Opłaty od tanich paczek mają dać UE 6 mld euro rocznie. Od 1 listopada 2 euro więcej za każdą kategorię towaru: kto naprawdę za to płaci
- Od 1 listopada 2 euro opłaty manipulacyjnej na każdym imporcie z platform spoza UE
- 6 mld euro rocznie dla budżetu UE: skąd te pieniądze i kto je dostanie
- Kto naprawdę zapłaci: platforma, klient czy marża
- Przeniesienie zapasów do Europy i nowa konkurencja dla polskich sklepów
- Co powinien zrobić sprzedawca z Polski
2 listopada 2026
Od 1 listopada każdy towar kupiony przez internet u sprzedawcy spoza Unii Europejskiej i wysłany bezpośrednio do konsumenta w UE jest obciążony opłatą manipulacyjną w wysokości 2 euro. Opłata dochodzi do tymczasowego cła 3 euro, które od 1 lipca 2026 r. obejmuje przesyłki o wartości do 150 euro. Dla klientów Temu, Shein i AliExpress oba koszty sumują się na jednym zamówieniu, a dla Brukseli stają się nowym źródłem dochodu. Według wewnętrznego dokumentu Komisji Europejskiej, do którego dotarła agencja Reutera, opłaty od tanich paczek mogą zasilać budżet UE kwotą około 6 mld euro rocznie w latach 2028–2034.
Od 1 listopada 2 euro opłaty manipulacyjnej na każdym imporcie z platform spoza UE
Podstawą nowej opłaty jest rozporządzenie delegowane Komisji (UE) 2026/2152, czyli akt wydany przez Komisję na podstawie upoważnienia zapisanego w unijnym kodeksie celnym (rozporządzenie (UE) 2026/2108). Komisja przyjęła je 21 września, tekst ukazał się w Dzienniku Urzędowym UE 22 października, a przepisy stosuje się od 1 listopada. Opłata obejmuje towary sprzedawane na odległość konsumentom w UE w chwili ich dopuszczenia do swobodnego obrotu, czyli odprawy, po której towar może być legalnie sprzedawany na rynku unijnym. Nie ma progu wartości, od którego zaczyna obowiązywać, i jest bezzwrotna: zostaje w kasie publicznej również wtedy, gdy klient odeśle zamówienie. Komisja ma ocenić działanie opłaty do 21 września 2027 r., a jej wysokość może korygować na podstawie raportów kosztowych sporządzanych co dwa lata.
Gdy na początku października ecommercenews.pl opisywał przygotowania do tej zmiany, akt nie był jeszcze opublikowany. Dziś jest obowiązującym prawem i od pierwszego weekendu listopada naliczany jest przy każdej odprawie paczki z Chin, Turcji czy Wielkiej Brytanii zamówionej przez konsumenta w Polsce.
Pozycja, kategoria czy paczka: jak naliczana jest opłata
Jednostką naliczania nie jest paczka, lecz kategoria towaru, czyli wszystkie produkty w jednej przesyłce, które mają tę samą klasyfikację taryfową, ten sam opis i, jeśli ma to znaczenie, to samo pochodzenie. Klasyfikacja taryfowa to przypisanie towaru do kodu w unijnej nomenklaturze celnej, więc koszulka bawełniana i zegarek trafiają do różnych kodów, a pięć identycznych koszulek do jednego. Tę samą logikę stosuje się przy cle 3 euro, wprowadzonym rozporządzeniem Rady (UE) 2026/382 na okres od 1 lipca 2026 r. do 1 lipca 2028 r. Komunikaty poszczególnych państw opisują jednak jednostkę naliczania różnie, dlatego firmy doradcze zalecają importerom liczyć koszty także w wariancie od każdej sztuki, dopóki krajowe administracje celne nie wydadzą szczegółowych wytycznych.
Opłatę płaci, jak wynika z podsumowania CLECAT, europejskiej organizacji zrzeszającej spedytorów i agencje celne, podmiot odpowiedzialny za pozostałe należności celne od danego towaru. W modelu Temu czy Shein jest to zgłaszający, a więc platforma, sprzedawca spoza UE albo jego przedstawiciel celny. Konsument formalnie nie jest dłużnikiem, ale koszt może trafić do ceny. Opłata zwiększa także podstawę opodatkowania VAT. Jeśli sprzedawca korzysta z IOSS (Import One-Stop Shop), czyli unijnego systemu rozliczania VAT od importowanej sprzedaży na odległość przesyłek do 150 euro, doliczoną klientowi opłatę wykazuje w deklaracji IOSS. Od 1 listopada sprzedawcy muszą też podawać w zgłoszeniach obowiązkowe identyfikatory produktów, które mają ułatwić celnikom wyłapywanie towarów niebezpiecznych lub niezgodnych z unijnymi wymaganiami.
Przykładowy koszyk: ile kosztuje zamówienie z kilkoma produktami
Przy zamówieniu pięciu jednakowych koszulek za 40 euro klient lub platforma ponosi 3 euro cła i 2 euro opłaty, razem 5 euro, czyli 12,5 proc. wartości towaru. Po doliczeniu podstawowej polskiej stawki VAT w wysokości 23 proc. obciążenie rośnie do około 6,15 euro. Gdyby opłata była naliczana od każdej sztuki, ten sam koszyk kosztowałby 3 euro cła i 10 euro opłaty.
Inaczej wygląda koszyk złożony z koszulki, zegarka i etui na telefon o łącznej wartości 30 euro. Trzy różne kategorie towaru dają 9 euro cła i 6 euro opłaty, razem 15 euro, czyli połowę wartości zamówienia. Z VAT jest to około 18,45 euro. Model tanich zakupów impulsowych, w którym klient dorzuca do koszyka kilka drobiazgów z różnych kategorii, staje się więc najbardziej kosztowny dokładnie tam, gdzie platformy z Chin zbudowały swoją przewagę.
6 mld euro rocznie dla budżetu UE: skąd te pieniądze i kto je dostanie
Skala wynika z liczby przesyłek. W 2025 r. do UE trafiło około 5,8 mld paczek o wartości poniżej 150 euro, o 26 proc. więcej niż rok wcześniej. Komisja szacuje, że większość z nich była zaniżona w deklaracjach, aby uniknąć cła. Według jej wyliczeń około 90 proc. wpływów z opłat ma trafiać do budżetu UE, a około 10 proc. do państw członkowskich. Dziś kraje zatrzymują 25 proc. pobranych ceł jako zwrot kosztów poboru, więc proponowany podział oznaczałby dla krajowych administracji wyraźnie mniejszy udział. Nic nie jest jednak przesądzone: proporcje mogą się zmienić w negocjacjach nad wieloletnimi ramami finansowymi UE, czyli siedmioletnim budżetem Unii na lata 2028–2034.
Komisja uzasadnia nowe obciążenia błędnymi zgłoszeniami celnymi i nieprzestrzeganiem unijnych przepisów o bezpieczeństwie produktów, szczególnie w przypadku towarów z Chin. Dirk Gotink, europoseł prowadzący w Parlamencie Europejskim reformę prawa celnego, mówi o „wysoce toksycznym modelu biznesowym” taniego, niezgodnego z przepisami importu i widzi w nowych wpływach szansę na odwrócenie dekad niedoinwestowania urzędów celnych. Parlament proponuje, by część pieniędzy przeznaczyć na modernizację administracji celnej i lepsze kontrole importu.
Kto naprawdę zapłaci: platforma, klient czy marża
PDD Holdings, właściciel Temu, uprzedzał w sierpniu, że zmiany będą miały „znaczący wpływ” na część jego działalności, choć nie podał szacunków. Ze zrzutów ekranu, które widział Reuters, wynika, że Temu części klientów udzielało rabatów częściowo pokrywających nowe opłaty. To sposób na rozłożenie kosztu między marżę platformy a cenę dla klienta, ale nie da się go stosować bez końca przy milionach przesyłek miesięcznie.
Shein osiąga w Europie około jednej trzeciej przychodów, a jego sprzedaż na kontynencie spadała już przed wprowadzeniem opłat, po podwyżkach cen i ograniczeniu wydatków na reklamę. Firma rozbudowuje powierzchnię magazynową w Polsce. AliExpress zwiększa lokalne zapasy w Europie i ostrzega, że opłaty pogłębią kryzys kosztów życia, szczególnie u klientów o niskich dochodach. Amazon podaje, że 97 proc. produktów sprzedawanych w UE wysyła z magazynów na jednolitym rynku, więc nowe obciążenia dotkną tylko niewielkiej części jego dostaw.
Platformy mają kilka dźwigni: podwyżkę cen pojedynczych produktów, wyższe koszty dostawy, minimalną wartość zamówienia albo zachęty do kupowania kilku sztuk z tej samej kategorii, co przy naliczaniu od kategorii obniża koszt na produkt. Pierwsze tygodnie listopada pokażą, którą z nich wybiorą na polskim rynku, gdzie klienci przyzwyczaili się do darmowej dostawy nawet przy zamówieniach za kilkanaście złotych.
Przeniesienie zapasów do Europy i nowa konkurencja dla polskich sklepów
Opłata nie obejmuje towaru, który został wcześniej sprowadzony do UE i odprawiony, a dopiero potem sprzedany konsumentowi z magazynu na terenie Unii. Dla dużych platform najprostszą odpowiedzią jest więc przewiezienie towaru hurtem, jedną odprawą, i wysyłka do klientów z europejskich centrów logistycznych. Rachunek celny przesuwa się wtedy z milionów małych paczek na kilka dużych dostaw. Unia przewiduje osobną, obniżoną opłatę dla towarów sprzedawanych na odległość z magazynów celnych, czyli miejsc, w których towar może być składowany przed odprawą bez płacenia należności. Ma ona obowiązywać od 1 lipca 2028 r., a jej wysokość nie została jeszcze ustalona.
Dla polskiego rynku skutek jest dwojaki. Chińskie oferty wysyłane z magazynów w Polsce dochodzą szybciej, a zwroty są prostsze i krótsze, więc klient przestaje odczuwać różnicę między zakupem na Temu a w polskim sklepie internetowym. Przewaga kosztowa polskich sprzedawców, którą dały cło i opłata, dotyczy przede wszystkim wysyłki bezpośredniej z Chin. Wraz z przenoszeniem zapasów do Europy będzie słabnąć, a konkurencja przesunie się z ceny na szybkość dostawy, obsługę zwrotów i wiarygodność oferty.
Co powinien zrobić sprzedawca z Polski
Sklep internetowy z odzieżą i akcesoriami, który przez ostatnie dwa lata tracił klientów na rzecz Shein, ma teraz argument cenowy przy drobnych zamówieniach z różnych kategorii. Jeśli koszulka za 59 zł i etui za 29 zł w polskim sklepie konkurują z koszykiem z Chin obciążonym 6 euro cła i 4 euro opłaty, różnica w cenie końcowej przestaje być oczywista. Sprzedawca powinien przejrzeć ceny w kategoriach, w których konkuruje bezpośrednio z platformami, sprawdzić próg darmowej dostawy i wyraźnie komunikować na karcie produktu i w koszyku wysyłkę z Polski bez dodatkowych opłat celnych. Reklamy w Google czy na Allegro z takim przekazem mogą przechwycić klientów, którzy po raz pierwszy zobaczą wyższą kwotę w koszyku na Temu.
Inna sytuacja dotyczy sprzedawcy, który kupuje towar w Chinach i wysyła go klientom bezpośrednio stamtąd, rozliczając VAT przez IOSS. Każde zamówienie z kilkoma różnymi produktami zwiększa koszt o 5 euro na kategorię, a opłaty nie odzyska się przy zwrocie. Taki sprzedawca powinien przeliczyć marżę dla typowych koszyków w obu wariantach naliczania, uzgodnić z agencją celną lub operatorem logistycznym, kto i jak wykazuje opłatę, oraz upewnić się, że dane produktowe zawierają obowiązkowe identyfikatory. Przy stałej sprzedaży bardziej opłacalny może okazać się import hurtowy i wysyłka z magazynu w Polsce, co jednocześnie skraca czas dostawy i upraszcza obsługę zwrotów.


