Niemiecki handel chce crawlerów i kontroli w magazynach fulfillmentu. Sprawdzanie rejestrów opakowań i elektrośmieci obejmie też polskich sprzedawców

Podsumuj artykuł z AI
▼
Podsumowanie wygenerowane automatycznie przez Gemini. Sprawdź pełną treść artykułu.

16 października 2026

Niemieckie organizacje gospodarcze nie domagają się kolejnych przepisów dla handlu internetowego. Domagają się, żeby urzędy wreszcie egzekwowały te, które już obowiązują. Zrzeszenie niemieckich izb przemysłowo-handlowych DIHK i Niemiecki Związek Handlu HDE, reprezentujący sprzedawców stacjonarnych i internetowych, przedstawiły wspólny dokument programowy z dziesięcioma działaniami wymierzonymi w sprzedawców spoza UE, którzy ignorują zasady bezpieczeństwa produktów, oznakowania i rozszerzonej odpowiedzialności producenta (EPR), czyli obowiązku finansowania zbiórki i recyklingu opakowań oraz zużytego sprzętu. Związki piszą wprost, że głównym problemem nie jest brak przepisów ochronnych, lecz ich niewystarczające egzekwowanie. Część proponowanych narzędzi, zwłaszcza automatyczne porównywanie ofert z niemieckimi rejestrami, nie będzie jednak rozróżniać sklepu z Shenzhen od firmy z Poznania.

Niemal 6 mld paczek i kontrola na poziomie 0,0065 proc.

Według DIHK i HDE do jednolitego rynku UE trafia co roku blisko 6 mld przesyłek o wartości towaru nieprzekraczającej 150 euro, wysyłanych z państw trzecich. W 2025 roku służby celne na zewnętrznych granicach Unii skontrolowały zaledwie 0,0065 proc. z nich, czyli statystycznie 65 przesyłek na milion. Przy takim wskaźniku sprzedawca, który pomija rejestrację opakowań czy deklarację zgodności CE, praktycznie nie ryzykuje wykrycia na granicy, a koszt dostosowania oferty ponoszą głównie firmy działające legalnie.

Wyniki kontroli, które się odbyły, nie są lepsze. Podczas akcji celnej przeprowadzonej w państwach UE służby sprawdziły około 20 tys. zabawek i drobnych urządzeń elektronicznych z bezpośredniego importu. Ponad połowa nie spełniała unijnych norm, a spośród produktów skierowanych do badań laboratoryjnych 84 proc. uznano za niebezpieczne. Komisja Europejska podaje też, że liczba małych przesyłek podwaja się co roku od 2022 roku.

Unia już zaczęła reagować w obszarze ceł i nadzoru nad platformami. Od 1 lipca 2026 roku każda kategoria towaru w przesyłce do 150 euro, czyli każda pozycja z odrębnym sześciocyfrowym kodem taryfy celnej, jest obciążona stałym cłem w wysokości 3 euro. Bluzka i spodnie w jednej paczce oznaczają więc 6 euro cła. Rozwiązanie ma obowiązywać do 1 lipca 2028 roku, kiedy zastąpią je standardowe stawki celne. Z kolei 28 maja 2026 roku Komisja Europejska nałożyła na Temu karę 200 mln euro na podstawie aktu o usługach cyfrowych (DSA), czyli unijnego rozporządzenia nakładającego na największe platformy obowiązek oceny i ograniczania ryzyk systemowych. Komisja uznała, że platforma nie oceniła rzetelnie ryzyka związanego ze sprzedażą nielegalnych produktów. Trzyeurowe cło zmienia jednak tylko cenę przesyłki i nie rozwiązuje problemu niebezpiecznego towaru ani brakujących rejestracji.

Crawlery, kontrole w magazynach fulfillmentu i zakupy testowe

Automatyczne przeszukiwanie ofert

Najbardziej skalowalnym narzędziem mają być webcrawlery, czyli programy, które automatycznie przeglądają tysiące ofert w sklepach i na marketplace’ach. Związki wskazują jako wzór Proactive WebCrawler, narzędzie Komisji Europejskiej do wyszukiwania ofert z brakami formalnymi. Crawler sprawdza, czy w ofercie są oznakowanie produktu, informacje o bezpieczeństwie, instrukcja i dane podmiotu gospodarczego odpowiedzialnego za produkt w UE. Według dokumentu brak instrukcji umożliwiającej bezpieczne użytkowanie może wystarczyć, by urząd uznał cały produkt za niebezpieczny i nakazał usunięcie oferty. Rozporządzenie w sprawie ogólnego bezpieczeństwa produktów (GPSR) pozwala przy tym usuwać systemowo wszystkie identyczne oferty, a nie tylko jedno ogłoszenie.

Kontrola towaru, który już jest w UE

Drugi kierunek to kontrole w centrach fulfillmentu, czyli magazynach, które przechowują towar sprzedawców, kompletują zamówienia i wysyłają je do klientów. Kontrola jednej palety w magazynie w Niemczech jest dla urzędu znacznie tańsza niż wyszukiwanie tego samego produktu w tysiącach pojedynczych paczek na granicy. DIHK i HDE przypominają, że dostawcy usług fulfillment już dziś mają na podstawie unijnego rozporządzenia o nadzorze rynku obowiązki współpracy z urzędami, ale w praktyce prawie nikt tego nie sprawdza. Branżowy serwis Onlinemarktplatz.de zwraca uwagę, że ta część postulatów jest sformułowana zbyt szeroko: operator magazynu nie staje się automatycznie podmiotem odpowiedzialnym za produkt, bo zależy to od grupy towarowej i tego, czy w UE działa producent, importer albo upoważniony przedstawiciel. Ten sam serwis wytyka, że dokument nie podaje kosztów, liczby etatów, terminów ani mierzalnych celów.

Zakupy testowe i jeden punkt zgłoszeń

Urzędy mają częściej kupować towar pod przykryciem, żeby ustalić, z którego magazynu wychodzi przesyłka, kto jest dostawcą i co faktycznie trafia do klienta. Dziś przeszkodą są brak jasnych zasad posługiwania się ukrytą tożsamością, problemy z płatnościami i to, że urzędy same pokrywają koszty zakupów. Związki proponują też jedno, łatwo dostępne miejsce do zgłaszania naruszeń, które przyjmowałoby sygnały od firm i automatycznie przekazywało je właściwemu organowi, na przykład niemieckiej Federalnej Agencji Sieci (Bundesnetzagentur), nadzorowi rynku, policji albo organizacjom konsumenckim.

Rejestr opakowań i rejestr elektrośmieci pod lupą. Dotyczy to także polskich firm na Amazon.de

Najszybciej mogą zadziałać kontrole obowiązków rejestracyjnych, bo da się je przeprowadzić bez badania samego produktu. DIHK i HDE chcą, by Centralny Rejestr Opakowań (Zentrale Stelle Verpackungsregister), prowadzący bazę LUCID, oraz fundacja stiftung ear, która prowadzi niemiecki rejestr producentów sprzętu elektrycznego i elektronicznego, porównywały oferty z platform ze swoimi danymi. Sprawdzana ma być nie tylko sama rejestracja, ale też to, czy firma faktycznie opłaca udział w systemie zbiórki.

Marketplace’y mają już obowiązki w tym zakresie. Od 1 lipca 2022 roku mogą udostępniać tylko oferty sprzedawców, którzy są zarejestrowani w LUCID i uczestniczą w systemie, a dostawcy fulfillmentu nie mogą obsługiwać klientów, którzy tych obowiązków nie spełniają. Od 1 lipca 2023 roku platformy muszą też weryfikować numer WEEE sprzedawców elektroniki, przy czym rejestracja w innym kraju UE, także w Polsce, nie zastępuje rejestracji w stiftung ear. Do tej pory platformy sprawdzały głównie, czy numer istnieje. Automatyczne porównanie z danymi rejestrów pokaże także rozbieżności między deklarowaną a faktyczną skalą sprzedaży.

Crawler nie ustala, czy sprzedawca pochodzi z Chin, czy z Polski. Porównuje ofertę z rejestrem. Polski producent drobnej elektroniki, który wysyła towar do magazynów Amazon w Niemczech w ramach programu FBA (Fulfillment by Amazon, czyli realizacji zamówień przez Amazon), a kilka lat temu zarejestrował się w stiftung ear tylko dla jednej grupy urządzeń, może po rozszerzeniu asortymentu o ładowarki czy lampki zostać wychwycony przez system. Skutkiem będzie zablokowanie ofert w okresie przedświątecznym, a do tego ryzyko upomnienia od konkurencji, czyli płatnego wezwania do zaniechania naruszenia, które w Niemczech wysyłają także inni sprzedawcy.

Drugi scenariusz dotyczy sklepu z artykułami do domu, który wysyła paczki z polskiego magazynu do klientów w Niemczech. Firma ma numer LUCID, ale w systemie zbiórki zgłosiła ilość opakowań z pierwszego roku sprzedaży, choć obroty na rynku niemieckim od tego czasu się potroiły. Sama rejestracja przechodzi weryfikację platformy, ale porównanie danych o opłatach z wolumenem ofert może ujawnić niedopłatę, a jej wyrównanie z mocą wsteczną obniży marżę z całego sezonu.

Co powinien zrobić sprzedawca z Polski przed falą kontroli

Najpierw warto zestawić numery LUCID i WEEE ze wszystkimi kontami sprzedażowymi i aktualnym asortymentem. Rejestracja w stiftung ear dotyczy konkretnych kategorii i rodzajów urządzeń, więc każde rozszerzenie oferty wymaga sprawdzenia, czy nowe produkty są nią objęte. Producent bez oddziału w Niemczech nie zarejestruje się w stiftung ear samodzielnie i potrzebuje do tego upoważnionego przedstawiciela, czyli niemieckiej firmy, która przejmuje jego obowiązki rejestracyjne i sprawozdawcze.

Kolejny krok to porównanie ilości opakowań zgłoszonych w systemie zbiórki z faktyczną sprzedażą z ostatnich 12 miesięcy, łącznie z kartonami wysyłkowymi i wypełniaczami. Dane z systemu ERP albo z raportów marketplace’u wystarczą, żeby wychwycić rozbieżność, zanim zrobi to urząd.

Trzeci obszar to treść ofert. Każda oferta na Amazon, eBay czy Kaufland.de powinna zawierać dane producenta i podmiotu odpowiedzialnego w UE, ostrzeżenia oraz informacje o bezpieczeństwie w języku niemieckim. Brak tych elementów to dokładnie to, czego szuka crawler. Sprzedawcy korzystający z FBA lub zewnętrznego fulfillmentu w Niemczech powinni też mieć pod ręką deklaracje zgodności i dokumentację techniczną towaru leżącego w magazynie, bo kontrola może dotyczyć zapasu, a nie pojedynczej paczki. Koszt takiego przeglądu jest niewielki w porównaniu z kilkoma tygodniami zablokowanych ofert w czwartym kwartale.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

4 × 3 =

Szukasz wiedzy o e-commerce?
Zapytaj o darmową analizę lub przeszukaj naszą bazę. 👇
Asystent ecommercenews.pl Jaki temat Cię interesuje?
×
Cześć! 👋 Jestem asystentem ecommercenews.pl.

Pomogę Ci znaleźć artykuły lub skontaktować się z ekspertami Setup.pl. O co chcesz zapytać?