Upomnienia dla sprzedawców na eBay: brak danych producenta, „włókno bambusowe” i zakaz zwrotów

Podsumuj artykuł z AI
▼
Podsumowanie wygenerowane automatycznie przez Gemini. Sprawdź pełną treść artykułu.

25 września 2026 r.

Trzy oferty na niemieckim eBay, trzy różne zarzuty i żądania zwrotu kosztów od 416 do 1 868,75 euro. W zestawieniu powodów upomnień przygotowanym przez Händlerbund, współwydawcę ecommercenews.pl, znalazły się brak danych producenta, opis materiału mogący wprowadzać w błąd oraz umieszczony w profilu sprzedawcy komunikat „Brak zwrotów”. Każdy przypadek dotyczy innego obowiązku, ale łączy je jedno: zakwestionowane informacje były widoczne dla kupujących na marketplace. 

Podane kwoty są kosztami dochodzonymi w opisanych upomnieniach, a nie karami nałożonymi przez urząd czy prawomocnie zasądzonymi należnościami. Dla sprzedawcy z Polski oferującego towary klientom w Niemczech znaczenie mają zarówno unijne wymagania dotyczące produktu i jego opisu, jak i niemieckie zasady informowania konsumenta o prawie odstąpienia od umowy.

Brak danych producenta i nazwa sugerująca produkt VELUX

W pierwszej sprawie konkurent dokonał zakupu kontrolnego u sprzedawcy na eBay. Według Händlerbund na produkcie brakowało danych producenta. Jednocześnie tytuł oferty sugerował, że towar pochodzi od marki VELUX, choć był jedynie kompatybilny z jej oknami dachowymi. W tytule nie znalazło się określenie wskazujące, że chodzi o produkt pasujący do okien tej marki. Firma form-3d, reprezentowana przez kancelarię HKMW Rechtsanwälte, zażądała 1 868,75 euro kosztów upomnienia. 

Rozporządzenie UE 2023/988 o ogólnym bezpieczeństwie produktów, nazywane GPSR, stosuje się od 13 grudnia 2024 r. Jego art. 19 wymaga, aby oferta internetowa produktu objętego tym przepisem wyraźnie przedstawiała między innymi nazwę producenta oraz jego adres pocztowy i elektroniczny. Jeżeli producent ma siedzibę poza Unią Europejską, oferta musi zawierać także dane wskazanego w przepisach podmiotu odpowiedzialnego w UE. Obowiązki dotyczące oznaczeń samego produktu i jego opakowania należy sprawdzić osobno, z uwzględnieniem właściwej kategorii towaru. 

Sprawa pokazuje też ryzyko ukryte w tytułach tworzonych pod wyszukiwarkę marketplace. Sprzedawca części pasującej do okna określonej marki może chcieć umieścić tę markę wysoko w tytule, bo właśnie tak szukają kupujący. Musi jednak jasno wskazać, czy sprzedaje oryginalny produkt tej marki, czy zamiennik. Gdy informacja o kompatybilności pojawia się dopiero w dalszej części opisu, kupujący może podjąć decyzję na podstawie samego tytułu i zdjęcia. Händlerbund opisuje w tym przypadku zarzut dotyczący obu elementów oferty: oznaczenia produktu oraz sposobu użycia nazwy VELUX. 

„Włókno bambusowe” w opisie tekstyliów

Drugi przypadek dotyczył tekstyliów reklamowanych na eBay jako wykonane z włókien bambusowych. Händlerbund wskazuje, że chodziło o wiskozę wytworzoną z bambusa. Bambus był więc surowcem wykorzystanym w produkcji, podczas gdy określenie „włókno naturalne” mogło sugerować kupującemu inną właściwość gotowej tkaniny. Verband Sozialer Wettbewerb, organizacja występująca przeciw praktykom uznawanym za nieuczciwe w obrocie, zażądał 416 euro kosztów upomnienia. 

Unijne rozporządzenie nr 1007/2011 określa zasady podawania nazw włókien i składu wyrobów tekstylnych. W informacjach o składzie należy używać właściwych nazw włókien przewidzianych w przepisach. Opis pochodzenia surowca nie zastępuje informacji, z jakiego włókna wykonano gotowy wyrób. Kupujący powinien móc ustalić skład zarówno z wymaganego oznaczenia produktu, jak i z informacji przedstawionych przed zakupem online. 

Dla polskiej marki sprzedającej tekstylia w kilku krajach szczególnie łatwo o rozbieżność między danymi dostawcy, wszywką i opisem przygotowanym na potrzeby marketplace. Jeśli karta produktu zawiera w składzie „wiskozę”, a niemiecki tytuł obiecuje „naturalne włókno bambusowe”, kupujący otrzymuje dwa różne komunikaty. Weryfikacja powinna objąć także zdjęcia opakowania i grafiki produktowe: deklaracja materiału widoczna na obrazie może pozostać w ofercie nawet po poprawieniu jej tekstowego opisu.

„Brak zwrotów” przy monetach i metalach szlachetnych

W trzeciej sprawie zawodowy sprzedawca monet i metali szlachetnych umieścił w profilu na eBay ogólne zastrzeżenie „Brak zwrotów”. Konkurent zakwestionował ten komunikat, a w upomnieniu skierowanym przez kancelarię Diesel Schmitt Ammer w imieniu Tobiasa Honschy zażądano 1 590,91 euro kosztów. Z opisu przypadku nie wynika, jakie dokładnie produkty obejmowało zastrzeżenie ani jak sprzedawca przedstawiał warunki poszczególnych ofert. 

Przy sprzedaży na odległość konsumentowi co do zasady przysługuje prawo odstąpienia od umowy. Niemieckie prawo przewiduje jednak wyjątek dla towarów, których cena zależy od wahań rynku finansowego niezależnych od sprzedawcy, mogących wystąpić w okresie na odstąpienie. Wyjątek może mieć znaczenie przy określonych transakcjach dotyczących metali szlachetnych; nie pozwala automatycznie wyłączyć prawa odstąpienia dla każdej monety ani dla całego profilu sprzedawcy. Oceny wymaga konkretny towar i sposób ustalania jego ceny. 

Komunikat „Brak zwrotów” jest ponadto nieprecyzyjny dla klienta. Może być odczytany jako odmowa przyjęcia każdej przesyłki zwrotnej, także wtedy, gdy sprzedawca dostarczy towar niezgodny z umową. Sprzedawca prowadzący szeroki katalog — na przykład obejmujący monety kolekcjonerskie i wyroby inwestycyjne — powinien opisywać uprawnienia kupującego odpowiednio do danej oferty, zamiast przypisywać jedną zasadę całemu asortymentowi.

Co powinien sprawdzić sprzedawca z Polski

Przy sprzedaży do Niemiec kontrolę warto zacząć od tego, co kupujący rzeczywiście widzi na stronie produktu na eBay: tytułu, pól z danymi producenta, opisu składu, zdjęć oraz informacji o odstąpieniu od umowy. Dane zapisane w wewnętrznym katalogu lub przekazane do integratora nie wystarczą, jeśli nie wyświetlają się prawidłowo w opublikowanej ofercie. W pierwszym opisanym przypadku brak oznaczenia ujawniono dopiero po zakupie kontrolnym, dlatego sprawdzenia wymaga również sam produkt i jego opakowanie. 

Trzy żądania opiewały odpowiednio na 1 868,75 euro, 416 euro i 1 590,91 euro. Nie należy traktować ich jako cennika naruszeń: każda sprawa dotyczyła innych okoliczności. Pokazują natomiast koszt błędów, które mogą powstać w różnych miejscach procesu sprzedaży — przy uzupełnianiu danych produktu, tłumaczeniu nazwy materiału albo ustawianiu ogólnej informacji o zwrotach. Dla sprzedawcy obsługującego wiele ofert na kilku rynkach pojedyncza poprawka w źródłowej karcie produktu ma sens dopiero wtedy, gdy trafi także do wszystkich aktywnych wersji oferty. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

17 − 12 =

Szukasz wiedzy o e-commerce?
Zapytaj o darmową analizę lub przeszukaj naszą bazę. 👇
Asystent ecommercenews.pl Jaki temat Cię interesuje?
×
Cześć! 👋 Jestem asystentem ecommercenews.pl.

Pomogę Ci znaleźć artykuły lub skontaktować się z ekspertami Setup.pl. O co chcesz zapytać?