Przycisk odstąpienia od umowy nadal sprawia problemy

Drugim wyraźnym obszarem ryzyka pozostaje prawo konsumenta do odstąpienia od umowy. W 60 proc. skontrolowanych sklepów system wykrył niekompletne informacje dotyczące odstąpienia, a w niemal połowie nie znalazł wzoru formularza odstąpienia od umowy.

Szczególnie widoczny jest problem z mechanizmem odstąpienia od umowy, określanym potocznie jako przycisk odstąpienia. Od 19 czerwca 2026 r. przy wielu umowach konsumenckich zawieranych przez internet przedsiębiorca musi zapewnić łatwo dostępną funkcję pozwalającą konsumentowi rozpocząć elektroniczną procedurę odstąpienia od umowy. Niemieckie informacje konsumenckie wskazują również na obowiązek potwierdzenia otrzymania takiego oświadczenia. Sama standardowa, zazwyczaj 14-dniowa długość terminu na odstąpienie nie została przez ten mechanizm zmieniona.

Kontrola przeprowadzona około dwóch miesięcy po rozpoczęciu stosowania nowych wymagań wykazała problem z odnalezieniem lub wdrożeniem funkcji w 38,1 proc. sklepów. W 67 przypadkach ustalono brak mechanizmu mimo istnienia strony poświęconej odstąpieniu od umowy.

Dla sprzedawcy nie jest to wyłącznie kwestia dopisania kolejnego zdania do regulaminu. Mechanizm wymaga ingerencji w interfejs i proces obsługi odstąpienia. Informacja wysłana przez klienta musi trafić do odpowiedniego systemu, zostać przypisana do transakcji i uruchomić dalszą obsługę zgodnie z procesem przedsiębiorcy. Przy większej skali sprzedaży pojawia się więc zależność między sklepem, systemem zarządzania zamówieniami, systemem ERP, obsługą klienta oraz oprogramowaniem odpowiedzialnym za zwroty i płatności.

Przykładowo polski sklep wysyłający kilkaset zamówień miesięcznie do Niemiec może mieć prawidłową niemiecką informację o odstąpieniu od umowy, ale używać starszej wersji szablonu sklepu, w której nowa funkcja nie została wdrożona. Aktualizacja dokumentów prawnych nie naprawi wtedy problemu technicznego. Z kolei wdrożenie samego przycisku bez prawidłowej obsługi danych po jego użyciu może przenieść problem z warstwy prawnej do działu obsługi klienta i procesu zwrotowego.

W sklepach pozostają odwołania do przepisów i systemów, które już nie obowiązują

Kontrola wykryła również zjawisko odwrotne: przedsiębiorcy nie tylko z opóźnieniem wdrażają nowe wymagania, ale również pozostawiają w sklepach informacje wynikające ze starych regulacji.

Około 39 proc. analizowanych sklepów nadal zawierało odwołanie do unijnej platformy internetowego rozstrzygania sporów ODR, która służyła konsumentom i przedsiębiorcom do inicjowania pozasądowego rozwiązywania sporów dotyczących umów internetowych. Platforma została zlikwidowana 20 lipca 2025 r., a rozporządzenie (UE) 2024/3228 uchyliło wcześniejsze rozporządzenie nr 524/2013 ustanawiające ten system. Komisja Europejska potwierdza, że od 20 lipca 2025 r. platforma jest zamknięta.

Pozostawienie starego odsyłacza ponad rok później dobrze pokazuje mechanizm powstawania błędów. Informacja mogła zostać wprowadzona kilka lat wcześniej do stopki, regulaminu albo strony zawierającej dane przedsiębiorcy i od tego czasu nie była elementem bieżącej pracy zespołu e-commerce. Sklep działa, płatności są realizowane, zamówienia trafiają do magazynu, a nieaktualny element prawny pozostaje niewidoczny operacyjnie do momentu kontroli.

Podobny problem dotyczył Telemediengesetz, czyli niemieckiej ustawy regulującej wcześniej część obowiązków dotyczących usług internetowych. Ponad 20 proc. badanych sklepów nadal powoływało się na ten akt prawny, mimo że został uchylony w maju 2024 r.

Takie wyniki wskazują na szerszy problem utrzymania sklepu. W ostatnich latach sprzedawcy musieli dostosowywać działalność m.in. do rozporządzenia GPSR, czyli unijnego rozporządzenia w sprawie ogólnego bezpieczeństwa produktów, nowych wymagań dotyczących dostępności oraz zmian związanych z odstąpieniem od umowy. Jednocześnie część wcześniejszych obowiązków i podstaw prawnych zniknęła. Zgodność sklepu nie jest więc stanem osiąganym przy uruchomieniu niemieckiej wersji serwisu, lecz procesem wymagającym kontroli po zmianach prawnych i technicznych.

Posiadanie znaku jakości lub certyfikatu sklepu nie rozwiązuje tego problemu automatycznie. Takie rozwiązania mogą obejmować również inne obszary, np. ochronę kupującego czy proces płatności. Bez cyklicznej kontroli strony nie wykryją każdej zmiany w regulaminie, stopce, formularzu, karcie produktu albo kodzie interfejsu.

Polski sprzedawca w Niemczech musi kontrolować nie tylko regulamin

Dla polskiego przedsiębiorcy sprzedającego konsumentom w Niemczech największym ryzykiem jest rozdzielenie odpowiedzialności za sklep między kilka podmiotów. Kancelaria aktualizuje dokumentację, agencja utrzymuje stronę, dostawca platformy rozwija oprogramowanie, operator płatności odpowiada za checkout, a system zwrotów może pochodzić od kolejnego dostawcy. Zmiana prawa wymagająca modyfikacji interfejsu łatwo wpada pomiędzy te zakresy odpowiedzialności.

Dobrym przykładem jest sklep działający na Shopify, Shopware, WooCommerce lub innym systemie i wykorzystujący osobne rozszerzenia do formularzy, płatności i zwrotów. Aktualizacja dokumentu dotyczącego odstąpienia od umowy może zostać wykonana tego samego dnia, ale zmiana funkcjonalna wymaga aktualizacji motywu, aplikacji albo integracji. Koszt zgodności obejmuje wtedy pracę programisty, testy niemieckiej wersji sklepu, kontrolę działania na urządzeniach mobilnych i sprawdzenie przepływu danych po złożeniu oświadczenia przez klienta.

Inny scenariusz dotyczy marki, która rozpoczyna sprzedaż w Niemczech przez marketplace, a następnie uruchamia własny sklep. Marketplace przejmuje część interfejsu transakcyjnego i narzuca własne rozwiązania techniczne, podczas gdy we własnym kanale przedsiębiorca sam odpowiada za znacznie większą część ścieżki klienta. Procedury przygotowane dla sprzedaży na Amazon nie mogą więc zostać automatycznie uznane za wystarczające dla własnego niemieckiego sklepu internetowego.

Koszty pojawiają się także po stronie konwersji i obsługi. Nieprawidłowo wdrożony formularz może utrudniać klientowi wykonanie czynności, dodatkowy element interfejsu może zostać źle wyświetlony na smartfonie, a brak integracji z systemem zamówień może powodować ręczne przepisywanie zgłoszeń przez pracowników. Przy dużej liczbie transakcji nawet kilka dodatkowych minut obsługi jednego przypadku przekłada się na mierzalny koszt operacyjny.

Co powinien zrobić sprzedawca z Polski

Kontrola niemieckiej wersji sklepu powinna obejmować równocześnie treści prawne i działanie serwisu. Sam przegląd regulaminu nie wykryje brakującej funkcji odstąpienia, nieprawidłowo oznaczonego formularza czy problemów dostępności. Z kolei skaner techniczny nie rozstrzygnie wszystkich kwestii dotyczących zakresu stosowania konkretnego przepisu wobec przedsiębiorcy.

Przy sprzedaży do Niemiec warto powiązać aktualizacje prawne z procedurą zmian technicznych. Każda nowa regulacja dotycząca procesu zakupowego powinna otrzymać właściciela po stronie firmy: osobę odpowiedzialną za ustalenie zakresu prawnego, wdrożenie w systemie, test niemieckiej ścieżki klienta oraz późniejszą kontrolę działania. Szczególnej uwagi wymagają stopka i dane przedsiębiorcy, informacje o odstąpieniu od umowy, formularze, karty produktów, checkout, mechanizmy zwrotowe oraz elementy dostępności cyfrowej.

Warto również sprawdzić treści, które powinny zostać usunięte, a nie tylko nowe obowiązki. Likwidacja platformy ODR pokazuje, że aktualizacja compliance może wymagać skasowania starego odsyłacza lub fragmentu dokumentu. Rozporządzenie (UE) 2024/3228 uchyliło wcześniejsze przepisy dotyczące platformy ze skutkiem od 20 lipca 2025 r.

Wynik 934 skontrolowanych sklepów pokazuje przede wszystkim skalę problemu utrzymaniowego. Siedem wykrytych zastrzeżeń w przeciętnym sklepie nie musi oznaczać siedmiu równoważnych naruszeń prawa, ponieważ automatyczna kontrola nie rozstrzyga indywidualnej sytuacji przedsiębiorcy. Jest jednak wystarczającym sygnałem, by w sprzedaży cross-border traktować przegląd zgodności podobnie jak aktualizacje płatności, bezpieczeństwa czy integracji logistycznych: jako powtarzalny element utrzymania kanału sprzedaży, a nie zadanie wykonywane tylko podczas jego uruchamiania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dziewiętnaście + 6 =

Szukasz wiedzy o e-commerce?
Zapytaj o darmową analizę lub przeszukaj naszą bazę. 👇
Asystent ecommercenews.pl Jaki temat Cię interesuje?
×
Cześć! 👋 Jestem asystentem ecommercenews.pl.

Pomogę Ci znaleźć artykuły lub skontaktować się z ekspertami Setup.pl. O co chcesz zapytać?