Prawie 100 tys. euro za muzykę w filmie na TikTok? Sąd oddalił roszczenie
25 września 2026 r.
14-sekundowy film promocyjny opublikowany przez firmę na TikTok zakończył się stwierdzeniem naruszenia praw autorskich, ale nie zasądzeniem żądanych 95 750 euro. Sąd Krajowy we Frankfurcie nad Menem oddalił roszczenie agencji reprezentującej właściciela praw do utworu „Freed from Desire” Gali. Powód nie zdołał wykazać, że przyjęta stawka 250 euro za każdy z 383 dni dostępności filmu odpowiadałaby rzeczywistej cenie rynkowej licencji.
Spór we Frankfurcie wpisuje się w rosnącą liczbę spraw dotyczących firmowego wykorzystywania muzyki w krótkich filmach. Kilka dni temu opisywaliśmy przypadek, w którym Universal Music Deutschland zażądało ponad miliona euro za muzykę wykorzystywaną w firmowych materiałach w social media. W tamtej sprawie chodziło o liczne nagrania i utwory używane przez dłuższy czas; we frankfurckim postępowaniu sąd badał z kolei, czy można wiarygodnie uzasadnić 95 750 euro za jeden 14-sekundowy film dostępny na TikTok przez 383 dni.
Oba przypadki pokazują dwie strony tego samego ryzyka. Firma nie może traktować utworu widocznego w aplikacji jako automatycznie dopuszczonego do reklamy, lecz właściciel praw nie może również wyprowadzić wysokości odszkodowania z dowolnie przyjętej stawki. Przy licencji hipotetycznej sąd szuka ceny, którą rozsądne strony rzeczywiście uzgodniłyby dla konkretnego zakresu wykorzystania muzyki.
Wyrok z 9 września 2026 r. w sprawie o sygnaturze 2-06 O 424/25 nie zwalnia przedsiębiorców z obowiązku licencjonowania muzyki wykorzystywanej w reklamie. Przeciwnie: sąd uznał, że spółka publikująca materiał dopuściła się naruszenia. Orzeczenie wyznacza jednak granicę dla sposobu wyliczania odszkodowania przy materiałach wideo publikowanych w mediach społecznościowych. Treść rozstrzygnięcia wskazuje, że samo wskazanie wysokiej kwoty przez uprawnionego nie wystarcza, gdy brakuje porównywalnych umów licencyjnych lub wiarygodnej praktyki taryfowej.
Utwór dostępny w TikTok nie staje się automatycznie muzyką reklamową
Spór dotyczył nagrania opublikowanego na profilu firmy. W tle wykorzystano przebój „Freed from Desire”, dostępny w ogólnej bibliotece TikTok. Utwór nie znajdował się jednak w Commercial Music Library, czyli komercyjnej bibliotece muzycznej platformy przeznaczonej dla kont biznesowych oraz materiałów promujących towary i usługi.
To rozróżnienie jest dla sprzedawców szczególnie istotne. Biblioteka widoczna dla użytkownika aplikacji nie jest jednolitym katalogiem praw do wykorzystania muzyki w każdej sytuacji. TikTok udostępnia część nagrań do publikacji prywatnych, twórczych lub niekomercyjnych, natomiast działalność sklepu, marki, importera czy agencji marketingowej wymaga odrębnej podstawy prawnej. Może nią być utwór z biblioteki komercyjnej, bezpośrednia licencja uzyskana od właściciela praw albo muzyka stworzona i nabyta na potrzeby kampanii.
Sąd przypomniał, że firma korzystająca z cudzego utworu ma obowiązek samodzielnie upewnić się, czy dysponuje odpowiednim zezwoleniem. Widoczność piosenki w aplikacji nie zastępuje weryfikacji praw. W rozpatrywanej sprawie przedsiębiorstwo działało co najmniej niedbale, ponieważ ograniczyło się do wyboru utworu oferowanego przez platformę.
Dla e-commerce ryzyko nie ogranicza się przy tym do pojedynczego posta. Ten sam film może trafić na profil marki, do reklam płatnych, relacji, kampanii prowadzonej z udziałem twórcy, a następnie do materiałów wspierających sprzedaż na Amazon, Allegro czy w sklepie internetowym. Każdy dodatkowy kanał i każde ponowne wykorzystanie nagrania wymagają sprawdzenia zakresu licencji: terytorium, czasu, formatu reklamowego oraz prawa do promowania konkretnych produktów.
Sąd uznał naruszenie, lecz nie zaakceptował kalkulacji 95 750 euro
Agencja praw autorskich zażądała 95 750 euro odszkodowania. Kwota wynikała z prostego mnożenia: 250 euro za dzień obecności filmu na TikTok przez 383 dni. Roszczenie oparto na tzw. licencji hipotetycznej. Jest to metoda stosowana w prawie autorskim, w której sąd ustala, jaką opłatę uzgodniłyby rozsądne strony, gdyby zawarły umowę jeszcze przed wykorzystaniem utworu.
Metoda nie pozwala jednak na dowolne ustalanie stawki. W pierwszej kolejności liczy się rzeczywista praktyka licencyjna właściciela praw, a gdy jej brakuje — taryfy stosowane w porównywalnych transakcjach rynkowych. Sąd oczekiwał konkretnych danych: zawartych umów, uzasadnionych taryf albo materiału pozwalającego porównać wykorzystanie popularnego utworu w krótkim filmie promocyjnym z innymi kampaniami.
Takich dowodów nie przedstawiono. Co więcej, strona dochodząca odszkodowania przyznała, że dla wykorzystywania muzyki w reklamach publikowanych w mediach społecznościowych nie istnieje utrwalona praktyka wynagrodzeń. Bez danych o realnych transakcjach stawka 250 euro dziennie pozostała jedynie założeniem procesowym.
Sąd wskazał też na ekonomikę samej platformy. Materiał na TikTok osiąga zwykle największą widoczność bezpośrednio po publikacji, gdy algorytm testuje go na kolejnych grupach odbiorców. Po kilku dniach lub tygodniach wiele filmów nadal jest formalnie dostępnych, lecz przestaje generować porównywalne zasięgi, interakcje i ruch do sklepu. Przeliczanie jednakowej kwoty za każdy dzień przez ponad rok pomija tę dynamikę.
Przy dłuższym okresie licencji racjonalne strony negocjują zwykle rabat, stawkę ryczałtową albo rozliczenie zależne od zakresu kampanii. Sąd nie mógł zastąpić takich danych swobodnym szacunkiem, ponieważ wyliczenie szkody bez uchwytnych punktów odniesienia — jak wynika z uzasadnienia — pozostawałoby w oderwaniu od realiów rynkowych.
Mniejsze odszkodowanie nie usuwa ryzyka prawnego i kosztów obsługi sporu
Dla przedsiębiorcy korzystne rozstrzygnięcie w sprawie wysokości roszczenia nie jest równoznaczne z bezpiecznym modelem działania. Sąd potwierdził naruszenie praw autorskich. W praktyce podobne zdarzenie może prowadzić do żądania zaprzestania korzystania z utworu, usunięcia materiałów, udzielenia informacji o skali kampanii, zapłaty kosztów prawnych oraz dalszych roszczeń pieniężnych, jeśli uprawniony lepiej udokumentuje rynkową wartość licencji.
Koszt dotyka również bieżącej sprzedaży. Sklep prowadzący serię filmów produktowych może nagle stracić materiały wspierające premierę sezonowej kolekcji, kampanię wyprzedażową lub reklamę kierującą do oferty na marketplace. Usunięcie wideo nie odzyska budżetu wydanego na produkcję, współpracę z twórcą oraz płatną dystrybucję. W przypadku sprzedaży cross-border dochodzi jeszcze potrzeba ustalenia, czy licencja obejmowała każdy rynek, na którym reklama była wyświetlana.
Ryzyko rośnie także przy współpracach influencerskich. Marka często otrzymuje gotowy materiał i publikuje go ponownie na własnym koncie lub wykorzystuje w reklamie. Zgoda twórcy na użycie filmu nie przesądza o prawach do ścieżki dźwiękowej. Umowa z twórcą powinna wyraźnie rozdzielać prawa do wizerunku, materiału wideo i muzyki, a także określać odpowiedzialność za brak wymaganych licencji.
Co powinien zrobić sprzedawca z Polski przed publikacją reklamy na TikTok
Sprzedawca prowadzący konto biznesowe powinien traktować ścieżkę dźwiękową jak każdy inny element kampanii wymagający udokumentowanego pochodzenia. Przy pracy zespołu marketingowego pomaga prosty rejestr: nazwa utworu, źródło, rodzaj licencji, data pozyskania, kraje objęte licencją, kanały publikacji oraz data wygaśnięcia praw. Taki dokument pozwala szybko ocenić, czy film może zostać wykorzystany także w reklamie, na zagranicznym profilu marki lub w komunikacji z partnerem handlowym.
Najbezpieczniejszą ścieżką dla bieżących publikacji jest muzyka dostępna w Commercial Music Library albo utwór, do którego firma posiada licencję komercyjną z prawem do wykorzystania w reklamie. W materiale tworzonym przez agencję lub influencera warto zastrzec obowiązek przedstawienia potwierdzeń licencji przed publikacją. Nie wystarczy ustne zapewnienie, że dźwięk „jest z TikTok”.
Jeżeli marka sprzedaje równolegle w Polsce, Niemczech i innych państwach Unii Europejskiej, lista kontrolna powinna obejmować także zasięg terytorialny. Licencja pozyskana na lokalną kampanię może nie zezwalać na użycie tego samego filmu w reklamie kierowanej do konsumentów z innego kraju. Przy większych budżetach reklamowych koszt wcześniejszego sprawdzenia praw jest nieporównywalnie niższy niż usuwanie kampanii po otrzymaniu wezwania.
Wyrok frankfurckiego sądu ogranicza możliwość budowania odszkodowań na abstrakcyjnych stawkach dziennych, ale nie tworzy taryfy bezpieczeństwa dla firm. Muzyka użyta bez właściwej licencji nadal może wywołać spór, blokadę materiałów i koszty operacyjne w najważniejszym momencie kampanii sprzedażowej.


