PPWR obowiązuje, a Komisja Europejska sama domaga się złagodzenia jednego z najbardziej spornych obowiązków
- Händlerbund nagłośnił problem, który z prawnego szczegółu stał się realną barierą dla e-commerce
- Sprzedawcy nie czekają na kolejne głosowania. Część ignoruje obowiązek lub po prostu wyłącza zagraniczne rynki
- Trzy euro na tani import spoza UE nie równoważy kosztów nakładanych na europejskiego sprzedawcę
- Co powinien zrobić sprzedawca z Polski po komunikacie Komisji
13.08.2026
Od 12 sierpnia 2026 r. stosowane jest unijne rozporządzenie PPWR, czyli rozporządzenie (UE) 2025/40 w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych. Regulacja harmonizuje część zasad dotyczących opakowań w Unii Europejskiej, ale równocześnie wprowadza obowiązki, których skutki szczególnie mocno odczuwają firmy prowadzące sprzedaż transgraniczną. Jednym z nich jest wymóg ustanowienia przedstawiciela do spraw rozszerzonej odpowiedzialności producenta w państwie członkowskim, w którym przedsiębiorca po raz pierwszy udostępnia opakowania lub produkty w opakowaniach, jeżeli sam ma siedzibę w innym państwie.
Właśnie ten obowiązek stał się przedmiotem wyjątkowo bezpośredniego komunikatu Komisji Europejskiej. W komentarzu pod rolką opublikowaną na Instagramie przez Händlerbund Komisja poinformowała wczoraj, że zwróciła się do Parlamentu Europejskiego i państw członkowskich o zniesienie obowiązku ustanawiania przedstawiciela przez unijne przedsiębiorstwa wysyłające towary do innych krajów UE.
„Wezwaliśmy Parlament Europejski oraz państwa członkowskie UE do zniesienia obowiązku, zgodnie z którym przedsiębiorstwa z UE wysyłające towary do innych państw UE są zobowiązane do wyznaczenia upoważnionego przedstawiciela („Authorised Representative”). W grudniu 2025 r. przedstawiliśmy w tym zakresie projekt aktu prawnego. Obecnie wymaga on jeszcze przyjęcia przez prawodawców Unii Europejskiej.
Jednocześnie zaleciliśmy właściwym organom krajowym, aby przedsiębiorstwa, które nie spełniają jeszcze tych wymogów, nie podlegały sankcjom, lecz w pierwszej kolejności otrzymywały upomnienie.”
– Komisja Europejska, 12 sierpnia 2026 r.
Publiczna wypowiedź Komisji nie jest jednak zmianą prawa ani zawieszeniem stosowania PPWR. Rozporządzenie obowiązuje, a przedsiębiorca nie może traktować komentarza instytucji unijnej jako formalnego zwolnienia z obowiązków. Komisja nie ma możliwości usunięcia przepisu samym komunikatem w mediach społecznościowych. Do zmiany potrzebna jest decyzja unijnego prawodawcy, czyli Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej.
Sama Komisja deklaruje, że próbowała zareagować wcześniej. 10 grudnia 2025 r. rzeczywiście przedstawiła projekt COM(2025) 982, przewidujący zawieszenie stosowania art. 45 ust. 3 PPWR dotyczącego obowiązku ustanowienia przedstawiciela do spraw rozszerzonej odpowiedzialności producenta aż do 1 stycznia 2035 r. Projekt dotyczy przedsiębiorstw z jednego państwa członkowskiego wprowadzających opakowania lub zapakowane produkty do innego kraju UE. Komisja uzasadniała tę zmianę ograniczeniem obciążeń administracyjnych i przygotowaniem szerszej reformy systemu rozszerzonej odpowiedzialności producenta.
W efekcie powstała sytuacja trudna do wytłumaczenia przedsiębiorcy planującemu sprzedaż zagraniczną. Przepis zaczął być stosowany 12 sierpnia, Komisja kilka miesięcy wcześniej zaproponowała jego zawieszenie, a w dniu rozpoczęcia stosowania PPWR publicznie zaapelowała o powściągliwość w nakładaniu sankcji. Ale uwaga! Formalny obowiązek nadal pozostaje częścią obowiązującego rozporządzenia.
Händlerbund nagłośnił problem, który z prawnego szczegółu stał się realną barierą dla e-commerce
Komentarz Komisji pojawił się pod materiałem Händlerbund, współwydawcy ecommercenews.pl i organizacji reprezentującej interesy niemieckich sprzedawców internetowych. Händlerbund działa jako stowarzyszenie od 2008 r. i zapewnia przedsiębiorcom z sektora e-commerce wsparcie prawne oraz operacyjne, obejmując swoimi usługami ponad 92 tys. sklepów, stron internetowych i innych form obecności online. Organizacja prowadzi również działalność public affairs, uczestnicząc w debacie dotyczącej regulacji wpływających na handel internetowy. Jest niemieckim odpowiednikiem Izby Gospodarki Elektronicznej.
Händlerbund publicznie przedstawił problem zgłaszany przez sprzedawców instytucji, która sama przygotowała projekt zawieszenia kwestionowanego obowiązku. Odpowiedź Komisji potwierdziła, że spór nie dotyczy wyłącznie interpretacji kancelarii prawnych, dostawców usług compliance czy pojedynczych sklepów. Sama Komisja uznała obecny mechanizm za wymagający korekty.
Dla polskich firm sprzedających do Niemiec jest to szczególnie ważne, ponieważ PPWR nie jest pierwszym kontaktem z rozszerzoną odpowiedzialnością producenta. Niemcy od lat wymagają rejestracji w LUCID, czyli centralnym rejestrze opakowań prowadzonym przez Zentrale Stelle Verpackungsregister, oraz udziału w systemie finansowania zagospodarowania określonych opakowań. PPWR dokłada do istniejącego otoczenia prawnego jednolite ramy unijne, ale nie tworzy jednego europejskiego rejestru ani jednego europejskiego rozliczenia, które przedsiębiorca mógłby przeprowadzić raz dla całej UE.
ecommercenews.pl opisywał już wcześniej zarówno nowe obowiązki dotyczące opakowań, jak i niejasności związane z kwalifikowaniem sprzedawcy jako producenta opakowania. W Niemczech dodatkowe pytania wywołała interpretacja Zentrale Stelle Verpackungsregister (LUCID) dotycząca sytuacji, w której sprzedawca wykorzystuje standardowe opakowanie, a następnie umieszcza na nim własne oznaczenia lub etykiety.
Spór dotyczący obowiązku ustanowienia przedstawiciela ma jednak inny wymiar. Nie dotyczy sposobu oznaczenia pojedynczego kartonu, lecz samego ekonomicznego sensu obecności na kolejnym rynku. Sprzedawca może zaakceptować opłatę zależną od liczby kilogramów opakowań wprowadzanych do obrotu, ponieważ koszt rośnie wraz ze skalą działalności. Znacznie trudniej uzasadnić stały koszt administracyjny w kraju, w którym firma realizuje kilkanaście albo kilkadziesiąt zamówień rocznie.
Sprzedawcy nie czekają na kolejne głosowania. Część ignoruje obowiązek lub po prostu wyłącza zagraniczne rynki
Komentarze opublikowane pod informacją Händlerbund dobrze pokazują temperaturę dyskusji, choć nie można traktować kilku wypowiedzi jako reprezentatywnego badania całego rynku. Jeden z przedsiębiorców napisał 13 sierpnia, że jego mikroprzedsiębiorstwo dzień wcześniej całkowicie zakończyło wysyłkę za granicę. Według jego relacji samo wdrożenie tej decyzji zajęło firmie dwa dni.
Inny komentujący zwraca uwagę na rzecz znacznie ważniejszą z punktu widzenia zarządzania ryzykiem: zalecenie Komisji nie wiąże organów krajowych w taki sposób jak zmieniony przepis. Przedsiębiorca, który nie ustanowi przedstawiciela, podejmuje więc decyzję w warunkach niepewności. Może zakładać łagodniejsze podejście organów nadzoru, ale nie otrzymuje na tej podstawie ustawowego zwolnienia.
Takie nastroje wpisują się w szerszy obraz niemieckiego e-commerce. W badaniu rocznym Händlerbund opublikowanym w lipcu 2026 r. 60 proc. badanych przedsiębiorców oceniło swoją sytuację w handlu internetowym w 2025 r. jako niezadowalającą lub bardzo niezadowalającą. Udział sprzedawców deklarujących zadowolenie spadł z 48 do 40 proc. Dane nie dotyczą wyłącznie PPWR, pokazują jednak rynek, na którym nowe obowiązki administracyjne pojawiają się w okresie presji kosztowej i dużej ostrożności przedsiębiorców.
W pierwszej kolejności z oferty mogą znikać mniejsze rynki sprzedażowe. Jeżeli polski sklep osiąga w danym kraju kilka tysięcy euro obrotu rocznie, stała opłata za usługę lokalnego przedstawiciela może pochłonąć znaczącą część marży jeszcze przed uwzględnieniem prowizji marketplace, kosztów płatności, zwrotów, obsługi klienta, tłumaczeń, reklamy i samego uczestnictwa w systemie rozszerzonej odpowiedzialności producenta.
W dyskusjach sprzedawców pojawiają się oferty zaczynające się w okolicach 300 euro rocznie za kraj, ale nie jest to ustawowa stawka ani jednolita cena rynkowa. Koszt zależy od państwa, usługodawcy, zakresu odpowiedzialności oraz innych usług compliance. W społeczności sprzedawców publikowane są również znacznie wyższe kwoty.
Dla przykładowego polskiego sklepu wysyłającego 25 zamówień rocznie do niewielkiego kraju UE dodatkowy koszt 300 euro odpowiada 12 euro na każde zamówienie jeszcze przed naliczeniem pozostałych wydatków związanych z opakowaniami. Przy średniej marży w wysokości kilkunastu euro rachunek może przestać się spinać. Taki przedsiębiorca nie musi wycofywać się z całej sprzedaży zagranicznej. Znacznie bardziej prawdopodobne jest pozostawienie w ofercie Niemiec, Francji czy Austrii i usunięcie z checkoutu rynków generujących jedynie sporadyczne zamówienia.
Skutek regulacyjny zaczyna wtedy kolidować z gospodarczym celem jednolitego rynku. Formalnie przedsiębiorca nadal może sprzedawać w całej Unii. Ekonomicznie każdy kolejny kraj dostawy może jednak wymagać osobnej rejestracji, obsługi obowiązków rozszerzonej odpowiedzialności producenta i przedstawiciela. Granica wraca nie w postaci cła, lecz kosztu administracyjnego.
Trzy euro na tani import spoza UE nie równoważy kosztów nakładanych na europejskiego sprzedawcę
Ten kontrast staje się szczególnie widoczny w zestawieniu z działaniami Unii wobec masowego importu e-commerce spoza UE. Od 1 lipca 2026 r. Rada UE wprowadziła tymczasową stałą należność celną w wysokości 3 euro na towary znajdujące się w małych przesyłkach o wartości poniżej 150 euro, jeżeli sprzedaż jest rozliczana przez system Import One Stop Shop, czyli unijny system rozliczania podatku VAT od importowej sprzedaży na odległość. Według komunikatu Rady stawka jest naliczana od każdej odmiennej pozycji taryfowej znajdującej się w przesyłce, a nie zawsze po prostu raz od całej paczki.
Rada sama wskazała przy tym, że wcześniejsze zwolnienie celne takich przesyłek powodowało problemy związane z nierówną konkurencją wobec europejskich sprzedawców, bezpieczeństwem produktów, oszustwami i wpływem środowiskowym. Trzy euro jest rozwiązaniem przejściowym przed docelową reformą systemu celnego, a nie pełnym mechanizmem regulowania importu z platform takich jak Temu, Shein czy AliExpress.
Trudno jednak uznać tę opłatę za symetryczną odpowiedź na obciążenia ponoszone przez przedsiębiorstwo działające wewnątrz jednolitego rynku. Europejski sprzedawca wysyłający produkty z Polski do kilku państw członkowskich może zostać obciążony stałymi kosztami organizacyjnymi w każdym z tych państw. Sprzedawca spoza UE wysyłający tani produkt bezpośrednio do konsumenta ponosi trzy euro należności celnej według zasad dotyczących zawartości przesyłki, przy czym duża platforma może rozłożyć koszty integracji, dokumentacji i obsługi celnej na ogromną liczbę transakcji.
Krytyka PPWR nie wymaga przy tym kwestionowania rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Finansowanie zbiórki i zagospodarowania odpadów opakowaniowych ma określony cel środowiskowy i obowiązuje europejskich przedsiębiorców od lat. Największa dysproporcja powstaje tam, gdzie opłata nie zależy od liczby paczek, masy materiału czy wartości sprzedaży, lecz od samego faktu wejścia na kolejny rynek.
Sprzedawca realizujący pięć przesyłek miesięcznie do danego kraju ponosi podobny koszt ustanowienia przedstawiciela jak firma wysyłająca tam tysiące paczek. Wysoki koszt stały w największym stopniu obciąża więc najmniejszą skalę działalności. Sama Komisja uzasadniała swój grudniowy projekt potrzebą natychmiastowego ograniczenia obciążeń dla producentów i przygotowaniem szerszej reformy systemu.
Właśnie w tym miejscu obecna konstrukcja PPWR zasługuje na krytykę. Unia próbuje chronić środowisko i wyrównywać warunki konkurencji, ale jeden z mechanizmów regulacyjnych może zwiększać koszt sprzedaży między dwoma państwami UE bardziej od tymczasowego kosztu celnego nakładanego na część taniego importu spoza Unii. Dla małego sklepu nie jest to spór o architekturę prawa europejskiego. Jest to decyzja, czy przy kilkudziesięciu zamówieniach rocznie utrzymywanie kolejnego kraju w checkoutcie nadal ma sens.
Co powinien zrobić sprzedawca z Polski po komunikacie Komisji
Najważniejsza informacja dla przedsiębiorcy pozostaje mniej optymistyczna niż polityczny wydźwięk wypowiedzi Komisji. Obowiązek ustanowienia przedstawiciela nie został uchylony. Projekt COM(2025) 982 przewiduje zawieszenie art. 45 ust. 3 PPWR do 1 stycznia 2035 r., ale nadal jest projektem legislacyjnym. Dokument został przekazany Parlamentowi Europejskiemu i Radzie, a sam fakt jego przygotowania nie zmienił treści obowiązującego rozporządzenia.
Sprzedawca nie powinien więc automatycznie usuwać ustanowionego już przedstawiciela ani rezygnować z procesu rejestracji wyłącznie dlatego, że Komisja opowiedziała się przeciwko obecnej konstrukcji przepisu. Zalecenie niewymierzania kar może wpływać na praktykę organów krajowych, ale ryzyko trzeba oceniać oddzielnie dla każdego rynku i zgodnie z lokalnym sposobem wdrażania obowiązków rozszerzonej odpowiedzialności producenta.
Racjonalnym działaniem jest obecnie przeliczenie rentowności sprzedaży kraj po kraju. Sklep powinien znać liczbę zamówień, obrót, marżę po zwrotach, koszt wysyłki, koszt lokalnych metod płatności, prowizje marketplace, nakłady reklamowe oraz koszty związane z opakowaniami i reprezentacją. Dopiero taki rachunek pokazuje, czy 300, 500 albo jeszcze większa kwota rocznie jest dla konkretnego rynku problemem marginalnym, czy pochłania zysk z całej sprzedaży.
Firma prowadząca własny sklep powinna dodatkowo sprawdzić ustawienia krajów dostawy i reklamy. Nie ma ekonomicznego uzasadnienia dla finansowania kampanii Google Ads lub Meta Ads w państwie, którego obsługa regulacyjna przestała się opłacać. Jeżeli rynek zostaje czasowo zamknięty, należy równolegle wyłączyć dostawę w checkoutcie, oferty kierowane do tego kraju oraz automatyczne kampanie produktowe.
W przypadku marketplace’ów sytuacja jest mniej elastyczna, ponieważ platformy mogą samodzielnie wymagać numerów rejestracyjnych lub innych danych potrzebnych do wykazania zgodności sprzedawcy. PPWR nakłada również obowiązki na platformy internetowe w ramach systemu rozszerzonej odpowiedzialności producenta, dlatego sprzedawcy na Amazon, eBay czy innych marketplace’ach powinni śledzić komunikaty platform niezależnie od politycznej debaty w Brukseli.
Nie powinno się również sprowadzać PPWR wyłącznie do przedstawiciela. Rozporządzenie obejmuje znacznie szerszy zakres wymagań dotyczących opakowań, dokumentacji, oznaczeń, odpowiedzialności producentów i systemów rozszerzonej odpowiedzialności. Wycofanie jednego obowiązku nie usunie pozostałych elementów regulacji. Właśnie na ten problem zwracają uwagę również sprzedawcy komentujący stanowisko Komisji.
Sprawa pokazuje zarazem, po co przedsiębiorcom organizacja taka jak Händlerbund. Händlerbund nie zastępuje ustawodawcy i nie może zagwarantować sprzedawcy, że organ krajowy zastosuje się do rekomendacji Komisji. Może natomiast zbierać problemy występujące po stronie przedsiębiorców, przenosić je do debaty publicznej, uzyskiwać stanowiska organów oraz przekładać regulacje na realia sprzedaży internetowej. Przy PPWR właśnie ten mechanizm zadziałał: materiał skierowany do sprzedawców wywołał bezpośrednią odpowiedź Komisji Europejskiej w chwili, gdy przedsiębiorcy podejmowali już decyzje o ograniczaniu sprzedaży zagranicznej.
Paradoks pozostaje nierozwiązany. 12 sierpnia 2026 r. zaczął być stosowany obowiązek, którego zawieszenia Komisja domagała się już w grudniu 2025 r. Przedsiębiorcy nadal nie otrzymali zwolnienia z obowiązku, a jedynie polityczny sygnał, że państwa nie powinny od razu sięgać po sankcje. Dla sklepu, który dziś decyduje, czy wysłać kolejną paczkę do Francji, Czech albo Austrii, różnica między rekomendacją a obowiązującym prawem pozostaje bardzo konkretna.


