Getty Images ratuje się przed bankructwem. Upomnienia za zdjęcia nie znikną

Podsumuj artykuł z AI
▼
Podsumowanie wygenerowane automatycznie przez Gemini. Sprawdź pełną treść artykułu.

15 października 2026 r.

12 października Getty Images ogłosiło, że dogadało się ze wszystkimi głównymi wierzycielami i w ciągu kilku tygodni złoży w amerykańskim sądzie wniosek o restrukturyzację. W USA taka procedura nazywa się Chapter 11. To nie likwidacja, tylko coś w rodzaju naszego postępowania układowego: firma działa dalej, a spłatę długów układa na nowo pod nadzorem sądu. W tym przypadku plan został uzgodniony z wierzycielami jeszcze przed złożeniem wniosku, więc całość ma się zamknąć do końca roku.

Restrukturyzacja obejmie tylko część amerykańskich spółek grupy. Firma zapewnia, że pracownicy, fotografowie, partnerzy, klienci i dostawcy nie odczują zmian, a faktury będą opłacane normalnie.

2,1 mld dolarów długu i pożegnanie z giełdą

Co zakłada plan ratunkowy:

  • Nowi właściciele. Rodzina Getty i fundusz Koch Equity Development (inwestycyjne ramię amerykańskiego koncernu Koch) dokładają do 533 mln dol. świeżego kapitału. W zamian przejmują 100% firmy, która znika z giełdy.
  • Część długu do umorzenia. Obligatariusze (83,5% posiadaczy niezabezpieczonych obligacji) rezygnują z 270 mln dol.
  • Tańsze i dłuższe kredyty. Banki i posiadacze zabezpieczonych obligacji zgodzili się obniżyć odsetki i przesunąć terminy spłaty.
  • Pieniądze na czas restrukturyzacji. Koch pożycza dodatkowo do 143 mln dol.
  • Akcjonariusze z niczym. Obecni właściciele akcji nie dostaną nic.

Dług Getty Images sięga ok. 2,1 mld dol. Pod koniec września nowojorska giełda NYSE rozpoczęła wycofywanie akcji spółki z obrotu. Według Reutersa, na którego powołuje się niemiecki portal wortfilter.de, cała firma była tuż przed ogłoszeniem planu wyceniana na giełdzie na ok. 20 mln dol.

Co poszło nie tak

Sama firma nie wini sztucznej inteligencji. Oficjalnie chodzi o wzmocnienie bilansu i uporanie się z zobowiązaniami z procesów sądowych. Problemów było jednak kilka naraz.

Nieudane połączenie z Shutterstockiem. Fuzja z głównym konkurentem upadła latem, bo Getty nie zaakceptowało warunków brytyjskiego regulatora. Według serwisu PetaPixel sama próba połączenia kosztowała ok. 108 mln dol.

Kosztowne spory sądowe. Po przegranej sprawie Getty musiało wypłacić ok. 111 mln dol. byłym inwestorom. Kolejne ok. 17 mln dol. pochłonęły procesy z Stability AI, twórcą generatora obrazów Stable Diffusion. Na walkę z AI firma wydała więc pieniądze, których już nie miała.

Kurczący się rynek zdjęć stockowych. Z materiałów dla inwestorów wynika, że słabnie sprzedaż w iStocku, czyli tanich licencjach dla małych firm i sklepów. Rośnie za to dział zdjęć prasowych: sport, wydarzenia, newsy. Nic dziwnego. Zdjęcie poglądowe do bloga, banera czy kategorii w sklepie wygenerujesz dziś w kilkanaście sekund w ChatGPT, Midjourney albo Firefly. Zdjęcia z prawdziwego meczu czy konferencji prasowej AI nie zrobi.

Co to oznacza dla sklepów internetowych

Prawa do zdjęć zostają bez zmian. Restrukturyzacja dotyczy długów, nie archiwum. Getty Images nadal jest właścicielem lub licencjobiorcą milionów zdjęć, a do grupy należą też iStock i Unsplash.

Upomnień (Abmahnung) raczej przybędzie, niż ubędzie. Nowi właściciele wkładają ponad pół miliarda dolarów i będą chcieli je odzyskać. Każde zdjęcie użyte bez licencji to dla nich potencjalny przychód. Zdjęcia bez licencji to już dziś jeden z najczęstszych powodów upomnień w niemieckim e-commerce, a rachunki potrafią sięgać prawie 50 tys. euro za 13 zdjęć. Kto liczy, że w czasie restrukturyzacji nikt nie będzie pilnował praw autorskich, ryzykuje.

Co warto zrobić już teraz:

  1. Przejrzyj zdjęcia w sklepie, na blogu, w opisach produktów i w reklamach. Zwłaszcza stare wpisy i landingi przygotowane lata temu przez byłych pracowników albo agencje.
  2. Przy każdym zdjęciu ze stocku sprawdź, czy masz licencję i na co. Licencja na stronę internetową nie zawsze obejmuje płatną reklamę czy druk.
  3. Zdjęcia o nieznanym pochodzeniu usuń albo wymień. Wyszukiwanie obrazem w Google Lens lub TinEye szybko pokaże, skąd pochodzi grafika.
  4. W umowie z agencją lub freelancerem zapisz, kto odpowiada za legalność użytych zdjęć.

Grafiki z AI zamiast stocku? Tak, ale z głową

Generatory obrazów to naturalna alternatywa, ale nie znaczy to, że można z nimi wszystko.

  • Takie grafiki nie są chronione prawem autorskim. Polska ustawa chroni efekty twórczej pracy człowieka. Większość prawników uważa, że obraz w całości wygenerowany przez AI nie jest utworem. Możesz go używać, ale konkurencja może go od ciebie skopiować, a ty niewiele na to poradzisz.
  • Liczy się regulamin narzędzia. Sprawdź, czy twój plan pozwala na użytek komercyjny i czy dostawca bierze na siebie ryzyko roszczeń. Takie zabezpieczenie daje m.in. Adobe Firefly, a także sam Getty Images, który sprzedaje własny generator wytrenowany na licencjonowanych zdjęciach.
  • Marki, wizerunek, wzory. AI nie zwalnia z ochrony cudzych znaków towarowych, wzorów i wizerunku. Grafika z rozpoznawalnym logo albo twarzą znanej osoby to ryzyko niezależnie od tego, czym ją zrobiono.
  • Zdjęcia produktów to osobna sprawa. Marketplace’y wymagają, żeby zdjęcie w ofercie pokazywało towar, który faktycznie sprzedajesz. „Upiększony” produkt z generatora to prosta droga do zwrotów, złych opinii i problemów z ofertą. AI dobrze sprawdza się w tłach, aranżacjach i zdjęciach lifestyle’owych, a nie zamiast prawdziwego zdjęcia produktu.

Czego uczy przypadek Getty

Getty Images przez ponad 30 lat zarabiało na sprzedaży i pilnowaniu praw do zdjęć. Część tego biznesu, czyli uniwersalne zdjęcia poglądowe dla firm, okazała się wyjątkowo łatwa do zastąpienia przez AI. Firmę ratuje rodzina założycieli i jeden z największych prywatnych koncernów w USA. Dalej będzie się skupiać na tym, czego AI nie podrobi: autentycznych zdjęciach z prawdziwych wydarzeń.

Dla e-commerce płyną z tego dwa wnioski. Po pierwsze, kłopoty Getty to nie amnestia dla osób korzystających ze zdjęć bez licencji. Po drugie, każdy biznes zbudowany na przewadze, którą nowa technologia może zniwelować w dwa, trzy lata, potrzebuje planu B. Dotyczy to agencji, dostawców oprogramowania i marek, które konkurują wyłącznie ceną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

3 + 11 =

Szukasz wiedzy o e-commerce?
Zapytaj o darmową analizę lub przeszukaj naszą bazę. 👇
Asystent ecommercenews.pl Jaki temat Cię interesuje?
×
Cześć! 👋 Jestem asystentem ecommercenews.pl.

Pomogę Ci znaleźć artykuły lub skontaktować się z ekspertami Setup.pl. O co chcesz zapytać?