Import do Niemiec drożeje najszybciej od 2022 r. Tworzywa sztuczne o 17 proc., elektronika o 18 proc. w górę
- Ceny importu w Niemczech rosną najszybciej od listopada 2022 r.
- Energia, tworzywa i elektronika ciągną ceny w górę
- Opakowania, wysyłka i elektronika: gdzie rosną koszty sprzedawcy przed szczytem sezonu
- Marketplace i ceny końcowe: gdzie da się przenieść koszty na klienta
- Co powinien zrobić sprzedawca z Polski przed Black Friday i świętami
3 listopada 2026
Towary sprowadzane do Niemiec były we wrześniu 2026 r. o 10,4 proc. droższe niż przed rokiem. Tak wynika z danych niemieckiego urzędu statystycznego Destatis opublikowanych 30 października. Indeks cen importu, czyli miara cen płaconych przez niemieckie firmy za towary i surowce kupowane za granicą, rośnie najszybciej od listopada 2022 r., gdy jego roczna dynamika sięgnęła 12,3 proc. Najmocniej drożeje energia, ale wyraźne podwyżki obejmują też tworzywa sztuczne, metale i podzespoły elektroniczne. Polscy sprzedawcy, którzy kupują opakowania u niemieckich hurtowni, wysyłają paczki przez niemieckich przewoźników albo sprowadzają towar z Azji do magazynów w Niemczech, odczują te zmiany w kosztach jeszcze przed Black Friday i sprzedażą świąteczną.
Ceny importu w Niemczech rosną najszybciej od listopada 2022 r.
Tempo wzrostu przyspiesza z miesiąca na miesiąc. W lipcu ceny importu były o 6,8 proc. wyższe niż rok wcześniej, w sierpniu o 8,3 proc., a we wrześniu już o 10,4 proc. W samym wrześniu, w porównaniu z sierpniem, podniosły się o 2,1 proc. Odczyt okazał się wyższy od prognoz ankietowanych ekonomistów, którzy spodziewali się wzrostu o 10,3 proc. rok do roku i o 1,8 proc. miesiąc do miesiąca.
Energia odpowiada za dużą część tego wyniku, ale nie za całość. Bez energii ceny importu wzrosły o 5,5 proc. rok do roku, a po wyłączeniu samej ropy naftowej i produktów naftowych o 7,5 proc. Ceny eksportowe, czyli ceny towarów sprzedawanych przez niemieckie firmy za granicę, w tym do Polski, wzrosły o 5,3 proc., najmocniej od lutego 2023 r. Polskie firmy kupujące materiały i towary od niemieckich producentów płacą zatem więcej, choć skala podwyżek jest o połowę mniejsza niż po stronie importu.
Energia, tworzywa i elektronika ciągną ceny w górę
Paliwa i energia: olej napędowy dwa razy droższy niż przed rokiem
Importowana energia była we wrześniu o 61,8 proc. droższa niż przed rokiem i o 14,5 proc. droższa niż w sierpniu. Olej napędowy i lekki olej opałowy kosztowały o 100,4 proc. więcej niż we wrześniu 2025 r., paliwo lotnicze o 111,3 proc., a benzyna o 73,9 proc. Ropa naftowa podrożała o 59,3 proc., gaz ziemny o 53,9 proc., a importowana energia elektryczna o 96,2 proc. Destatis wiąże skalę tych podwyżek ze skutkami wojny na Bliskim Wschodzie. Dwukrotnie droższy olej napędowy trafia bezpośrednio do kosztów transportu drogowego: przewozów kontenerów z portów do magazynów, dostaw do centrów fulfillment, czyli magazynów przyjmujących, kompletujących i wysyłających zamówienia w imieniu sprzedawców, oraz ostatniego etapu doręczenia paczki do klienta. Droższe paliwo lotnicze podnosi z kolei koszt przesyłek lotniczych, z których korzystają sprzedawcy szybko uzupełniający zapasy z Azji.
Półprodukty: tworzywa sztuczne, miedź, aluminium i podzespoły elektroniczne
Dobra zaopatrzeniowe, czyli surowce i półprodukty kupowane przez firmy do dalszej produkcji, podrożały o 11,1 proc. Metale nieżelazne zdrożały o 26,8 proc., w tym miedź o 37,9 proc., aluminium o 23,4 proc., a metale szlachetne o 22,1 proc. Podzespoły elektroniczne były droższe o 17,8 proc., a tworzywa sztuczne w formach podstawowych, czyli głównie granulaty, z których powstają folie, worki kurierskie, folia bąbelkowa, blistry i wypełniacze, o 17,4 proc. Producenci opakowań kupujący taki surowiec przenoszą wyższe koszty na swoje cenniki, zwykle z opóźnieniem wynikającym z zapasów i obowiązujących umów. W elektronice użytkowej wyższe ceny miedzi i podzespołów dotyczą kabli, ładowarek, powerbanków, oświetlenia LED i małego AGD, czyli kategorii, w których polscy sprzedawcy często działają jako importerzy towaru z Chin.
Gotowe towary konsumpcyjne drożeją tylko o 0,2 proc.
Na drugim końcu łańcucha dostaw obraz jest zupełnie inny. Importowane dobra konsumpcyjne były we wrześniu tylko o 0,2 proc. droższe niż przed rokiem. Dobra trwałe, takie jak sprzęt czy meble, podrożały o 2,1 proc., a dobra nietrwałe, czyli towary zużywane na bieżąco, potaniały o 0,4 proc. Dobra inwestycyjne, na przykład maszyny i urządzenia, zdrożały o 4,5 proc. Wzrost kosztów skupia się więc na surowcach, półproduktach i transporcie, a nie w cenach gotowych produktów na półce. Dla sprzedawcy internetowego taki układ jest niekorzystny: towar handlowy nie drożeje na tyle, by uzasadnić podwyżki cen dla klientów, za to rosną koszty wszystkiego, co towarzyszy sprzedaży, od kartonu po doręczenie paczki.
Opakowania, wysyłka i elektronika: gdzie rosną koszty sprzedawcy przed szczytem sezonu
Najbardziej bezpośredni kanał przenoszenia cen energii to dopłaty paliwowe przewoźników. DHL Paket dolicza klientom biznesowym w Niemczech dopłatę energetyczną, czyli procentowy dodatek do ceny bazowej przesyłki krajowej, zwrotnej i małego pakietu. Składa się ona z dwóch części. Część długoterminowa zależy od wskaźników cen hurtowych oleju napędowego, gazu i energii elektrycznej i w 2025 r. wynosiła średnio 1,25 proc. W październiku 2026 r. było to już 3,25 proc., w listopadzie 4 proc., a na grudzień, przy wartości wskaźnika za wrzesień na poziomie 152,1 pkt, DHL zapowiada 4,75 proc. Od 1 czerwca 2026 r. przewoźnik nalicza też część krótkoterminową, powiązaną ze średnią ceną ropy Brent z ostatnich dziesięciu dni. Może ona wynieść od 0 do 3 proc.; od 1 listopada wynosi 0,75 proc. Łącznie listopadowa dopłata sięga zatem 4,75 proc. ceny bazowej. Przy cenie bazowej 5 euro za paczkę daje to około 24 centów, a przy 20 tys. paczek miesięcznie około 4750 euro dodatkowego kosztu w miesiącu najwyższej sprzedaży.
Drugi kanał to fracht morski. Wskaźnik World Container Index firmy konsultingowej Drewry, czyli cotygodniowe zestawienie stawek za przewóz kontenera 40-stopowego na głównych trasach, wynosił 8 października 2026 r. na trasie Szanghaj–Rotterdam 3337 dolarów. W połowie października 2025 r. za ten sam kontener płacono około 1669 dolarów, więc stawka jest dziś mniej więcej dwukrotnie wyższa.
Sklep z akcesoriami elektronicznymi, który sprzedaje na Amazon kable USB-C, ładowarki i powerbanki sprowadzane kontenerowo z Chin, odczuje to w dwóch miejscach. Kolejne zamówienie u dostawcy z Shenzhen może być droższe z powodu cen miedzi i podzespołów, a każdy kontener kosztuje około dwa razy więcej niż przed rokiem. Ceny na Amazon.de dyktuje tymczasem konkurencja, w tym oferty wysyłane bezpośrednio z Chin. Drugi przykład to polski producent kosmetyków, który przechowuje zapasy w magazynie fulfillment w Niemczech i wysyła paczki przez DHL. Jego produkty nie drożeją, ale rośnie dopłata energetyczna do każdej przesyłki i do każdego zwrotu, a operator magazynu może podnieść ceny materiałów opakowaniowych, takich jak folie, worki i wypełniacze.
Marketplace i ceny końcowe: gdzie da się przenieść koszty na klienta
Niemal stabilne ceny importowanych towarów konsumpcyjnych oznaczają, że konkurenci sprzedający ten sam asortyment nie mają powodu do masowych podwyżek. Na Amazon o tym, czyja oferta trafia do polecanego pola zakupu z przyciskiem „Dodaj do koszyka”, w dużej mierze decyduje cena. Sprzedawca, który sam podniesie cenę, ryzykuje utratę tego pola i spadek sprzedaży w najważniejszych tygodniach roku. Podobna presja działa na Allegro i w porównywarkach cenowych, a platformy takie jak Temu i Shein utrzymują niskie ceny dzięki wysyłce bezpośrednio z Chin.
Ograniczeniem są też przepisy o promocjach. Zgodnie z § 11 niemieckiego rozporządzenia o podawaniu cen (PAngV), wdrażającego unijną dyrektywę Omnibus, sklep ogłaszający obniżkę musi pokazać najniższą cenę, jaką stosował wobec konsumentów w ciągu 30 dni przed obniżką. Podwyżka wprowadzona w listopadzie, tuż przed Black Friday, zmniejsza więc rabat, którym można się pochwalić w promocji. Kosztowna staje się też obsługa zwrotów: każdy zwrot oznacza drugą przesyłkę obciążoną dopłatą energetyczną oraz ponowne pakowanie towaru w droższe materiały.
Co powinien zrobić sprzedawca z Polski przed Black Friday i świętami
Kalkulację marży trzeba przeliczyć na poziomie pojedynczego produktu, z uwzględnieniem aktualnej dopłaty energetycznej przewoźnika, kosztu zwrotu i ceny opakowania, a nie średniej z poprzedniego kwartału. Przy produktach tanich i lekkich, gdzie wysyłka stanowi dużą część ceny, kilka procent dopłaty może przesądzić o tym, czy udział w promocji ma sens. Sprzedawcy korzystający z repricerów, czyli narzędzi automatycznie dopasowujących cenę do konkurencji na marketplace, powinni zaktualizować w nich ceny minimalne, aby automat nie zszedł poniżej progu opłacalności.
Trzeba też przejrzeć umowy z przewoźnikami i operatorami logistycznymi pod kątem klauzul paliwowych i energetycznych, częstotliwości ich zmian oraz tego, czy dotyczą również zwrotów. Zapas kartonów, folii i worków kurierskich na sezon lepiej zamówić teraz, przy obecnym cenniku, niż w grudniu. Importerzy z Chin powinni przy kolejnych zamówieniach sprawdzić, kto ponosi koszt frachtu i dopłat. Przy warunkach FOB, czyli dostawie na statek w porcie załadunku, ryzyko wyższych stawek przechodzi na kupującego, a przy warunkach DDP, czyli dostawie z cłem opłaconym przez sprzedającego, spoczywa na dostawcy, który zwykle wlicza je w cenę towaru. Sprzedawcy z najniższymi marżami mogą też rozważyć zwiększenie progu darmowej dostawy w sklepie internetowym, zamiast podnosić ceny produktów widoczne w porównywarkach.


