Sprzedaż rękodzieła: twórca odpowiada jak producent, a szyta ręcznie maskotka wymaga oznakowania CE

Podsumuj artykuł z AI
▼
Podsumowanie wygenerowane automatycznie przez Gemini. Sprawdź pełną treść artykułu.

20 października 2026

Świece sojowe, biżuteria ze srebra, ubranka dla niemowląt, mydło z oliwy i szyte ręcznie maskotki trafiają do klientów przez Etsy, Allegro, Amazon Handmade, Instagram i własne sklepy internetowe. Dla wielu małych pracowni sprzedaż zaczyna się od kilku zamówień miesięcznie, ale gdy staje się regularna, twórca podlega tym samym przepisom co każdy sprzedawca internetowy. Do tego dochodzi obowiązek, o którym rękodzielnicy często zapominają: kto sam wytwarza produkt, ten w świetle prawa jest jednocześnie sprzedawcą i producentem. Od tej podwójnej roli zależy, jakie dane musi zawierać etykieta, co trzeba pokazać w ofercie i kiedy klient może odesłać zamówiony unikat.

Rękodzieło przestaje być hobby, gdy sprzedaż staje się regularna

Przepisy konsumenckie i przepisy o bezpieczeństwie produktów nie rozróżniają między fabryką a jednoosobową pracownią w mieszkaniu. Liczy się to, że produkt jest udostępniany na rynku w ramach działalności handlowej, a nie to, czy powstał na maszynie do szycia w salonie. Twórca, który co tydzień wystawia nowe partie świec lub maskotek, odpowiada za ich bezpieczeństwo, oznakowanie i zgodność opisu z rzeczywistością tak samo jak marka sprzedająca tysiące sztuk.

Dla sprzedaży internetowej ma to bezpośredni wymiar operacyjny. Marketplace, czyli platforma sprzedażowa łącząca wielu sprzedawców z kupującymi, od grudnia 2024 r. musi umożliwiać sprzedawcom podanie wymaganych danych o producencie i sprawdzać, czy oferty je zawierają. Brak tych informacji może skończyć się wstrzymaniem lub usunięciem oferty, a mała pracownia z kilkudziesięcioma produktami traci wtedy z dnia na dzień dużą część przychodu.

GPSR, czyli twórca jako producent

Podstawą jest rozporządzenie (UE) 2023/988 w sprawie ogólnego bezpieczeństwa produktów, znane jako GPSR (General Product Safety Regulation). Obowiązuje we wszystkich państwach Unii od 13 grudnia 2024 r. i dotyczy produktów konsumenckich, dla których nie ma bardziej szczegółowych przepisów branżowych. Producent musi przed wprowadzeniem produktu na rynek przeprowadzić wewnętrzną analizę ryzyka, czyli ocenić, w jaki sposób produkt może komuś zaszkodzić, i przygotować dokumentację techniczną. Świeca może się przewrócić lub zbyt mocno dymić, naszyjnik może zawierać drobne elementy, a sznurek przy ubranku może stanowić zagrożenie dla niemowlęcia.

Na produkcie, a gdy to niemożliwe na opakowaniu lub w dołączonym dokumencie, muszą się znaleźć nazwa producenta, jego adres pocztowy i adres elektroniczny. Produkt musi też być jednoznacznie identyfikowalny, na przykład przez numer partii, model lub inny oznacznik. Obowiązki producenta według GPSR obejmują ponadto udostępnienie klientom kanału do składania skarg, prowadzenie wewnętrznego rejestru reklamacji oraz niezwłoczne zgłaszanie wypadków przez Safety Business Gateway, unijny portal do zgłaszania zagrożeń stwarzanych przez produkty, do organów kraju, w którym doszło do zdarzenia.

Co musi zawierać oferta na marketplace i we własnym sklepie

Artykuł 19 GPSR przenosi te same dane do sprzedaży internetowej. Każda oferta online musi pokazywać nazwę lub znak towarowy producenta, jego adres pocztowy i elektroniczny, zdjęcie i typ produktu z danymi pozwalającymi go zidentyfikować oraz ostrzeżenia i informacje o bezpieczeństwie w języku zrozumiałym dla konsumenta w kraju sprzedaży. Jeśli producent ma siedzibę poza Unią, w ofercie trzeba wskazać osobę odpowiedzialną z siedzibą w UE. Polski twórca sprzedający własne wyroby tego dodatkowego podmiotu nie potrzebuje, ale musi podać własne dane jako producenta.

Platformy przygotowały się do tego technicznie. Allegro udostępniło sprzedawcom zasoby do zarządzania danymi teleadresowymi producentów, a od 13 grudnia 2024 r. przypisanie danych producenta do oferty jest obowiązkowe. Twórca, który jest swoim własnym producentem, zakłada w systemie jeden wpis z własnym adresem i przypisuje go do wszystkich ofert. Przy wejściu na rynek niemiecki ostrzeżenia, na przykład „nie pozostawiać płonącej świecy bez nadzoru”, muszą być po niemiecku zarówno w ofercie, jak i na produkcie, a to dodatkowy koszt tłumaczenia i druku etykiet.

Szyty ręcznie pluszak to zabawka z oznakowaniem CE

Najwięcej problemów pojawia się przy maskotkach. Szyta ręcznie przytulanka jest w świetle prawa zabawką, czyli produktem zaprojektowanym lub przeznaczonym do zabawy przez dzieci w wieku poniżej 14 lat. Dlatego nie może być sprzedawana bez oznakowania CE, czyli znaku, którym producent deklaruje zgodność produktu z unijnymi wymaganiami bezpieczeństwa. Obecnie podstawą jest dyrektywa 2009/48/WE w sprawie bezpieczeństwa zabawek. Twórca musi ocenić zagrożenia mechaniczne, takie jak oczy z guzików, które dziecko może oderwać i połknąć, zagrożenia związane z palnością i substancjami chemicznymi w tkaninie lub wypełnieniu, przygotować dokumentację techniczną i wystawić deklarację zgodności UE.

Dla małej pracowni to zwykle najdroższy element całego procesu, bo koszt badań laboratoryjnych rozkłada się na niewielką liczbę sprzedanych sztuk. Każdy nowy model, inny materiał wypełnienia czy dodatkowy element ozdobny wymaga ponownej oceny zagrożeń. Opisanie maskotki w ofercie jako dekoracji dla dorosłych nie rozwiązuje sprawy, bo definicja obejmuje produkty przeznaczone do zabawy także wtedy, gdy nie służą wyłącznie temu celowi, a o kwalifikacji decyduje przede wszystkim wygląd i sposób użycia produktu.

Przepisy będą się dalej zaostrzać. Nowe rozporządzenie (UE) 2025/2509 w sprawie bezpieczeństwa zabawek zostało opublikowane 12 grudnia 2025 r. i zastąpi dyrektywę od 1 sierpnia 2030 r. Zamiast deklaracji zgodności producent będzie tworzył dla każdego modelu zabawki cyfrowy paszport produktu, czyli elektroniczny zbiór danych o zgodności dostępny przez kod na zabawce lub opakowaniu i przechowywany przez 10 lat od wprowadzenia zabawki na rynek. Marketplace będą musiały pokazywać oznakowanie CE i związane z nim informacje przed zakupem, więc oferta bez tych danych nie przejdzie weryfikacji.

Mydło, świece i ubrania: inne produkty, inne przepisy

Mydło, kule do kąpieli i balsamy to kosmetyki, a te podlegają rozporządzeniu (WE) nr 1223/2009 oraz polskiej ustawie z 4 października 2018 r. o produktach kosmetycznych. Według Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie każdy kosmetyk przed wprowadzeniem do obrotu musi przejść ocenę bezpieczeństwa i zostać zgłoszony w CPNP, unijnym portalu zgłaszania produktów kosmetycznych. Produkcja ma się odbywać zgodnie z dobrą praktyką wytwarzania według normy ISO 22716, a wytwórca w ciągu 30 dni od rozpoczęcia działalności musi złożyć wniosek o wpis do rejestru zakładów u państwowego powiatowego inspektora sanitarnego. Mydlarnia pracująca we własnej kuchni musi więc wydzielić miejsce produkcji i prowadzić dokumentację każdej partii.

Ubrania i tekstylia wymagają podania składu surowcowego według rozporządzenia (UE) nr 1007/2011. Oznakowanie składu musi być czytelne, trwałe i widoczne dla klienta przed zakupem, również w ofercie internetowej, a nazwy włókien muszą odpowiadać nazwom z załącznika do rozporządzenia. Określenie „100% bawełny” wolno stosować tylko wtedy, gdy produkt składa się wyłącznie z jednego włókna. Rozporządzenie nie obejmuje rzeczy szytych na indywidualne zamówienie przez samozatrudnionych krawców, ale czapki dziecięce szyte seryjnie z tego samego wzoru z tego wyjątku już nie korzystają.

Zwroty: nie każdy unikat jest wyłączony z prawa odstąpienia

Wielu twórców zakłada, że skoro każdy produkt jest jedyny w swoim rodzaju, klient nie może go zwrócić. To błąd. Artykuł 38 ust. 1 pkt 3 ustawy o prawach konsumenta wyłącza prawo odstąpienia od umowy tylko dla rzeczy nieprefabrykowanych, wyprodukowanych według specyfikacji konsumenta lub służących zaspokojeniu jego zindywidualizowanych potrzeb. Ręcznie wykonana bransoletka wystawiona w sklepie jako gotowy produkt jest unikatem, ale nie została zrobiona według wskazań klienta, więc kupujący może od umowy odstąpić w ciągu 14 dni bez podania przyczyny. Wyjątek obejmie natomiast tę samą bransoletkę z wygrawerowanym imieniem dziecka podanym przez klienta przy zamówieniu.

Różnica ma bezpośrednie skutki finansowe. Sklep, który w regulaminie wyłącza zwroty dla wszystkich swoich wyrobów, stosuje postanowienie niezgodne z prawem, a klient i tak może odesłać towar. Przy sprzedaży do Niemiec takie postanowienie może dodatkowo skończyć się upomnieniem, czyli płatnym wezwaniem do zaprzestania naruszenia wysyłanym przez konkurencję lub stowarzyszenia. Bezpieczniej jest wyraźnie oddzielić w sklepie produkty gotowe od personalizowanych i w opisie oferty wskazać, które elementy klient ustala sam.

Co powinien zrobić twórca z Polski sprzedający w Polsce i w Niemczech

Pracownia szyjąca maskotki i sprzedająca je na Etsy i Allegro zaczyna od sprawdzenia, które produkty spełniają definicję zabawki. Dla nich potrzebna jest analiza zagrożeń, dokumentacja techniczna, deklaracja zgodności i oznakowanie CE, a na metce i w ofercie dane producenta z adresem pocztowym i mailowym oraz numer partii. Jeśli koszt badań przewyższa opłacalność danego modelu, rozsądniejsze jest wycofanie go z oferty albo przeprojektowanie niż ryzyko blokady wszystkich ofert sklepu lub kontroli Inspekcji Handlowej, czyli urzędu sprawdzającego bezpieczeństwo i oznakowanie produktów w sprzedaży. Opisy produktów warto uzupełnić o skład tkanin według rozporządzenia tekstylnego, bo pluszak jest jednocześnie wyrobem włókienniczym.

Mydlarnia, która chce wejść na rynek niemiecki przez własny sklep lub Amazon, potrzebuje przede wszystkim zgłoszenia w CPNP i oceny bezpieczeństwa każdej receptury, co pozwala sprzedawać w całej Unii bez osobnej rejestracji w Niemczech. Do tego dochodzą etykiety i ostrzeżenia po niemiecku, niemiecka wersja regulaminu z poprawnie opisanym prawem odstąpienia oraz oferty, w których dane producenta i informacje o bezpieczeństwie są widoczne przed zakupem. Przy każdej nowej recepturze warto od razu zaktualizować dokumentację, bo zmiana składu wymaga nowej oceny bezpieczeństwa.

Niezależnie od branży twórca powinien prowadzić jeden rejestr produktów z numerami partii, dokumentacją i reklamacjami, przypisać dane producenta do wszystkich ofert na marketplace, a w regulaminie ograniczyć wyłączenie zwrotów wyłącznie do zamówień personalizowanych. Uporządkowanie tych elementów kosztuje kilka dni pracy, ale chroni przed zablokowaniem ofert tuż przed sezonem świątecznym, kiedy świece, biżuteria i maskotki są najczęściej kupowane na prezent.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

5 × trzy =

Szukasz wiedzy o e-commerce?
Zapytaj o darmową analizę lub przeszukaj naszą bazę. 👇
Asystent ecommercenews.pl Jaki temat Cię interesuje?
×
Cześć! 👋 Jestem asystentem ecommercenews.pl.

Pomogę Ci znaleźć artykuły lub skontaktować się z ekspertami Setup.pl. O co chcesz zapytać?