PFAS w kurtkach dla dzieci. Deutsche Umwelthilfe pozywa Shein, a polscy producenci odzieży powinni sprawdzić raporty z badań
5 listopada 2026
Niemiecka organizacja ekologiczna Deutsche Umwelthilfe (DUH), która oprócz kampanii środowiskowych prowadzi także postępowania sądowe w sprawach ochrony konsumentów, złożyła pozew przeciwko operatorowi niemieckiego sklepu internetowego Shein. Sprawa dotyczy odzieży, przede wszystkim kurtek dla dzieci i młodzieży, w której laboratoria wykryły PFAS w stężeniach wielokrotnie przekraczających unijne limity. Dla polskich marek sprzedających odzież dziecięcą i outdoorową w Niemczech proces jest wyraźnym sygnałem, że skład chemiczny tekstyliów staje się obszarem egzekwowanym nie tylko przez urzędy nadzoru rynku, ale również przez organizacje gotowe iść z przedsiębiorcą do sądu.
Deutsche Umwelthilfe idzie z Shein do sądu w Berlinie
Pozwanym jest Infinite Styles Ecommerce Co., Ltd. z siedzibą w Dublinie, czyli spółka prowadząca niemiecką wersję sklepu Shein. Jak wynika z komunikatu DUH z 4 listopada, pozew trafił do Sądu Krajowego Berlin II (Landgericht Berlin II, odpowiednika polskiego sądu okręgowego) i jest prowadzony pod sygnaturą 103 O 102/26. Organizacja traktuje go jako postępowanie precedensowe: chce, by sąd nakazał Shein zaniechanie sprzedaży odzieży z niedopuszczalnym stężeniem substancji szkodliwych.
Do sądu sprawa trafiła, ponieważ Shein usunął zakwestionowane produkty ze sklepu, ale odmówił podpisania zobowiązania do zaniechania naruszeń obwarowanego karą umowną. W niemieckim obrocie gospodarczym to standardowy dokument, w którym przedsiębiorca deklaruje, że nie powtórzy naruszenia, a za każde kolejne zapłaci ustaloną kwotę. Bez takiej deklaracji DUH uznaje, że ryzyko ponownego pojawienia się skażonych produktów w sklepie nadal istnieje. Reprezentująca organizację adwokatka Karoline Borwieck zwraca uwagę, że limity obowiązują już w chwili sprzedaży, a nie dopiero wtedy, gdy ktoś z zewnątrz zleci badanie. Wyroku jeszcze nie ma, ani terminu rozprawy ani stanowiska Shein wobec pozwu.
Co wykazały badania kurtek dla dzieci i młodzieży
W maju i czerwcu 2026 r. DUH zleciła akredytowanemu laboratorium Bremer Umweltinstitut zbadanie 18 produktów kupionych w sklepie Shein: kurtek, spodni, sukienek, bluzek, butów i akcesoriów dla dzieci, młodzieży i kobiet. Według czerwcowego raportu organizacji w 15 z 18 artykułów wykryto substancje szkodliwe lub pozostałości chemikaliów z produkcji, a blisko 40 proc. towarów w ogóle nie powinno trafić do sprzedaży w UE. Spośród produktów badanych pod kątem PFAS limity przekroczyło 75 proc. W kurtce z kapturem dla nastolatków stężenie jednej z tych substancji było ponad 12 tys. razy wyższe od dopuszczalnego. W damskich butach wykryto z kolei plastyfikator DEHP, szkodliwy dla rozrodczości, w ilości 179 razy przekraczającej limit.
W sierpniu wyniki potwierdziło akredytowane laboratorium Intertek. W trzech najbardziej obciążonych kurtkach wykryto PFDA, czyli kwas perfluorodekanowy uznany za szkodliwy dla rozrodczości, w stężeniu dwukrotnie wyższym od dopuszczalnego w UE. Substancja ta występuje w tkaninie w postaci wolnej już w chwili zakupu, więc może przenikać przez skórę albo trafiać do organizmu, gdy dziecko gryzie rękaw lub kołnierz.
Jakie limity PFAS obowiązują odzież w UE
PFAS, czyli per- i polifluoroalkilowe substancje nazywane „wiecznymi chemikaliami”, producenci stosują, by tkanina odpychała wodę, olej i brud. Dlatego najczęściej trafiają do kurtek przeciwdeszczowych, odzieży outdoorowej, kombinezonów narciarskich i obuwia. Związki te praktycznie nie rozkładają się w środowisku, a część z nich gromadzi się w organizmie człowieka. Unijne przepisy nie zakazują jeszcze wszystkich PFAS, lecz obejmują kilka grup substancji osobnymi ograniczeniami.
Kwas PFOA i jego sole reguluje rozporządzenie (UE) 2019/1021 w sprawie trwałych zanieczyszczeń organicznych, czyli substancji objętych międzynarodowym zakazem produkcji i stosowania. Od lipca 2020 r. limit wynosi 0,025 mg/kg dla samego PFOA i jego soli oraz 1 mg/kg dla związków, które mogą się do niego rozkładać. Kwasy zawierające od 9 do 14 atomów węgla, w tym PFDA, objęła pozycja 68 załącznika XVII do REACH, unijnego rozporządzenia o rejestracji i ograniczaniu chemikaliów. Na mocy rozporządzenia (UE) 2021/1297 od 25 lutego 2023 r. ich suma w wyrobie musi być niższa niż 25 ppb, czyli 25 części na miliard, a suma związków pokrewnych niższa niż 260 ppb.
Od 10 października 2026 r. obowiązuje kolejne ograniczenie – tym razem dla kwasu perfluoroheksanowego (PFHxA). Zgodnie z rozporządzeniem (UE) 2024/2462 PFHxA i jego sole nie mogą występować w stężeniu 25 ppb lub wyższym, a związki pokrewne w stężeniu 1000 ppb lub wyższym. Od tej daty przepis dotyczy tekstyliów, skór i futer w odzieży i akcesoriach oraz całego obuwia dla konsumentów, a od 10 października 2027 r. obejmie pozostałe tekstylia. Nie stosuje się go do produktów wprowadzonych do obrotu przed tymi datami. Limity liczy się dla jednorodnego materiału, a nie całego produktu, więc kurtka z czystą podszewką i zanieczyszczoną powłoką zewnętrzną nadal łamie przepisy. Równolegle Europejska Agencja Chemikaliów (ECHA) pracuje nad ogólnym ograniczeniem całej grupy PFAS. Komitet ds. oceny ryzyka agencji przyjął opinię w marcu 2026 r., a ostateczne przyjęcie przepisów przewidywane jest pod koniec 2027 lub w 2028 r.
Dlaczego sprawa Shein dotyczy także polskich sprzedawców
W Niemczech przestrzeganie przepisów o bezpieczeństwie produktów egzekwują nie tylko urzędy. Organizacje konsumenckie i środowiskowe oraz konkurenci mogą wysyłać upomnienia, czyli wezwania do zaniechania naruszeń z żądaniem podpisania zobowiązania obwarowanego karą, a przy odmowie kierować sprawy do sądu. Sprawa Shein pokazuje, że do wszczęcia takiej procedury wystarczy zakup kilkunastu produktów i zlecenie badań. Ten sam mechanizm może dotknąć polską markę, która sprzedaje kurtki przeciwdeszczowe dla dzieci na Amazon, Zalando, Otto czy we własnym sklepie z wysyłką do Niemiec.
Ryzyko rośnie, bo równocześnie zaostrza się nadzór nad samymi platformami. W lutym 2026 r. Komisja Europejska wszczęła wobec Shein postępowanie na podstawie aktu o usługach cyfrowych (DSA), unijnego rozporządzenia nakładającego na platformy obowiązki w zakresie walki z nielegalnymi produktami. DUH zapowiedziała, że przekaże do niego wyniki swoich badań. Organizacja domaga się też od niemieckiego ministra środowiska Carstena Schneidera ustawy tekstylnej, która ma zostać przedstawiona w najbliższych tygodniach, z opłatami producentów uzależnionymi od kryteriów środowiskowych. Marketplace’y pod presją regulatorów coraz częściej żądają od sprzedawców raportów z badań i deklaracji zgodności, a brak dokumentów kończy się blokadą oferty, zanim ktokolwiek oceni sam produkt.
Scenariusz: polska marka kurtek dziecięcych na Zalando i Amazon
Przykładowo polski producent sprzedaje w Niemczech kurtki przeciwdeszczowe dla dzieci przez Zalando i Amazon, a towar trzyma w magazynach operatorów fulfillment, czyli firm przechowujących i wysyłających zamówienia w imieniu sprzedawcy. Konkurent lub organizacja konsumencka kupuje kilka modeli, zleca badania i wysyła upomnienie. Platforma, powiadomiona o możliwym naruszeniu, wstrzymuje oferty i prosi o raporty laboratoryjne. Jeżeli marka ich nie ma, sprzedaż stoi w szczycie sezonu jesiennego, a partia czeka w magazynie i generuje opłaty za składowanie. Do kosztów dochodzą badania kolejnych materiałów, honorarium prawnika, ewentualny zwrot towaru do Polski lub jego utylizacja oraz zwroty od klientów, którzy dowiedzieli się o sprawie.
Drugi scenariusz dotyczy marki, która opisuje kurtki jako „bez PFC” na podstawie ustnego zapewnienia dostawcy. Jeżeli badanie wykaże PFHxA powyżej 25 ppb, problem obejmie nie tylko skład produktu, ale także wprowadzający w błąd opis oferty, który sam w sobie może stać się podstawą kolejnego upomnienia.
Co powinien sprawdzić sprzedawca odzieży dziecięcej z Polski
Punktem wyjścia jest aktualny raport z badań wykonanych przez akredytowane laboratorium dla każdego materiału z wykończeniem hydrofobowym, czyli odpychającym wodę: tkaniny zewnętrznej, powłoki, membrany i nadruków. Raport powinien wymieniać PFOA, kwasy C9–C14 i PFHxA wraz z limitami, a nie ogólnie stwierdzać „brak PFAS”. Od dostawców trzeba wymagać pisemnych deklaracji wskazujących konkretne substancje i progi, a w umowach z fabrykami zapisać ich odpowiedzialność finansową za niezgodność, w tym koszt wycofania partii.
Sprzedawca powinien też oddzielić partie wprowadzone do obrotu w UE przed 10 października 2026 r. od nowych dostaw, bo tylko te drugie podlegają limitom dla PFHxA, i udokumentować daty wprowadzenia na rynek. Opisy ofert na marketplace’ach i we własnym sklepie trzeba porównać z wynikami badań, a dokumentację przygotować tak, by w ciągu kilku dni przekazać ją platformie lub odpowiedzieć na upomnienie. Marki, które od 2027 r. sprzedają także tekstylia domowe, takie jak koce czy pościel dziecięca, powinny już teraz objąć je tym samym procesem.


